ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

ZAPIS ZAGŁADY. O twórczości H.Grynberga słów kilka. cz.8.

02 Dec 2005 :: 23:41

W jednym z wywiadów Henryk Grynberg tak ocenia swoje literackie powołanie:
"Wprawdzie Holocaust mnie stworzył jako pisarza takiego, jakim jestem, ale gdyby nie Holocaust i tak byłbym pisarzem - nie ulega to dla mnie wątpliwości. Tylko pisałbym o czymś innym i prawdopodobnie inaczej. Tymczasem nie należę do żadnej szkoły, byłem cały czas samotny, dosyć odosobniony w swoich poczynaniach literackich. Należałem do pierwszych z mojego powojennego pokolenia, którzy podjęli temat Holocaustu i to w sposób inny od poprzedników, wobec tego zawsze czułem się sam. Ale cieszę się, że inni mnie tu i ówdzie doganiają, a ja staram się w dalszym ciągu wyprzedzać. (...) gdy widzę, że inni potrafią to, co ja robię, to zdaje mi się, że już mogę zająć się czymś innym."[1]

Poszukując nowych dla siebie form przekazu literackiego - porzuca Grynberg fabułę na rzecz dokumentu. W ten sposób stara się on przekroczyć, czy też może rozszerzyć, granice literackości, realizowanej w dotychczasowych utworach. Grynberg spełniać zaczął rolę kronikarza, nie jest to jednak efekt zwątpienia w możliwości literatury, ale raczej, poprzez oddanie głosu innym, chęć spojrzenia na zgładzony świat z wielu perspektyw.

Jednym z najbardziej wstrząsających świadectw Holocaustu jest Kronika getta łódzkiego - zbiór dokumentów pisanych w getcie od stycznia 1941 do lipca 1944 roku. Dwa pierwsze tomy tego zbioru, pod redakcją Lucjana Dobroszyckiego i Danuty Dąbrowskiej, wydane zostały w latach 1965-1966. Tom trzeci nie dotarł już do rąk czytelników - na polecenie ówczesnych władz jego nakład rozsypano i zniszczono. Światowy rozgłos Kronika getta łódzkiego zyskała w 1984 roku, kiedy wyszła, w skróconej wersji, nakładem Yale University Press. Pełny tekst kroniki ukazał się natomiast w języku hebrajskim kilka lat później za sprawą Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie.

Kronika getta łódzkiego jest dziełem intelektualistów żydowskich. Składa się z dwóch części: polskiej i niemieckiej. Po polsku pisali ją Żydzi z łódzkiego getta, po niemiecku zaś Żydzi deportowani doń z Pragi. Byli wśród nich literaci, publicyści, filozofowie.

Henryk Grynberg bodaj najwcześniej poznał się na walorach dramaturgicznych kroniki. Efektem tej inspiracji stał się utwór Kronika skomponowanych z fragmentów tych wstrząsających dokumentów. Bezpośrednia przyczyna twórczego zainteresowania się Grynberga Kroniką getta łódzkiego wiąże się z chęcią dotarcia do prawdy o słynnym Chaimie Rumkowskim. Autor wspomina:
"Kiedy ukazał sie po angielsku wybór tekstów kronikarskich spisanych w getcie łódzkim, postanowiłem napisać artykuł na temat prezesa łódzkiego Judenratu, Chaima Rumkowskiego. Z tego wyboru wynikało, że właściwie Rumkowskiego można uniewinnić. Zacząłem szukać reszty materiałów i stwierdziłem, że jest to znacznie bardziej skomplikowane. Rumkowski nie jest jednoznacznie negatywną postacią, ale też nie można go uniewinnić. Wybór zniekształcał obraz, pomyślałem więc, że muszę ten obraz naprawić."[2]

Kroniki getta liczą dwa tysiące stron. Jest to więc kompilacja, którą przyczytałby mało kto poza specjalistami, pełna balastu nie interesującego dla popularnego odbiorcy. Aby upowszechnić to, co jest opisane w kronice, musiał Grynberg dokonac selekcji materiału:
"Pomyślałem, że o wiele więcej ludzi mogłoby obejrzeć kilkuczęściowy spektakl niż przeczytać materiał kronikarski i dlatego rozpisałem kronikę na głosy i sceny."[3]

Kronika podzielona jest na dwa pięcioaktowe przedstawienia nawzajem się uzupełniające. Autorów obu części (polskiej i niemieckiej) uczynił Grynberg narratorami i zarazem osobami swego dramatu. W ich wypowiedziach odsłania się dramatyczna rzeczywistość getta, przy czym poszczególne kwestie nie układają sie w dialogi, nie można także określić ich partiami monologowymi. Nie zarysowują one charakterów postaci, choć niekiedy wskazują na ich odmienne punkty widzenia. Niemniej jednak wypowiedzi te posuwają naprzód akcję dramatu, co wynika z narastającego coraz bardziej zagrożenia, jakiemu poddawani są mieszkańcy zamkniętej dzielnicy. Początkowo getto korzysta z pewnej autonomii wewnętrznej, co jest zasługą prezesa Rumkowskiego, ale przede wszystkim ma związek z planami Niemców wobec ludności getta. Otóż wszyscy Żydzi w wieku produkcyjnym (z czasem równiez starcy i dzieci) kierowani są do pracy przy wyrobie sprzetu dla wojska. W getcie szyje się setki tysięcy mundurów wojskowych, wykonuje sie tylez samo par butów dla żołnierzy. Niewolnicza praca w licznych fabrykach i warsztatach jest ceną za względną autonomię. Autonomia ta poczatkowo przynosi pozornie normalne życie: dzieci uczęszczają do szkół, odbywają sie wieczory poetyckie i koncerty symfoniczne, funkcjonuje służba zdrowia, dozwolony jest handel, publiczne kuchnie wydają obiady. W miarę upływu czasu wszystkie te pozory znikają. Coraz więcej ludzi umiera z niedożywienia lub na skutek dziesiątkujących ludność chorób - tyfusu i gruźlicy. Odnotowuje się przy tym coraz mniejszą liczbę, a w końcu - całkowity brak urodzin. Przerażająco wzrasta liczba popełnianych samobójstw świadczących o wyczerpaniu i desperacji mieszkańców: wyskakują oni z okien swych domów, trują się różnymi środkami (np. siarką z zapałek!), wieszają się, przecinają sobie żyły lub - co chyba najbardziej wstrząsające - zbliżają się do otaczających getto dtutów, świadomie wystawiając się na strzały niemieckich wartowników.

Mimo wydajnej, choć katorżniczej, pracy mieszkańców getta, poddawani są oni masowym wysiedleniom, które w praktyce oznaczają śmierć w obozach zagłady. Poczatkowo wysiedlane są dzieci poniżej dziesiątego roku życia i starcy powyżej sześćdziesięciu pięciu lat, a także wszyscy chorzy i niezdolni do pracy. Kosztem jednych ocalani są inni - prezes Rumkowski walcząc z korupcją, nielegalnym handlem i złodziejstwem, wciąga na listy wywózek "przestępców".

O wszystkich potwornościach getta kronikarze wypowiadają się jednak dość powściągliwie. We Wstępie do utworu Grynberg próbuje wytłumaczyć ten fakt:
"Pisali to etatowi pracownicy gettowego Archiwum na zlecenie oficjalnego zwierzchnika, ale bez wiedzy władz niemieckich. Tekst musiał mieć formę bardzo oględną, abu w razie wykrycia przez Niemców mógł się wybronić, nie przestając jednak być wiarygodnym dokumentem historycznym. Między innymi i dzięki temu jest on tematem uniwersalnym ukazującym mentalnosć, zachowanie i styl wysoce zorganizowanego, sterroryzowanego i skorumpowanego społeczeństwa epoki, w jakiej żyjemy do dziś.[4]

Mimo kontrowersyjnych decyzji Rumkowskiego i jego układów z Niemcami, cały ten łódzki mikrokosmos podąża ku nieuchronej zagładzie. Getto w Łodzi przetrwało na ziemiach polskich najdłużej - do lata 1944 roku. Wtedy to jego ostatni mieszkańcy wywiezieni zostają do Oświęcimia. Giną lub umierają wycieńczeni chorobami także kronikarze. Z ich grona ocaleje tylko jeden- Bernard Ostrowski. Pojawia się on w Epilogu, w scenie opustoszałego biura, by ratować zapiski swoje i swoicj kolegów.

Kronika Grynberga rzuca trochę światła na kwestię prezesa Judenratu, ale nie rozstrzyga sprawy jednoznacznie i nie ocenia postępowania Rumkowskiego. Z jednej strony zarzuca mu się, że był kolaborantem, dręczycielem getta, dyktatorem. Z drugiej strony - gdyby Rumkowski stanął przed sądem, mógłby wykazać, że wszystko, co robił, robił wyłącznie po to, by ratowac swoich podwładnych, i co mu się niemal udało. Stracił wprawdzie połowe ludności getta, ale miał szansę uratowania około siedemdziesięciu tysięcy ludzi, którzy przebywali w getcie jeszcze latem 1944 roku. Trzeba pamiętać, że pod koniec lipca tego roku armia sowiecka, po zajęciu Lublina, posuwała się naprzód prawie bez oporu ze strony Niemców i była w drodze do Łodzi. Dopiero powstanie warszawskie, ze względów politycznych, powstrzymało natarcie sowieckie. Niemcy już wtedy uciekali z Łodzi, zlikwidowano ośrodek zagłady w Chełmnie nad Nerem, gdzie usmiercano regularnie mieszkańców łódzkiego getta. Gdyby czołgi radzieckie posunęły się trochę naprzód, okazałoby się może, że Rumkowski miał rację. Tak czy owak - kontrowersje by pozostały. Wszak prezes współpracował z pkupacyjną władzą, był jej przedstawicielem. Jednoznaczna ocena Rumkowskiego wydaje się niemożliwa do przeprowadzenia. Jego relatywizm moralny dyktowany był sytuacją, w jakiej znalazło się getto. "Kwestię Rumkowskiego" rozwiązała historia. Zginął on w Oświęcimiu, tak jak inni, którymi starał się opiekować.

Utwór Grynberga jest działem scenicznym. Pewnych problemów nastręcza jednak określenie jego przynależności gatunkowej. Wystawienie go w teatrze byłoby zapewne przedsięwzięciem trudnym, jednak nie niemożliwym.[5]
Tekst Kroniki może posłużyć także do zrealizowania widowiska telewizyjnego - przemawia za tym obfitość zdjęć z getta łódzkiego, które szczęśliwie się zachowały.
Może wreszcie doczekać się Kronika realizacji jako słuchowisko radiowe. Za formą radiową przemawia z kolei charakterystyczna warstwa językowa, różnego rodzaju efekty dźwiękowe, motywy muzyki klasycznej i żydowskiej często pojawiające się w utworze. Sama przestrzeń sceniczna, ograniczona właściwie do biura kronikarzy, przemawia na korzyść radia.

Każda z tych możliwości niesie z sobą konieczność dokonania skrótów w tekście Kroniki. Autor zastrzega jednak we Wstępie, że ewentualnych zmian można dokonywać wyłącznie w porozumieniu z nim samym.

Na dwieścia stron Kroniki składają się wypowiedzi autentycznych świadków dramatu getta, utwór stanowi kompozycję fragmentów oryginalnych zapisków. Grynberg dodał od siebie jedynie krótki Epilog, w którym Bernard Ostrowski dokonuje podsumowania smutnej historii. Faktem jest jednak, że praca, jaką wykonał Grynberg przy konstruowaniu Kroniki, zasługuje na podziw i uznanie. Selekcja oraz kompozycja ogromnego materiału, wzbogacona o didaskalia, jest wynikiem talentu zarówno Grynberga-pisarza, jak i Grynberga-aktora. Utwór ten zapoczątkowuje nurt dokumentalny w twórczości autora Żydowskiej wojny.


PRZYPISY:

[1] Opisać Holocaust. Rozm. przepr. M. Lebecka, "Kresy" 1994, nr 2, s.23.

[2] Teatr bez publiczności. Rozm. przepr. B. Dudko, "Teatr" 1994, nr 4, s.40.

[3] Ibidem.

[4] H.Grynberg, Wstęp, [do:] tegoż: Kronika, Berlin 1987, s.4.

[5] Grynberg deklaruje nawet chęć wyreżyserowania spektaklu, gdyby jakiś teatr wyraził zainteresowanie Kroniką. Zob. Teatr bez publiczności, op.cit.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij