ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Franz Ferdinand- You Could Have It So Much Better With Franz Ferdinand

19 Nov 2005 :: 21:43





Franz Ferdinand
"You Could Have It So Much Better With Franz Ferdinand"
Domino 2005
Ocena: 5/5


To chyba najbardziej wyczekiwana płyta 2005 r. Franz Ferdinand po wydaniu debiutu stali się najbardziej obiecującym młodym gitarowym zespołem, a płyta, obok albumów The Libertines, Interpol i Razorlight, uważana była za najlepsze wydawnictwo rockowe w 2004 r. Ich muzykę, od całej "nowej rockowej rewolucji", zwanej też "indie rockiem", odróżniał przede wszystkim funk i wyraźne fascynacje muzyką disco (bliższą jednak dokonaniom takich grup jak Talking Heads, czy New Order, niż np. Dj Bobo, czy, o zgrozo, Bayer Ful). Wiele utworów z "Franz Ferdinand" stało się wielkimi przebojami, nie tylko w środkowisku rockowym, np. najbardziej rozpoznawalny "Take Me Out", "This Fire" albo "Darts Of Pleasure, od którego się wszystko zaczęło.

Pamiętam, że w jednym z wywiadów udzielonych polskiej prasie muzycy żartowali, że ich nowe dzieło będzie nosić tytuł "You Could Have It So Much Better With Franz Ferdinand". Jak widać na żarcie się nie skończyło, a płyta (z typową dla tego zespołu minimalistyczną okładką) trafiła w nasze ręce. Teraz wszyscy przekonają się, czy Franz był gwiazdą jednego sezonu i czy podołał bardzo wysoko postawionej poprzeczce. A syndrom drugiej płyty ? Teraz jest już wszystko jasne...



Panowie nie serwują nam żadnego zaskoczenia na sam początek. Album rozpoczyna świetny i ostry "Fallen", przypominający trochę "Jaqueline", z debiutu. Wszelkie oskarżenia o autoplagiat znikają mniej więcej w 2. minucie utworu, kiedy to niespodziewanie wchodzi zaśpiew w stylu Beatlesów. I to nie jedyny taki fragment. Ale po kolei. Następnie mamy "Do You Want To", czyli pierwszy singiel. Prosta melodia, taneczny rytm i mnóstwo poczucia humoru- godny następca "Take Me Out". I to jedyne nawiązania do pierwszego albumu, bo dalej jest już zupełnie inaczej. Ostry, z "cięta" partią gitary "This Boy", "Evil and Heathen", z wyraźną fascynacją rockabilly, punkowy utwór tytułowy (z odniesieniem do "Satisfaction" The Rolling Stones)- tego typu piosenek brakowało na "Franz Ferdinand"- w 100% rockowych, z jeszcze bardziej widocznymi wpływami muzyki punkowej. Jednak nie to jest największym ewenementem- na poprzedniej płycie właściwie brakowało ballad (bo np. takie "Auf Asche" trudno określić typową balladą). W "Walk Away" intryguje prosta, wpadająca w ucho melodia (nie wychyla się jednak poza debiutowe standardy), ale już akustyczny "Eleanor Put Your Boots On" z partią fortepianu nie pozostawia wątpliwości- ktoś tu słuchał dużo The Beatles (choć ze względu na dziwny, psychodeliczny bridge może kojarzyć się również z wczesnymi dokonaniami Pink Floyd, kiedy nagrywali utwory w stylu "See Emily Play"). W podobnej konwencji utrzymany jest smutny "Fade Together". Płytę kończy najbardziej taneczny numer na płycie- "Outsiders", jednak ze względu na ponury klimat przypomina trochę "40 ft", ostatni na debiucie.

Jakie wnioski pozostają po przesłuchaniu "You Could Have It So Much Better..." ? Przede wszystkim widać, że Franz Ferdinand dojrzał- w porównaniu z tym albumem, debiut wydaje się być bardzo jednolity, monotonny i... nudny. Poza tym, jak widać, panowie poradzili sobie z presją "syndromu drugiej płyty" i wyszli z tego po mistrzowsku. Obyło się bez kombinowaniu- po prostu (nawiązując do początku tekstu)- zamiast New Order- The Clash, a zamiast Talking Heads- The Beatles. Ile w tym ich prawdziwego stylu pokaże dopiero 3. płyta. Pożyjemy, zobaczymy, a teraz, ten kto może, niech cieszy się jedną z najlepszych płyt 2005 r., bo w Polsce FF to nadal grupa o charakterze undergroundowym...

martchin

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij