ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

HOMO HIPERMARCETUS

23 Oct 2005 :: 14:56

Po co nasz praprzodek zlazł niegdyś z drzewa? Pewnie po to, by jego współczesny potomek mógł podreptać do hipermarketu! Zamiast uganiać się w trawie za mamutem, możemy dziś wstąpić do Wielkiego Sklepu, gdzie znajdziemy tego samego mamuta, przyrządzonego na tysiąc jeden sposobów i gotowego do spożycia. Czy nam się to podoba czy nie - jesteśmy ludźmi epoki hipermarketowej i prowadzimy mniej czy bardziej konsumpcyjny tryb życia.
Zbliża się koniec roku, a wraz z nim świąteczna gorączka zakupów. Zanim wybierzemy się na polowanie z wypchanym portfelem miast maczugi i oszczepu, warto zdać sobie sprawę, jak bardzo bywamy ubezwłasnowolnieni w podejmowaniu, z pozoru własnych, decyzji o zakupach. Oto bowiem okazuje się, że hipermarket stanowi istny poligon, na którym toczy się nieustanna walka pomiędzy sprzedającymi a kupującymi, między producentami a konsumentami, miedzy eskpedientem a klientem. Walka to przebiegła, polegająca na stosowaniu wymyślnych forteli, składająca się z mnogich, indywidualnych pojedynków, w których wygrywa ten, który oszukał, skłaniając do zakupu lub ten, który przejrzał niecny zamiar i odłożył towar na półkę.
Wojna trwa bezustannie. Cały rok. Okres świąteczny stanowi czas ofensywy Armii Producentów. Ciężka to dla nas przeprawa... ONI bombardują nas na każdym kroku, wysyłają przeciw nam liczne zastępy przedstawicieli handlowych, hostess i szeregowych kusicieli. Zanim ruszymy w bój - musimy poznać wroga i jego metody walki. Oto kilka stron z podręcznika frontowego:

ULOTKI REKLAMOWE. Dziś nie trzeba nawet ruszać się z domu, by doskonale poznać ofertę handlową sklepu. Wystarczy tylko otworzyć drzwi własnego mieszkania, by ugrzęznąć w kopczyku kolorowych gazetek. Druga porcja czekać będzie na nas w pocztowej skrzynce. Tesco, Geant, Leclerc, Lidl atakują nas aktualną ofertą w najlepszej cenie. Na obrazkach widać towar różnej maści. A wszystko piękne, kolorowe, tylko czeka, by być nasze. Dopiero po uważnym przeglądzie dostrzeżemy dyskretnie ukrytą informację wypisaną drobnym druczkiem: "Zdjęcia niektórych produktów nie są dokladnym odzwierciedleniem rzeczywistości". Niektórych - ale nie wiadomo których. A więc może wszystkich?

OFENSYWA KUPONÓW. Atakują nas falami różnego rodzaju talonów, kuponów, ulotek. Każdy "gwarantuje" zniżkę, promocyjną okazję, gratisowy dodatek. Perfidia tych podchodów polega na tym, iż z reguły mają owe kupony krótki termin realizacji - tak, byś człeku nie miał za bardzo czasu na przemyślenie, czy się to opłaca, tylko gnał co sił do sklepu. Inną formą tego procederu jest - zgodnie z ideą - "kupowanie kuponów" przy kasie. Kasjerki wręczją nam czy to kuponiki, czy to naklejki, w zamian za dokonanie zakupów na taką a taka kwotę. Emerytka jest w siódmym niebie, że dostała kolejny kuponik do serii gwarantującej prawo np. do kolejnego zakupu z rabatem albo otrzymania litrowego garnka. Ta forma oszustwa jest tym bardziej perfidna, że daje złudzenie jakobyśmy zupełnie za darmo otrzymywali jakieś prezenty. A przeca by dostać od miłej kasjerki taki kuponik musieliśmy wydać wcześniej te 50 złotych...

ZASADA CODZIENNOŚCI. Jakie produkty stanowią element naszego codziennego rytuału kupowania? Oczywiście - pieczywo. Chlebuś nasz powszedni tudzież buła to stały repertuar codziennego jadłospisu. Gdzie znaleźć pieczywko w wielkim sklepie? Tuż przy wejściu, tak by tylko złapać pszenny krojony i chodu do kasy? Nieee! Po pieczywko musimy pofatygowac się na samiutki koniec hali. Defilujemy więc główną aleją, krążymy między półkami, szukając skrótów pośród regałami. Po drodze napatrzymy się na towar... Może akurat wzrok nasz padnie na wyprzedawane patelnie lub kawę w okazyjnej cenie... A wtedy być może opuścimy market z czymś więcej niźli tylko chlebusiem... I o to chodzi podstępnym manipulatorom!

OKAZYJNE CENY. Któż by nie chciał zrobić zakupów po okazyjnej cenie? Problem w tym, że wokół nas dostrzec można niemal wyłącznie ceny okazyjne! Mamią nas kolorowe plansze z przekreśloną pierwotną ceną i wypisaną poniżej ceną aktualną, oczywiście dużo niższą. Niestety w wielu przypadkach ceny pierwotnej nigdy nie było, a cena "promocyjna" jest tą własciwą. Tego rodzaju praktyki są nielegalne i ścigają je obrońcy praw konsumenta. Aby wygrać z nimi walkę sprzedawcy sięgają po niezawodną broń, pozwalającą uniknąć im posądzeń o oszustwo handlowe. Otóż chcąc sprzedać towar po cenie pierwotnej jako promocyjnej - na krótko (kilka godzin lub jeden dzień) podwyższają faktycznie cenę produktu. Potem szybko powracają do właściwej ceny i z czystym sumieniem przekreślają wyższą cenę, dając klientowi złudzenie zakupu po tej niższej.

DWA W JEDNYM. Tzw. "Promocja wiązana" polega na tym, że sprzedaje się dwa produkty w rzekomej cenie jednego lub zwiększa się pojemność artykułu nie podnosząc jego ceny. Połasiwszy się na taką ofertę warto sprawdzić, czy nie padło się ofiarą złudnego mniemania. Często te dwa artykuły kupione osobno będą kosztowac mniej niźli w promocyjnym zestawie.

OBOK LIDERA. Co zrobić, kiedy produkty mało znanej firmy słabo się sprzedają? A co zrobić, gdy zbliża się koniec przedatności do spożycia? Jednym ze sposobów jest wyeksponowanie go tuż obok tzw. lidera, czyli towaru reprezentującego chodliwą markę. Klient sięgając po znany sobie produkt markowy dostrzeże wtedy tańszy artykuł i czasem się nań skusi.

IDŹ ZA WZROKIEM KLIENTA. Nieprzypadkowo pewne towary wyeksponowane są na wysokości wzroku kupującego. Rzadziej rozglądamy się po półkach przy podłodze, a jeszcze rzadziej się schylamy. W myśl tej zasady najbliżej oczu znajdą się te produkty, których sprzedający chce się z różnych powodów pozbyć jak najprędzej. Tę samą zasadę stosują spryciarze w przypadku dzieci - słodycze znajdą się na wysokości ich wzroku.

AUTORYTETY. Starym chwytem jest powoływanie się w reklamach na różnego rodzaju autorytety. Na opakowaniach widzimy twarz rzekomo uznanego w branży lekarza, który poleca dany produkt. Pokażcie mi emerytkę, która nie złapie się na ten lep... Za tydzień, dwa, okaże się, że ta sama twarz w innej reklamie nie jest juz uznanym lekarzem, ale np. agentem ubezpieczenioeym, czy nauczycielem namawiającym dyrektora do zakupu mleka dla uczniów. Perfidnym zabiegiem jest powoływanie się na Instytut Matki i Dziecka przy sprzedaży produktów dla najmłodszych. Mamy wybierają rzecz jasna takie, które mają na opakowaniu stosowną adnotację o przyznaniu odpowiedniego certyfikatu. Perfidia w tym przypadku polega na tym, że KAŻDY produkt dla naszych milusińsich taki certyfikat posiadać musi.

GRAJ I WYGRYWAJ. Wśród dzieci istną furorę robi moda na zbieranie różnego rodzaju kart, kapsli itp. By je zdobyć należy kupić paczkę cukierków czy chipsów. Producenci namawiają dziatwę do kolekcjonowania, wymiany z kolegami, powiększania armii chipsowych ludzików. Towarzyszą temu gry i zabawy, których rozegranie wymaga posiadania odpowiednich kart czy kapsli. W tej sytuacji dzieciak wymusza na mamuni kupno tego czy owego.

DEGUSTACJE. Któż nie był molestowany przez pachnące panienki (często nawet ładne, ale to-tym gorzej) namawiające do spróbowania i kupna czegośtam? Dobra hostessa to taka, która sprzeda łysemu suszarkę do włosów. Kuszą, mamią, namawiają. Zawsze znajdzie się ktoś podatny na te starania.

Warto więc zatrzymać się na chwilę przed wrotami marketu i założyć zbroję odporna na wyrafinowane socjotechniki.
I pamietajcie - nigdy nie wchodźcie do marketu głodni! Niemal na pewno kupicie wtedy więcej niż zamierzaliście!

Kończę. Muszę jeszcze zrobić zakupy w Tesco!

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij