ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

TEATR NA ARYJSKICH PAPIERACH. O twórczości H.Grynberga słów kilka. cz. 5.

01 Oct 2005 :: 19:01

"Życie osobiste" – powieść wydana w Londynie w 1979 roku stanowi wraz z "Życiem ideologicznym" naturalną całość. Jedna jest bezpośrednim przedłużeniem drugiej. Powieści te wyróżniają się symetrią tytułów, co jest nie tylko sygnałem szczególnego upodobania Autora, lecz przede wszystkim realizacją powziętego zamysłu przedstawienia jednego losu w wielu aspektach, jednego życia podzielonego na odcinki.

Narrator powieści - i jednocześnie jej bohater – kolejny odcinek swego życia wiąże z teatrem. Po ukończonych studiach nie widzi dla siebie miejsca w zawodzie dziennikarza:
"(...) nie zgłaszałem się do żadnej redakcji, bo w ciągu czterech lat studiów zdążyłem się na tyle zapoznać z naszym dziennikarstwem, że wolałem zestarzeć się jako niepotrzebny nikomu Żyd niż jako kurwa." [1]
Pradzi beztroski żywot. W "zdobycznej" kawalerce kontynuuje swoją erotyczną walkę z systemem. Czyta wszystkie książki autorów zagranicznych, jakie pojawiają się na półkach księgarni i bawi się w kawiarniach:
"Godziny nam beztrosko mijały na opowiadaniu politycznych kawałów, które były naszym głównym intelektualnym pokarmem i wyrazem naszej nieoficjalnej duchowej opozycji."[2]

Bohater czuje się coraz bardziej związany z żydostwem, wcześniejsze przeżycia wpłynęły na jego decyzję o pozostaniu w kraju i "pilnowaniu" największego cmentarza Europy. Bliski jest jednak wycofania się. Przyjaciele ostrzegają go:
"Nie pozwolą ci być ani Żydem, ani Polakiem, ani poetą, anie w ogóle sobą. A poza tym, między nami mówiąc, co to znaczy, żeby Żyd chciał być tutaj poetą?... Po co ci to? Mało ci wszystkiego za życia?."[3] "Żydowski" imperatyw bierze jednak górę, gdy, zupełnie przypadkiem, bohater wiąże się z grupą teatralną:
"(...) pewnego dnia na obiedzie w kongregacyjnej stołówce znalazłem się przy jednym stole z cyganami z teatru żydowskiego, którzy wędrowali sfatygowanym autobusem z miasta do miasta i odprawiali modlitwy i gusła na cmentarzach żydowskich widowni w Warszawie, Lublinie, Białymstoku i Łodzi.
-Wyjeżdżasz? – spytali.
-Jeszcze nie wiem.
-A co robisz?
-Nic.
-To przyjdź do nas za kulisy.
-A wy nie jedziecie?
-My cały czas jedziemy...
-A dla kogo właściwie gracie?
-Dla siebie gramy.
Poszedłem za kulisy jeszcze tego samego wieczora."[4]

Żydowski teatr staje się dla bohatera oazą, miejscem kontaktu z inymi Żydami, a przede wszystkim z żydowską sztuką i żydowskim językiem. Bohater przestaje być anonimowym Żydem, jednym z niewielu ocalałych – teraz jest częścią grupy, w której każdy ma swoją historię. Grupa to nietypowa – prawie w ogóle pozbawiona młodych. Starsze aktorki grają role młodych amantek, a mężczyźni – młodych chłopców. Ten unikalny teatr nie ma jednak łatwego życia:
"Jeździliśmy starym wojskowym autobusem, który dla wojska już się nie nadawał, bo przepuszczał do środka spaliny. Widniał na nim napis: >>Państwowy Teatr im. E. R. Kamińskiej<<. Nie >>Państwowy Teatr Żydowski<< i nie >>Estery Racheli Kamińskiej<<, ale tylko >>Państwowy<< i tylko >>E. R.<< - żeby nie wywoływać zamieszania. (...) Byliśmy żydowskim teatrem, ale na aryjskich papierach."[5] Społeczna drażliwość teatrem daje się aktorom we znaki, a autobus przepuszczający do środka spaliny stanowi symboliczną kontynuację żydowskiego losu:
"Człowiek zaczyna wtedy porównywać swą dusze ze wszystkimi tymi zagazowanymi duszami, które kołują nad głową (...) Spoglądamy wtedy mimo woli na mały kurek i pytamy: czy to jest naprawdę wszystko, co nas dzieli? (...) Czy nie czas przekonać się jak to naprawdę było?"[6]

Bohater kreuje na scenie teatru swoje pierwsze role, a kolejne wyjazdy grupy dostarczają znanych doświadczeń – w Poznaniu, po nagrodzonej sztuce "Drzewa umieraja stojąc", żegna się ich jednak okrzykami: "Zostawcie nas w spokoju!". W kilkanaście lat po wojnie, niechęć Polaków jest ciągle żywa, a karykaturalny wymiar przybiera podczas kręcenia filmu z udziałem aktorów teatru żydowskiego. Grają oni role mordowanych w obławie Żydów, natomiast Niemców kreują członkowie miejscowego koła myśliwskiego:
"W eleganckich kożuszkach, z bronią na ramieniu i u pasa, chodzili wyprostowani, sprężyści i nie potrafili ukryć pogardy, patrząc na nasze łachmany. Nie mogli również opanowac władczego tonu, gdy do nas mówili, a przy wsiadaniu do furgonetek i wysiadaniu najwyraźniej nam wydawali rozkazy, choć i oni, i my mieliśmy być tylko aktorami."[7] Role Niemców są być może przedłużeniem czasów okupacyjnych. Można je jednak interpretować jako niejasną zapowiedź przyszłych wypadków...

Działalnośc teatru wspomagana jest przez Żydów spoza kraju, ale mimo to wymaga od dyrektorki niesamowitej wręcz operatywności i umiejętności radzenia sobie z biurokratycznym aparatem komunistycznej władzy. Nie bez znaczenia są odpowiednie znajomości w partii i cenzurze. Dyrektorka dysponuje nawet specjalnym budżetem na "cele operacyjne" – przegrywa w karty z szefem wydziału kwaterunkowego, z dyrektorem (lub żona dyrektota) urzędu premiera – "wygrywając" jednocześnie mieszkania dla kilku aktorów: "Te niezawodne pociągnięcia podpowiadała zresztą władzy nasza dyrektorka-graczka, karciarka-dyplomatka, nasz Talleyrand w spódnicy, króra zawsze wiedziała, co zrobić żeby i państwowy wilk był syty, i nasza żydowska owca cała."[8]

Druga część powieści ma charakter obyczajowy i jest swoistym dokumentem epoki. Sam Autor w słowie wstępnym informuje: "Starałem się również zapisać jak najwięcej >>peereliów<<, to jest konkretnych realiów tej najszpetniejszej epoki." Przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dostarcza takich przykładów wiele. Perypetie bohatera ukazane w drugiej części książki mogłyby być podstawą scenariusza komedii Stanisława Bareji. Z chwilą wyjazdu z Polski matki i ojczyma, którzy zamieniają swoje mieszkanie na kawalerkę dla syna, rozpoczyna się "mieszkaniowa odyseja" bohatera. Zameldowany na stałe w Łodzi – potrzebuje mieszkania w Warszawie, siedzibie teatru żydowskiego. Znalezienie lokum w stolicy zupełnie zniszczonej przez wojnę to w tamtym okresie rzecz granicząca z cudem. Aby dopiąć celu musi bohater m. in. zawrzeć fikcyjne małżeństwo, a następnie przeżyć jak najbardziej autentyczny proces rozwodowy.

Rzeczywistość peerelowska, w jakiej odbywają się te konbinacje, dziś wydaje się zupełnie absurdalna. Sfingowany ślub przebiega w ciekawej atmosferze: "To przecież zwyczajna państwowa maskarada, powtarzałem sobie w duchu. Mówcy musza udawać, że wierzą w to, co mówią, a słuchacze, że wierzą w to, co słyszą, i nikomu już nie przeszkadza, że wszyscy wierzą, że nikt nie wierzy w ani jedno słowo – więc czemu ja mialbym się przejmować? Każdy mówca wie, że nikt mu nie wierzy, i wszyscy wiedzą, że on wie, że wszyscy wiedzą – więc jaką różnicę to mogło robić tej starszej pani?"[9]
Tamte lata to także okres wzmożonego zainteresowania państwa życiem obywateli. Teatr ma także swego donosiciela: "Wszyscy wiedzieliśmy, kto to był, ale udawaliśmy, że nie wiemy, a i on wiedział, że wiemy, i udawał, że nie wie. Musieliśmy być dla niego mili, żeby nie donosił więcej niż trzeba. (...) zapowiedziano mu, że nie wyjedzie, jeśli nie będzie donosił, a on spędził dziesięć lat w łagrach i bardzo chciał wyjechać. O tym też wszyscyśmy wiedzieli i on wiedział, że wiemy, więc była to gra w otwarte karty."[10]

Bohater poznaje także uroki aresztu, a przede wszystkim – ludzi regularnie tam powracających, którzy stworzyli sobie własne pojęcie "wolności": "Nie siedziałeś jeszcze? Nie martw się, tu można żyć! (...) Popatrz na mnie, daw latka w kiblu i cały rok za darmo na woli! Trzy latka w pierdlu i znów pół roku urlopu! Teraz najwyżej piątka, a potem znowu świeże powietrze! A każdy dzień na woli pachnie wtedy, bracie, jak francuska woda kolońska! (...) Aby tylko polityką sobie psuć głowy, bo polityka, bracie – tu wskazał oczami kapusia – to murowany grób...".[11] Oskarżony z irracjonalnych powodów, niczym Józef K. z "Procesu" Kafki, zdoła się jednak "uwolnić" spod opieki konwojujących go milicjantów wręczjąc im (jakże by inaczej!) łapówkę.

"Życie osobiste" przedstawia losy bohatera z dwu perspektyw: jako aktora żydowskiego teatru i jako młodego człowieka próbującego ułożyć sobie życie w ciemnościach Polski Ludowej. Pierwsza perspektywa koresponduje z imperatywem pisarstwa Grynberga, czyli przedstawianiem losu polskiego Żyda. Druga natomiast zyskuje wymiar uniwersalny, ukazuje "blaski i cienie" życia w tamtym okresie zwykłego człowieka, niekoniecznie Żyda.

Mimo tej dychotomii, nie odchodzi Grynberg od swego nadrzędnego celu pisarstwa. W "Życiu osobistym" pojawiają się pierwsze rozważania na temat losu Żydów, zebrane później w esejach z "Prawdy nieartystycznej". Autor przypomina m. in. historię słowa "Judasz", wyjaśnia przyczyny, które doprowadziły do dzisiejszej konotacji tego wyrazu, będącego synonimem "zdrajcy".Znajdziemy też w "Życiu osobistym" powtórki z historii drugiej wojny światowej, jak przebieg eksterminacji stu tysięcy Żydów słowackich dokonanej na mocy umowy międzypaństwowej pomiędzy ultrachrześcijańską Słowacją a pogańskimi Niemcami. Najbliższa późniejszej "Prawdzie nieartystycznej" jest jednak gorycz Autora z powodu wymazywania pamięci o pomordowanych w wyniku Holocaustu. Wizyty aktorów teatru żydowskiego w miejscach masowej zagłady stają się powodem refleksji: "Nasze drzewko z komina było widoczniejsze nawet od Oświęcimia, gdzie, jak głosi encyklopedia, >>wymordowano cztery miliony ludzi różnych narodowości<<, w kolejności alfabetycznej: Belgów, czechów, Francuzów, Graków, Holendrów, Jugosłowian, Polaków, Rosjan, Rumunów, Węgrów i innych. Ani w encyklopedii, ani w samym Oświęcimiu ani słowa o tym, ze prawie wszyscy oni byli Żydami i że tylko dlatego ich wymordowano. Za życia byli >>parszywymi Żydami<<, a po śmierci stali się natychmiast >>Słowakami<<, >>Węgrami<<, >>Polakami<<, nawet >>Francuzami<<. (...) Oświęcimscy Żydzi, którzy nie mieli prawa być Żydami za życia, nie mają go również po śmierci."[12] Ten dobitny fragment brzmi jak passus z "Prawdy nieartystycznej"...

Bohater powieści, ocaleniec z Treblinki, zaczyna dojrzewać do pewnej postawy. Jego aktorstwo staje się manifestacją przynależności do narodu wybranego, a "aryjskie papiery" jego teatru jeszcze bardziej łączą go z sześcioma milionami zgładzonych. Początek lat sześćdziesiątych to jednak okres, kiedy w Polsce zaczynają się nasilać przejawy judeofobii – niechęci wobec tych, co przeżyli...

PRZYPISY:

[1] H.Grynberg, Życie ideologiczne, osobiste, codzienne i artystyczne, Warszawa 1998, s.132.

[2] Ibidem, s.131.

[3] Ibidem, s.140.

[4] Ibidem, s.141.

[5] Ibidem, s.146-147.

[6] Ibidem, s.134.

[7] Ibidem, s.144.

[8] Ibidem, s.163.

[9] Ibidem, s.182.

[10] Ibidem, s.164.

[11] Ibidem, s.210.

[12] Ibidem, s.160.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij