ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

IDEOLOGIA A ŻYCIE. O twórczości H. Grynberga słów kilka. cz.4.

14 Sep 2005 :: 1:40

Numer 49 londyńskich "Wiadomości" z 5 grudnia 1976 roku przynosi na pierwszej stronie informację: "Nagrodę >>Wiadomości<< im. Damiana Wandycza w wysokości funtów 250 za najwybitniejszą książkę pisarza wydaną na emigracji w roku 1975 otrzymał Henryk Grynberg za powieść >>Życie ideologiczne<<.

Nagrodzona książka należy do starej tradycji literackiej tzw. Bidungsromanu, czyli opowieści o kształtowaniu i kształceniu człowieka. Tradycja to dość bogata, należy do niej "Szkoła uczuć" Flauberta, trylogia Lwa Tołstoja "Dzieciństwo", "Lata chłopięce", "Młododść", trylogia Maksyma Gorkiego "Dzieciństwo", "Wśród ludzi", "Moje uniwersytety". W literaturze polskiej do kategorii tej zaliczyć należy Krasickiego "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki" i "Syzyfowe prace" Żeromskiego. Echa tych ostatnich powieści obecne są w "Życiu ideologicznym": indoktrynacja w murach szkoły nawiązuje do "Syzyfowych prac", a jej satyryczno-ironiczne ujęcie przywodzi na myśl Krasickiego. Powieść Grynberga jest zatem mocno osadzona w tradycji literackiej.

"Życie ideologiczne" stanowi kolejny etap biografii bohatera-narratora, lecz jest również biografią pokolenia wyrosłego w stalinowskiej szkole. Ukazuje mechanizmy deprawacji w komunistycznym systemie edukacji.

Narrator "Życia ideologicznego" już w szkole podstawowej przyjmuje przyjacielsko wyciągnięta dłoń organizacji partyjnej. Wtedy jeszcze nie widzi w swym postępowaniu niczego niewłaściwego: "Pewnego dnia dyrektor zaczął nas kolejno wzywac do gabinetu. (...)wskazywał każdemu krzesło i kazał siadać. Powstawała ważna polityczna organizacja skupiająca młodzież, której leży na sercu przyszłość kraju. Nie każdy mógł do tej organizacji należeć, tylko tacy młodzi ludzie, w których pokłada się nadzieje i darzy zaufaniem. Dyrektor wyrażał przekonanie, że każdy z nas, wezwanych, poczyta sobie za zaszczyt należenie do takiej organizacji, więc jest pewny, że gdy wejdzie do klasy i spyta, kto chciałby wstąpić, każdy z nas podniesie rękę. Na zakończenie dyrektor wstawał, podawał rękę, odprowadzał do drzwi. Podnosząc potem w klasie rękę, zdziwiłem się, że nie wszyscy wyrazili gotowość wstąpienia do organizacji, której leży na sercu przyszłość. Nawet nie wszyscy z tych, których wezwano."[1]

Szkolni mauczyciele, lojalni wobec władzy, prowadzą w klasach dyskryminację na korzyść uczniów pochodzenia robotniczego i chłopskiego. Lekcje historii i literatury stają się lekcjami ideologicznego uświadamiania. Dochodzi w konsekwencji do absurdu: uczniowie, gdy nie są przygotowani do lekcji, umiejętnie posługują się żargonem ideologicznym, by skierować dyskusję na ogólniki dotyczące walki klasowej, doli chłopów feudalnych i robotników w kapitalizmie, a nauczyciel musi pozwolić na tę zmianę tematu lekcji. Za pozytywny przejaw uznaje jednak Grynberg milczenie większości uczniów podczas programowych zajęć "uświadamiania".

"Życie ideologiczne" ukazuje wczesne "dojrzewanie" młodzieży. Młodzież ta zaczyna szkoły w okresie prześladowań akowców i przebywa jeszcze w ich murach, kiedy pierwsi powojenni przywódcy Partii zostają uwięzieni, a w Moskwie przygotowuje się proces żydowskich lekarzy. Bohaterowie powieści szybko uczą się swoich ról - umiejętnie posługują się językiem ideologii, wypracowują sobie umiejętność dyplomatyzowania, są ostrożni w kontaktach: "Ważyliśmy słowa i uważnie spoglądaliśmy sobie w twarze. Wiedzieliśmy, że zanim opuścimy szkołę, odbędzie się zebranie zarządu, na którym każdy z nas będzie po kolei wychodził za drzwi, podczas gdy pozostali będą mu wypisywali opinię, która w zapieczętowanej kopercie powędruje za każdym z nas w życie, i że jeden przymiotnik więcej lub jeden przymiotnik mniej albo stopień przymiotnika w tej opinii może zaważyć na naszych przyszłych losach. Uważalismy więc bardzo, kto z kim, kiedy i przeciw komu."[2]

Młodzi ludzie ławtwo ulegają wpływom szkolnej organizacji, sa wśród nich jednak tacy, którzy czynią to z koniecznosci, bez wiary w sens takiej działalności. W jednej ze scen powieści trzeźwo myślący Łapa daje lekcję zdrowego rozsądku "partyjnemu" koledze:
" Powiedz, ty wierzysz we wszystko, czego cię uczą w szkole, no nie? (...) A potem powtarzasz to, czego cię nauczyli, i myślisz, że jesteś okropnie mądry? (...) Aż mi cię czasem żal. Ty myślisz, że tylko ty rozumiesz, co tu do ciebie mówią, a inni nie rozumieją? Tu wszyscy wszystko rozumieją. Nie gorzej od ciebie. Lepiej! O wiele lepiej. Ale udają głupich, bo co mają robić? Słuchają bzdur, które im sie opowiada i które ty opowiadasz, frajerze. Słuchają, bo muszą. Ale powtarzać tego gówna nie muszą. Dlatego nie opowiadają. Milczą. Czasem cholera ich bierze, a czasem się tylko w duchu śmieją. Nie są takimi frajerami jak ty, rozumiesz? W ani jedno słowo nie wierzą. (...) Spotkamy się kiedyś, za dziesięć lat, na zjeździe absolwentów. Popatrzymy na siebie, porozmawiamy. Zobaczymy, do czegoście doszli, czegoście dokonali. )...) Wtedy uwaga! Jak się okaże, żeście wyszli na ludzi, a ja na szmatę to w porządku. Odbiję flachę czystego spitytusu i się spiję na śmierć. Ale nie daj Boże, jeśli będzie na odwrót. Jeśli okaże się, że to wy zostaliście szmatami i fagasami, dyplomowanymi skurwysynami, z dyplomami za te robotniczo-chłopskie pieniądze, o których ciągle mówicie... Wtedy, jak Boga kocham, przywiozę ze sobą śrutówkę i wszystkim co do jednego jaja wam powystrzelam! Ee, co tam dziesięć lat! Spotkamy się za dwadzieścia. Będziecie mieli więcej czasu..."[3]

Świat, który otacza bohaterów, zaczyna przybierać kształty właściwe Orwellowskiej wizji:
"Byliśmy osaczeni. Jedni przez drugich. I to wszyscy. Wszyscy przez wszystkich. Musieliśmy uważać, żeby się nie wychylać. A jak się wychylić, to na właściwą stronę i prawidłowo. Byliśmy w konkurencji, która polegała właśnie na tym, kto potrafi się bardziej prawidłowo wychylić. Konkurencja ta była niełatwa, bo wszyscy byliśmy jak stare wróble... (...) Była to gra tym niebezpieczniejsza, że trwała bez przerwy, nie dając nam wytchnienia ni odprężenia, bo z sal wykładowych i zebrań przenosiła się na korytarz, do stołówki, do akademika."[4]

Obok deprawacji, drugim głównym tematem "Życia ideologicznego" jest sprzeczność pomiędzy ideologią a życiem. Prowadzi ona w prostej linii do buntu, będącego immanentnym elementem życia. Pierwsze przejawy buntu dotyczą spraw przyziemnych, z pozoru błahych, ale dających pojęcie o tym, w jakich obszarach życia codziennego dawało się odczuć skutki panowania nowego ustroju. Letni obóz ideologiczno-szkoleniowy dla aktywu przynosi jego uczestnikom okazję do nieśmiałego buntu:
"Wywiesliliśmy więc w stołówce hasło dzielnego radzieckiego pedagoga Makarenki: >>Nie kwękać!<<. I nie kwękaliśmy. Raz tylko próbowaliśmy przekonać szefową kuchni, że pomimo całej naszej ideologicznej odporności nie możemy jeść gotowanej, niedokładnie opalonej słoniny, zwłaszcza w upał, ale odpowiedziała nam po prostu: >>Nie pierdólcie, towarzysze, bo na słoninę narzekać to grzech. Koreańscy towarzysze na pewno takiej słoninki nie mają<<. (...) Dokuczał nam jednak brak kubków. Co rano i co wieczór piliśmy kawę z misek do zupy. (...) Nie wytrzymał tego tylko Adamiec (...) Oświadczył, że niezależnie od warunków historycznych nie widzi ideologicznej potrzeby, żebyśmy kawę mieli chłeptać z miski jak koty tylko dlatego, że jakiś kutas nie zamówił w porę kubków dla naszego obozu. (...) Adamiec najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy, że obóz ideologiczno-szkoleniowy to było nie tylko miejsce do wysłuchiwania uczonych wykładów o historii ruchu robotniczego, podstawach leninizmu i zasadach partyjnych ze strategią i taktyką włącznie. Obóz był także miejscem praktycznego stosowania tych zasad".[5]

W czasie krótkiej odwilży po śmierci Stalina, młodzież odkryła, że istnieje również życie "poza-ideologiczne". Bohaterowie powieści należą do pokolenia, które - jak to określił Jan Kott - "słowo >>pokój<< odmieniane we wszystkich przypadkach na akademiach i w referatach partyjnych zamieniało na >>chatę<<, łóżko i cztery ściany, gdzie można spędzić noc z dziewczyną". Wspominając tamte czasy Kott dodaje: "Wszystko stało sie nagle odkryciem i olśnieniem: miłość i przyjaźń, Sartre, Hemingway, zimny Bach i gorący jazz".[6]

W powieści Grynberga rozdźwięk pomiędzy teoretycznymi założeniami a rzeczywistością występuje najjaskrawiej w sprawach seksualnych. Świat płci jest tutaj prawdą przeciwstawianą sztucznemu, zakłamanemu światu ideologii. Grynberg kreuje narratora-donżuana, ukazując kulisy życia towarzyskiego doby stalinizmu. Przedstawia kulturę obyczjową epoki z jej obłudnym purytanizmem. Anna Sobolewska zauważa, że erotyczny wymiarstalinizmu znany był do tej pory raczej z filmów, takich jak "Dreszcze" Marczewskiego czy "Przypadek Pekosińskiego" Królikiewicza, niż z literatury.[7]

Podobnie, jak narrator "Dziennika 1954" Leopolda Tyrmanda, bohater "Życia ideologicznego" podejmuje erotyczną wojnę ze stalinizmem. Konflikt ten zobrazowany jest w opisie zetempowskiej wieczornicy z jej infantylnymi zabawami, przeplatanymi bujnym życiem erotycznym kolegów i koleżanek. "Prawdziwy świat" objawia się bohaterowi-narratorowi całą swoją okazałością podczas pierwszego w życiu stosunku płciowego:
"Wdychałem aromat wielkiej sierpniowej nocy i czułem, jakby czas się zatrzymał. Z niedowierzaniem odkrywałem zupełnie inny świat. Ten jedyny, jaki zawsze naprawdę istniał. (...) Zniknęła bez śladu i głupia szkoła, i cholerne ZMP."[8]

W atmosferze powszechnego infantylizmu swoboda erotyczna uchodzi wśród młodych za walkę z systemem. Seks w zakłamanej komunistycznej rzeczywistości staje się praktycznie jedynym wolnościowym odruchem jednostki:

"Seks stał się bowiem synonimem wolności i jej głównym, jeśli nie jedynym spełnieniem. Był znakiem rozpoznawczym jej synów i córek. Wolność ta, jak każda zresztą wolność, miała także swój terror. Ktoś, kto nie miał seksu albo go nie lubił, musiał udawać, że lubi i że ma."[9]

Międzynarodowy Festiwal Młodzieży, który odbył się w Warszawie w 1955 roku przedstawia Autor jako "wielkie międzynarodowe i międzykontynentalne tarło". Ruch seksualno-wolnościowy ogarnia nawet partyjne żony i narzeczone, które podczas partyjnego balu rzucają się w wir otwartej orgii. Sam bohater natomiast, w czasie tej rozpusty, po raz pierwszy przeżywa seksualną niemoc.

Donżuanizm bohatera odsłania także ciemniejsze strony życia płciowego. Jest zabarwiony kompleksem: seks staje sie dla bohatera kompensacją żydostwa. Outsider musi działać samptnie i skrycie, związane są z tym ksenofobiczne kompleksy i obsesje otoczenia:
"Wszyscy się ujawniali, tylko ja musiałem się dalej konspirować. Nie podawałem swojego nazwiska, nie opowiadałem historii rodzinnej. Unikałem żydowskich kawałów. Wzruszałem sie jak wszyscy, gdy po północy śpiewano o czerwonych makach na Monte Cassino i o chłopcach spod Parasola, ale gdy zaraz potem wszyscy z podniesioną przyłbicą rwali z sali dziewczyny jak maki, ja je musiałem wykradać. (...) Niestety, nie byłem ani akowcem, ani andersowcem, ani byłem więźniem politycznym, ani synem byłego obszarnika. Mój ojciec nie zginął ani na Wschodzie, ani na Zachodzie. Nie w powstaniu i nie w partyzantce. Nie z rąk Gestapo ani NKWD. Nie w piwnicach bezpieki. Nawet nie w Oświęcimiu, nie w Bergen-Belsen i nie w Mauthausen. (...) Szkoda, że nie wyrzucono mnie w swoim czasie ze szkoły, z ZMP, ze studium wojskowego. Że Uszer nie siedział za żadne odchylenie, tylko za dolary. Że mama nie była w czasie okupacji łączniczką i nie ukrywała bibuły ani granatów, tylko mojego obrzezanego ptaszka. (...) Więc czy mogła mnie jakakolwiek dziewczyna kochać?".[10]

Wolnościowe przeżycia seksualne bohatera zatrute są goryczą, a seks daje mu szansę bycia górą, panowania nad kobietami. Bohater Grynberga poszukuje w erotycznych związkach pociechy lub przewagi - nigdy kontaktu z drugim człowiekiem. Kobiety traktuje instrumentalnie i przedmiotowo, ma do nich lekceważący stosunek. Cytowany juz Jan Kott, porównując erotyzm u Grynberga i Hłaski, zauważa:
"Narrator z powieści Grynberga nie należał do >>pieknych dwudziestoletnich<<. Eros dla bohaterów Hłaski jest oczyszczeniem z kłamstwa, u Grynberga jest tylko błotną kąpielą. W >>Życiu ideologicznym<< nie ma ani miłości, ani przyjaźni i wszystko jest od poczatku strute. Erotyka jest ponurym rewanżem za wszystkie upokorzenia i oszustwa, za sampkrytykę i denuncjację i za to, że się było zawsze >>innym<<".[11]
Mimo tego wszystkiego seks jest najoptymistyczniejszym elementem "Życia ideologicznego". W zakończeniu powieści bohater, pobity przez milicjantów, szybko wraca do równowagi spostrzegając dwie urocze dziewczyny, które bez lęku parskają śmiechem wprost w ponure gęby golędziniaków.

Trzeci główny temat "Życia ideologicznego" to fundamentalny dla bohatera problem wyboru i dochodzenia do żydowskiej tożsamości. Bohater, znany czytelnikowi z poprzednich powieści, jest Żydem wychowanym w tradycji polskiej i katolickiej. Wojna przerwała dzieciństwo bohatera, bezpowrotnie burząc jego świat. W wyniku tego mały Żyd musiał zmienić swą tożsamość - taka była cena przeżycia. Wychowany w kulturze innej, niż ta, która "wydała go na świat", został pozbawiony normalnego dzieciństwa. Ocalały z pożogi, przechowujący w pamięci koszmar zagłady, wskutek procesu indoktrynacji, bohater poddany jest ponownej utracie dzieciństwa. Pozbawiony zostaje szansy odzyskania ustabilizowanej, tradycyjnie zaakceptowanej formy zdobywaniawiedzy o życiu. Ciąży na nim skaza biograficzna, a potęguje nią ingerencja egoistycznych i zdemoralizowanych pedagogów wsączjących w młody umysł jad ideologii, polityki i koniunkturalnych interesów. To przerwanie naturalnych cyklów dojrzewania determinuje spojrzenie Grynberga na biografię bohatera.

W wyniku dotychczasowych przeżyć - bohatera z żydostwem nie łączy prawie nic prócz obrzezania, ale jest to tylko zewnętrzna oznaka przynależności do narodu wybranego. Nie zna on hebrajskiego anie żydowskiego - języków swoich bliskich, których pochłonęła wojna. Nie ma żadnego autentycznego oparcia kulturowego, jego żydowski świat został zmieciony. Jeszcze zanim dojrzeje do przyjęcia swojej żydowskiej kondycji zostaje określony Żydem z zewnątrz: naznacza się do stygmatem Żyda powierzając mu funkcję agitpropa w ZMP.

Pozbawiony rodziny, ojczyzny, tradycji - okresla swoje "bycie Żydem" w sensie ponadnarodowym, ponadkulturowym. Traktuje je jako solidarność z ludźmi podobnymi sobie - odrzuconymi, prześladowanymi, zagrożonymi i zbuntowanymi wobec niesprawiedliwości. Wyjaśnia to jednemu ze znajomych:
"Widzisz, Opala, gdyby Żydów było tak dużo jak chrześcijan, a chrześcijan tak mało jak Żydów i gdyby wymordowano spośród nich sześć milionów i grożono im, że kto wie, czy za jakiś czas nie wymorduje się drugie tyle, gdyby wołano do nich: >>Chrześcujanie do Palestyny!<< - natychmiast przeszedłbym na ich stronę. Mało tego, uważam, że każdy prawdziwy Żyd powinien by to uczynić. Dlatego też dziwię się, że w tej odwrotnej sytuacji, jaka jest, chrześcijanie nie przechodzą na nasząstronę. Dlaczego tego nie robią, jeśli sąprawdziwymi chrześcijanami, jesli mają naprawdę chrześcijańskie dusze? Dawno już powinni byli to uczynić, ajuż najpóźniej w czterdziestym piątym roku... Byłby to z ich strony prawdziwie chrześciijański uczynek. I jestem przekonany, że ani Pan Jezus, ani Matka Boska by się na nich za to nie obrazili, bo nic bardziej chrześcijańskiego, moim zdaniem, nie może uczynić chrześcijanin na tym świecie. A ty mi przychodzisz tutaj cieszyć się, że nie jesteś Żydem? Zawiodłem się na tobie, Opala".[12]

Próbujac zdefiniować własną tożsamość dochodzi narrator do nadrzędnego pojęcia człowieczeństwa, utwierdza się w przekonaniu, że walka z przejawami antysemityzmu jest jednocześnie obroną uniwersalnej wartości humanizmu. W październiku 1957 roku bohater bierze udział w strajku studenckim i uczestniczy w rozruchach ulicznych. Zostaje brutalnie pobity przez milicjantów i gorliwego ormowca. Fakt ten pozwala mu ostatecznie określić swą przynależność:
"Tam, przed akademikiem było nas niewielu, ale nikt nie był sam. Biliśmy się z przeważającymi siłami i bez szans - zgodnie z tradycją tego miasta. Ale tu, na chodniku, gdzie chamisko mogło bez trudu zakatrupić mnie jednym mniej zręcznym uderzeniem swojej kłonicy, byłem znowu Żydem. To znaczy odosobnionym, bezbronnym człowiekiem, wołającym o sprawiedliwość. Do kogo? Przeważnie do nieba. Miałem prawo wołać, ale nie miałem prawa się tak narażać. Nie po to się uratowałem od Treblinki. Nie po to się wtedy modliłem do Pana Jezusa, żeby się teraz dać zatłuc kłonicą. Przecież aniołowie, którzy by mnie na tym chodniku znaleźli, nie wiedzieliby nawet, co zrobic z moim beretem. Jakimu zanieść go Bogu. Czułem ową starą żydowską odpowiedzialność za własne życie. A to był właśnie strach. Typowo żydowski strach. Którego nie zrozumie nikt oprócz Żyda".[13]

Lata szkolne i lata studiów to dla bohatera okres poznawania przeszłości własnego narodu. Ta perspektywa pozwala mu uzyskać świadomość historii przeżywanej i prowadzi do wniosku, że żydowski los może się w każdej chwili powtórzyć. Motto położone przez Autora na początku "Życia ideologicznego" stanowić może świetną puentę niniejszych rozważań: "Szkoło, szkoło, gdy cię wspominam, ogarnia mnie przerażenie..."


PRZYPISY:

[1] H.Grynberg, Życie ideologiczne, osobiste, codzienne i artystyczne, Warszawa 1998, s.18.

[2] Ibidem, s.60.

[3] Ibidem, s.55-57.

[4] Ibidem, s.68-69.

[5] Ibidem, s.21-22.

[6] J.Kott, Nie tylko o Grynbergu, "Wiadomości" (Londyn) 1976, nr 46, s.1.

[7] A.Sobolewska, Księgi wieczyste Henryka Grynberga, [w:] pr. zb. Sporne postaci polskiej literatury współczesnej, Warszawa 1995, s.84.

[8] H.Grynberg, op.cit., s.46.

[9] Ibidem, s.105.

[10] Ibidem, s.105-106.

[11] J.Kott, op.cit.

[12] H.Grynberg, op.cit., s.112-113.

[13] Ibidem, s.120-121.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij