ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

"PP chce kasy za puszczanie ich muzyki...", czyli granica między komercją, a zaprzedaniem.

06 Sep 2005 :: 20:45

Tak, lubię Pidżamę Porno. Lubię od czasu do czasu posłuchać sobie trochę tego prostego, ale dość poetyckiego punk rocka. Świetnie bawię się na ich koncertach, mam nawet koszulkę. Ale nie o tym zespole będzie ten tekst. Zacznijmy może od początku...

Jak każdego dnia posprawdzałem moje ulubione fora internetowe i właśnie na forum Pidżamy znalazłem temat o tytule szokującym (ale swoją głupotą). Kiedy zajrzałem, cóż może sie za nim kryć, zdałem sobie sprawę, że jest jeszcze gorzej niż myślałem. Oto treść:

"istnieje radio ulicznik, jest to radio internetowe...i gdy puszczali kawałki Pidżamy, zespół zażyczył sobie pieniędzy za to że grają ich numery
strasznie komercja zajechało... :/"


Tia... postanowiłem to zignorować, jednak po przeczytaniu odpowiedzi innych użytkowników nie wytrzymałem- oto kilka z nich:

"szczerze- ale syf... lubię słuchać radia ulicznik, ale o tym nie słyszałam ;/"
"wiem ze chcą zarabiać i muszą bo z czegoś trza zyc, ale niech zarabiają na koncertach, płytach itp. a radio to promocja tylko!!!"
"nom szkoda"
"no i dobrze?? no sory komercha jak nic... zreszta to darmowa reklama by byla dla nich.... eh..... taa..."
"nawet dla artystów liczy się kasa ... niestety"


Wystarczy ?

Proszę Państwa- zastanówmy się w takim razie nad istotą komercji, na przykładzie punkowego zespołu, jakim niewątpliwie Pidżama Porno jest.

Punk- muzyka niezależna, niepodległa, młodzieńcza i buntownicza. Bunt przeciwko biurokracji, rządowi, prawu i pieniądzom. Te idee są bliskie wszystkim (z góry przepraszam za określenie) prawdziwym punkowym, młodym zespołom. Dlaczego piszę, źe młodym ? Pidżama Porno powstała jeszcze w latach `80, a średnia wieku w zespole to 40 lat, wszyscy muzycy mają rodziny, dzieci, domy i samochody- jak większość muzyków "starszych" zespołow punkowych, bądź o punkowych korzeniach (Kult, Tilt, Brygada Kryzys, T. Love, Dezerter itp.). Skąd borą na to wszystko pieniądze ? Przecież nie są to wielkie gwiazdy, nie biorą za każdy koncert kilka-kilkadziesiąt tys. złotych. W Polsce nie wyżyje się za samo wydawanie płyt, zwłaszcza w czasach, kiedy muzykę ściąga się z sieci (nie ma co kryć, robi to każdy). Pozostają koncerty i jakieś drobne "bonusy". Krzystof Grabowski, perkusista kultowego w Polsce Dezertera, żeby utrzymać siebie i swoją rodzinę dorabia jako grafik komputerowy. Dezerter nie jest puszczany w radiu. Nie gra koncertów na "Dniach Morza". To samo dotyczy innych muzyków grających tzw. muzykę niezależną. I właśnie to dla wielu jest niezrozumiałe- jak zespoły z punkowymi ideałami mogą kosić kasę za głupią piosenkę w radiu ? Otóż to nie jest już młodzież. To nie banda rokrzyczanych gówniarzy w podartych ramoneskach i irokezach na głowie, wykrzykujących hasła przeciw systemowi. To przede wszystkim dorośli ludzie, dla których najważniejsza jest rodzina i (zabrzmi to niczym z plakatów wyborczych) godne życie. Punkami mogą być na scenie. Punkami mogą być w sercu. Jeszcze dziwniejsze wydaje mi się zdziwienie (masło maślane...), że żądają pieniędzy za własną muzykę puszczaną w radiu internetowym. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że radio internetowe, to nic innego jak radio pirackie, nie mające żadnych praw do puszczanej muzyki. Skąd więc wzburzenie, że muzycy (to nie pierwszy taki przypadek) żądają za to pieniędzy ? Gdyby nie polskie realia takie sprawy kończyłyby się w sądzie. Rozumiem- są młode zespoły, dla których fakt, że są pusczani (a przez to promowani) w jakimkolwiek radiu jest bardzo ważny, ale nie dla zespołu, który ma na swoim koncie 8 płyt i status zespołu kultowego. Taka "promocja" to najzwyklejsze w świecie okradanie artystów. To tak jakby ktoś miał pretensje do Metalliki, że walczą z Napsterem. Zrozumcie (zwracam się tu do tych nierozumiących... jeszcze...), że dla takich ludzi muzyka to również praca. Owszem, praca poprzez przyjemność (w to akurat wierzę), ale to nie zmienia faktu, że jest to konieczne do utrzymania rodziny.

Kończąc ten, i tak dość przydługi, tekst nawiąże jeszcze do tematu, a dokładniej do granicy między zdrową komercją, a komercją mniej zdrową (pozwoliłem ja sobie nazwać sprzedaniem się). Otóż to co uprawia wspomniana wiele razy Pidżama jest po prostu zdrowym, dorosłym podejściem do tematu, bez utraty własnych zasad i ideałów. Inaczej sprawa ma się z wykoanawcami w stylu Bajm, czy Ich Troje, które dadzą swoją twarz do kampanii politycznej oraz do reklamy kefiru, byleby najwięcej się nachapać. Ale szkoda o tym pisać- zbyt wiele już w tym temacie zostało powiedziane...

Proszę Państwa- zanim będziemy pochopnie oceniać sytuację, osądzać bez powodu o zaprzedanie, komercję, zastanówmy się nad tym, zawędrujmy myślami trochę dalej, głębiej, spróbujmy postawić się w tej sytuacji. Z mojej strony to wszystko.

martchin

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij