ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

ZWYCIĘSTWO. O twórczości H.Grynberga słów kilka. cz.3.

19 Jul 2005 :: 23:35

Powojenne losy Grynbergowskiego bohatera przedstawione są w pierwszej powieści, jaką Autor napisał i wydał na emigracji, unikając presji i, co dla pisarza ważniejsze, ingerencji cenzury. Powieść "Zwycięstwo" wydana przez Instytut Literacki w Paryżu w roku 1969 jest chyba najbardziej gorzką w ukazaniu stosunków polsko-żydowskich oraz źródeł wzajemnych resentymentów i uprzedzeń pokutujących w pamięci obu tych narodów. "Zwycięstwo" poprzedzone jest zresztą uwagą samego Autora: "Nikomu nie zależałoby na tym bardziej niż mnie, żeby fakty przytoczone w tej książce wyglądałyby inaczej". Obraz tragicznej sytuacji Żydów w społeczeństwie polskim po wojnie ukazany w prozie Grynberga jest - zdaniem Anny Sobolewskiej - czymś unikalnym w literaturze polskiej.[1]

Czas akcji w powieści obejmuje ostatnie miesiące wojny, wkroczenie armii sowieckiej i pierwsze lata powojenne. "Zwycięstwo" ukazuje powikłane losy grupki ocalałych z zagłady, małomiasteczkowych Żydów, którzy próbują ułożyć od nowa życie w powojennej rzeczywistości. Początek powieści to powrót matki i syna po przeżytej "żydowskiej wojnie" do rodzinnego miasteczka. Ich pojawienie się wywołuje wśród dawnych znajomych nie lada sensację - nikt nie przypuszczał, że komuś z Żydów udało się przetrwać. Rodzinne miasteczko niemal w całości zostało pozbawione swej żydowskiej społeczności sprzed wojny. Matka oprowadza syna po ulicach, przystaje przy znajomych kamienicach i spoglądając w ich puste okna przypomina głośno tych, którzy tam mieszkali, wypełnia imionami wszystkie okna od parteru do drugiego piętra. Oprócz nich do Dobrego powracają niedobitki żydowskich rodzin - Frydów i Nusenów. Wszyscy "zmartwychwstańcy" zostali jednak wykreśleni z życia miasteczka, ich mienie podzielili między soą polscy sąsiedzi, a pieniądze oddane niegdyś "na przechowanie" bezpowrotnie przywłaszczono.

Spotykając się z otwartą niechęcią, niektórzy z Żydów decydują się pozostać na "aryjskich papierach" i nie ujawniać swego pochodzenia. Są też i tacy, którzy przyjmują legitymacje partyjne i uzyskują poparcie nowej władzy dla swych poczynań. Kreśląc sylwetki tych ostatnich dotyka Grynberg sprawy szeroko i namiętnie dyskutowanej do dziś, mianowicie: akcesu Żydów do komunizmu. Jeden z bohaterów - Bolek, wstępuje w szeregi NKWD, by w ten sposób uzyskać swobodę działania i dopilnować wymierzenia sprawiedliwości Polakom współwinnym śmierci jego bliskich. Nusenowie boją się odmówić przyjęcia partyjnych legitymacji, choć jednocześnie chcieliby czuć się bezpieczniej mając po swojej stronie największego sojusznika - władzę. Za ten "sojusz" muszą jednak Nusenowie zapłacić: zostają wykorzystani przez partię do celów politycznych i z jej rozkazu składają fałszywy donos na dziedzica Dziurowicza, oskarżając go o współpracę z Niemcami i zbrodnie przeciwko Żydom.

Przejawy wrogości wobec Żydów nie ustają: celem napadu NSZ-owskiego oddziału, oprócz posterunku milicji, są żydowskie mieszkania. Wcześniej jeden z ocaleńców, "przechowywany" na wsi w czasie okupacji, ginie wyciągnięty siłą z pociągu i rozstrzelany przez uzbrojonych "patriotów": "Adek myślał, że ma do czynienia ze zwyczajnymi bandytami. Wyciągnął do nich swój worek. - To jest wszystko, co mam, macie, bierzcie! - Ale im nie o rzeczy chodziło. - Żyd... - powiedzieli i zastrzelili go, zanim zdążył zrozumieć."[2] Matka narratora próbuje interweniować w sprawie tej zbrodni: "Czego oni od nas jeszcze chcą? - zawołała mama. - Jeśli zabijają komunistów, to można zrozumieć, że robią to z politycznych powodów... Ale dlaczego Żydów? - Trudno odpowiedzieć - odrzekł oficer śledczy. - Przyzwyczaili się, że Żydów się zabija..."[3] W światle takich faktów pogrom kielecki wydaje się być logiczną konsekwencją "polskiego" antysemityzmu, a nie szokującym wybrykiem motłochu.

Fakty pozwalają również Grynbergowi na dokonanie swoistej mitologizacji legendy partyzanckiej: "Za Niemców było na wsi wielu takich, którzy chodzili w nocy z bronią i sprawowali władzę. Przy tej okazji załatwiali swoje porachunki z sąsiadami (...) Sprawiało im przyjemność, że mogli decydować, komu życie a komu śmierć. Czasami wstępowali do AK, czasami do innych organizacji, których było wtedy dużo. Kiedy potrzebowali broni, to rzeczywiście napadali na Niemców, kiedy chcieli się zabawić, napadali na chłopów lub dwory, a gdy spotkali Żyda, to żądali pieniędzy. Wszystko to nazywało się >>partyzantką<<."[4]

Odrażające są również postawy szmalcowników, zdrajców czy pospolitych morderców. Czyn jednego z nich - Tomaszkiewicza - relacjonuje narrator niejako z usprawiedliwieniem, co poteguje jeszcze grozę: "Tomaszkiewicz ani jej nie zabił, ani nie wydał i właściwie nie był winien jej śmierci. Tomaszkiewicz przejeżdżał furą, żandarm zatrzymał go i kazał mu odwieźć Żydówkę do Węgrowa. Była to późna jesień. Tomaszkiewiczowi bardzo nie chciało sie jechać tyle kilometrów po słocie i żal mu było konia. Poprosił żandarma, żeby zastrzelił Żydówkę na miejscu, w pobliskim lesie, sam zaofiarował się ją zakopać. Jeszcze podobno postawił wódkę żandarmowi."[5] Tą Żydówką była właśnie matka Bolka, który dokonuje zemsty na Tomaszkiewiczu: zabija go przy próbie ucieczki podczas aresztowania przez NKWD.

Prawdz o tamtych czasach mieści w sobie jednak i takie fakty, jak wyrzekanie się Żydów swej wiary i przechodzenie na chrześcijaństwo. Dla jednych jest to krok do "normalnego życia". Łudzą się, że wraz z wodą święconą pozbędą się piętna żydowskości i uwolnią się od nieustannego poczucia niebezpieczeństwa. Motywacje innych dyktowane są uczuciami: Żydzi ukrywani w czas zagłady przez polskie rodziny, po wojnie żenią się z córkami swych wybawców, stając się członkami chrześcijańskich rodzin.

Ukazując gorycz i okrucieństwo tamtego okresu potrafi też Grynberg zbudować nastrój i "ulirycznić" swoją prozę. Przykładem tego wstrząsająca scena w "Zwycięstwie", kiedy to uratowani z Holocaustu Żydzi gromadzą się tłumnie w sali kinowej, aby zobaczyć stary żydowski film "Miasteczko Bełz": "(...) gdy z ekranu rozległa się nagle znana melodia: >>Bełz, kochany mój Bełz, maleńka mieścina, gdzie moja rodzina<< ze wszystkich ust wydarł się straszny krzyk. Nie płacz, nie zawodzenie, tylko wielki zbiorowy jęk i krzyk bólu. Jakby jakaś zbiorowa egzekucja miała miejsce na sali. Nie było słychać żadnych słów, żadnej melodii. Nawet nie było widać ekranu, bo wszyscy powstali z miejsc, wspinali się, żeby widzieć. A jednocześnie twarze mieli w dłoniach i oczy zasłoniete rękami."[6]

Grynberg w swej powieści nie oskarża nikogo, nie woła o sprawiedliwość. Podejmuje jedynie temat sprawiedliwości, a zatem dobra i zła, zbrodni i kary. Obraz stosunków polsko-żydowskich ukazany jest mimo wszystko z dystansem i wyrozumiałością. Bohaterowie obydwu stron są w gruncie rzeczy podobni lub tacy sami w swoich podstawowych reakcjach, a odwetowych zabójstw i grabieży dokonują i jedni, i drudzy. Ale również wśród jednych i drugich przejawia się człowieczeństwo. W rozważaniach na temat sprawiedliwości daje się wyczuć u Grynberga rodzaj rezygnacji: "- A sprawiedliwość? Czy sprawiedliwości nie ma? Przecież jakaś sprawiedliwość musi być! Chyba należy się ona mnie i mojemu dziecku! Czy po to przeżyliśmy?... - Dobrze, że sama żyjesz i że dziecko uratowałaś. To już jest jakaś sprawiedliwość."[7] Ta "jakaś" sprawiedliwość musi wystarczyć matce, która nie dowie się nawet, kto zamordował jej męża.

Rozbitkowie przenoszą się do Łodzi, mając nadzieję, że w większej zbiorowości łatwiej zapewnią sobie względny spokój. Matka bohatera wychodzi za mąż za przedwojennego komunistę, ocalałego z Mauthausen - Uszera, a on sam - trafia do domu dziecka w Helenówku. Matka i Uszer próbują urządzić jakoś życie, zarabiają pieniądze, trudniąc się nielegalnym handlem. W końcu Uszer pada ofiarą prowokacji przegotowanej i przeprowadzonej przez swego byłego towarzysza a obecnie funkcjonariusza UB i trafia do więzienia w Milęcinie. W wyniku tego matka zostaje pozbawiona środków do życia, a nieletni bohater jako "dziecko spekulanta" traci miejsce w domu dziecka.

W świetle takich faktów tytułowe zwycięstwo należałoby ująć raczej w ironiczny cudzysłów lub opatrzyć retorycznym znakiem zapytania. Sprawy wojenne nie zostały przecież do końca zamknięte, a historia, zgodnie ze starym porzekadłem, może się powtórzyć. I w rozeznaniu nieletniego bohatera właśnie się powtarza: "Naszym wychowawcom chodziło o to, żebyśmy uwierzyli w zwycięstwo. I to im się udało. (...) Jedno mnie tylko zastanawiało. Uszer był znowu w więzieniu. Mama znów sama, biegała po obcym mieście ukrywając w teczce nielegalne kuponu tkanin, przekupywała strażników, przez których posyłała do więzienia paczki. Mój ojciec zaś leżał w ziemi. Koło Radoszyny. Przy drodze. Trawa rośnie tam wyżej i ma wyraźnie odmienny kolor - a ludzie codziennie tamtędy przechodzą, z pola na pole. I nikt nie miał odwagi powiedzieć - kto zabił? Ba, nikt nawet nie miał odwagi zapytać... Więc jak się własćiwie skończyła ta wojna?..."[8]



PRZYPISY:

[1] A.Sobolewska, Księgi wieczyste Henryka Grynberga, [w:] pr. zb. Sporne postaci polskiej literatury współczesnej, Warszawa 1995, s.82.

[2] Cytuję za: J.Rurawski, Strażnik wielkiego cmentarza, "Nowe książki" 1992, nr 6, s.16.

[3] Ibidem.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem.

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij