ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Bajka

08 Jul 2005 :: 15:35

Było już dobrze po dziesiątej, więc temperatura stawała się znośna, a z nieba już od kilku godzin nie świeciło mordercze słońce.

Na końcu ciemnej uliczki pojawił się jakiś kształt, dało się zaobserwować ruch. Zdarzyło się coś co zdarzało się tu nieczęsto. Obiekt przesuwał się wzdłuż dwóch rzędów starych, od dawna nie zamieszkanych 4-piętrowców. Przesuwał się drogą która rzadko miewała gości. Obiekt – człowiek, teraz było to już widać - poruszał się na tyle szybko, że można było się domyślić, że dokądś zmierza – to nie był spacer. Zresztą ten fakt nie zdziwił by nikogo, ktoś kto przemierzał ten rejon musiał mieć ku temu wyraźny powód. Tak też było i tym razem.

Dziewczynka, no oko lat 15, z koszyczkiem w lewej ręce, żwawym krokiem, przemierzała to najstraszniejsze z miejsc. Pasowała tutaj jak perski kot do dzikich obszarów Afryki. Ale ten konkretny perski kot nie wyglądał jakby znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie, on zachowywał się tak jakby to było właściwe miejsce. Do czasu.

Poczuła je na ułamek przed tym jak się ujawniły. Przedziwne stworzenia – pomyślała. Jedne z dziwniejszych jakie widziała. Otoczyły ją ze wszystkich stron, ale akurat to jej nie zaskoczyło. Zaskoczyło ją co innego.

- Co ktoś taki jaki ty robi tutaj? – niewyraźny bełkot wydobył się z czegoś co przypominało usta jednego ze stworzeń.

Dziewczyna zaskoczona, nie odpowiedziała, a może po prostu nie zdążyła.

- Zapytałem co tutaj robisz człowieku? - wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo - Odpowiadaj gdy pytam – ten sam głos, ten sam stwór.

To musi być przywódca, pomyślała.

- Idę do babci która jest chora, mam dla niej w koszyczku jedzenie i lekarstwa – rzekła, a głos prawie w ogóle jej nie drżał.

Odpowiedziała jej tylko cisza. Wytężyła wzrok, i zobaczyła trochę wyraźniej ich twarze, zobaczyła na nich coś co można było odebrać jako zdziwienie.

- Słuchaj. Mów szybko prawdę, bo źle się to dla Ciebie skończy – mówienie w zrozumiały dla niej sposób, wyraźnie nie było dla niego czymś naturalnym.

- Kiedy ja naprawdę idę do babci! – zaczynała się niepokoić, ale jej twarz nie zdradzała niczego.

- A ciekawość gdzie ta twoja babka mieszka, co?

- A co? Może chciałbyś tam pójść i ją zjeść?

- Nie jadam byle czego, a ty nie bądź taka mądra.

Usłyszała jeszcze jakiś gwizdy ze strony tego z którym rozmawiała, zrozumiała że negocjacje się skończyły. Kucnęła, odłożyła koszyczek i położyła ręce na skroniach. Gdy obecni mieszkańcy tego terenu byli już pół metra od niej, czas się zatrzymał, wszystko stanęło, nawet powietrze przestało się ruszać. I tylko jedna dziewczynka chwyciła za koszyczek, wstała, i przeciskając się między zastygłymi ciałami ruszyła dalej. Gdy była na końcu uliczki, zaciągnęła na głowę kaptur. Opuściła uliczkę i pomaszerowała dalej. Takie było jej przeznaczenie. A kaptur? Cóż, kaptur był koloru czerwonego.

roolin

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij