ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Coldplay - nowe U2, czy zespół jednej płyty ?

30 Jun 2005 :: 23:21

źródło: amazon.comMiesiąc temu światło dzienne ujrzał najnowszy album brytyjskiej grupy Coldplay, który jeszcze długo przed premierą skazany był na sukces. Płyta "X&Y" zapowiadana była przez Chrisa Martina (jeszcze przed stworzeniem utworów) jako szczyt możliwości zespołu. Po premierze zapewniał, że jeżeli fani pokochają "X&Y" tak jak poprzednie ("Parachutes" z 2000 r. i "A Rush Of Blood To The Head" z 2002) to zakończy działalność zespołu. Na pewno w całym zamieszaniu pomogła też coraz częstsza obecność lidera w brukowcach za sprawą słynnej żony (dla niezorientowanych: Gwyneth Paltrow).
Nie byłoby w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie poprzeczka, którą zespół ustawił poprzednimi wydawnictwami. Debiut był uważany za powrót pięknych, prostych, ale przy tym bardzo melancholijnych piosenek, fanem twórczości Martina i spółki był m.in. John Peel (album sprzedał się w 6 mln. sztuk). Jeszcze lepiej poradziła sobie druga płyta, która była jeszcze bardziej stonowana i przyniosła 3 naprawdę duże przeboje (10 mln. sprzedanych sztuk mówi samo za siebie). Coldplay został uznany za najważniejszy brytyjski młody zespół (era The Strokes i White Stripes dopiero zaczynała się rodzić gdzieś w podziemiach Amerykańskich metropolii). Ale czy dzisiaj, w 2005 r., w czasach niegrzecznychi bezczelnych chłopców, tworzących hałaśliwe, rozkrzyczane piosenki jest jeszcze miejsce na na wrażliwego, ułożonego Chrisa Martina i jego równie wrażliwych kolegów ? Tak... I czy "X&Y" jest naprawde aż tak dobre jak było zapowiadane ? Też...
Martin działa wg. zasady "najlepsze piosenki powstają w pośpiechu i panice". I tak też powstała ta płyta- cały materiał to utwory, które powstały tuż przed zamknięciem płyty- reszta wg. lidera się nie nadawała. Na pierwszy ogień poszła kompozycja "Speed Of Sound". źródło: hotandcoldplay.com "Fucking amazing!" krzyknął Zane Lowe na antenie radia BBC, "najepsza pop piosenka zespołu" napisał New Musical Express. Singiel zadebiutował na 8. miejscu amerykańskiej listy przebojów (wcześniej udało się to tylko Beatlesom). Piosenka, poparta klipem, zaczęła bardzo często gościć zarówno w radiu, jak i telewizji (tylko Polska jakby przespała to całę zamieszanie). "Speed Of Sound" nie daje jednak zbyt dużej wiedzy na temat reszty znajdującej się na płycie. Jest to raczej zbiór perełek, zwykle ok. pięciominutowych smutnych piosenek z pięknymi melodiami. Chris Martin kolejny raz potwierdził, że jest świetnym kompozytorem, no i oczywiście tekściarzem. Takie utwory jak np. "Fix You", czy "Square One" na pewno wejdą do programu koncertowego i, jestem tego pewien, znajdą uznanie wśród fanów. Na koniec zostawiłem najlepsze. Kończący płytę, ukryty utwór "Till Kingdom Come", napisany przez lidera dla Johnego Casha (nie zdążył...) to chyba najlepszy fragment tego albumu, echo debiutu, bo całej płycie bliżej jednak do poprzedniczki. Próżno szukać ostrzejszej gitary, nie ma tu następców "Don`t Panic" (mojej ulubionej piosenki grupy), ani singlowego "Yellow". Słychać za to "Clocks" i "In My Place". I to chyba jedyna wada tej płyty- 2 poprzednie były czymś świerzym, nowym, a na "X&Y" znajdujemy jedynie perfekcyjnie powielanie utworów. Nie znaczy to jednak, że to zła płyta, ponieważ słucha się jej naprawdę świetnie, jest idealna na wieczór, na wyciszenie się i odpoczynek od codziennych problemów, zgiełku. I to chyba jej największy plus.
Szkoda by było gdyby na tej płycie skończyła się kariera Coldplay, wg. mnie zespołu niepowtarzalnego (nie czarujmy się- Keane zawiodło na całej linii), brakuje teraz takiej prostoty, która nie jest banalna i która naprawdę potrafi wzruszyć. Brakuje takich wokalistów i twórców jak Martin, który pomimo tego, że nie ma jakiegoś wielkiego talentu wokalnego, potrafi przekonać do tego co robi. Dotychczas przekonał 16 mln. ludzi. Czy nowa płyta okarze się również tak wielkim sukcesem ? Mam taką nadzieję i życzę powodzenia.
A co do nawiązania do U2, które pojawia się w tytule... jak pisze p. Anna Gacek z miesięcznika "Teraz Rock" - "W końcu po "Joshua Tree" przyszło "Achtung baby..."

"we live in a beautiful world, yeah we do, yeah we do"

martchin

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij