ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

KOMPLEKS ANTYGONY. O twórczości H.Grynberga słów kilka. cz.1.

15 Jun 2005 :: 23:15

Pisarstwo Henryka Grynberga przesiąknięte jest osobistymi doświadczeniami Autora. Powieści i większość opowiadań składają się na biografię bohatera i narratora jednocześnie. Zasadniczy zrąb twórczości Grynberga tworzy cykl sześciu utworów, konstruujących panoramę polskich Żydów od czasów Holocaustu ("Żydowska wojna"), poprzez doświadczenia lat powojennych ("Zwycięstwo"), czasów stalinowskiej indoktrynacji w szkole i na studiach ("Życie ideologiczne"), lata pracy w teatrze żydowskim ("Życie osobiste"), dramatyczne rozstanie z Polską ("Ojczyzna"), aż po dzieje żydowskiej diaspory w Stanach Zjednoczonych ("Kadisz").

Kolejność ukazywania się tych utworów nie jest zgodna z chronologią losów bohatera. Mając ją na uwadze należałoby wyjść od debiutanckiego tomu opowiadań Autora, gdzie w utworze "Sielanka-Siaj" roztacza on obraz sielskiego dzieciństwa spędzonego na podlaskiej wsi. Uznając za nadrzędny porządek chronologiczny przeżyć bohatera, pozostałe opowiadania z tego zbioru należałoby umieścić gdzieś pomiędzy wspomnianymi kluczowymi pozycjami. Wydaje się jednak, że nie można uniknąc omawiania ich w pierwszej kolejności, gdyż mimo zakłócenia owego kryterium chronologicznego, podejmują one znamienne dla całej późniejszej twórczości Grynberga "obsesyjne tematy", zostają w nich po raz pierwszy sformułowane postulaty artystyczne realizowane w utworach późniejszych.

W listopadowym numerze dwutygodnika "Współczesność" z roku 1959 ukazało się debiutanckie opowiadanie Henryka Grynberga zatytułowane "Ekipa >>Antygona<<". Tosamo czasopismo, w maju 1962 roku, ogłosiło drukiem dwa kolejne utwory: "Grób" i "Piramidę". Tuz po publikacji pierwszego z opowiadań Autor wyjechał na kilka miesięcy do Izraela. Tam powstały szkice opowiadań izraelskich, które weszły potem do tomu wydanego przez PIW w kwietniu 1963 roku pod tytułem "Ekipa >>Antygona<<".

Bohater zbioru jest kolejno: żydowskim dzieckiem, zamieszkującym spokojną i szczęśliwą wieś przed wybuchem wojny; dzieckiem zmuszonym do ukrywania się przed hitlerowcami; młodzieńcem odwiedzającym po latach miejsca swych cierpień; członkiem tytułowej ekipy trudniącej się ekshumowaniem masowo pomordowanych; sezonowym robotnikiem kibucu; wreszcie - turystą, zwiedzającym Izrael z aparatem fotograficznym. Mimo że poznajemy bohatera w różnych wcieleniach - zawsze jest ten sam. W zmieniających się sytuacjach on pozostaje niezmienny. Wyłania się z opowieści w kluczowych momentach swojego życiorysu. Małemu Siajowi przerwano brutalnie tkliwe dzieciństwo; Hill - bohater "Opustoszałych traw" - w chwili śmierci marzy o pomarańczowych gajach; Lukim - turysta - rozczarowuje się Jaffą i Nazaretem i powraca na miejsce kaźni ojca. Pieszczony w dzieciństwie, wielekroć zabijany, bohater poszukuje grobów i nasłuchuje opowieści tych, którzy przetrwali. Zbigniew Żabicki, analizując postawę bohatera - narratora, wyodrębnia trzy symboliczne osobowości, które ją współtworzą. Są to: Ahaswer - skazany na wieczną tułaczkę; Hiob - skazany na nieustający lament i Antygona, która wiecznie musi grzebać zmarłych, by uchronić ich od zapomnienia.[1]

Podstawowa wartość tych opowiadań polega na prostocie relacji. Grynberg obrazuje koszmar poprzez warstwę słowno-stylistyczną oraz dzięki wpleceniu go w tok zwykłego, normalnego dnia. Dokonuje przy tym swoistego przewartościowania: nadaje normalności piętno koszmaru, zaś wojnie-wymiar codzienności.

Opowiadanie "Sielanka-Siaj" otwierające zbiór to czuły w warstwie semantycznej i słownictwie zwrot w stronę dzieciństwa. Jest to świat przedwojennej wsi, w której obok siebie współżyją rodziny polskie i żydowskie. Pisarz ewokuje świat bezpowrotnie odeszły. W mikrokosmos ten wdziera się "z zewnątrz" historia, dotykając spraw ludzkich najmniej i najbardziej prywatnych. Rozmowy Siajowego dziadka z sąsiadami zaczynają obfitować w złowróżbne aluzje, których ten wydaje się nie rozumieć:

"Niebrzydkie dziecko i wcale niepodobne do Żydka (...) - Ładny - być może - dopuszczał dziadek - ale dlaczego niepodobny?"[2]

"(...) I co takie dziecko winne? - dziwiły się głaszcząc jego grzywę szorstkimi rękami (...) - Winne? A kto mówi, że winne?! - odpowiadał dziadek zgrzytając ze złością diamentem po szkle.[3]

Jeszcze zanim hitlerowcy wtargną w życie wioski, mały Siaj przezywa pierwszy cios w swoim dzieciństwie: chłopcy z sąsiedztwa okrutnie rozprawiają się z jego koniem na kółkach. "Niedługo potem dziadkowi ktoś obciął brodę, a Nusenowi zabrano sklep"[4] - zauważy Siaj. To poczatek wojny oznaczający dla żydowskiej rodziny początek końca.

W opowiadaniu "Pełnomocnictwo" Grynberg formułuje artystyczny postulat swojej twórczości. Mówienie w imieniu tych, którzy nie przeżyli, którzy nie mogli się bronić, uwaza nie tyle za prawo tego, co przeżył, ale wręcz obowiązek.

"Miałem więc młodą na ogół rodzinę. Na zjazdach z okazji zaręczyn bywało do dziewięćdziesięciu osób. Dziś chodzę i szukam ich śladów na miejscach wielkich straceń, wśród polnych mogił. Oglądam odciski palców na ścianach gazowych komór. Zapełnili wszystkie gazowe komory, wszystkie groby zbiorowe, skierowali na siebie oczodoły luf, ażeby odwrócić uwagę ode mnie, żeby nie starczyło miejsca ani wolnej chwili. Miałem tylko sześć lat i można mnie było nie zauważyć" [5]

W swoim ocaleniu upatruje więc narrator poświęcenie innych. Sam, będąc małym dzieckiem, nie miał szans na prztetrwanie. Jego życie staje się zatem nieustannym spłacaniem długu, który jest zbyt wielki, by go spłacić do końca.

Po latach, już jako uznany pisarz, Henryk Grynberg okreslił swą działalność pisarską jako ekshumację. Motyw ten pojawia się w tytułowym opowiadaniu debiutanckiego zbioru. Ekipa "Antygona" jeździ po kraju i zajmuje się ekshumowaniem zwłok rozstrzelanych w masowych egzekucjach. Zwabieni relacjami miejscowych przybywają, by dokonać ekshumacji wielkiej mogiły zbiorowej, w której, według tychże relacji, zakopano ciała kilkuset Żydów. Zespół rozpoczyna ponurą pracę, jednak, rozkopawszy ziemię, nie znajduje żadnego śladu zwłok, jedynie - szczątki konia na biegunach. Symboliczna puenta opowiadania ma związek z żydowskim wierzeniem, że niezależnie od miejsca śmierci i pochówku kości synów Izraela wracają do prastarej ojczyzny.[6]

Mogiła jest także kluczowym "elementem" bodaj najbardziej wstrząsającego czytelnikiem opowiadania "Grób". Bohater tego utworu od lat pielęgnuje samotną, zagubioną w polu mogiłę i tłumaczy robotnikom przybyłym w celu ekshumowania spoczywających w niej zwłok, że to... jego własny grób. Niegdyś, przyprowadzony w to miejsce przez dwóch żandarmów, musiał przed egzekucją sam wykopać dół. Podczas pracy, "uzbrojony" w łopatę, zdołał ogłuszyć jednego z oprawców, przed drugim zdążył zbiec. Tamci zakopali pusty dół, chcąc uniknąć oskarżenia o "fuszerkę". Dla ocalonego kopczyk ten stał sie zbiorowym, symbolicznym grobem całej rodziny. Zginęli wszyscy prócz niego, ale - paradoksalnie - tylko on, żyjący, ma "swój" grób. Jest to jedyne miejsce, gdzie można złożyć kwiaty w hołdzie pomordowanym.

Drugą część tomu stanowią opowiadania izraelskie. Ich akcjaprzenosi czytelnika do Palestyny. Zdaniem przywołanego wcześniej Zbigniewa Żabickiego w tej części zbioru daje Grynberg wzorcowy okaz "literackiego" reportażu: "Palestyna utrwalona obiektywem jego prozy, to po prostu niezwykle żywa feeria zapachów i barw, zwierząt i ludzi, owoców i kwiatów".[7] Narrator odczuwa jednak obcość Palestyny, trudno odnaleźć mu wspólny z nią język. Postrzega ją jako kraj ludzi starych, pragnących zapomnieć o przeszłości, i młodych, którzy - siłą rzeczy - niewiele jeszcze zdążyli doświadczyć. Bohater opowiadania "Jidit" opuszcza kibuc, porzuca pamiątki Nazaretu, decydując się na powrót do Polski. Tylko tu może być "strażnikiem grobów". Holenderskiej Żydówce, która nijak nie może pojąć tej decyzji, odpowiada krótko: "Mam tam takie różne swoje sprawy".[8] Warto wspomnieć w tym miejscu, że opowiadanie to spowodowało pierwszą ingerencję cenzury w dokonania literackie Grynberga. W roku 1963, jeszcze przed wydaniem tomu, młody Autor zmuszony został do korekty opowiadania."[9]

Utwór zamykający debiutancki zbiór zapoczątkowuje wielki temat w twórczości Grynberga - śmierć ojca. "Hamlet" to pierwszy akt dramatu - bohater po dwudziestu latach przybywa do Radoszyny, by odnaleźć miejsce, gdzie w marcu 1944 roku pochowano jego ojca. Odnajduje znajome miejsca, rozpoznaje znajome twarze. Powraca do przeszłości, przywołuje tamte sprawy, tamtych ludzi. Jednak napotykani mieszkańcy żyją już dniem dzisiejszym, "tamte" sprawy są coraz bardziej dla nich odległe. Niezmienne pozostają tylko miejsca dawnych zabaw, ucieczek i ocalenia. Śmierć ojca owiana jest tajemnicą. Zginął z ręki miejscowego Polaka zaledwie kilka miesięcy przed zajęciem tych terenów przez wyzwoleńczą armię. Skutecznie unikając łap hitlerowskich oprawców, padł ofiarą pospolitego bandyty.

Hamlet Grynberga, w przeciwieństwie do Szekspirowskiego, nie szuka zemsty. Szuka prawdy. Odnajduje Kurowskiego - sąsiada z czworaków, znanego już czytelnikowi z opowiadania "Sielanka-Siaj". Po dwudziestu latach starzec z wyraźną niechęcią opowiada o wydarzeniach z przeszłości, zbytnio bohatera do Prawdy nie przybliżając. I tak jak królewicz duński, Lukim Prawdy nie dotyka, nie jest w stanie zgłębić tajemnicy. Fakt ten nie czyni go jednak wyobcowanym i nie prowadzi do samozniszczenia - Lukim wyjeżdża. W przyszłości powróci tu jeszcze dwukrotnie.


PRZYPISY:

[1] Z.Żabicki, "Borowski czy inni?", [w:]tegoż: "Proza... proza...proza...", Warszawa 1966, s.327.

[2] "Sielanka-Siaj" [w:] "Ekipa >>Antygona<<", Warszawa 1963, s.6 i 16.

[3] Ibidem, s.16.

[4] Ibidem, s.20.

[5] "Pełnomocnictwo" [w:] "Ekipa >>Antygona<<", Warszawa 1963, s.41.

[6] Janina Katz ma zastrzeżenia do owej puenty: "Kopiący znajdują w końcu szczątek konia na biegunach - może konia Siajowego. I o tę pointę mam do autora pretensje. Równie dobrze mogliby niczego nie znaleźć. Konktet o walorze symbolu w zakończeniu to cena, którą się płaci za myślenie o rzekomo obowiązujących regułach kompozycyjnych" (J.Katz, "Nazaret-Głuboczyca-Nazaret", "Twórczość" 1963, nr 9, s.73.) Autorka dopuszcza się jednak pewnej nieścisłości.Otóż znaleziony przez kopiących koń nie mógł być Siajowym, gdyż jego zabawka poruszała się na kółkach. Koń na biegunach należał natomiast do dzieci z dworu, dzieci nieżydowskich. Różnica wydaje się błaha, konkret wszak pozostaje konkretem, wpływa jednak na jego symboliczny wymiar.

[7] Z. Żabicki, op. cit. s.328.

[8] "Jidit" [w:] "Ekipa >>Antygona<<", Warszawa 1963, s.84.

[9] Po latach wspomina ten fakt: Cenzura dała mi o sobie znać już przy pierwszym tomiku opowiadań, gdzie sprawy martwe zestawiłem z żywymi. Z opowiadania o pracy i miłości w kibucu pt. "Jidit" kazano mi pousuwać takie przymiotniki, jak "automatyczny", "mechaniczny", "elektryczny" - tam, gdzie przed krowami otwierały się automatyczne wrota, żeby je przepuścić do mechanicznego dojenia przy pomocy elektrycznych ściągawek, albo w opisie zautomatyzowanej hodowli kur. Usunięto także akord końcowy - lakoniczną wzmiankę, że kibuc znalazł się pod ostrzałem zza pobliskiej granicy, że w nocy oddział ochotników poszedł na tamtą stronę i zlikwidował bazę terrorystów, a padło "tylko" trzech Izraelczyków, w tym jeden z bohaterów opowiadania. Zdziwiło mnie wtedy, w 1962 roku, że nie wolno o starciach granicznych w Izraelu pisac w taki sposób, żeby ktos mógł żałować zabitego Żyda, ale ustąpiłem, bo byłem debiutantem i zależało mi, żeby mój żydowskitomik się ukazał, a poza tym opowiadanie było dobre i bez tego dodatkowego wymiaru realistycznego czy paru przymiotników. Czekając rok vzasu na publikację książki, posłałem "Jidit" - już w wersji ocenzurowanej - do ówczesnej "Nowej Kultury", która w apelu do redakcji narzekała na brak opowiadań o kulcie pracy, zwłaszcza socjalistycznej. Z mojego opowiadania redakcja "Nowej Kultury" jednak nie skorzystała i nie potrafiła mi wytłumaczyć dlaczego ("pan umie pisać, ale pan nie potrafi" - powiedziano mi przez telefon i dotychczas nie wiem, co to znaczy). H.Grynberg, "Obsesyjny temat", [w:]tegoż: "Prawda nieartystyczna", Czeladź 1990, s.132.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij