ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Nowa Apokalipsa wg Yanoo

15 May 2005 :: 1:58

Dorwała mnie w nocy.
Spałem. Byłem nagi, przemarznięty i wyczerpany. I bezbronny.

Przyglądała mi się przez dłuższą chwilę bez wyrazu. Nie gardziła brakiem muskulatury mojego ciała. Nie była zgorszona moją nagością. Patrzyła na mnie obojętnie jak grabarz przyzwyczajony do widoku martwych ciał. Patrzyła na mnie jakbym był jednym z wielu milionów, których spotkała na swej drodze. I tak też było.

Wyrwała mnie z drzemki cienkim, krótkim, ale przerażającym krzykiem; drzemki, w którą nieszczęśliwie przydarzyło mi się zapaść pod wpływem olbrzymiego zmęczenia i braku snu. Na szczęście nie straciłem za wiele czasu. Podniosłem się na łokciu i złapałem wczorajszej, czy też przedwczorajszej świeżości bieliznę oraz spodnie leżące obok. "Kawa... Kawa... Ja c h c ę kawy..." - mój umysł nie potrafił już trzeźwo myśleć bez odpowiedniego wspomagania. Ze smutkiem stwierdziłem, że dzbanek na biurku jest już pusty. "Trudno" - pomyślałem - "zaparzę nowy". Idąc nieco na oślep trafiłem do kuchni. Odgłos i wilgoć płynąca od cudownie orzeźwiającej wody z kranu, którą napełniałem czajnik, lekko mnie pobudziły. Wystarczająco, by zauważyć, że Jej tu nie ma. "Zniknęła? A może to był tylko sen?". To by było zbyt piękne, gdyby to był sen. Ona tylko poszła odwiedzić resztę z tych milionów.
Po kilkunastu minutach byłem już w swoim przytułku, okopany z wszystkich możliwych stron i zaopatrzony w kawę, mój ulubiony środek dopingujący. To był mój czas czuwania. Nie wolno było mi zasnąć... Nie wolno.
Potrzebowałem się skupić. Spojrzałem na zdjęcie swojej ukochanej. "Tak, teraz lepiej... przez jakiś czas będę w stanie czuwać na posterunku...".
To było złudzenie. Uśmiech i piękno bijące ze zdjęcia jedynie odciągnęły mnie od mojej misji. A miałem wielką misję. Ważną misję. Choć nie niepowtarzalną... powiedziałbym nawet, że dość pospolitą. Dla mnie była to jednak wielka misja.
I dlatego nie wolno mi było zasnąć.
Schowałem zdjęcie i pozwoliłem swoim zmysłom ochłonąć. By je odciągnąć od zdradzieckiej melancholii podsadziłem pod nos kubek kawy i zaciągnąłem się z rozmarzeniem jej zapachem. Już w nozdrzach poczułem, że i tym razem trudna sztuka parzenia dzbanka kawy udała mi się wyśmienicie.
No cóż... dopiero na froncie człowiek poznaje swoje ukryte możliwości.
Nagle poczułem, że ona znów tu jest. Obserwuje mnie. Bacznie przygląda się jak sobie radzę w trudnych warunkach; oceniała też zapewne, czy dam radę, gdy nadejdzie pora. Zapomniałem nagle o wszystkich nieistotnych bzdurach i skupiłem się na swojej misji. Czuwałem.

Ostatni kubek kawy dopiłem tuż nad ranem. Czułem się odrętwiały od tego ciągłego siedzenia, ale co gorsza, czułem się lekko otumiony i przygaszony.
A wtedy znów pojawiła się ona. Pojawiła się wraz ze wschodem słońca dając mi znak, że już pora, że to właśnie teraz nadszedł ten ważny czas. Dawała mi do zrozumienia, że jeśli zmarnuję swoją szansę teraz, to następna pojawi się dopiero za rok. Za rok. To brzmiało jak wyrok.
Wstałem. Czułem się słabo, ale wiedziałem, że nie jestem sam. Jest nas miliony. Wielu takich zagubionych jak ja.
Moje szanse były jak jeden do dziesięciu, ale wierzyłem w siebie, wierzyłem, że to przeżyję.
Chociaż możliwe, że to ta kawa tak mnie ogłupiała.
Pozwoliłem sobie na chwilkę rozluźnienia, by orzeźwić się szybką kąpielą. Od razu poczułem się lepiej. Poczułem głód. Złapałem się za wczorajszy obiad, który teraz posłużył mi za śniadanie.
Po chwili byłem gotów. Gotów by się z nią zmierzyć, choć w rzeczywistości byłem bezbronny i sam jeden. Choć były nas miliony.
I choć były nas miliony, to jeszcze nikt nie zdołał sprzeciwić się Jej na drodze. Można było polec lub się z nią pogodzić. Ale nigdy przezwyciężyć. Jej oblicze przerażało najtwardszych. Spotkanie z nią twarzą w twarz kończyło się dla wrogów tragicznie, a Jej imię siało strach wśród najodważniejszych.
Chociaż miała piękne imię.
Sesja.

yanoo

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij