ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

LEKCJA POLITYKI. Nałkowska szerzej nieznana.

01 May 2005 :: 14:41

"ROMANS TERESY HENNERT" jako powieść polityczna


"Romans Teresy Hennert" to jedna z pierwszych literackich ocen powojennej, niepodległej rzeczywistości II Rzeczypospolitej. Jest pierwszym utworem Nałkowskiej wyrosłym z jej doświadczeń niepodległościowych. A doświadczeń tych pisarce nie brakowało. Dość przypomnieć, że poprzez związek małżenski z podpułkownikiem Janem Jurem - Gorzechowskim w roku 1922, przyszła autorka "Romansu..." miała okazję obracać się w kręgu ludzi ze sfer rządowych (Jur - Gorzechowski pełnił obowiązki dowódcy żandarmerii wojskowej na Kresach Wschodnich). Rozległa wiedza na temat funkcjonowania mechanizmów rządzenia w Polsce, nabyta w toku bezpośrednich obserwacji, dała Nałkowskiej podstawę do krytycznej analizy obozu sprawującego władzę. Obserwacje to tym bardziej gorzkie, że konfrontowane z niedawnymi wyobrażeniami o wizerunku zmartwychwstałego państwa.

"Romans Teresy Hennert" powstawał w latach 1922-1923. Pierwodruk powieści ukazywał sie w tygodniku "Świat" w roku 1923. W tym samym roku, choć na karcie tytułowej widnieje data 1924, do rak czytelników trafiło pierwsze wydanie powieści. Niedługo potem, bo w roku 1925, wyraz swemu gorzkiemu rozczarowaniu polską rzeczywistością dał w "Pokoleniu Marka Świdy" Andrzej Strug oraz, przede wszystkim, sam Stefan Żeromski w "Przedwiośniu". Jeśli dodamy do tych utworów "Generała Barcza" (1923) Juliusza Kadena Bandrowskiego, uzyskamy dość rozległe spojrzenie na stosunki panujące w odrodzonym kraju. Utwory te określa się mianem prozy politycznej, choć to odmiana gatunkowa praktycznie nieobecna w słownikach terminów literackich, kontrowersyjna i dla wielu badaczy wątpliwa. Warto więc zastanowić się, co łączy wyżej wymienione pozycje, aby na tym tle rozatrywać "Romans Teresy Hennert".

W wymienionych powieściach przedstawiony jest mechanizm życia politycznego w oznaczonym miejscu i czasie. Ukazują one sposoby zdobywania i sprawowania zdobytej władzy. Bohaterami ich są osoby lub, w szerszym wymiarze, środowiska kierujące życiem politycznym, jego praktyką i kształtowaniem. Na tle stosunków politycznych obrazują także losy ludzi rządzonych, stan ich świadomości i, przede wszystkim, ich zależność od warunków i przemian. Wspólnym kryterium tych utworów, powstałych w pewnej bliskości czasowej, jest negacja współczesnej im rzeczywistości, a raczej czynników ją kształtujących.

Uważna lektura "Romansu...", towarzyszaca jej refleksja oraz wiedza historyczna pozwalają dostrzec w nim przedstawiciela prozy politycznej. Rozważania na temat utworu Nałkowskiej należałoby rozpocząć od wyjaśnienia mylącego tytułu. Ma on oczywiscie charakter parawanu kamuflującego swą prostotą poważne treści społeczno - polityczne. Nie jest jednak mataforą - odnosi się do jednego z wątków powieści, który znajduje swój tragiczny finał. Spełnia więc poniekąd swoją rolę, odwraca jedyne uwagę czytelnika od właściwej problematyki utworu.

"Romans..." stanowi kalejdoskop osobistości politycznych początków II Rzeczypospolitej. Bohaterowie powieści są chwilami sympatyczni, śmieszni, wręcz groteskowi, jednocześnie groźni i niebezpieczni dla przyszłości kraju. Choć bohaterowie to fikcyjni, daje się zauważyć ich związek z kręgami skupionymi wokół Józefa Piłsudskiego.

Mamy więc do czynienia ze środowiskiem wojskowych oraz rodzimą finansjerą. Przedstawiciele tych grup: płk Omski i Józef Hennert, to symbole dwóch modeli rządów kapitalistycznej, międzywojennej Polski. Na przykładzie Hennerta pisarka prezentuje finansjerę i jej wpływ na losy państwa, wpływ wywierany finalizacją ciemnych operacji pieniężnych. Nałkowska demaskuje ludzi, którzy zdobyli krociowe fortuny oraz obnaża drogę, jaką w tym celu odbyli.

Józef Hennert jako ubogi subiekt zawarł związek małżeński z Teresą Nutką. Jej posag stanowiło parę tysięcy rubli, które otrzymała tytułem "moralnego odszkodowania" od dawnego kochanka - Sednowskiego. Dzięki tym pieniądzom Hennert ukończył Akademię Handlową i założył sklep, wchodząc tym samym w świat burżuazji. Z czasem zaczęło mu się powodzić na tyle dobrze, że odstąpił sklep młodszemu bratu, a sam wszedł jako akcjonariusz do zarządu różnych przemysłowych i finansowych instytucji. Zaczął robić karierę: "Nie miał urzędu, nie miał swego biura, nie robił nic określonego. Robił pieniądze. Dawny skromny subiekt jest >>prawie ministrem<<: decyduje, daje zlecenia, mknie samochodem ulicami miasta, w biurze jest nieuchwytny. Za niego i dla niego działają urzędniczki oraz szare eminencje: teść Nutka i Sasin; za jego pieniądze piją Legioniści: Omski, Chwościk i inni. Hennert daje im oferty - oni je przyjmują."[1]

Nennert stał sie przedstawicielem warstwy społecznej nastawionej na "robienie pieniędzy" za wszelką cenę, nawet za cene moralności i przyzwoitości: z pełną świadomością związał się interesami z byłym kochankiem swej żony, a w jego podejrzanych operacjach finansowych jedną z ról odgrywał teść Nutka. Inny jego wspólnik - Sasin, uchodzi za fachowca od "machinacji drzewnych", a jego córka Elżbieta nie kryje się z faktem, iż grywa na giełdzie. Wszystkie te nadużycia mają miejsce w sytuacji, gdy gospodarka kraju jest w katastrofalnym stanie. Odczuwają ten stan wszyscy, z wyjatkiem, oczywiście, sfer zamożnych.

Obrazem dopełniającym wizerunek tej warstwy społecznej jest fakt, iż narzekają jej przedstawiciele na warunki materialne (!). Wiązało się to z powołaniem Komisji Oszczędnościowej i uchwaleniem przez Sejm podatku od wzbogacenia wojennego. Gen. Chwościk nie ma za co kupic żonie futra, w związku z czym na forum publicznym wystepuje bez małżonki, mjr Bielski wyprzedaje rzekomo meble, by mieć za co kształcić dzieci (m. in. sprzedaje dwie trzecie fortepianu, a uzyskane tą drogą pieniądze przepija z por. Gondziłłem), wreszcie wdowa Uniska zobowiązana jest do zapłacenia podatku od spadku po zmarłym mężu. Wszystkie te realia oczywiście w żadnym stopniu nie wpłynają na materialną egzystencję elit. Nałkowska celowo przerysowuje ich reakcję, nadając niektórym nawet karykaturalny wymiar.

Obok finansistów i "ekspertów od machinacji" drugą grupę, poddaną surowej ocenie, stanowi obóz wojskowych, legionistów z kręgu Piłsudskiego. Płk Omski to urodzony żołnierz. Sam nie bierze udziału w pieniężnych machinacjach. Więcej nawet: robi użytek służbowy z anonimowego donosu oskarżającego znanych mu oczywiście oficerów, czym doprowadza do ich procesu. Wydawać by się więc mogło, że postać płk Omskiego jest moralną przeciwwagą dla chciwych, bezwzględnych wyzyskiwaczy. Tymczasem, w perspektywie całości utworu, osobowość Omskiego dostarcza najwięcej argumentów do sformułowania aktu oskarżenia przeciw obozowi piłsudczyków. Nałkowska analizuje zjawisko społeczno - polityczne, jakim jest dla niej "piłsudczyzna", pokazuje jego etap rozwojowy między odzyskaniem niepodległości a przewrotem majowym.

Omski, jako człowiek z tego kregu, ucieleśnia "osobowość militarną", osobowość kultywowaną przez środowiska nacjonalistyczne. Nosi w sobie znamiona barbarzyństwa, okrucieństwa, rozbudzone w czasie minionych wojen. Jako żołnierz preferuje kult siły. Żywioł wojenny porwał go całkowicie i w czasie pokoju szuka on w codziennym życiu ekwiwalentu wojennych przeżyć. Jego żądza walki nie jest związana z nacjonalizmem, czy patriotyzmem. Omski marzy o polowaniach w Afryce, o udziale w ekspedycji karnej tłumiącej bunt w dalekich krajach kolonialnych. Do głosu dochodzi w nim nie racjonalnie umotywowana potrzeba walki, ale nieokiełznany instynkt. Życie Omskiego podporządkowane walce i wojnie sprawia, że nie potrafi brać on udziału w szarej codzienności, jaką niesie z sobą pokój. Pułkownik staje się emocjonalnym, uczuciowym kaleką. Dawno temu "uciekł" w miłość do Basi Olinowskiej, teraz nie panuje nad namiętnością do Teresy. Tyranizuje ją, czyni ją swą ofiarą już na długo przed tragicznym finałem. Niezrównoważenie emocjonalne oddziałuje na sfery życia nie związane z wojskiem, czyniąc w efekcie z dobrego skądinąd żołnierza - pospolitego mordercę.

Do największych oryginałów w powieści należy bez wątpienia gen. Chwościk. Uchodzi za fachowca w sprawach wojskowych, przez wiele lat służył w szeregach obcej armii. Jest to człowiek prosty, żeby nie powiedzieć - prostacki, z charakterystyczną cechą formułowania swych myśli: zwięźle i krótko. Mimo swojego wysokiego stopnia i udziału w "podziale łupów", nie wzbudza on szacunku, a raczej uśmiech politowania.

Także i por. Gondziłł nie jest typem intelektualisty, a jego "kręgosłup moralny" wydaje się być wyjątkowo elastyczny: porucznik narzeka na korupcję, łapownictwo i upadek moralny w kraju, a sam tymczasem bierze udział wraz z Hennertem, Sednowskim i Sasinem w podejrzanych interesach związanych z dostarczaniem wojsku drewna oraz defrauduje "wojskowe" pieniądze.

Ciekawą postacią w tej galerii jest młody Andrzej Laterna. Jest to jakby rzecznik autorki, powołany w utworze do spełnienia szczególnej roli - rzucenia wprost oficjalnym kręgom rządzącym słów prawdy. Bez pardonu wypowiada się na krępujące wszystkich kwestie, werbalizuje zarzuty, głośno mówi i komentuje, a przede wszystkim krytykuje.

Nałkowska zwraca uwagę na ambicje i zapędy piłsudczyków, rozpalonych jeszcze żywiołem wojny, brutalnych i nie mających szczacunku dla słabszych w rozgrywce o władzę. "Romans..." stanowi potępienie rządów II Rzeczypospolitej. Nałkowska krytykuje w sposób dwojaki: po pierwsze - ukazuje ludzi oraz ich czyny, które są złe same w sobie, niemoralne i godne potępienia. Po drugie - w toku wypowiedzi bohaterów piętnuje istniejący stan rzeczy. Oto kilka przykładów: Wanda Hennertówna: "Do licha, jest już przecież Polska, to jedno jest pewne, że jest. Nie taka jakiejście pragnęli? No właśnie, jest taka, jaka może być (...) Po tych paru latach jest już taka, jakby nigdy nie była w niewoli, jak każde inne państwo: zrujnowana i rozkwitająca, waleczna i chciwa, bohaterska i paskarska".[2]; por. Julian Gondziłł: "(...) łapownictwo rodzime, prywata, protekcja, rządy motłochu, wielkie afery, wielkie majątki, interes, interes przede wszystkim".[3]; Andrzej Laterna: "(...) więzienia są przepełnione, a na ulicach rozpędza się bezrobotnych kolbami. Oto jak wygląda wasza Polska! (...) wam szło tylko o niepodległość (...) To był fałsz - i ten fałsz się zemścił..."[4]

Znając role poszczególnych bohaterów, jaki odgrywają oni w świecie przedstawionym powieści oraz ich sądy na temat kreowanej przez nich rzeczywistości, można wysnuć wniosek, iż ocena tego świata dokonuje się w wypowiedziach jego bohaterów. Jest to więc swoista autodemaskacja.

W "Romansie..." możemy wyróżnić dwa aspekty. Oprócz konstatacji i oceny sytuacji społeczno - politycznej (aspekt pierwszy), mamy w nim także zawarte ostrzeżenie przed siłami dążącymi do władzy za wszelką cenę. Utwór jest złowróżbną zapowiedzią przyszłości. Trzy lata po wydaniu powieści nastąpił przewrót majowy, potem wypadki w Brześciu. Uprzedzając te wydarzenia, pisarka już w kilka lat po zdobyciu niepodległości, kiedy "radość z odzyskanego śmietnika" opadła, dowodzi, że w tym kształcie w jakim się znajduje - Polska jest nieporozumieniem.

Nałkowska odmawia piłsudczykom oraz innym ugrupowaniom prawa do rządzenia w imieniu całego społeczeństwa. Grupy te działają we własnym interesie, nie kierując się dobrem społecznym, a przy tym wykazując się brakiem wartości moralnych, czy choćby intelektualnycjh.

Czas pokazał, że obawy Nałowskiej nie były bezpodstawne, a Polska, przestając znów istnieć jako twór państwowy w latach drugiej wojny światowej, przez kilkadziesiąt lat po jej zakończeniu ponownie rządzona jest przez Hennertów, Gondziłłów i Omskich.


PRZYPISY:

[1] Z. Nałkowska, Romans Teresy Hennert, [w:] tejże, Pisma wybrane,t. I, s.142.


[2] Tamże, s.248.

[3] Tamże, s.208-209.

[4] Tamże, s.207.

simon

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij