ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Andrzej Sapkowski - "Narrenturm"

26 Mar 2005 :: 21:35

Tytułowy/a "Narrenturm" to Wieża Błaznów; lub jak kto woli – miejsce odosobnienia dla osób psychicznie chorych, gdzie opiekę nad chorymi roztacza czczi i posłuchu godny [a na pewno umiejący do tego zmusić] Bożogrobiec – brat Trankwilus. Opieka zaś opiera się głównie na modlitwie i przyzywaniu wstawiennictwa świętej Dympny - patronki chorych umysłowo. A w Narrenturmie przebywają osobnicy różni; od zwykłych szaleńców, osób upośledzonych umysłowo, po ludzi, których z oczywistych względów zamknęła tam święta inkwizycja. Dlaczego „Narrenturm”?? Bo cały świat oszalał.
Akcję książki Sapkowski osadził w realiach XV wiecznego Śląska, w czasach „husyckiej herezji” i szalejącej inkwizycji, więc mocno naznaczonych „ogniem i mieczem” pod wieloma postaciami.. Nie jest to jednak książka historyczna. Owszem – występują w niej postacie realne [Zawisza Czarny herbu Sulima, Konrad Oleśnicki – biskup wrocławski] jednakże sporą rolę odgrywa magia, zielarstwo oraz różne dziwne stwory, które po lasach i sabatach czarownic się kręcą. A głównym wątkiem są przygody Reinmara z Bielawy, zwanego też Reynevanem de Bielau, ale i posiadającym inne przydomki, ze względu na swój zdumiewający talent wpadania w tarapaty. A kimże jest Reinmar?? To kształcony na uniwersytecie w Pradze [co akurat w czasach „husyckiej herezji” nie było mile widziane] uczony medyk, zielarz i adept sztuk magicznych, mający bardzo ciekawe i daleko sięgające koligacje rodzinne, co niejednokrotnie ratuje mu d... eee ... nie tylko głowę. Może dodam jeszcze, że ów Reynevan popada w kłopoty z bardzo prozaicznej przyczyny... Jako młody człowiek wykazuje dość normalny jakby nie patrzeć pociąg do płci przeciwnej... niestety... nie zawsze do odpowiednich kobiet.
Akcja jak już wspomniałem rozgrywa się na Śląsku [dolnym], więc osobom, które nieco zwiedzały region [względnie w nim mieszkają] rozpoznanie uliczek i zabytków Wrocławia, Oławy, Opola, Frankensteinu [Ząbkowic Śląskich], czy Ziębic nie powinno sprawić trudności. Książka zawiera bardzo znaczną ilość zwrotów obcojęzycznych, głównie łacińskich, więc czytając ją warto mieć na podorędziu słownik wyrazów obcych, bądź nieco ponad podstawową znajomość rzeczonego języka, gdyż nie wszystkie zwroty są objaśnione z tyłu w przypisach, czy przetłumaczone tuż po użyciu i większość wykraczają poza nietrudne do rozszyfrowania „Ad major Deo gloriam”, czy „Pro publico bono”. Jakkolwiek na początku nieco irytuje wertowanie słownika lub sięganie do przypisów, ale osobiście uważam ich obecność za dobrą, gdyż książki powinny coś wnosić do posiadanej wiedzy. Nie można też nie wspomnieć o sporej dawce humoru w niej zawartej i inwektywach... Tutaj naprawdę można się wiele nauczyć, gdyż celnością, dowcipem i stopniem obraźliwości znacznie przewyższają „podwórkową łacinę”, którą często się słyszy na ulicy. Akcja jest wartka, pełna nieoczekiwanych zwrotów, mocno adekwatna dla pozycji sensacyjnych, więc pomimo blisko 600 stronicowej objętości można się przez nią przegryźć w 4-5 dni w trybie szkolnym. Książkę polecam lubiącym gatunek i tym, którzy mają chwilowo dość wpatrywania się w monitor, ekran czy bóg wie co innego.
Ocena: 7,5/10
Aha... jest to część pierwsza trylogii. Część druga nosi tytuł „Boży bojownicy” [tak siebie nazywają czescy bojownicy z „papizmem”]; części trzeciej jeszcze nie widziałem.
smile smile

jerzy

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij