ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

"Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie..."

07 Dec 2004 :: 4:50

Oto "goscinny" felieton Pauliny Reiter , ktory czytalam wlasnie w Gazecie Telewizyjnej :) Prosze sie nie dziwic kto czyta "felietony" z gazety telewizyjnej, ale kiedy cały dzień czyta się o dynastiach przedsargonicznych i innych chronologiach, a w gazetach codziennych szumi od afer politycznych i rewolucji to najlepiej do lekkich latwych i przyjemnych rubryczek z pierwszej lepszej gazetki zajrzec albo do komiksów pochowanych po gazetach jak np. Dilbert lub Garfield :)
Także zamieszczam felieton ów, gdyż zdał mi się dobrym, niezanadto obszernym ni ciężkim, zadatkiem do refleksji na temat stanu naszych tematycznych programów telewizyjnych oraz ogólnie pojętego erotyzmu w mediach.


Paulina Reiter
(Gazeta Telewizyjna - rubryka "I plus, i minus")


Dobry seks

"Czy seks jest nieprzyzwoity? Tylko gdy jest dobry" - twierdził Woody Allen w komedii "Wszystko co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie...". A żeby był dobry, trzeba znać kilka trików, bo w seksie - jak chyba w każdej innej dziedzinie - lepiej wiedzieć więcej niż mniej. Przepraszam za truizm, ale aż dziw żeby jeździć autem, trzeba miec licencje i certyfikaty, a żeby "ten teges", właściwie nic nie trzeba wiedzieć i jakoś pójdzie.
Gdy inni szczęśliwie spali lub robili te rzeczy, obejrzałam sobie późno w nocy jeden z odcinków serialu dokumentalnego w stacji Discovery "Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie...: >>Masturbacja<<". Po angielsku tytuł serialu brzmi "Sex sense", co jest żartobliwą sugestią, że jest on szóstym zmysłem. To przyjemnie perwersyjny pomysł.
Sam program jednak nie jest szczególnie perwersyjny. Tym bardziej szkoda, że nadawany jest tak późno. To pozycja stricte edukacyjna, kierowana głównie do młodzieży w wieku przedseksualnym - niektórzy wiedzą, że instrukcję obsługi lpiej przeczytać przed niz po.
Przyjemnie posłuchać sensownych, pozbawionych znamion sensacji i oburzenia dywagacji na temat masturbacji, zwłaszcza w kraju gdzie nadal co jakis czas czytam o onanizmie per "samogwałt". Filmik zrealizowany przez Anglików dowcipem przypomina scenki ze skeczów Monty Pythona (w rysunkowej procesji przedmiotów, którymi można sie masturbować, między marchewką a pompką do roweru pojawiła się - uwaga! - kłapiąca sztuczna szczęka). Jest daleki od maroalizowania, podejściem raczej przywołuje Woody Allena i jego słynne zdanie: "Nie odrzucaj masturbacji - to seks z kims kogo sie kocha".
Ale realizatorzy nie tylko żartują - badają zjawisko masturbacji kulturowo, historycznie, społecznie, językowo, pokazują gadżety, spekulują na temat cyberseksu w sposób naukowy i lekki zarazem, ale tak, że nie sposób poczuć się zażenowanym. To świetna lekcja biologii - w trosce o dorastającą młodzież proszę o przesunięcie programu na wcześniejszą godzinę. Ci, którzy powinni go oglądać, o tej porze już raczej śpią, a ci, którzy nie śpią, większość trików juz poznali.


Nudny seks


"Czy lubisz ssać duży palec?" - zapytała mnie piękna blondynka ze srebrnego ekranu i zamachała przed nosem udekorowaną koralikami stopą. Ten odcinek programu erotycznego "Red Light" (TVN) był najwyraźniej poświęcony fetyszowi stóp (podobnie jak w serialu dokumentalnym "Wszystko, co chcecie wiedzieć o seksie..." ten program ma odcinki tematyczne).
Druga, brunetka, uśmiechała się kusząco i gładziła blondynkę po gładkiej nodze. Potem blondynka przedstawiła znane jej pozycje seksualne, w których możemy sie delektować widokiem stóp partnera. Potem obie panie pytały sprzedawcę z sex shopu, czy lubi się kochać z dziewczynami w szpilkach.
Formuła programu prosta jak budowa cepa - najlepiej wrzucić dwie lub trzy panienki do łóżka i niech mówią coś "sexy" (kiedyś był też taki program "Przytul mnie").
Nawet nie chodzi o to, że dialog brunetki i blondynki z zaproszonymi do studia gośćmi jest bezdennie głupi i zdaje się jedynie pretekstem do tego, by popatrzeć, jak te panie gładzą się po stopach, gdy w tle inne panie tańczą na rurze. I nie o to, że program jest jedynie pretekstem do reklam sprzedających usługi czatowania lub rozmawiania z paniami za bardzo ciężkie pieniądze. I nie o to też idzie,że obraz kobiety, jaki prezentuje program, jest dla mnie upokarzajacy i osobiście czuję się dotknięta naszą zbiorową fantazją na temat kobiecości.
Chodzi mi głównie o to, że nie wyobrażam sobie, dla kogo może to być ekscytujące i podniecające. Jeśli jeszcze raz pani blondynka machnęłaby mi swoją stopą przed nosem, zadając pytanie o palec, niechybnie bym zwróciła. Nuda. To juz wolałabym chyba zobaczyć klasykę gatunku niemieckiego porno - więcej akcji i bohaterowie są bardziej bezpretensjonalni, zwłaszcza niezawodny hydraulik.


komentarz
----------------------
Pozwalając sobie na mały komentarz do powyższego felietonu po pierwsze miło mi bardzo, że autorka troszczy się o dorastającą młodzież i chciałaby w związku z tym nakłonić ją do lekcji masturbacji w Discovery Channel, jakkolwiek nie druga część artykułu skłoniła mnie do jego zamieszczenia. Mamy tu tekst o Red Light TVN i pomyśleć że kiedyś mieliśmy tylko Świerszczyki po piwnicach, a teraz w sumie jak chce się obejrzeć powtórkę programu, bądź filmu w tv po północy to nie obejdzie się bez pań kurczowo dzierżących prysznice i inne takie mydła oraz niekiedy telefony. Dodam też, na wszelki wypadek, iż panie te nie dzierżą tychże eksponatów z fobii przed poślizgnięciem się na kafelkowej posadzce i potłuczeniem swych nagich gabarytów, lecz z zupełnie innych powodów.

Swoją drogą niegdyś pożyczyłam od koleżanki kasetę VHS z filmem "Cruel intensions" ,po którym jeszcze jakaś bajka dla dzieci była nagrana. Więc po obejrzeniu filmu doszłam do tejże bajki, zaczęłam oglądać, obejrzałam kawałek i postanowiłam zakończyc tego dnia juz przygode z ekranem. Była już właśnie późna pora nocna, około godziny 2, 3, gdy moje zmaltretowane oczy nie rozpoznały w ciemnościach odpowiedniego przycisku na pilocie od video. No i stało się. Wcisnęłam "record". Nagle na ekran wyskoczył mi "gruby pasztet" (jak mawia mój znajomy) na rażącym fioletowym tle. Gruby pasztet był panią w wieku około 55 lat, krótkowzroczną (sądząc po nietuzinkowych wymiarach okularów), z głową pokrytą malutkimi loczkami sprawiającymi wrażenie jakby przybrudzonych czy też wilgotnawych mżawką; o jakimś takim niezwykle chomikowatym wyrazie twarzy. Pani ów maltretowała mnie z fioletowego ekranu usiłując, nie wiem po kie licho, połknąć ,Bogu ducha winny, prysznic, czym też doprowadziła do zawieszenia mojego systemu reakcji i totalnie ogłupiona nagłym uderzeniem roznegliżowanego fioletowego paszteta niepostrzeżenie nagrałam go na tejże bajce dla dzieci. Nagrałam około jednej minuty, a więc ewentualne dziecko które natknie się na paszteta, zapewne jedynie konsternacyjnie przetrze oczki i przejdzie do dalszych przygód misia.

O czym więc świadczy me traumatczne przeżycie?? - Na takie niesympatyczne jednostki w telewizji natknąć sie w naszych czasach po godzinie.., no właśnie... po której godzinie te panie działają już? nie wiem czy atakuja od 22, czy od 24, jakkolwiek natknąc się można! a atakują zwielokrotnione. Zwielokratniają się głównie właśnie w powstałych w tym celu pasmach telewizyjnych, które się chyba zaczną mnożyć i pączkować. Jakkolwiek, fakt powstania tych pasm przysporzyl mnie o refleksję, dlaczegóż to tych pań wszystkich w tychże pasmach nie upchnąć?

Zmieszczą się, zmieszczą na pewno!, w końcu jedna czy druga czepią się tych rurek i zawisną na nich już tuż spod sufitu, a wtedy na dole się jeszcze dla innych parę miejsc znajdzie; inną z kolei zamknie się z dodatkowymi dziesięcioma w tej klatce żeby juz samotnie tam nie stękała i ja myślę, że tak upchnęłyby się tam wszystkie; tym bardziej że nie przeszkadza im, jakoś tak dosyć powszechnie, brak garderoby. Może tym lepiej, bo więcej ich sie tam zmieści.

No ale!... ale!.. gdzież tam z taką ideą, to byłoby zgubne dla widza! Cóż z tego, iż widz ma takie panie na oddzielnych pasmach telewizyjnych?, co więcej ma tych pań epidemię, wysyp, rój, co mu po tym?!
Widza należy zbombardować! Należy przewidzieć, że nie chce on oglądać fioletowych pasztetów i gdy tylko przyśnie przy włączonym telewizorze jakiejkolwiek komercyjnej stacji (bo jak tu przysnąć przy ryczącym kolorowym zegareczku z TVP1 i 2) ma go obudzić pani Krysia, waga 120 kilo, bez śpioszków! no, no może co najwyżej z jakąś dziurawą skarpetą, żeby były urozmaicenia.

W tymże miejscu wzdycham, by jakkolwiek podjąć refleksję już pal sześć gdzie i ile, ale po co nam te panie i jak to tak te panie..?

Autorka artykułu w swej relacji z programu Red Light właśnie przepięknie nam tu rysuje poziom tego rodzaju programów. "Formuła programu prosta jak budowa cepa". Sama kiedyś trafiłam na niezbyt wiem jaki dokladnie program, tym razem na stacji iTV (która zwie sie stacją interaktywną poprzez swój monotematyczny bełkot komórkowy), z udziałem znanej nam i kochanej Dody (wybaczcie lecz nie mam pojęcia o rzeczywistych danych osobowych tej pani). Program polegał na tym, iż na jednej sofie leżały w nienaturalnych pozycjach, bynajmniej nie w kombinezony ubrane, "prowadzące", a na przeciwko (na wielkiej czerwonej sofie) siedziała Doda, no i? i wydawałoby się iż prowadziły rozmowę na tzw. tematy tabu, bądź padały jakieś pikantne zdania, opinie.., otóż nie! (bardzo przepraszam ale oglądałam tylko 3 minuty więc mam pojęcie cząstkowe - komunikat do ewentualnych fanów tego programu). Rozmowa wyglądała tak:

- czy zaprosilibyscie z Twoim chłopakiem trzecią osobę do łóżka? - spytała Dodę blondynka (nienaturalnie leżąca pod brunetką);
- nie, myślę że nie - odparła Doda;
- ale na pewno nie? - piskliwy sopran (nienaturalnie wygiętej nad blondynką) brunetki;
- raczej na pewno nie - powtarza z ironicznym półusmieszkiem Doda;
- a dlaczego nie? - zachęcona uśmieszkiem blondynka z ledwością wystękuje spod nawoskowanego ciała brunetki...
- bo nie! - chciałoby sie usłyszeć i uciąć tą uciążliwą na siłę nadymaną wyimaginowaną perwersją rozmowę, ale rozmowa ta trwała w tej postaci przez kolejne 5 minut.. (zapewne, bo przez 2 minuty na bank!)

Także poziomu intelektualnego i programu, i przypuszczalnie nazywających sie reporterkami dziewcząt, po prostu nie było, był żaden. Na to prosta odpowiedź fana owych programów się nasuwa, choć i nie-fan tak odpowiedzieć mi może - iż te programy nie po to są, by epatować intelektem, lecz by "popatrzeć na gołe babki". To prosta odpowiedź no i może nawet całkiem słuszna, wiec gdzież mam tu problem?
Problem.
Bo to są kobiety. Bo to są młode dziewczyny (te stare to przeboleję, bo może to ich hobby, takie podwójne życie Jadzi listonoszki - zresztą jakby nie było znam je z tego mojego incydentu z video jedynie). To jest sprzedaż, bezwstyd, bo to brak godności, upokorzenie płci. Mówią, że to wszyscy wiedzą, że tego nikt nie zmieni, że tak jest i już, że trzeba zignorować i się pogodzić.
A owszem nie ma się czym przejmować, gołe panienki w kioskach na billboardach, w internecie, w gazetach w programie telewizyjnym nawet, a niech im tam praca miłą będzie.
Jednakże pozostaje zawsze myśl, dlaczego panowie na billboardach nie macają się po skarpetkach?

Nie kończę mego komentarza żadną puentą w stylu pani Reiter, mam również wrażenie, że moje refleksje tworzą jakiś świat prześcigającego się upodlenia obu płci w spotach reklamowych, rodem z gier komputerowych (ten świat ma się rozumieć). Optymista rzekłby pewnie, że to i lepiej, że te kobiety tylko, się tak upokarzają, bo gdyby i mężczyźni w tej branży wyskoczyli, to padłby ostatni bastion i padłyby nasze domy pod ciężarem billboardów. Ale czy to nie mężczyźni są głównym odbiorcą tychże programów, czytelnikami tychże gazet, rozmówcami tychże sex-telefonów... no dobra! tych rajstop z billboardów to nie kupują :)

Czy więc upadkiem jest fakt, iż kobiety bezpretensjonalnie obnażają się za pieniądze i bycie w mediach? czy może bardziej przeraża karmienie się mężczyzn tą wulgarną niekiedy do granic możliwości golizną?

ada

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij