ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Refleksje uniwersyteckie spod drzwi budynku wrocławskiej polonistyki.

22 Nov 2004 :: 15:59

Nie w Wittenberdze, lecz we Wrocławiu, nie Luter lecz niejaki Adam Bolewski na drzwiach Instytutu Filologii Polskiej we Wrocławiu wywiesił (prawdopodobnie dziś) no właśnie.. nie tezy, lecz intrygującą kartkę..
Wielkimi literami rzuca sie w oczy hasło: PRAWDA O BIBLIOTECE UNIWERSYTECKIEJ , pod spodem podany adres www.tajnapolska.mylog.pl
Co by długo nie mówić, takim hasłem zaciekawiona, co rusz sprawdziłam o co się w tej historii rozchodzić może. Rychło jednak przekonałam się, że zamiast teorii spisku, historii z podziemii bądź zwykłych chociażby plotek i pomówień odnalazłam tu relacje zbulwersowanego "asertywnego" studenta wassat
Otóż niejaki Adam Bolewski na owej stronie internetowej przedstawia swoje skargi odnośnie Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu "w formie pamfletu". Okazuje się jednak, że faktem który go tak obruszył była nieuprzejmość pań bibliotekarek, wzbudzanie w nim konsternacji i nerwowości oraz można przyznać, niejaka dyskryminacja. Tenże list jak możemy się dowiedzieć dalej ze strony, ów pan zamierza wysłać bądź już wysłał do gazet, NIKu, różnych organizacji studenckich, telewizji, innych uczelni wyższych.
Moje pytanie... w jakim celu? Być może zanadto przyzwyczajam się do innych realiów studenckiego świata, które rządzą się niestety swoimi prawami, bezwzględnymi... ale to czysta przesada, cytuję "Na cywilizowanym świecie to się już nie zdarza, to jest nie do pomyślenia w jaki sposob może ktoś w publicznej placówce za pieniądze podatnika być nieuprzejmy i odrażający." Ekhmm... pozwolę sobie stwierdzić, iż wystarczy się przejść do pierwszego lepszego budynku Poczty Polskiej, do mięsnego (niegdyś tzw. rzeźnika), czy chociażby właśnie do któregoś z dziekanatów uniwersyteckich.
Rozumiem tutaj kwestię, iż my się na to godzimy, co faktycznie po prostu przyzwyczajamy się, nie śmiem rzec, że to "nasza mała stabilizacja"... lecz.. tak na dobrą sprawę czy sensowne jest składanie pozwów na panią Kazie z warzywniaka, która nam rzuca "kurwami" i "chłolerami", a marchewek nie podaje z uśmiechem tylko wali nimi o lade?
Pan Bolewski jednak stwierdza "kiedy oddawałem książki i numer z miejscem, moja legitymacja była rzucana przede mna na blat z odległości metra, a czasami i dalszej, o też świadczy o takim pracowniku samo za siebie.W każdej normalnej pracy już jutro by ktoś taki stracił pracę" .

Patrząc na tą sprawę z drugiej strony, to z kolei od środowiska uniwersyteckiego wymagamy kultury osobistej, chęci kształcenia się, intelektu i dobrego wychowania. Dlatego dopuszczając ewentualne agresywne zachowanie na co dzień pań ze sklepów, na uniwersytecie możemy oczekiwać większej kultury osobistej. Dlatego też zapewne nie skarżylibyśmy się dzielnicowemu, gminie, wójtowi czy innemu administratorowi na podrzędnyh sklepikarzy bądź listonoszy. (dygresja:) Ja osobiście zawsze miałam uraz do pewnej pani listonosz która za każdym razem gdy przekazywała mi przesyłki, miałam wrażenie że przywali mi ta torbą z listami, zrzuci ze schodów i dobije mnie gdzieś pomiędzy schodkami, poręczami i moimi powybijanymi, rozsypanymi zębami. Cóż miałam z nią kontakt tylko te pare razy kiedy ktoś mnie poleconym nawiedzić zechciał i katastrofy z tego nie było. (koniec dygresji:))
Jakkowiek oczekujemy jednak od tych wyższych uczelni pewnego poziomu, cóż jednak zrobić gdy z brakiem kultury spotkać możemy się wszędzie?

Soczyście to ujęto w jednym z ostatnich raportów "Polityki" . Przytaczam kilka fragmentow, które można śmiało zasłyszeć i na uniwersytecie: że dziekan "leci z nami w chuja" ("żeby go obesrało") , że panuje "chamówa i rozpiździel" a na uczelni na każdym kroku nas "dymają", ogólna "chujnia" .
Jakby nie było ja o tym kurwa nic a nic nie wiem :)

Jakkolwiek powracając do wątku, pana Bolewskiego popchnęło go do skargi agresywne zachowanie bibliotekarek: "zanim mogłem z nimi (książkami) zasiąć przy stole do czytania, bibliotekarka nie zapytała się mnie gdzie chcę usiąść, tylko jąkąś dziwną gwarą uliczną zaintonowała do mnie -" yymmmmm?" niczym jakiś esbek do więźnia politycznego, albo policjant kryminalny do oprycha . To "yymmmm", to miało własnie znaczyć gdzie chcę usiąść."
I przy wszystkich spojrzeniach na tą sprawę, przy braniu pod uwagę asertywności, standartu uniwersyteckiego i wizerunku wykształconych ludzi, ten protest wydaje się przerysowanym śmiesznym i w gruncie rzeczy groteskowym. Wszelako nie należy promować chamstwa oraz nie należy się na nie godzić, jeśli to nam ubliża, jednakże podejmować takie kroki to już na wyrost przesadzony gest.

Po przewertowaniu owej strony pana Bolewskiego zaczęłam się zastanawiać czy to nie żart!!, bo osobnik ten zamieszcza na tej stronie praktycznie swoja biografię, w której nie brak tekstów w stylu: "Poznałem osobiście na planie filmowym "M jak miłość" znaną dzisiaj mlodą aktorkę Joasię" czy też "Dużo zmieniło się w moim życiu osobistym, od wakacji miałem psa, szczeniaka, suczkę, która rosła jak na drożdżach, częste spacery, pływanie kajakiem wzmocniło moją psychikę, można powiedzieć, że odzyskałem dawnego siebie." wassat wassat wassat
Ogólnie rzecz biorąc akcja, która miała dotyczyć "Prawdy o Bibliotece Uniwersyteckiej", dotyczyła znudzonych pań bibiotekarek i studenta, który mam nadzieje tą historię tworzy dla śmiechu (a jeśli.. to naprawde marnie..) bądź walczy z wiatrakami.
Taka to była moja refleksja na temat owej karteczki z drzwi Instytutu Filologii Polskiej dnia 22 litstopada..

Ostatnia refleksja.. : na polonistyce zdecydowanie przyjemniej byłoby usłyszeć na przykład Świetlickiego "Odpierdol się, jestem w nastroju nieprzysiadalnym" niż inne takie.. bo zawszeć to klasa i cytat. Choć zawsze kiedy zajrzę tam na wydział, nie mogę nie przyznać, iż nadzwyczaj swojsko tam bywa.

ada

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij