ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Prodigy - Always Outnumbered - Never Outgunned

13 Nov 2004 :: 0:45





może niektórych zaskoczę, bowiem tę płytkę polecałem jeszcze jaki� czas temu. niestety ku mojemu zdziwieniu ostatnia produkcja prodigy potrafi równie szybko zainteresować, jak i zanudzić. podkre�lić trzeba fakt, że od ostatniej wielkiej produkcji zatytułowanej "the fat of the land" minęło sporo czasu. sam już nie wiem czy te kilka lat miały spowodować napięcie oczekiwania na następny dobry album, czy pozwolić zapomnieć, że było swego czasu o prodigy gło�no. niestety skład grupy zdążył się zmienić. na nowej płycie usłyszymy już tylko dj'a Liama Howletta, który twierdzi że jest to powrót do rdzenia tego, co słyszeli�my na ostatnich wydaniach. a wła�nie co� mi w całej tej jego robocie zgrzyta. nie jest to już taki jednolity album jak poprzedni. wydaje się że Howlett poczuł możliwo�ć nieskrępowanej realizacji pomysłów, a trudno powiedzieć, na co one wszystkie mają się składać. to, co zostało ze starego stylu to przesadna prostota. większo�ć kawałków to w kółko powtarzające się partie. miałem drobną nadzieję, że ten aspekt ulegnie zmianie na lepsze. chociaż jak przystało, na każdym utworze pojawia się jaki� zwrot akcji. z zaznaczeniem, że więcej w tym zwrotu niż akcji.

od ostatniego mojego przesłuchania płyty minęło sporo czasu, więc żeby moja ocena była wiarygodna, puszczam jeszcze raz. nie mogę sobie jednak przypomnieć, co mnie ciągnęło do włączania płytki natychmiast, jak tylko się kończyła. niemniej jednak co� ciągnęło i to przyznaję. być może na moją uwagę zasłużyło parę konkretnych utworków.

girls - po obejrzeniu klipu stwierdziłem że to próba udowodnienia przez Howletta intuicji co do trendów w elektronice europejskiej. awangardowy wyd�więk cało�ci sprawia, że ciężko nie powiązać brzmienia z zauważalną ostatnio modą na syntezatory i przefiltrowane komputerowo wokale. czy to nie przypomina wałkowanego ostatnio Bennyego Benassi?

action radar - po girls chyba drugi taki syntetyczny jak azbest utwór. może trochę poszarpać nerwy, dlatego jedni go polubią, drudzy będą przerzucać na następną �ciężkę bez zastanowienia. kilka razy dobrze mi służył do pobudki o 7 rano.

hot ride - je�li widzieli�cie film "dziwne dni", to zauważyli�cie zdolno�ci wokalne aktorki Juliette Lewis [inni pewnie będą kojarzyć ją jako Mallory z "urodzonych morderców"]. Moim skromnym zdaniem to chyba jaka� cienka próba zdobycia serc Amerykanów [prodigy to brytyjska formacja]. ale trzeba przyznać, że sama babka ze swoim głosem ma przed sobą przyszło�ć.

a pisząc o hot ride powininem co� jeszcze wzmiankować o mieszaniu stylów. wła�nie "the fat of the land" wydawało mi się dobrą próbą połączenia ciekawych elementów rocka i elektroniki, które mogą ze sobą współgrać. a tutaj nawet udział Noela Gallaghera [oasis] w utworze "shoot down" nie ratuje przed zatraceniem kierunku, jaki nakre�lił charakter poprzedniej płyty. trudno więc uznać mi te kombinację za co� zapadającego w pamięć. jednak je�li już - to tylko w krótkotrwałą.

[obrazek okładki z www.allmusic.com]

myszkra

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij