ostatnie 10 dodanych

Standardy

XHTML 1.1 Valid! CSS 2.0 Valid!

Statystyki

statystyki www stat.pl

 

Polskie, arcypolskie - nasza droga do Europy...

23 Oct 2004 :: 1:20

Zbliża się wieczorna godzina, opuszczam dom jak zwykle w celach wyższych, by móc delektować się smakiem goryczkowatej Taterki. W przeciwieństwie do atrakcyjnej ceny, walory smakowe owego piwa, mogą mieć pewne zastrzeżenia. Po pierwsze: smak aluminium, lub nie umytej butelki, mieszający się z nektarem, jest nie koniecznie dobrą kompozycją. Po drugie: ten powiew nowości - Dlaczego Ona za każdym razem inaczej smakuje? Cóż, skończyły się czasy panowania Senatora, który był orzeźwieniem umysłu z młodszych lat, wyparł je smak polskich gór. Jednak nasza wspólnota nadal ewoluuje i nadchodzą nowe czasy....
Będąc członkami Unii Europejskiej, a raczej robiąc wszystko, aby się nimi nie stać, w naszych głowach tworzą się nowe idee i plany na lepszą rzeczywistość. Nadchodzą nowe rządy, za których panowania zradza się nowa epoka w dziejach Chmielowego napoju - epoka Kryształu. To nowe, jakże odrzucające piwo, ma wielki plus - jest tanie i nie trzeba po nie stać w ogromnych kolejkach sklepów, działającej na zasadzie, masowej sprzedaży ( Lidl, Plus). Otóż Kryształ, kosztuje w przybliżeniu symboliczną złotówkę i jest ogólnie dostępny, na przykład w monopolu (będącym oazą dla mnie i znajomych z osiedla) Poniku . Trzy pierwsze łyki Kryształu to przekleństwo, dla spożywającej go osoby. Przez gardło przepływa smak, mający odzwierciedlenie w kompozycji resztek, niewykorzystanych do stworzenia markowych piw, oraz wody najprawdopodobniej czerpanej z miejskich wodociągów. Jednak kolejne hausty, są coraz to smaczniejsze i zbliżone do smaku normalnego piwa. Człowiek zaczyna delektować się, tym przepięknym smakiem, czuje ten nektar i ambrozję - siłę motywującą do dalszej egzystencji. Około po trzeciej spożytej butelce, może pojawić się symptom polepszenia samopoczucia. Mianowicie: język staje się, co najmniej bardzo elastyczny, a zarazem spełniana przez niego funkcja, także nabywa pewnego rodzaju rozluźnienia. Słowa wypowiadane przez "podchmieloną" osobę mają inny niż zazwyczaj ton i nabierają, jakże pięknego i znanego wszystkim akcentu: "słyszszszałem, że eee jak pójdeee prostom yyyyk(czkawka, będąca swoistym odreagowaniem organizmu na wpływ cudownego napoju), to doooojdem kszzywom". Ten pojawiający się i narastający wraz z każdym przełykiem Kryształu objaw, ma ogromne znaczenie w polityce zagranicznej. Skutek ten jest osiągalny nie tylko przez wypicie piwa, ale także dzięki spożyciu innych napoi z zawartością alkoholu. Przecież to on, jest ogólnoświatowym symbolem Naszego Narodu. Bo co, tak naprawdę kojarzy się obcokrajowcom z Naszymi Rodakami: Orzeł Biały, czy też może wspomniany wcześniej akcent? No cóż.... Prawda w oczy kole, lecz czy to nasza wina, że komuna utożsamiła nasz Kraj z "ogłupieniem", jaki daje, alkohol? Oczywista i jedyna odpowiedź: nie!! Przecież my jesteśmy tylko niewinnymi spadkobiercami historii. Nie możemy odpowiadać za majątek, którego zostaliśmy dziedzicami. Poza tym jeśli go odrzucimy, to czy nasz czyn, nie był by wzgardą i brakiem szacunku dla naszych przodków? W każdym razie Polak zaatakowany przez obcokrajowca, niejakim przywiązaniem do alkoholu, potrafi szybko dać ripostę. Od razu pada przykład innego kraju: Rosja, tam to dopiero Sodoma i Gomora, tylko bimber i nic więcej... To całkowicie gorsza sytuacja, niż nasza rzeczywistość.
Piękne podwórko, piaskownica, wokół której są ławeczki, przeznaczone dla matek pilnujących bawiące się dzieci....Taka sytuacja to tylko fikcja i zdarzenie sporadyczne. Rzeczywisty obraz jest następujący: miejsce matek zajmuje reprezentacja i duma narodu zwana pospolicie "żulami". Przeważnie utożsamia się tą grupę społeczną z Tanimi winami, których podstawowym składnikiem, dającym dodatkowego "kopa" jest sorbinian potasu VI, występują one w tej zamkniętej grupie, pod mianem "Jaboli", jednak prawdziwa elita kadry narodowej, spożywa ciut droższy trunek, będący na bazie spirytusu - "Nalewkę". Smaków Nalewek, jest więcej niż soczków dla dzieci "Kubuś". Widać, że nasza gospodarka skupia się nad naprawdę ważnym, niebanalnym zapotrzebowaniem na napoje mające działanie wyższe, a raczej "wyskokowe". Bo czy Matka, będąca nałogową alkoholiczką i kochająca nad życie swoje dziecko, mogłaby pozwolić na kupno synowi, czy córce dodatkowej porcji witamin, jaką na pewno są soczki marchewkowo-owocowe? Oczywiście, że nie! Co jeśli soczek będzie sfermentowany? Jeszcze dziecko się otruje... I kto byłby temu winien, oczywiście matka. Dlatego dbając o los pociech, kochająca matka kupiłaby właśnie wino lub nalewkę. Nawet gdyby ten produkt okazałby się sfermentowany to i tak nadaje się do spożycia, a nawet poprawia to jego walory smakowe.
Poruszając temat "żuli" nie można pominąć, tak ważnego faktu, jakim jest ich karnacja skóry. Posiadają oni dwa rodzaje barwników, zdobiących ich piękne gęby. Barwnik czerwony- pojawiający się podczas podwyższającego się ciśnienia krwi ( wynikającego z olbrzymiego napięcia - czy starczy na kolejne wino?) oraz barwnik szarawo-fioletowy charakteryzujący pewien gatunek "żuli", mianowicie "siniaka". Ten rodzaj, znacznie odróżnia się od reszty kadrowiczów, przebarwienia twarzy, przypominające lima oraz zanik głosu( wypalone struny głosowe przez spirytus i inne lekarstwa) to tylko najbardziej zauważalne cechy, odróżniające zwykłego "siniaka" od przeciętnego "żula". Ponadto, dieta "Siniaków" jest nieco odmienna. Spożywają zazwyczaj płyn do chłodnic "borygo" lub tanie wody kolońskie. Często "siniaka" można rozpoznać po typowym tylko dla niego zachowaniu - przesączaniu denaturatu przez chleb.
Polak potrafi, a tym bardziej Polak będący "siniakiem". Po co komu laboratorium czy zbędne odczynniki, siniak ma zdolność szybkiego i wnikliwego myślenia, niczym Mac Giver potrafi wykorzystać wszystko, co może odnaleźć w otaczającej go naturze. Siniak nie tylko posiada zdolność szybkiego zastosowania tego, co znajdzie pod ręką. Jest on także bardzo wydajny. Doskonały przykład potwierdzający rozwinięte umiejętności wykorzystania tych cech w walce o życie( a raczej stan nie trzeźwości) jest przesączanie denaturatu przez chleb. "Siniak" mając pod ręką chleb, używa go do uzdatnienia rytualnego napoju, a chleb przecież można i tak skonsumować.
"Siniak" to piękny i unikatowy okaz Europejczyka. Europa nie może zapomnieć o polskim wkładzie w kulturę i zwyczaje, otwierającym nowe horyzonty przed społeczeństwem europejskim. Bo kto, jeśli nie "siniak", może stanowić przykład idealnej istoty. Kultura szarawo-fioletowej formy "żula" jest bardzo mocno rozwinięta. Istnieje, bowiem "kodeks zachowań dotyczący bytu siniaków". Z góry określa on zachowania dozwolone jak i te nie zbyt poprawne w życiu codziennym "siniaka". Dla przykładu nie jest dozwolone, (jeśli przepita wątroba nie wytrzyma dużej dawki "pokarmu)aby "siniak" zwymiotował na swego kompana, taki osobnik jest odizolowany od stada, na najbliższą ławeczkę, na której będzie mógł spokojnie przetrzymać trudne chwile i nie posłuszeństwo organizmu. Kolejnym bardzo ważnym faktem, tworzącym fundament kultury "siniaków" jest gra w karty (poświęcają jej całe życie, nie licząc momentu konsumpcji i oczyszczania miast, poprzez segregację odpadów).Inną formą przejawu kultury wśród "siniaków", jest proces spożywania przesączonego przez chleb denaturatu lub napoju nabytego z tak zwanej "mety". Towarzyszą mu sformułowania spotykane tylko w kulturze "siniaków", są one nie rozłącznie powiązane z rytuałem spożycia. Mianowicie są to podniosłe zwroty typu: "ściemnia mi się" lub "jak na razie, jeszcze widzę", ewentualnie zwrot: „szybko, szybko, bo się ściemnia”. Siniak to nie tylko istota, mająca własne prawa i kulturę, to przede wszystkim stworzenie stadne.
Idealnym przykładem, który potwierdza słuszność stwierdzenia: "siniak" to istota stadna, jest zachowanie grupy w trakcie pojawienia się zagrożenia. Niebezpieczeństwo( pojawienie się funkcjonariuszy straży miejskiej lub policji), może nadejść w każdej chwili, dlatego "siniak" musi być czujny. Nawet podczas rytuału konsumpcji. Gdy pojawią się intruzi następuje szybka reakcja obronna, stado podziela się na grupy, część wydając skrzeczące odgłosy przekrzykuje funkcjonariuszy, natomiast reszta zbiera pokarm i stara się z nim oddalić w bezpieczne miejsce. Robią to tak, aby intruz nie mógł go zarekwirować. Czasem jednak słabsze osobniki, pozbawione chwilowo siły, wylegując się na ławce, trafiają w sidła nie przyjaciela. Są oni zatrzymani. Za pieniądze podatników, przetrzymywani na Izbie wytrzeźwień. Cóż to za kara dla "siniaka" nie spożycie kolejnej dawki pokarmu do momentu odzyskania władz umysłowych( wytrzeźwienia)....
Kolejnym zagrożeniem, które czyha na bezbronnego "siniaka" jak i "żula" są pojawiające się Zgrupowania AA. To grupa, która wyłamuje się z stada i postanawia rozpocząć nowe życie, chcąc przekonać do zmiany poglądów swoich byłych kompanów. Ich życie nie zmienia się bardzo mocno. Następują pewne zmiany trybu funkcjonowania, mianowicie gra w karty bywa często zastąpiona przez sporty czynne, jak siatkówka czy piłka nożna. A w diecie zamiast codziennego pokarmu "siniaka" pojawiają się nowe elementy-pieczywo, nabiał, wyroby mięsne, owoce i warzywa. Często "siniak" za nim przejdzie do wrogiego obozu AA, pada ofiarą operacji, polegającej na wtłoczeniu w jego ciało implanta - wszywki, która uniemożliwi mu spożycie ulubionego pokarmu. A przecież "siniak”, który nie przeprowadza rytuału konsumpcji, nie może nosić miana prawdziwego "siniaka". Dlatego odizolowany od reszty stada, czujący się samotnie, znajduje on inne ugrupowanie, które daje mu nowe wartości, pozwalające na dalszą egzystencje w społeczeństwie.
Powinniśmy otoczyć "siniaka" pomocą i ochroną, aby mógł żyć w zgodzie z naturą. Poprzez naruszanie jego swobody możemy doprowadzić do całkowitego wyeliminowania jego gatunku. Tym samym utracimy cenny okaz osobnika, będącego bardzo ciekawą jednostką. Musimy wszystko zrobić, aby "siniak" czuł się swobodnie i bezpiecznie w rejonach naszego kraju. Dlatego apeluje do wszystkich staruszek i innych obywateli, którzy mają zwyczaj powiadamiania władz, aby tego nie robili. Pozwólmy "siniakom" na załatwianie swoich potrzeb na naszych klatkach lub na terenach gdzie bawią się nasze dzieci. Wystarczy tylko wytężyć troszeczkę wyobraźnię, aby ujrzeć tę piękną chwilę, gdy nasze dziecko przybiega do nas i krzyczy:”Mamusiu, Mamusiu zobacz, co znalazłem!!" I w ręku trzyma odchody siniaka, który załatwił swoją potrzebę do piaskownicy...Czy to nie jest piękne? Człowiek znów wraca na łono natury. Do zabawy dzieci służą znów zwykłe naturalne zabawki. Kał "siniaka" jest o wiele lepszym i milszym rozwiązaniem dla naszej uciechy niż przykładowo "klocki Lego". Nie można dziecku dawać wszystkiego, co jest gotowego. Chce ludzika to niech sobie ulepi...A potem z takiego dziecka wyrośnie kolejny geniusz, bo nic tak nie rozwija jak twórcza zabawa....Kopernik, Van Gogh, Curie i wiele innych sławnych postaci, mających wpływ na rozwój nauki to nie nikt inny, jak dzieci wychowane na kale naszego polskiego, rodowitego "siniaka".....

ludwik

Komentarze:

imię:
mail: [opcjonalnie]
smile wink wassat tongue laughing sad angry crying splash bad hmm argue
blink cool dry ohmy biggrin rolleyes kiss sleep unsure businesssmiley ble sly
yes saliva scream wall yaw happy dizzy sweat yeah look lookaround swot
bow censored gaffe no ok phi quiet read shit 
| Zapomnij