Forum studentów informatyki
Forum studentów ii w UWr

Pół żartem, pół serio - [Tekst] Po polsku

zochol - Pią, 08.10.04, 22:56
Temat postu: [Tekst] Po polsku
W tym temacie można zamieszczać dowcipy i anegdoty niepasujące do innych tematów :)
pedrosso - Wto, 09.11.04, 13:34

Wykład
Na moim wykładzie można popijać, ale proszę nie jeść, nie żuć gumy, nie palić i nie przedłużać gatunku pod ławką. Uniwersytet Śląski

Prawo cywilne
Nasciturus to dziecko poczęte - niedoskrobane
Uniwersytet Warszawski

Prawo gospodarcze
Prawo gospodarcze to dziewicza dziedzina prawa nie spenetrowana jeszcze przez prawników Uniwersytet M.C. Skłodowskiej

Tematy biblijne
Pani profesor wykładająca historię prawa sądowego oglądała co tydzień film o tematyce biblijnej i co tydzień na wykładach dzieliła się ze studentami swoimi przemyśleniami na temat filmu. Wśród nich znalazło się m.in.: "Dawid miał trzysta nałożnic. Kiedy on to zdążył obrobić?" Uniwersytet Szczeciński

ZBoWiD
- Czy ktoś z państwa należy do zbowidu?
- ???? ?
- Nie wiecie co to jest zbowid? ... Związek Bojowników o Warunek i Dziekankę
Uniwersytet w Białymstoku

Kariera
Przed egzaminem profesor pociesza "Puszczę jednego głupiego, może ministrem zostanie"
Katolicki Uniwersytet Lubelski

Wycieczka do ZK
I panie prosiłbym bardzo żeby się skromnie na ten wyjazd do Zakładu Karnego ubrały bo bym nie chciał, żeby tam osadzeni kraty poprzegryzali
Uniwersytet Jagielloński

żona
Wykład z prawa cywilnego. Kim jest żona ? "Żona to osoba obca, którą tolerujemy w domu".
Uniwersytet Wrocławski

Zasady tworzenia prawa
Do konia należy podchodzić z boku ostrzegając go głosem.
Uniwersytet M.C. Skłodowskiej

Historia ustroju Polski
Podstawową karą było łamanie kołem, czyli drągiem, czyli zatłuczenie kogoś na śmierć
Uniwersytet Gdański

Symbol Walii
"... a więc symbolem Walii jest jak Państwu wiadomo Red Dragon, w tłumaczeniu Czerwony Smok. Taaaak proszę Państwa Czerwony Smok. Smok - to nie potwór ani nie pokemon ....... jak nasz ulubieniec Pikachu !!! ... "
Uniwersytet M.C.S. filia w Rzeszowie

Jak zrozumieć kobietę
Mąż powinien nie tylko zrozumieć żonę, ale też potrafić w nią wejść... (śmiech na sali)... a państwo to się tak dziwnie śmieją. Katolicki Uniwersytet Lubelski

Częstotliwość gwałtów
"...statystycznie co 20 minut dochodzi do gwałtu..." - wykładowca spojrzał na zegarek po czym dodał - "...no i właśnie ktoś ma to za sobą...."
Uniwersytet M.C. Skłodowskiej

Gwałciciele
Opinia o nowym kampusie UJ:
- to jest gdzieś tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a gwałciciele grasują przed czternastą.
Uniwersytet Jagielloński

Impregnacja
To nie moja wina ze połowa studentów jest impregnowana intelektualnie.
Uniwersytet Warszawski

Prawo Karne
"żeby można było odpowiadać z art.148 KK musi być ... TRUPEK"
Uniwersytet Jagielloński

Drogą dedukcji
Jeżeli od zbioru studentów odejmiemy studentów słuchających, to otrzymamy te dwie panienki które teraz beztrosko rozmawiają w drugim rzędzie.
Uniwersytet Adama Mickiewicza

Kryminalistyka
Po moich wykładach na pewno zostaniecie świetnymi kryminalistami!
Wyższa Szkoła Handlu i Prawa

Zawód
"jest wiele interesujących zawodów na "P" jak prawnik, praczka, prostytutka... "
Uniwersytet Wrocławski

Prawnicy a matematyka
Jesteśmy prawnikami dlatego, że matematyki żeśmy nie znali.
Uniwersytet w Białymstoku

zestaw pytań na wykończenie studenta
co to jest ZOO? jest to obszar o specjalnym reżimie administracyjno - prawnym.
a co to jest śmietnik? jest to obiekt małej architektury....
Uniwersytet Gdański

Aż się łezka w oku kręci...
Niewypłacalny dłużnik jest bosy i nagi i nie ma go kto przytulić.
Uniwersytet Adama Mickiewicza

Ach te baby
Na ćwiczeniach z logiki
profesor:Proszę podać wzór modus ponendo ponens
student.: Nie wiem
profesor: Jak to pan nie wie? A gdyby poznana na prywatce dziewczyna spytała pana co sądzi o MPP?
student: To się raczej nie zdarzy.
profesor: A szkoda, bo to by porządna dziewczyna była.
Uniwersytet Adama Mickiewicza

Czarownice
W XVIII wieku ostatecznie zakazano palenia czarownic na stosie. Od tej chwili są już całkiem bezkarne.
Uniwersytet M.C. Skłodowskiej

Trudne pytanie
Na egz. ustnym (termin zerowy):
Prof. - Na to pytanie, proszę pana nie odpowie nikt, kto nie chodzi na wykłady! Student - Ale panie profesorze, ja chodziłem na wykłady! Prof. - Tak proszę pana, ale tego wykładu jeszcze nie było!
Uniwersytet Łódzki

Żona
Pani prof. X przed sesją:
"Żona prof. Y w czasie sesji zawsze starała się, by wszystko w domu było ugotowane, wyprasowane i przygotowane na czas. Miało to polepszyć jego samopoczucie i co za tym idzie oceny studentów, uważających prof. Y za zbyt "ostrego" egzaminatora. Ja kogoś takiego nie mam".
Uniwersytet Adama Mickiewicza

Moralność sędziów
Na wykładzie ze wstępu do prawoznawstwa pani profesor o moralności sędziów:
"Dawniej nie do pomyślenia było, żeby sędzia z sądu rodzinnego był rozwiedziony, a teraz większość to rozwodnicy i wystarczy im szybki numerek na dywanie!"
Uniwersytet Mikołaja Kopernika Toruń

To były piękne czasy...
Na wykładzie z historii PiP polskiego profesor (w przybliżeniu): "W średniowieczu mąż miał prawo karcenia żony. W XIV wieku zostało ono ograniczone. Nie mógł jej karcić nożem ani łańcuchem..."
Uniwersytet Gdański

Cenna rzecz wg historii prawa polskiego
"...i jakby ktoś ukradł zbroję-bydlę-kobietę albo inną cenną rzecz..."
Uniwersytet Warszawski

Różnica
"Jaka jest różnica między studentami prawa a studentami uczelni technicznych? Taka jak między Einsteinem a Frankensteinem". Uniwersytet Szczeciński

Zboczenia
Studentka do asystenta podczas kolokwium z prawa handlowego: "Czy, jeśli zakreślę błędną odpowiedź, otrzymam ujemny punkt?"
Asystent:
"Aż tak perwersyjny nie jestem..."
Uniwersytet w Białymstoku

Warunki studiowania
Na wykładzie z Teorii Prawa - Profesor:
"...mam wprawdzie słaby wzrok i nie widzę całej sali ale musi być was dużo skoro po założeniu nogi na nogę trzymam buta na twarzy studentki".
Uniwersytet Jagielloński

tumdum - Nie, 21.11.04, 15:38

Student poszedł zdawać ustny egzamin. Zdaje, zdaje, męczy się męczy, ale coś mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony, widzi że student nie kumaty i chce go oblać. Ale student nie daje za wygraną i prosi o drugą szansę. Na co profesor odpowiada: - No dobra. Jeśli odpowie pan na jedno moje pytanie to zaliczę panu egzamin. Proszę mi powiedzieć: Kto to jest STUDENT? Po czym student z <cheese>em na twarzy odpowiada: - No wiec STUDENT to młoda osoba, która dąży do zdobycia wiedzy itd. itp. Na co profesor tak patrzy i mówi: - Otóż nie. Student, to takie małe gówno co plywa po wielkim szambie i z trudnością próbuje dopłynąć do wyspy zwanej MAGISTER. Student wkurzony nie wie co powiedzieć. Profesor chce wpisać mu pałę, na co student się odzywa: - To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR? Profesor <cheese>nął się i zaczął mówić, że profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna itd. itp. Student popatrzył i powiedział: - Otóz nie. PROFESOR to było kiedyś takie małe gówno plywajace po wielkim szambie, które z trudem doplynęło do wyspy MAGISTER, posiedziało tam trochę, znudzilo mu się, następnie z trudem doplynelo do wyspy zwanej PROFESOR i teraz siedzi tam i robi wielkie fale żeby te inne gówna nie doplynęły do swoich wysp!
Hegi - Sob, 08.01.05, 22:24

Egzamin ustny z logiki.

Wchodzi student, wita się grzecznie z profesorem i zadaje mu dość nieszablonowe pytanie:

- Czy zna się Pan na logice, Panie profesorze ? - pyta student
- Ależ, co to za pytanie, oczywiście że tak! - odpowiada lekko zaskoczony psor
- W takim razie mam dla pana propozycje. Ja zadam panu pytanie, i jesli pan odpowie, wstawia mi pan 5, jesli nie, to wylatuje na zbity pysk

Po chwili zastanowienia profesor przystaje na propozycje studenta, a ten nie marnujac czasu przechodzi do rzeczy:

- Co jest nielogiczne ale legalne, co jest nielegalne ale logiczne, i co jest nielogiczne i nielegalne? - pyta sie student z szelmowskim usmiechem na twarzy

Po kilkunastu minutach wytezonej pracy umyslowej ciala naukowego, profesor przyznaje sie do porazki, wpisuje studentowi sliczne 5.0 do indeksu, ale prosi go o odpowiedzi do tych pytan. Po chwili namowy student sie zgadza.

- Nielogiczne, ale legalne, jest to, ze pomimo faktu, ze ma Pan 60 lat, ma Pan takze 22 letnia zone.

- Logiczne, ale nielegalne, jest to, ze Pana zona ma 20-letniego kochanka.

Student bierze kurtke, zbiera sie do wyjscia..

- A co jest nielegalne i nielogiczne? - meczy studenta profesor

A student sie perfidnie usmiecha i odpowiada:

- To ze pan wlasnie wstawil 5.0 kochankowi swojej zony :)

MoD - Pon, 31.01.05, 22:22

Trafia człowiek do piekła, na wejściu diabeł się go pyta:
- "Piekło z normalnymi grzesznikami czy ze studentami".
- "A czym się od siebie różnią te miejsca?"
- "A w zasadzie niczym, jak zmienisz zdanie potem to się będziesz mógł przenieść"

Człowiek poszedł do piekła normalnego, a tu:
plaża, temperatura niemal idealna, nic nie trzeba robić, normalie wszystko świetnie, tylko raz na tydzień każdy dostaje wielkiego dziesięciocentymetrowego gwoździa, aby go sobie w dupę wsadził.

Po jakimś czasie człowiek ten spotyka znowu diabła, który się go pyta:
- "I jak się Panu u nas podoba"
- "W zasadzie wszystko jest świetne, ale gdyby nie ten cotygodniowy gwóźdź w dupę wkładany, proszę mnie przenieść do piekła ze studentami"
- "OK"

Przenosi się więc do nowego miejsca, a tam:
plaża, temperatura niemal idealna, nic nie trzeba robić, normalie wszystko świetnie, ciągle wolny czas. Mija tydzień, drugi, mija miesiąc, potem kolejny i dalej nic, nic nie trzeba robić. Myśli on sobie zatem, tak to jest miejsce gdzie chcę być, lepiej trafić nie mogłem.
Po pół roku przynoszą mu wiadro gwoździ.
- "Co to ma znaczyć?" pyta ze zdziwieniem.
- "Sesja student, sesja!"

d* - Pon, 14.02.05, 0:39

Trochę tego jest, ale moim zdaniem warto :P

Landeskunde (krajoznawstwo) prof. H.:
Pan prof. H. zanosił się kaszlem. Jedna ze studentek pyta:
- Jest pan chory?
- No niestety - odpowiada H.
- To ja mam coś dla pana - mówi studentka grzebiąc w torbie.
H. z nadzieją w głosie zapytał:
- Wódkę?
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski


Prof. R.:
Kumpel pyta:
- Panie profesorze mam pytanie dotyczące kolokwium - czy będziemy podzieleni jakoś na grupy??
Profesor się chwilę zamyślił, roześmiał i wypalił tekstem:
- Tak... tak... po tej stronie usiadą praworęczni, a po tej leworęczni. W tej części palący, a w tamtej niepalący...
Politechnika Wrocławska


Matematyka Dyskretna z dr R.:
Podczas wykładu o wyprowadzaniu dowodów wprost i nie wprost:
- Ludzie są na ogół leniwi. Studenci niby są ludźmi, ale studenci nie podlegają temu prawu. Studenci są zawsze leniwi.
Politechnika Łódzka

Matematyka Dyskretna z dr R.:
- Pamiętajcie, że my w sesji mamy jeszcze gorzej niż wy. Mamy więcej roboty, bo wy pójdziecie do domu i możecie sie napić, a my siedzimy tu po nocach...
Politechnika Łódzka


Angielski:
Rozmawiamy o problemach pewnej firmy kosmetycznej (kiedyś tam masa ludzi wytoczyła im proces, bo stosowany przez nich krem do twarzy powodował alergię i w rezultacie czerwienienie twarzy) a magister D. na to:
- Bo trzeba uważać, co się na ryja kładzie...
Polsko - Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych (WZI Bytom)


Psychologia, fajny doktorek:
- Pokażę Państwu jak oddziaływać na ludzi. Do Pana z ostatnie ławki... Ty jełopie wyglądasz jak zasr*niec, po co Ciebie matka urodziła? Jesteś jak wesz na d*pie...
Student po cichu do kolegi, ale słychać było wyraźnie:
- Zaraz mu pierd*lnę
Doktor:
- Właśnie tak się oddziałuje na ludzi!
Uniwersytet Jagielloński

Wykłady, geografia:
- Profesorze! Ja chciałbym się dowiedzieć jak będzie wyglądać zaliczenie.
- Niech Pan na mnie nie patrzy, ja Pana nie zaliczę.
Politechnika Częstochowska

El. prawa:
Wykładowca - na poziomie, szanowany, elegancki człowiek w wieku budzącym szacunek. Prowadzi wykład, gdy wchodzą spóźnione studentki. Reakcja:
- O, czipsy przyszły...
Akademia Ekonomiczna w Poznaniu

Na kolosie z maszyn:
Na zaliczeniu mgr mówi do jednego z kolczykiem w uchu:
- Pan należy do Unii Europejskiej?
- No tak
- Bo tam kolczykują bydło...
Politechnika Krakowska

Prof. Ch. Wstęp do teorii polityki:
W trakcie wykładu:
- Dzisiaj niestety musimy kończyć wcześniej. Mam małą imprezkę w domu i boję się, że koledzy grając w bilard, wszystko mi z barku wypiją...
Uniwersytet Mikołaja Kopernika

Konstrukcje Stalowe, mgr P.:
Jeden z pierwszych wykładów. Na tablicy ładny dwuteownik. A mgr tako oto rzecze:
- Prosze państwa, proszę spojrzeć na tablice... Zwracam się w szczególności do pań - tego w Avonie nie znajdziecie...
Politechnika Krakowska

Dr T. - Fizyka:
O elektronie:
- No i ten elektron tak tu zapier*la.
Chwila zastanowienia:
- ... no bardzo szybko sie porusza...
Politechnika Gdańska

Prawo Konstytucyjne, dr Ch.:
Doktor Ch. opowiada nam na zajęciach o tworzeniu prawa w polskim sejmie:
- Siedzą ci posłowie w tym sejmie, debatują, burza mózgów... no w każdym razie burza.
Uniwersytet Warszawski

Główny Reanimator. Wykład z ratunk.:
- (...) ważna jest odpowiednia kolejność czynności przy ratowaniu porażonego prądem. Sam przekonałem się o tym, próbując parę lat temu, na wakacjach, ratować mojego jamnika, który przegryzł kabel prowadzący prąd do namiotu. Zamiast odłączyć prąd, złapałem jamnika za uszy i próbowałem go odciągnąć. Niestety, sam zostałem porażony prądem...
Z sali:
- ... bo to był pies przewodnik!
Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi


Doktor M.:
- W średniowieczu jak miało się problemy z sąsiadem, to brało się kumpli, paliło mu chatę, gwałciło bydło i odjeżdżało na żonie...
Politechnika Radomska

Koniec wykładu z historii starożytnej:
PR - na końcu wykładu:
- Czy są jakieś pytania?
Student:
- Czy moze pan prof. coś powtórzyć?
PR (zaciekawiony):
- Od którego momentu?
Student:
- Od "dzień dobry"!
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej

Nestor wrocławskich chirurgów:
Prof. M. czyta na wykładzie błędy studentów na kolokwium:
- "Penis może mieć nawet do 30 m" - no to ładnie, czyli ja tu stoję i prowadzę wykład, a mój mały kieruje ruchem na placu grunwaldzkim?
Akademia Medyczna we Wrocławiu

Mechanika ogólna:
I rok, pierwszy wkład. Dr N. odnośnie ilości osób kończących Wydział Mechaniczny:
- Popatrzcie sobie w lewo, potem w prawo - tych kolegów za 5 lat tu nie zobaczycie.
Politechnika Łódzka

Prof. W. z podstaw prawa:
- Witam ludzi... i kobiety...
Akademia Ekonomiczna w Katowicach

Chemia. Wykład na auli:
Profesor W. do kolejnych osób wchodzących już po rozpoczęciu wykładu:
- Panowie odrobinę szacunku. Nie dla mnie, bo widzę, że mnie macie w d***, ale dla kolegów, którzy nie mogą spać w tylnych rzędach, bo wchodząc zamieszanie robicie.
Szkoła Główna Służby Pożarniczej

Wykład:
- Przepraszam państwa za spóźnienie - nawiasem mówiąc myślałam, że na sali będzie ze 2-3 studentów, a reszta roztropnie da nogę. No ale jak już jesteście to trudno - w końcu to nie starsze roczniki...
Akademia Medyczna we Wrocławiu

Historia prawa publicznego, prawo:
Zajęcia przedświąteczne, padają kolejne naprawdę genialne dygresje. Temat ćwiczeń nagle schodzi na św. Mikołaja. Dr zaczyna udowadniać, że św. Mikołaj móglby być masonem. Na tablicy rysuje czapkę Mikołaja, spogląda na nią przez chwilę krytycznym okiem i mówi:
- Kurde, na co ja robiłem doktorat, skoro nawet czapki nie umiem narysować?!
Uniwersytet A.Mickiewicza

Prof. Zdzisław F. - wykład z elektroniki:
- Ten egzamin nie jest trudny, jeśli się do niego przygotujecie. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie jesteśmy w trakcie ustalania piątego terminu...
Politechnika Śląska

Mgr Stanisław Ł.:
- Niech pan powie byle co, byle dobrze.
- Nie wiem.
- Prawidłowa odpowiedź...
Politechnika Śląska

Dr M. - sieci komputerowe:
- To musi działac z dwóch powodów. Po pierwsze, bo fizyka musi działać, a po drugie, bo ja to przeliczyłem!
Politechnika Śląska

Doc. dr inż. Zdzisław P.:
- Ten procesor potrzebuje MURZYNA - przepraszam - niewolnika, który
wykona CZARNĄ - przepraszam - robotę...
Politechnika Śląska

Dr R. Matematyka .:
Wyklad z matematyki. R. mowi:
- Jakoś tak wypada, że całki robimy zawsze w okresie świąt. A po świętach zawsze jest Sylwester. Weźmy taki wzór, wykres wygląda tak... taki kieliszek! Natomiast drugi kieliszek, z drugiego wzoru wygląda tak. Ten pierwszy możemy użyć do szampana, a drugi... hm...
- Do wódki! - głos z sali.
- A tam do wódki! Do wina! - odpowiada R. - Wóde to się z gwinta pije! W kieliszku to się do ścianek przykleja i marnuje.

Kawałek wykładu później:
- Różnica w pojemności tych kieliszków jak widać wynosi 50%. Siedem, osiem kolejek i naprawdę... widać po co całki liczyć.
Politechnika Łódzka

Na ćwiczeniach z histologii oglądamy sobie spokojnie preparaty z układu płciowego męskiego i co jakiś czas padają teksty typu: "Kto ma przekrój przez nasieniowód" albo "Mam przekrój przez najądrze chce ktoś ?". Nagle jeden student (płci męskiej) rzuca dość głośno hasło:
- Mam penisa!!!
A asystentka mu na to:
- No to wcześnie się pan zorientował...
Akademia Medyczna w Katowicach

Epidemiologia:
- Jak się kogoś uratuje to fajnie, a jak koleś umrze to ups... Ale trzeba skubańca w statystyce umieścić...
Akademia Medyczna w Gdańsku

Prawo, wstęp do prawoznawstwa, dr D.:
Student sie wynurza udając mądralę:
- A ja mam na ten temat odmienną koncepcję, nazwijmy ją antykoncepcją...
Doktor D.:
- Jak na pana patrzę to myśle, że to nie był by taki głupi pomysł...
Uniwersytet Mikołaja Kopernika

Budowa maszyn:
Na wykładach aula zawsze świeciła pustkami. Toteż, kiedy na egzaminie stawiła się cała kompania i aula była do ostatniego miejsca wypełniona, wykładowca ze zdziwieniem zaczął:
- Panowie - nie wiedziałem, że Was jest aż tylu. Pewnie większość z Was mnie nie zna, więc pozwolicie, że się przedstawię. Moje nazwisko Ś., a przedmiot i dzisiejszy egzamin to - budowa maszyn.
Szkoła Główna Służby Pożarniczej

Prawo Międzynarodowe, mgr K.:
Kolokwium się zbliża, a pan mgr postanawia, że będzie delikatny i nie powie tego wprost:
- Napiszą mi państwo za jakiś czas prace semestralną...
- A poda pan magister tematy??
- Tematy? No pewnie: "Prawo Międzynarodowe Publiczne - The best of"
Uniwersytet Warszawski

Pewien mgr na ćw. z matematyki:
Po piętnastu minutach rozwiązywania na tablicy całki, która była zadana jako praca domowa (ale oczywiście nikomu nie wyszła) po cichu do siebie:
- K*wa to znowu nie wychodzi...
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie

Fi(lo)zjologia studiowania:
Psor na fizjologii:
- Bo wiecie, że kobiety studiują za-wzięcie, a panowie za-żarcie??
Akademia Rolnicza w Krakowie

Polonistyka, dr. O[rybim nazwisku]:
Na poprawce do studentki która była średnio przygotowana:
- Pani to chyba częściej nogi rozkłada niż książkę...
Uniwersytet Łódzki

Wykład mechanika :
- Do rozwiązania tego zadania niech przyjdzie koleżanka z tamtego rzędu. Wyniki nie będą lepsze niż kolegi, ale przynajmniej będzie miło patrzeć...
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie

Elektrotechnika, dr O.:
Wykład. Niefortunnie usnęło się jednemu ze studentów z pierwszego rzędu, więc usłużny kolega go budzi, szturchając łokciem.
Dr O.:
- Po jaką cholerę go pan budził?! Po cichu spał i nikomu nie przeszkadzał!
Politechnika Śląska

Prof. dr hab. inż. Zbigniew C.:
Podczas wykładu z Analizy Algorytmów, temat: "Wyszukiwanie wzorca w tekście":
- (...) sprawdzamy czy Ala się zgadza. Jak się nie zgadza, to posuwamy Alę tak długo, aż się zgodzi
Politechnika Śląska

(pro)Rektor:
Znajomy wchodził do rektora po wpis. Wchodzi do sekretarki, mówi "dzień dobry", w tym momencie z gabinetu obok wychodzi (pro)rektor i mówi:
- K*a wódka mi się wylała...
Spojrzenie na studentów:
- ... ale to nie moja...
Drugie spojrzenie:
- ... a wy nic nie widzieliście!
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie

Anatomia:
...bo życie studenckie to piękna sprawa...
...ale nie na waszym kierunku
Akademia Rolnicza we Wrocławiu

sosul - Nie, 27.02.05, 22:15

Student skarży się właścicielowi, że w wynajmowanym pokoju są myszy.
- To niemożliwe!
- Proszę się przekonać na własne oczy!
Student wysypuje na środek pokoju okruszki. Wybiega jedna myszka, druga myszka, następnie rybka, potem jeszcze dwie myszki. Właściciel patrzy zbaraniały:
- Jakim cudem rybka?
- To znaczy sprawę myszy mamy ustaloną, przejdźmy teraz do wilgoci.

d* - Wto, 01.03.05, 16:46

Egzamin na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.
Egzaminator do starajacego sie:
-Dlaczego chce pan studiowac wlasnie prawo? I to u nas?
-Tato... nie wyglupiaj sie...

d* - Czw, 10.03.05, 20:36

Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:

Joanna Banas: Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym tez pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, ze złapie ja kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie sie z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować.
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład gdy w naszym wagonie jada pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
- Szczególnie gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można podejść do motorniczego, a on juz wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż tez musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w którym nie ma motorniczego?
- Przejść do pierwszego i skasować bilet...
- Skasować bilet?!
- Oczywiście. Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i zainterweniuje?
- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, ze motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mógł wrócić do pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, ze bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wole zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie.

yanoo - Wto, 15.03.05, 12:39

Poszedl maly Jasio do cyrku i tak sie zlozylo, ze musial usiasc w pierwszym rzedzie. Rozpoczal sie wystep i na arene wychodzi Klaun Szyderca.
Podchodzi do Jasia i pyta:
- Jak masz na imie?
- Jasiu.
- A wiec Jasiu, czy ty jestes glowa krowy?
- Nie.
- A czy ty jestes tulowiem krowy?
- Nie.
- A wiec Jasiu, ty jestes dupa wolowa HAHAHA! (zasmial sie szyderczo
Klaun Szyderca a z nim cały cyrk).
Smutny Jasio wrocil do domu, opowiedzial wszystko tacie, na co ten mu
mowi:
- Jasiu, jutro tez pojdziesz do cyrku.
- Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu bedzie sie smial.
- Nie martw sie Jasiu, tym razem pojdzie z toba Wujek Staszek Mistrz Cietej Riposty.
No i tak sie stalo. Nastepnego dnia poszli Jas i Wujek Staszek Mistrz Cietej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzedzie i czekaja na wystep
Klauna Szydercy. Wychodzi wiec Klaun Szyderca na arene i zaczyna swoj
znany wystep.
Podchodzi do Jasia i pyta:
- Jasiu, czy ty jestes glowa krowy?
Na co Wujek Staszek Mistrz Cietej Riposty:
- Spierdalaj!



I jeszcze cos na temat logiki kobiecej


Jas i Malgosia bawia sie w dom.
Jas probuje obiadu i mowi: Wiesz co, kotku, chyba jest troszeczke niedosolone...
Malgosia: Niedosolone? Niemozliwe, przeciez sama odpowiednio solilam! Moze uwazasz ze za malo i ja nie mam racji? To co, ja nigdy nie mam racji, nawet jak posole odpowiednio obiad? Moze uwazasz ze w ogole nie posolilam i klamie!? Ja klamie??! Moze ja tylko klamie??! Moze w ogole uwazasz ze jak klamie to nawet nie jestem czlowiekiem zeby sie pomylic??! A moze uwazasz ze ja juz nie jestem czlowiekiem??! A moze ja juz nawet nie mowie po ludzku, a tylko szczekam???! Mamoooo!!!! Jasiu! powiedzial do mnie Ty suko !!!! !!!

MoD - Sro, 23.03.05, 9:50

- Mamo ja nie chce braciszka...
- Mamo ja nie chce braciszka...
- Jedz co ci dają!


______



Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie wchodzi jakiś gość i pyta barmana:
- Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
Barman na to:
- Tak.
Gość podchodzi do nich i pyta:
- Co robicie chłopaki?
- Planujemy wojnę w Afganistanie
- I co się wydarzy?
- Zabijemy 14 milionów Afgańczyków i jednego mechanika rowerowego...
- Jednego mechanika rowerowego?
Na to Bush do premiera:
- Widzisz, mówiłem Ci, że nikogo nie obchodzi 14 milionów Afgańczyków.


______



- Mamusiu, mogę ciasteczko?
- Dobrze, ale umyj rączki.
- Ale ja nie mam rączek!
- Nie ma rączek, nie ma ciasteczek!!!



________



Rodacy zza oceanu na Okęciu - Wakacje w Polsce

-Dzień dobry!
Dzień dobry. Dobrze się leciało?
-Dziękuje bardzo wygodnie.
No pewnie, LOT teraz ma Boeingi, to nie to co kiedyś. Paszporcik poproszę.
-Proszę bardzo.
O, polski! Przynajmniej jeden co wie ze trzeba mięć polski. Nie ma pan pojęcia ile mamy kłopotu z tymi co wjeżdżają na amerykańskich, a potem mówią ze nie wiedzieli i musza prosić o wizy albo wyrabiać polskie paszporty. Ale pan jest w porządku.
-Bardzo mi milo.
Cel przyjazdu?
-Do rodziny. Mam tu matkę i brata.
Środki finansowe na pobyt pan posiada?
-Posiadam.
Proszę okazać.
-Proszę bardzo.
O karty kredytowe! Amex Gold i Gold Visa. Znaczy jest pan wypłacalny?
-Chwała Bogu nie narzekam.
A rachuneczki jak pan płaci?
-Jakie rachuneczki?
No te co miesiąc z kart kredytowych?
-Normalnie, przelewem.
Znaczy, skąd przelewem?
-Normalnie, z konta.
A gdzie to konto?
-Normalnie, w banku.
A w jakim banku?
-W Chase Manhattan.
Oddział w Warszawie?
-Nie w Nowym Jorku.
A ma pan zezwolenie na posiadanie konta za granica?
-Jakie zezwolenie?
Z NBP.
-A co to jest NBP?
Pan co wczorajszy? Narodowy Bank Polski. No, jak pan nie ma to kłopot.
-Jaki kłopot?
No, niestety jest pan zatrzymany do wyjaśnienia jako podejrzany o prowadzenie nielegalnych operacji walutowo-dewizowych za granica.
-Jakich operacji? Przecież to moje zwykle konto!
No właśnie. A konta za granica bez pozwolenia NBP mięć nie wolno. Staszek daj kajdanki.!
-Ja jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych! Zadam natychmiastowego kontaktu z moim konsulem!
Eee tam. Paszport polski, miejsce urodzenia Warszawa, kraj opuścił w 1982 roku, syn Andrzeja i Ernestyny z Kowalskich, o zwolnienie z obywatelstwa się nie ubiegał - wszystko jak wól tu w komputerze stoi. Znaczy, obywatel polski na suwerennym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. żaden konsul nic tu do pana nie ma.
-To jest bezprawie!!!
Eee tam, jakie bezprawie. Bezprawie to było za komuny. Teraz wszystko jest całkowicie zgodne z prawem. Ustawa karno-skarbowa. No, ale długo pan nie będzie siedział, najwyżej pól roku, do sprawy. Sady tych z USA lekko traktują, bo nie wiedzieli. Nikt jeszcze więcej jak trzy lata nie dostał. Jak się pan przyzna do winy, to może nawet dadzą wyrok z zawieszeniem. Ale, ale ..tu cos jeszcze jest. W Ludowym Wojsku Polskim pan służył?
-Nie służyłem.
Zwolniony?
-Nie, wyjechałem.
Uuu, to niedobrze. Staszek, zadzwoń po żandarmerię Wojskowa! Fatalnie się dzisiaj panu składa, rodaku. Artykuł 224 ustawy o powszechnym obowiązku obrony R.P. w połączeniu z artykułem 228. Samowolne przebywanie za granica w celu trwałego uchylania się od służby wojskowej. Trzy do pięciu lat. Na to nie dają zawieszenia.
-Ale to było dwadzieścia lat temu! Poza tym Polska jest teraz w NATO.
To co ze jest w NATO? To znaczy, ze już można się od wojska uchylać? Głupie żarty się pana trzymają. Porządek przecież musi być! Raczki proszę..
Ale przedawnienie...
Niestety rodaku. Tego się nie przedawnia. Artykuł 243.2 - przedawnienie ścigania i wyrokowania w sprawach o uchylanie się od służby wojskowej nie biegnie podczas samowolnego pobytu sprawcy za granica. Przykro mi. Wyprowadzić go! O walizeczki niech się pan nie martwi. Rodzina może odebrać bagaże miedzy dwunasta a czternasta trzydzieści.

Następny!!! Dzień dobry! Dobrze się leciało? Paszporcik poproszę...

nirvanka - Pią, 22.04.05, 0:10

W przepelnionym tramwaju siedzi blady, siny wymeczony student.
Pod oczami sine cienie, przez lewa reke przewieszony plaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustepuje jej miejsca i lapie się uchwytu.
Staruszka siada, ale zaniepokojona przyglada się studentowi:
- Przepraszam, mlody czlowieku! To bardzo ladnie ze zrobil mi pan miejsce, ale pan tak blado wyglada.
Moze pan chory? Moze... niech lepiej pan siada. Nie jest panu slabo?
- Alez nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jade na egzamin, a cala noc się uczylem bo mam srednia 4,6 i chce ja utrzymac.
- No to moze da mi pan chociaz ten plaszcz do potrzymania?
- A, nie! Nie moge! Zreszta to nie jest plaszcz.
To kolega. On ma srednia 5.0.



Podczas zajec laboratoryjnych studentka pyta pana profesora :
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada :
- Jakby pani miala 50 okresow na sekunde to tez by pani buczala.


Psychotest:
Zobacz czy nie jesteś studentem:

O 6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać.
W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia.
Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika.
Znasz każdego ze śpiących w twoim domu.
Swoją ulubioną melodię słyszysz w windzie w budynku, w którym pracujesz.
Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku.
Nosisz ze sobą parasol.
Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi.
Korzystasz ze stałych zleceń i kredytu w rachunku bieżącym.
W domu działa ogrzewanie.
Twoi przyjaciele zawierają związki małżenskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać.
Płacisz rządowi co rok tysiące złotych.
Zamiast 130 dni wakacji masz ich 20.
Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem.
Dzwonisz na policję, bo te cholerne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki.
Wstajesz rano z łóżka nawet jeżeli pada.
Mycie się nie jest nudnym rytuałem.
Nie masz pojecia, o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami.
Ubezpieczenie samochodu jest coraz tańsze, a koszty utrzymania coraz wyższe.
Pomysłów na drinki nie czerpiesz z doświadczenia lokalnych wlóczęgów.
Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później.
Nie spędzasz połowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach.
Nienawidzisz "cholernych studentów - pasożytów".
Gdy jesteś pijany nie czujesz juz tego dziwnego pociągu do znaków drogowych.
Nie przystoi już spać w poczekalni dworcowej.
Zawsze wiesz, gdzie jesteś, gdy się budzisz.
Nie zdarzają Ci się już drzemki od poludnia do 18.
Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy.
Pamiętasz imię osoby, obok której się budzisz.
Śniadania jesz w porze śniadania.
W twojej kuchni nie mieszkają myszy ani szczury.
Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i sześciopak piwa.
Używasz odkurzacza.
Łamanie prawa oznacza przekroczenie dozwolonej predkości o 15 km/h.
Zamiast mówić "Już nigdy tyle nie wypiję" mówisz "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś".
Ponad 90% twojego czasu spędzonego przed komputerem to zwykła praca.
Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami.
Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić.

Hegi - Czw, 19.05.05, 15:28

Na tym szowinistycznym forum moze sie przydac:

Mezczyzna zdradza, kobieta przezywa przygode
Mezczyzna rozwodzac sie rozbija rodzine, kobieta konczy zwiazek bez perspektyw
Mezczyzna wyzywa sie na bliskich, kobieta odreagowuje stres
Mezczyzna wrzeszczy, kobieta akcentuje swoje racje
Mezczyzna katuje dzieci, kobiecie czasami puszczaja nerwy
Mezczyzna zaniedbuje rodzine, kobieta realizuje się zawodowo
Mezczyzna jest niezdara, kobieta bywa zagubiona
Mezczyzna jest skonczonym chamem, kobieta bywa zmuszana do stanowczosci
Mezczyzna jest pracoholikiem, kobieta dba o niezaleznosc
Mezczyzna sie leni, kobieta regeneruje sily
Mezczyzna klamie, kobieta stosuje dyplomacje
Mezczyzna przepuszcza pieniadze, kobieta musi czasami cos kupic takze dla siebie
Mezczyzna, kiedy dobrze wyglada, jest narcyzem, kobieta jest po prostu zadbana

revo - Sob, 21.05.05, 19:36

Po lokalu przez IPMessage poszła mała seryjka, wybrałem lepsze ;>

Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy:
- Panowie, zdrada, jesteśmy w dupie - wracajmy!
Cale stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod nosem: "I tak rodzą się geniusze" .

Policjant pyta staruszkę:
- Wiek?
- 86 lat
- Czy mogłaby pani opowiedzieć swoimi słowami, co tu się właściwie wydarzyło?
- Siedziałam na ławce na tarasie przed domem, podziwiajac ciepły wiosenny wieczór, kiedy przyszedł ten młodzieniec i usiadł obok mnie.
- Znała go pani?
- Nie, ale był przyjaźnie nastawiony.
- Co stało się po tym, jak usiadł obok pani?
- Zaczał pocierać moje udo.
- Czy powstrzymała go pani?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo odczuwałam przyjemność. Nikt nie robił tego od czasu, kiedy mój mąż odszedł z tego świata 30 lat temu.
- Co stało się potem?
- Zaczał pieścić moje piersi.
- Czy próbowała go pani powstrzymać?
- Nie.
- Dlaczego?
- Mój Boże, dlaczego? Było mi tak dobrze, czułam że naprawdę żyję. Od lat tak się nie czułam!
- Co stało się później?
- Cóż, rozpalił mnie do czerwoności. Więc zawołałam: bierz mnie, chłopcze, bierz mnie!
- I co? Zrobił to?
- Nie, do diabła! Powiedział: Prima Aprilis! I wtedy zastrzeliłam sukinsyna!

Krótki przewodnik po religiach świata:
Taoizm - Zdarza się wdepnąć w gówno
Konfucjonizm - Konfucjusz powiada: "zdarza się wdepnąć w gówno".
Islam - Jeśli wdepnie się w gówno to jest to wola Allacha
Buddyzm - Jeśli wdepnie się w gówno, to nie jest to gówno.
Katolicyzm - Wdeptujesz w gówno, bo jesteś grzeszny.
Kalwinizm - Wdeptujesz w gówno, bo się opieprzasz.
Judaizm - Dlaczego w to gówno wdeptujemy właśnie my ?
Luteranizm - Jeśli wdeptujesz w gówno, uwierz, a nie wdepniesz więcej.
Prezbiterianizm - Jeśli ktoś ma wdepnąć w gówno, to niech to nie będę ja.
Zen - Czym jest gówno ?
Jezuityzm - Jeśli wdepniesz w gówno i nikt tego nie poczuje, to czy onna prawdę śmierdzi?
Christian Science - Jeśli wdepniesz w gówno, nie przejmuj się - to samo przejdzie.
Hedonizm - Jeśli wdepniesz w gówno - raduj się.
Adwentyści Dnia Siódmego - Jedynie w soboty nie wdeptuje się w gówno.
Hare Krishna - Równo w gówno. Rama, rama, om, om...
Rastafarianizm - Sztachnijmy się tym gównem.
Hinduizm - Wdeptywało się już w to gówno.
Mormonizm - Wdeptywało się już w to gówno i wdeptywać się będzie.
Ateizm - Nie ma w co wdepnąć.
Agnostycyzm - Może jest w co wdepnąć, a może nie.
Stoicyzm - No i wdeptuje się w gówno. Co z tego ? Nie rusza mnie to.
Świadkowie Jehowy - Wpuść nas, a powiemy ci, dlaczego wdeptuje się w gówno.

Idzie sobie ojciec z 7 letnią córką po ulicy. Nagle córka spostrzega dwa pieski, które się ze sobą pierdolą i pyta zaciekawiona:
- Tato, co robią te dwa pieski?
Zakłopotany ojciec odpowiada:
- No wiesz córeczko... Ten piesek o góry poparzył się w łapki i oparł je na grzbiecie tego pieska na dole, aby tamten mu pomógł dojść do domku.
A córka na to:
- To tak jak w życiu - próbujesz komuś pomóc, a on cię pierdoli prosto w dupę.

Dlaczego Bóg nigdy nie dostał doktoratu?
1. Miał tylko jedną większą publikację.
2. Była napisana po hebrajsku, nie po angielsku.
3. Nie miała odnośników.
4. Nie została nawet opublikowana w magazynie naukowym.
5. Są pewne wątpliwości co do tego czy sam ją napisał.
6. To może być prawda, że stworzył świat, ale co zrobił od tamtej pory?
7. Społeczeństwo naukowe miało trudności w odtworzeniu jego doświadczenia.
8. Niezgodnie z prawem wykonywał doświadczenia nie tylko na zwierzętach, ale i na ludziach.
9. Gdy jeden z eksperymentów źle poszedł, usiłował to zatuszować przez utopienie przedmiotu doświadczenia.
10. Rzadko przychodził na zajęcia, a tylko mówił studentom, żeby poczytali książkę.
11. Niektórzy mówią, że kazał swojemu synowi wykładać na lekcjach.
12. Wydalił swoich dwóch pierwszych studentów.
13. Chociaż było tylko dziesięć wymagań, większość ze studentów oblewała na testach.
14. Jego godziny urzędowania były rzadkie i zwykle odbywały się na szczytach gór.

q - Sob, 06.08.05, 15:22

Listkiewicz wrócił późno do domu i zastał żonę samą w łóżku, pościel rozmemłana, a żona jakoś dziwnie rozochocona.
- Twój kochanek tu był? Gdzie się schował? Pod łóżkiem? - pyta i zagląda pod łóżko. - Pod łóżkiem go nie ma. W kuchni? - i zagląda do kuchni. - W kuchni go nie ma. W szafie? Z szafy wychyla się reka z banknotem 200 zł. Listkiewicz dyskretnym ruchem ogląda się i bierze banknot. - W szafie też go nie ma. To gdzie się schował?

fala - Pią, 12.08.05, 23:30

Podobno autentyczny list do jednego z czasopism poradnikowych Pilne pytane.
Proszę o pomoc.
Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję.
Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się
dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy
odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę.
Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę
czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się
spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam.
Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona
wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim.
Kiedyś wziąłem jaj komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona
po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas
nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.
Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym
samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami
hamulcowymi,czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?

bee - Czw, 13.10.05, 7:37

Prawdziwa rozmowa nagrana na częstotliwości morskiej alarmowej canal 106 pomiędzy Hiszpanami a Amerykanami w październiku, 16 X 1997 roku

Hiszpanie:
w tle słychać trzaski)...Tu mówi A-853, prosimy zmieńcie kurs o 15 stopni, aby uniknąć kolizji, idziecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich.

Amerykanie:
(trzaski w tle)...Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji

Hiszpanie:
Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe, aby uniknąć zderzenia....

Amerykanie:
(słychać inny glos) Tu mówi kapitan jednostki morskiej Stanów Zjednoczonych Ameryki, w dalszym ciągu sugerujemy, zmieńcie swój kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.

Hiszpanie:
Nie możemy podjąć takiej decyzji. Zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe inaczej dojdzie do kolizji...!

Amerykanie:
TU MÓWI KAPITAN RICHARD JAMES, KTÓRY DOWODZI LOTNISKOWCEM USS LINCOLN, MARYNARKI WOJENNEJ STANÓW ZJEDNOCZONYCH...! DRUGIEGO, CO DO WIELKOŚCI OKRĘTU FLOTY AMERYKAŃSKIEJ, JEDNOCZEŒNIE INFORMUJE, ŻE JESTEŚMY ESKORTOWANI PRZEZ 4 OKRĘTY PODWODNE, 6 NISZCZYCIELI I 2 KRĄŻOWNIKI, UDAJEMY SIĘ W KIERUNKU ZATOKI PERSKIEJ W CELU PRZEPROWADZENIA MANEWRÓW.! NIE SUGERUJĘ, JA ŻĄDAM, ABYŚCIE ZMIENILI KURS O 15 STOPNI! W PRZECIWNYM RAZIE BĘDZIEMY MUSIELI PODJĄĆ DZIAŁANIA KONIECZNE ABY ZAGWARANTOWAĆ BEZPIECZEŃSTWO TAK OKRĘTU, JAK ZJEDNOCZONEJ SIŁY TEJ KOALICJI. WY NALEŻYCIE DO PAŃSTWA SPRZYMIERZONEGO, JESTEŚCIE CZŁONKIEM NATO I TEJ KOALICJI...ŻĄDAM STANOWCZO PODPORZĄDKOWANIA I ZMIANY KURSU...!

Hiszpanie:
TU MÓWI JUAN MANUEL SALAS ALCANTARA, JESTEŚMY WE DWÓCH, ESKORTUJE NAS NASZ PIES, MAMY ZE SOBĄ NASZE JEDZENIE, DWA PIWA I KANARKA, KTÓRY TERAZ ŚPI...MAMY ZA SOBĄPOPARCIE RADIA LA CORUNA I KANAŁU 106 ALARMÓW MORSKICH...NIE UDAJEMY SIĘ W ŻADNE MIEJSCE I MÓWIMY DO WAS Z LĄDU STAŁEGO, Z LATARNI MORSKIEJ A-853, Z WYBRZEŻA GALICJI. NIE MAMY ŻADNEJ GÓWNIANEJ INFORMACJI, KTÓRE MIEJSCE ZAJMUJEMY W RANKINGU WŚRÓD HISZPAŃSKICH LATARNI MORSKICH...MOŻECIE PRZEDSIĘWZIĄĆ ŚRODKI NA JAKIE TYLKO WAM PRZYJDZIE OCHOTA, ABY ZAPEWNIĆ BEZPIECZEŃSTWO WASZEGO ZASRANEGO OKRĘTU, KTÓRY ZA CHWILĘ ROZBIJE SIĘ O SKAŁY, DLATEGO RAZ JESZCZE SUGERUJEMY ZMIANĘ KURSU O 15 STOPNI NA POŁUDNIE, ABY UNIKNĄĆ KOLIZJI, OK?

kshaczek - Sob, 15.10.05, 20:57

Z Uniwersytetu Szczecinskiego:
"Panowie zrozumieli, panie zapisaly, to konczymy wyklad na dzisiaj..."

roolin - Nie, 23.10.05, 18:39

Cytat:

Egzamin z Sieci Komputerowych (bliżej nieokreślony, z bliżej nieokreślonego miejsca)

- Pies bernardyn biegnie z prędkością 10 km/h i niesie pudełko 10 płytek DVD o pojemności 4,7 GB każda. Czy będzie on przesyłał dane szybciej niż sieć Fast Ethernet (100 Mb/s) na odcinku 8 km? Dlaczego nie stosuje się psów w sieciach komputerowych?

fala - Wto, 25.10.05, 18:02

Części z was chwaliłem się już z mojego heroicznego zapisania się na basen po 3 letniej absencji wf-owej spowodowanej kontuzją na deskorolce (chwalenie się rekurencyjne, a co!).
Na drugich zajęciach mieliśmy ćwiczenia odnośnie pływania na plecach. Poprosiłem szefa, żeby mi podpowiedział jaka może być przyczyna tego, że wypiłem już pół basenu a ciągle nie mogę się utrzymać na powierzchni wody z rękami za głową i żeby mi coś poradził.
Odpowiedział mi mniej-więcej tak:
- Przyczyn może być wiele. Przede wszystkim - słaba kondycja fizyczna, brak umiejętności pływackich, techniki. Moja rada: nie połykać!

yagyu - Nie, 06.11.05, 13:23

W telewizji nadają program "Od przedszkola do Opola". Prezenter na scenę zaprasza małą dziewczynkę, która śpiewa piosenkę "Puszek- Okruszek". Wszyscy są zachwyceni. Prezenter pyta się dziewczynki:
- A masz w domu jakieś zwierzątko?
- Mam, kotka.
- A jaki ten kotek jest?
- No...puszysty.
- Kto jest dzisiaj z Tobą na sali?
- Tatuś.
- A jak tatuś woła na kotka?
- Śierściuchu jebany.

maver - Nie, 06.11.05, 14:15

Do kolokwium z analizy zostal tydzien, student juz chce sie zaczac uczyc, ale slyszy jakis glos w glowie:
- No cos ty, uczyc sie bedziesz, daj spokoj, jeszcze mnostwo czasu! Odprez sie.
No dobra, mysli student, zostawia nauke. Trzy dni przed kolokwium juz juz sie zabiera za ksiazke, ale glos mu mowi:
- Eee tam, jeszcze duzo czasu, daj spokoj, idz na piwo.
Ok, mysli student, intuicja to intuicja. Ide na browar. Dzien przed kolokwium caly wystrachany, juz leci do ksiazki, ale powstrzymuje go glos:
- No cos ty, nie ucz sie, ja ci pomoge, olej, idz sie zrelaksuj.
Dobra, czemu nie. Student zrobil, jak mu glos radzil i poszedl na browar. Nastepnego dnia kolokwium, student zrelaksowany, siada, otwiera pytania i mysli: "o ku*wa!". A glos na to:
- O ja pierdole!

Zielak - Sro, 09.11.05, 17:50

"Historia z morałem"

Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko mógłbym to sobie wyobrazić. Z moją dziewczyną spotykałem się ponad rok i w końcu zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Moi rodzice byli naprawdę zachwyceni i pomagali nam we wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego życia, przyjaciele cieszyli się razem ze mną, a moja dziewczyna... była jak spełnienie moich najśmielszych marzeń. Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dręczyła i spędzała sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe mini i króciutkie bluzeczki eksponujące krągłości jej młodego, pięknego ciała.
Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie, niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie przyglądając się, miałem przyjemny widok na jej majteczki. To nie mógł być przypadek, nie zachowywała się tak nigdy kiedy w pobliżu był ktoś jeszcze.
Któregoś dnia siostrzyczka mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne zaproszenia.
Kiedy przyjechałem była sama w domu. Podeszła do mnie tak blisko, że czułem słodki zapach jej perfum i wyszeptała, że wprawdzie wkrótce będę żonaty, ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała, że chce się ze mną kochać, tylko ten jeden raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy.
Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z siebie nawet jednego słowa.
Powiedziała "Idę do góry, do mojej sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie, nie będę czekać długo". Stałem jak skamieniały i obserwowałem ja jak wchodziła po schodach kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę. Stałem tak przez chwilę, po czym odwróciłem się i poszedłem do drzwi frontowych. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu, prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu.
Mój przyszły teść stał przed domem - podszedł do mnie i ze łzami w oczach uściskał mówiąc: "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę. Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!".

A morał z tej historii...
Zawsze trzymaj prezerwatywy w samochodzie !

mietek - Nie, 13.11.05, 2:43

Syn rozwiazuje krzyzówke i przy jednym z hasel prosi ojca o pomoc:
- Tato, szpara u kobiety na "P"?
- Poziomo czy pionowo?
- Poziomo...
- To bedzie "pysk".

kad - Sro, 16.11.05, 23:42

Heh, co do opowiadania po raz któryś dowcipu o wujku Staszku:

- Tato! Tato! Słyszałeś dowcip o Wujku Stasiu Mistrzu Ciętej Riposty?!
- Spierdalaj!
- Czyli słyszałeś...

fala - Nie, 20.11.05, 16:55

W metrze:
- Panie, zapomniał pan walizki!
- Allah Akbar!!!!

Młoda kobieta zrobiła zakupy w supermarkecie i stojąc przy kasie ma nastepujące artykuły w koszyku: mydło, szczoteczkę do zebów, pastę do zebów, bochenek chleba, litr mleka, mrożoną pizzę i jogurt. Kasjer przygląda się kobiecie, uśmiecha się i mówi:
- Samotna, co?
Kobieta uśmiecha się nieśmiało i mówi:
- Tak, ale jak pan to odgadł?
- Bo jest Pani taka brzydka.

jakubkwa - Nie, 20.11.05, 22:16

Jasio kopie dól w ogródku. Zaciekawiony sasiad pyta:
- Co robisz?
- Kopie grób dla mojej zlotej rybki.
- Ale czemu taki duzy?
- Bo jest w twoim pierdolonymm kocie!

----

Kawał wędkarski:
- Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurwiał.

----

Mąż chodzi w tą i z powrotem po sypialni. Żona leży na łóżku.
- co tak chodzisz w tą i z powrotem?
- bo mam ochotę na sex.
- no to chodź....
- no to chodzę...

----

Mysz do niedźwiedzia:
- Wiesz, że dzisiaj jest zmiana czasu?
- Dłużej śpimy? - spytał miś z nadzieją w głosie.
- Odwrotnie.
- Aha, rozumiem. Śpimy dłużej.

jakubkwa - Pon, 21.11.05, 12:31

Żona do męża:
- Idź kupić bułki.
- Ile mam kupić?
- No nie wiem, tyle kup, żeby starczyło na kolację i śniadanie.
Mąż zirytowanym głosem:
- Jak kupię za mało albo za dużo, to znów będzie awantura. Powiedz ile mam kupić.
Żona (z zalotnym spojrzeniem):
- Kup tyle bułek, ile razy się wczoraj kochaliśmy.
Mąż poszedł do sklepu. Staje przed ekspedientką i mówi:
- Poproszę siedem bułek. Albo nie, pięć bułek, loda i kakao.

maver - Wto, 22.11.05, 23:16

Dzien kolokwium z analizy (na pewnej blizej nieokreslonej uczelni, oczywiscie). Godzina 4 nad ranem. W domu pewnego blizej nieokreslonego wykladowcy od analizy dzwoni telefon. Ten wkurzony, ze ktos o tej porze dzwoni, odbiera i zaspanym glosem mamrocze:
- Halo?
- Spisz? - pada pytanie.
- Jasne, ze spie, jest 4 w nocy! Co mialbym robic?!
- Bo my sie, ku..wa, uczymy!!

jakubkwa - Czw, 24.11.05, 16:08

- Sloneczko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz sniadanie, rybko?
- Oczywiscie, skarbenku.
- Jajeczniczke, ptaszku?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na maselku, zabciu?
- Nie moze byc inaczej, misiu.
- K***a, przyznaj sie! Ty tez nie pamietasz, jak mam na imie?

q - Nie, 27.11.05, 22:30

- Dlaczego wyszłaś za niego, przecież wy w ogóle do siebie nie pasujecie?
- Myślę, że zadziałało tu prawo przeciwieństw: ja byłam w ciąży, a on nie.

maver - Wto, 29.11.05, 20:09

Trafil facet szostke w totka, leci szczesliwy do domu, od progu wola: "Kochanie, kochanie, trafilem szostke w totka! Jestesmy bogaci!". Wbiega do pokoju, a tam jego zona cala zaplakana. "Kochanie, co sie stalo?" - pyta. "Moja matka umarla." A facet: "O ku**a, kumulacja!"
mietek - Sob, 03.12.05, 16:30

Przychodzi mąż do domu i widzi, że żona przy zlewie zmywa gary. Podchodzi bliżej, przygląda się, a tu nagle żona zaczyna skrobać patelnię nożem.
— Czemu skrobiesz nożem po teflonie? — pyta mąż.
— Sam jestes poteflon! — odpowiada żona.

jakubkwa - Nie, 04.12.05, 1:10

W lodówce na półce dziesięć kurzych jaj w rzędzie.
Pierwsze trąca łokciem drugie:
- Nie podoba mi się to dziesiąte! Całkowity brak kultury, punk jakiś!
U mnie ma przerąbane! Powiedz temu palantowi, że my tu wszyscy jedna drużyna!
Drugie do trzeciego:
- Słuchaj, pierwsze kazało przekazać, że dziesiąte nie pasuje do naszej drużyny. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego Trzecie - czwartemu, czwarte - piątemu, piąte - szóstemu, szóste - siódmemu, siódme - ósmemu, wszystkie już wzburzone.
Ósme - dziewiątemu:
- Kolego, przekaż temu palantowi, że wszyscy powinniśmy być razem!
Dziewiąte trąca łokciem dziesiąte:
- Wiesz, miły... Nie pasujesz do naszego kolektywu. W nas jest duch współpracy, taki "Building Team" można powiedzieć... Jesteśmy jedną rodziną, współpracujemy ze sobą, powinniśmy trzymać się razem... A Ty z tą swoją niepotrzebnie wyróżniającą się fizjonomią...
Dziesiąty: - Ile można! Powtarzam już setny raz! Ile można! Jestem KIWI, KIWI, JA JESTEM K***A KIWIIIII!

maver - Pon, 05.12.05, 0:42

List motywacyjny

Moj list dotyczy oferty pracy w Panstwa firmie. Spelniam wszystkie wymagane punkty i jeszcze kilka wiecej. Mam 24 lata. Mam czteroletnie doswiadczenie w zawodzie. Od razu mowie, ze mam gdzies czy bede pracowal w mlodym i dynamicznym zespole, znanej i dynamicznie rozwijajacej sie firmie, czy bede mial mozliwosc rozwoju itp. przyjemnosci.

Stosunku z wojskiem nie odbylem, poniewaz nie mam ochoty zadawac sie z jakimis narkomanami, alkoholikami czy pedalami. Nie chce tez stac sie zulem. Uciekam od wojska kombinujac z lewymi dokumentami czy dajac w lape znajomemu pulkownikowi z WKU.

Interesuje mnie glownie jedno: ile mi zaplacicie i czy otrzymam stala umowe o prace. Moje oczekiwania co do zarobkow jak na polskie warunki (ceny wieksze niz w europie zachodniej i na swiecie - np. internet najdrozszy w Europie, samochod BMW 318i drozszy u nas o ok. 45 tys. zl niz w Niemczech) jak rowniez moje ambicje i zaangazowanie w prace zaczynaja sie od trzech zer i piatki na poczatku. Netto oczywiscie. Brutto mnie nie obchodzi, bo to wasza sprawa (podatki, ulgi itp.) Potrzebuje tyle aby moc zapewnic sobie chociaz przyzwoity poziom zycia na podstawowym poziomie. Oto uzasadnienie - lista wydatkow miesiecznych (jestem z Krakowa):
- rata za mieszkanie (kawalerka - 35m2) - 2000 PLN miesiecznie,
- rachunek za internet TPSA - 300 PLN miesiecznie,
- oplaty mieszkaniowe (czynsz, energia, gaz, woda, TV) – 750 PLN miesiecznie,
- kino raz w tygodniu z osoba towarzyszaca - 200 PLN miesiecznie,
- karnet na basen raz w tygodniu 1h - 80 PLN miesiecznie.
Do tego dochodzi jedzenie (wiecej niz na poziomie chleba i wody), wyjazd na wczasy raz w roku (Bieszczady - wiec zaden luksus), ubrania, oraz jakies okazyjne zakupy na raty (np. aparat fotograficzny - 2500 PLN), samochod na raty, oraz jego utrzymanie na poziomie podstawowym (paliwo, oplaty, przeglady itp.). Oczywiscie oczekuje rowniez placonych na czas wszystkich skladek ZUS oraz umowy o prace od reki w oryginale z mozliwoscia wypowiedzenia z terminem 3 miesiecznym oraz gwarantowana odprawa na wypadek zwolnienia w wysokosci 6-krotnego wynagrodzenia. Praca maksymalnie 8 godzin dziennie, zebym mial czas na kino, basen itp. Sobota maksymalnie 4 godziny. Jako, ze jestem katolikiem niedziela wolna kazda (nie wolno pracowac w niedziele), swieta Wielkanocne, Bozego Narodzenia i inne wazne swieta uznane ustawowo wolne. Wolne rowniez dni np. na przyjazd Papieza.

Jesli jestescie w stanie zaoferowac mi te podstawowe warunki to moge rozwazyc propozycje pracy u Was. A te teksty o mlodych dynamicznych zespolach itp. zostawcie dla zaszokowanych moskow ktorzy nie wiedza o co chodzi, sa w szoku gdy zobacza prezesa w garniturze i sa w stanie dac prezesowi wszystko co chce zeby tylko zdobyc prace. To samo z tekstami o tym ze teraz jest trudna sytuacja na rynku i ze na moje miejsce jest 100 innych osob. Jak chcecie miec w waszej firmie bezmozgie, zniewolone Yeti to prosze bardzo - demokracja - wolno Wam. Ja jestem szczesliwym posiadaczem fajnego mozgu z IQ ponad 150, swietnie rozwinieta percepcja, oraz zdolnoscia logicznego i analitycznego myslenia, mam swoja godnosc i nie musze robic za tania sile robocza. Jak cos, to przejde na prace na wlasny rachunek. To tez dobrze mi wychodzi. Jak na razie nikt sie nie poskarzyl – 0 reklamacji.

Skoro jestescie taka wielka i dynamicznie rozwijajaca sie firma to nie powinniscie miec problemow ze spelnieniem moich skromnych, ale realnych jak na polskie warunki oczekiwan. Jak bedziecie zainteresowani na powaznie to przysle wam swoje CV. Na razie nie jest Wam potrzebne - a bazy danych (pewnie Access`a) nie chce Wam zasmiecac. Wole swoje dane wykorzystywac tylko gdy tego chce, a nie zeby ktos nimi handlowal. Poza tym po co zabierac komus dodatkowy czas pracy jesli moja kandydatura zostanie odrzucona. A do tego poczta tak wolno chodzi, a telefon kosztuje wiec ograniczam sie ekonomicznie tak jak to mozliwe.

Z powazaniem
---


[ Dodano: 05-12-2005, 01:07 ]
Mlody chlopak po liceum, jakims tylko sobie znanym sposobem, dostal sie do biura wielkiej firmy. Praca jego polegala na odbieraniu telefonow. Po tym jak odebral kilka, kierownik dzialu przyszedl z gratulacjami:
- Mloda swieza krew! Swietnie pan to robi! Wlasnie takich ludzi nam potrzeba. Awansuje pana pietro wyzej - zakonczyl.
Nastepnego dnia po kilku godzinach pracy, polegajacej na odbieraniu telefonow i zapisywaniu, kto dzwonil, znowu przyszedl do niego kierownik z wyzszego pietra z gratulacjami:
- Jutro - rozpoczal uroczyscie - prosze przyjsc w garniturze pietro wyzej na zebranie zarzadu firmy.
Nastepnego dnia, gdy pojawil sie na zebraniu, przywitala go burza oklaskow i nie minelo wiele czasu, a zostal czlonkiem zarzadu. Zakomunikowano mu, ze przez najblizszych kilka dni jego praca ograniczac sie bedzie wylacznie do uczestnictwa w zebraniach najwyzszego organu firmy. Tak tez sie stalo, ale po kilku dniach pracy otrzymal telefon od sekretarki szefa, ze ma propozycje zostania prezesem zarzadu firmy i w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie. Nastepnego dnia przybyl wiec nasz bohater do gabinetu wlasciciela firmy. Stanal przed nim, a szef zaczal:
- Takiej mlodej swiezej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej firmie mogles osiagnac tak szybko awans.
- ...
- Nic w zamian za to nie uslysze?
- Dziekuje - krotko odparl mlodzieniec.
- Liczylem na wiecej wylewnosci - skomentowal szef.
- Dziekuje ci, kochany tato...

maver - Sob, 10.12.05, 0:55

Jasio pyta taty, czym sie rozni teoria od praktyki. Tatus mowi:
- Jasiu, idz do mamusi i spytaj, czy pusci sie za 1 mln zlotych.
- Pusci sie, tato! - mowi Jasio po zadaniu pytania mamie.
- To teraz spytaj o to samo siostry.
- Pusci sie, tato!
- Teraz brata.
- Pusci sie, tato!
- No i widzisz, Jasiu, teoretycznie w domu mamy 3 mln zl, a praktycznie dwie ku*wy i jednego pedala.

yanoo - Sro, 14.12.05, 21:54

maverick napisał(a):
Rozmawia dwoch dresow:
- Co robisz na Sylwestra?
- Klatke i triceps.

Rozmawia dwóch studentów ii:
- Co robisz na Sylwestra?
- Pracownię na AiSD i projekt z WWW.

ewentualnie w wersji "plany, a brutalna rzeczywistość":
- Gram w ET :diab

jakubkwa - Czw, 15.12.05, 15:16

Dawno, dawno temu był sobie młody człowiek, który obiecał sobie zostać wielkim pisarzem. Mówił: "Chcę pisać rzeczy, które będzie czytał cały świat, rzeczy, które poruszą ludzi aż do głębi, rzeczy, które będą sprawiały, że będą krzyczeć, płakać, zwijać się z bólu i wściekłości!"
Teraz pracuje on dla Microsoftu pisząc komunikaty o błędach.


Czym różni się programista od polityka?
- Programiście płacą pieniądze tylko za programy, które dają jakiś efekt.


James Bond, agent 007 wchodzi do knajpy, siada przy barze i zamawia wódkę Martini, wstrząniętą, nie mieszaną. Rozgląda się uważnie po lokalu i spostrzega wprost nieprzeciętnej urody kobietę, siedzącą przy stoliku w drugim końcu baru przy ścianie. Nie podchodzi jednak do niej tylko wyminiają spojrzenia. Nieznajoma nie wytrzymała jednak długo, podeszła do Bonda i przedstawiła się. James skinął głową i powiedział:
- Jestem Bond, James Bond...
Widząc, że dalsza rozmowa się nie klei, kobieta zaczepia Bonda i mówi:
- Ale masz extra zegarek.
Bond popatrzył...
- Ten zegarek pokazuje mi to, czego ludzkie oko nie widzi
Kobieta ze zdziwieniem:
- Jak to jest możliwe?
Bond:
- Pokażę pani... o, na przykład widzę, że pani nie ma na sobie majtek...
Kobieta patrzy z lekkim umiechem i mówi:
- Ten zegarek jest chyba zepsuty, bo ja akurat mam na sobie majtki
Bond lekko zmieszany, podwija rękaw, puka w szybkę zegarka i mówi:
- O cholera! znowu spieszy się o godzinę!


Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
- Poproszę o pokój na jedną noc.
- Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym.
- Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
- Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut.
Wrócił do pokoju i mówi:
- Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch!
- Co pan! w hotelu?
- Możemy to łatwo sprawdzić - panie kapitanie! poproszę 5 herbat pod 14-stkę.
Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji:
- Co się stało z moimi współlokatorami?
- Rano zabrała ich milicja.
- A mnie dlaczego nie zabrali?
- Bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.

Erotyczny - Pią, 16.12.05, 5:05

Alfred i Alina z Krakowa odwiedzają Londyn. Na lotnisku biorą taksówkę i jadą do centrum miasta. Podróż trwa długo i taksówkarz postanawia porozmawiać z pasażerami.
- Where are you from? - pyta.
- We are from Poland - odpowiada Alfred. Alina, która nie zna angielskiego, pyta chłopaka, o co pytał taksówkarz.
- Chce wiedzieć, skąd jesteśmy - odpowiada Alfred.
- Where do you live in Poland? - brzmi kolejne pytanie taksówkarza.
- We live in Kraków - mówi Alfred.
- Oh my God! In Kraków! I had there the worst fuck in my life! - krzyczy przerażony taksówkarz.
Alina znów pyta chłopaka, o co chodzi.
- Taksówkarz mówi, że cię zna.

jakubkwa - Wto, 20.12.05, 18:15

W drodze do kościoła młoda para zginęła w wypadku samochodowym.
Stojąc u bram nieba i czekajac na św. Piotra zastanawiali sie, czy jest
możliwe wzięcie ślubu w niebie. Gdy św. Piotr sie pojawil zadali mu
to pytanie. On odpowiedzial, ze to pierwsza taka prośba i wlaściwie to
nie wie, ale pójdzie sie dowiedzieć.
W czasie nieobecności świetego ( miesiace lecą ) para
zaczęła sie zastanawiać, czy czasem nie popelnią błędu, no bo jeśli
do siebie nie pasują, jeśli coś pójdzie nie tak - utkna w niebie
złączeni na zawsze.
Po trzech miesiacach wraca zmęczony święty, informnuje ich, że
wzięcie ślubu jest możliwe. Para stwierdza - ok, ale jeśli coś będzie
nie tak, to czy będą mogli wziąć rozwód. Wściekły św. Piotr rzuca
kluczami o ziemię...
- Czy coś nie tak? - pyta wystraszona para
- Dajcie spokój... - mowi św. Piotr - zajęło mi trzy miesiace żeby znaleźć
tu jakiegoś księdza, czy zdajecie sobie sprawę, ile może potrwać
znalezienie tu prawnika?!!!

d* - Sro, 21.12.05, 21:02

Autentyk z teleturnieju 1 z 10:

prowadzący: Jest w spodniach i na świadectwie.
uczestniczka: Pała.
prowadzący: Też... ale chodziło nam o pasek.

jakubkwa - Czw, 22.12.05, 19:30

Dyrektor do sekretarki
- Proszę wysłać informację, że zebranie zarządu odbędzie się we wtorek.
- A jak się pisze: "wtorek" czy "wtoreg"?
Dyrektor sięga po słownik, długo go wertuje, po czym mówi:
- No, dobra, niech pani napisze, że w środę. Przeszukałem wszystkie hasła na "f", ale "ftorku" nie było...

Królewna do lustra:
- lustereczko, lustereczko powiedz przecie, któż jest najpiękniejszy w świecie?
A na to lusterko:
- Odsuń się szmato, nie widzę!

Świeżo zaślubiona parka wyjechała na miesiąc miodowy do Mikołajek. Hotel wynajęli. I się zaczęło...
Pierwszy dzień - kochali się całą dobę - facet szczęśliwy.
Drugi dzień - jak wyżej - facet zadowolony.
Trzeci dzień - seks całą dobę - facet nieco wkurzony, ale trzyma formę.
Czwarty dzień - seks non stop - facet wkurwiony, ale obowiązki trzeba spełnić.
Piąty dzień - rankiem facet zczołguje się z wyra:
- Kochanie, idę do łazienki... - dyszy.
- Myć się będziesz, kochanie? - kokieteryjnie pyta ona.
- Nie, ku***, konia walić...

Chłopak z dziewczyną w samochodzie:
- Kurczę Adela, całe życie chciałem, żeby mi ktoś zrobił loda w jadącym aucie. Zrób...
- Nie.
- No, proszę...
- NIE!
- A czemu nie chcesz?
- Czemu?! Zdaj prawko! Póki ja prowadzę, żadnych lodzików!

Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
- Koleżanka się śpieszy? - zagaduje mężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie śpieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy.
- 10 razy?!
- Kolega się śpieszy?

revo - Pon, 26.12.05, 10:53

Zona wysyla meza-programiste do sklepu:
- Kup parowki, jak beda jajka, to kup 10.
Maz w sklepie:
- Sa jajka?
- Tak.
- To poprosze 10 parowek.


Einstein pojawia się przy bramie do niebios. Św. Piotr:
- Okej, wyglądasz jak Einstein, ale musisz to udowodnić. Kurde, ty nie wiesz, jakich sztuczek ludzie próbują, żeby tu się dostać.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablicę?
Św. Piotr pstryka palcami, pojawia się tablica i kreda. Einstein objaśnia zasady matematyki i fizyki, rysuje na tablicy wykresy, itp.
- Już dobra, dobra. Wierzę ci, wchodź.
Następny - Picasso. Scena się powtarza.
Picasso kilkoma ruchami tworzy piękny, surrealistyczny obraz.
- Wchodź, człowieku, wchodź, widzę przecież, że masz talent.
Po jakimś czasie do nieba przychodzi Lepper.
- Picasso i Einstein udowodnili, kim są. A ty?
- A kto to Picasso i Einstein?
- Zapraszam, Andrzejku, zapraszam...


Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu.
Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.
Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.
Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę:
- Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...
- Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!


Za krzakami na autostradzie skrył się patrol policji. Wszyscy jadą
bardzo
szybko i po kolei płacą mandaty. W pewnej chwili przejechała wolno
syrenka
i policjanci postanowili dać jej kierowcy w nagrodę okrągłą stówkę
-Co pan zrobi z tą nagrodą ?-spytali.
-Wreszcie zrobię prawo jazdy-odpowiedział.
-Niech pan go nie słucha, on jak sobie mocno popije zawsze gada od
rzeczy-wtrąciła żona.
Babcia:
- A mówiłam ci Stasiu , że kradzionym autem daleko nie zajedziesz !
Na to dziadek wychodzi z bagażnika:
- Czy to już Austria?!


Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed
egzaminatorami
skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi
pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5,
wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce,
wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może
nic
rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mówię, że kiełbasa.
- Proszę wyjąć.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy
postanawiają
dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do
drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!


Jasio sklada zyczenia dziadkowi z okazji 70 urodzin.
- Mam dla ciebie dwie wiadomosci jedna dobra druga zla.
- No to zacznij od dobrej.
- Na twoje urodziny przyjda dwie striptizerki.
- To swietnie, a ta zla?
- Beda w twoim wieku!


Zona wrocila z wczasow.
- Czy bylas mi wierna? - dopytuje sie maz.
- Tak samo jak ty mi...
- No, moja droga, ostatni raz pojechalas na wczasy.

revo - Wto, 27.12.05, 16:34

Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta się ludzika:
- czemu stoisz na ulicy?
- jestem bardzo głodny i jestem pedałem
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta się ludzika:
- czemu stoisz na ulicy?
- chce mi się pić i jestem pedałem
Dał mu picie i pojechał dalej.
Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
- a ty pedale czego chcesz?
- prawo jazdy i dowód rejestracyjny


Krol lew zrobil zebranie w dzungli!!Powiedzial ze:
-Kazdy musi opowiedziec kawal a jezeli ktos sie nie zasmieje to opowiadajacy zostanie zjedzony!!!
Opowiada malpa,wszyscy sie smieja
oprocz zolwia!! Malpa zjedzona.
Opowiana zebra,wszyscy sie smieja oprocz zolwia!! zebra zjedzona.
Opowiada antylopa a w srodku jej kawalu zolw zaczyna sie smiac.
Lew pyta sie:
-Z czego sie smiejesz?
-Ten kawal malpy byl swietny!


Jaś wraca ze szkoły do domu i krzyczy:
-Mamo dzieci się ze mnie śmieją że śmierdzę trupem!!!
...
-Mamo
...
-NO MAMO ! ! !


Przychodzi króliczek do misia i mówi:
- Misiu.. mam do ciebie sprawe.
- No słucham Cię , mów ..
- No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10 piętro w wiezowcu... i sam sobie chyba nie dam rady..
- Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze opowiesz mi zarąbisty kawał, taki żebym się posrał ze śmiechu...
Króliczek pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga fortepian...1 piętro, i misiu mówi:
- No teraz opowiedz mi ten kawał...
- No dobra...
i opowiedział misiowi kawał... i misiu posrał się , ze śmiechu... i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze... Na 10 piętrze misiu bardzo zmęczony i zsapany powiedział:
- No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze wszystkich...
- Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się zesrasz, ale i zrzygasz i zeszczasz ze śmiechu...
- Ok, wal...
- To nie ta klatka...


Wlazł facet w parku na ławkę i zaczyna się drzeć:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop:
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej:
- Precz z pedofilią!
W końcu przechodząca obok babcia nie wytrzymuje:
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyczepił?!


Rozmowa dwóch facetów:
- Dlaczego na swoją żonę mówisz flanelciu ?
- To zdrobnienie ...
- ?!?! Od czego ? ?
- Ty szmato ...

Zielak - Czw, 05.01.06, 21:41

Podobno jest to autentyczna historia z jednego z obozów wspinaczkowych:

Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka. Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako ze byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem)zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić".
Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęło "kłaść ściany" dosyć intensywnie. Z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju.
Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora...

I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
- "Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."

revo - Pią, 06.01.06, 0:47

Po doświadczeniu kłopotów z komputerem, nieznany użytkownik, zadzwonił do serwisu technicznego:
Technik: Witam. W czym mogę pomóc?
Klient: Z zasilacza mojego komputera unosi się dym...
Technik: Wygląda na to, że potrzebuje pan nowego zasilacza do komputera...
Klient: Nie, wcale nie! To trzeba tylko zmienić coś w plikach
startowych...
Technik: Proszę pana, to co pan opisał, to zepsuty zasilacz. Musi go pan wymienić...
Klient: W żadnym wypadku! Ktoś mi powiedział, że to wystarczy tylko zmienić pliki startowe, żeby się pozbyć tego problemu! Niech mi pan tylko poda właściwe komendy...
Przez następnych 10 minut, pomimo wysiłków technika w wyjaśnieniu problemu i jego rozwiązania, klient uparcie twierdził, że to on ma rację. W końcu zirytowany technik powiedział...
Technik: Przepraszam. Zwykle nie mówimy o tym naszym klientom, ale jest taka nieudokumentowana komenda w DOS'ie, która załatwia ten problem...
Klient: Wiedziałem!
Technik: Prosze tylko dodac linię "LOAD BEZDYMU.COM" na końcu pańskiego pliku CONFIG.SYS i wszystko powinno zacząć działać. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak poszło...
Dziesięć minut pózniej, klient oddzwonił...
Klient: Nie zadziałało. Z zasilacza ciągle unosi się dym...
Technik: Której wersji DOS'a pan używa?
Klient: MS-DOS 6.22...
Technik: No, to tu leży problem. Ta wersja DOS'a nie obsługuje komendy BEZDYMU. Musi się pan skontaktować z Microsoft'em i zapytać ich o łatę na system. Proszę zadzwonić i powiedzieć jak panu poszło...
Po około godzinie, telefon znowu zadzwonił...
Klient: Będę potrzebował nowego zasilacza...
Technik: Jak pan do tego doszedł?
Klient: No więc, zadzwoniłem do Microsoft'u i powtórzyłem ich technikowi to co pan mi powiedział, a on zaczął mnie wypytywać o wytwórcę zasilacza...
Technik: I co panu powiedział?
Klient: Że mój zasilacz nie jest kompatybilny z komendą BEZDYMU...

jakubkwa - Nie, 08.01.06, 17:21

Komisja Europejska postanowiła wybudować bramę w trzecie tysiąclecie jako symbol coraz ściślejszych więzi łączących państwa członkowskie. Wyłoniono podkomisję do przeprowadzenia przetargu, która ów przetarg ogłosiła.
Do wykonania bramy zgłosiło się trzech oferentów: Turek, Niemiec i Polak.
Pierwszy ofertę przedstawił Turek: brama solidna, projekt kompletny - wszystko w porządku - koszt: 6000 euro.
Drugi był Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, podobne wykonanie, cena: 10.000 euro.
Komisja pyta: "Czemu aż 10.000?"
Niemiec na to: "Solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały i solidne niemieckie wykonanie - a to kosztuje.
Ostatni był Polak - przedstawił projekt bardzo podobny, wręcz identyczny z projektami Turka i Niemca, ale cena wynosiła 56.000 euro.
Tu komisja o mało nie spadła z krzeseł, ale pytają czemu tak astronomicznie wysoka kwota, na co Polak:
- 25.000 euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo ktoś te pieprzoną bramę musi postawić.


Jest rzeczą wiadomą, że wynagrodzenia filharmoników nie należą w Polsce do wygórowanych, i to jest przyczyną, że owi biegli muzycy masowo chwytają się rozmaitych przybocznych fuch muzycznych, zwanych żargonowo "chałturami". Taką też chałturę zaproponowano trzeciemu puzoniście, problem polegał tylko na tym, że termin kolidował z terminem wielkiego, poważnego koncertu. Ale ludzie kombinują. Nasz delikwent odbył w tym celu krótką rozmowę z miejscowym portierem.
- Słuchaj, zrobisz tak. W sobotę przed tym koncertem weźmiesz z mojej szafki puzon, wejdziesz do orkiestry i siądziesz na miejscu trzeciego puzonisty, będziesz tam trochę wywijał tym puzonem. Wszystkie puzony grają to samo, dyrygent się nie kapnie. Ode mnie za to masz dwie duze flachy.
- Masz to jak w banku.
W poniedziałek nasz puzonista zadowolony przychodzi do pracy i pierwsze: leci do portiera.
- Masz ty flaszkę i na piwo, dzięki. A jak tam było na koncercie ?
- Oj, niedobrze. Lepiej nie pokazuj się na sali, bo dyrygent cię za...bie.
- A co się stało ?
- Do końca nie wiem, ale wyszło tak, że na tych puzonach to nas trzech portierów grało.

MoD - Pon, 09.01.06, 1:13

-Dlaczego nie ma pokazów sztucznych ogni w podparyskim Disneylandzie?
- Bo Francuzi by się poddali

maver - Sro, 11.01.06, 14:56

100 faktów z życia Chucka Norrisa


1.Łzy Chucka Norrisa leczą raka. Ale jest tak hardkorowy, że nigdy nie zapłakał.
2.Chuck Norris nie śpi. Czeka.
3.Chuck Norris zaskarżył NBC o to, że nazwa Prawo i Porządek są zastrzeżonymi nazwami jego lewej i prawej nogi.
4.Głównym towarem eksportowym Chucka Norrisa jest ból.
5.Jeśli widzisz Chucka Norrisa, on ciebie też widzi. Jeśli nie widzisz Chucka Norrisa, możesz być kilka sekund od śmierci.
6.Chuck Norris doliczył do nieskończoności. Dwa razy.
7.Chuck Norris nie idzie polować bo w polowaniu istnieje prawdopodobieństwo porażki. Chuck Norris idzie zabijać.
8.Chuck Norris jest w 1/8 Indianinem. Nie ma to nic wspólnego z jego przodkami, zjadł po prostu jednego.
9.Drobnym druczkiem na ostatniej stronie Ksiązki Rekordów Guinnessa jest napisane, że wszystkie rekordy należą do Chucka Norrisa, w reszcie książki są wymienieni ci, którzy się najbardziej zbliżyli.
10.Za zarostem Chucka Norrisa nie ma brody. Jest kolejna pięść.
11.Kiedyś Chuck Norris kopnął kogoś z półobrotu tak mocno, że jego stopa nabrała prędkości światła, cofnęła się w czasie i zabiła Amelie Earhart gdy leciała nad Pacyfikiem.
12.Kręgi w zbożu to sposób Chucka Norrisa aby powiedzieć światu, że czasami kukurydza musi się do cholery położyć.
13.Chuck Norris ma 4 metry wzrostu, waży dwie tony, zieje ogniem, może zjeść młotek i przyjąć strzał z shotguna bez upadania.
14.Wielki Mur Chiński powstał, by powstrzymać Chucka Norrisa. Nie udało mu się.
15.Gdy spytasz Chucka Norrisa, która jest godzina, zawsze odpowie: “ Dwie sekundy do”. Gdy się spytasz “ Dwie sekundy do czego?” kopnie cię z połobrotu w twarz.
16.Chuck Norris jeździ lodziarką pokrytą ludzkimi czaszkami.
17.Chuck Norris sprzedał duszę diabłu za cudowny wygląd i doskonałe umiejętności w walce wręcz. Chwilę po transakcji Chuck kopnął diabła w twarz z półobrotu i zabrał z powrotem swoja duszę. Diabeł, który zauważył ironię, nie mógł się gniewać i przyznał, że mógł to przewidzieć. Od tamtej pory grają co piątek w pokera.
18.Nie ma teorii ewolucji, jest lista stworzeń, którym Chuck Norris pozwala żyć.
19.Chuck Norris kiedyś zjadł trzy ośmiokilowe steki w godzinę. Pierwsze 45 minut spędził uprawiając sex z kelnerką.
20.Chuck Norris jest jedyną osobą, która pokonała ściankę w tenisa.
21.Chuck Norris nie ubija masła. Kopie krowy z półobrotu a masło samo wychodzi.
22.Gdy Chuck Norris wysyła PIT’y , wysyła puste formularze i swoje zdjęcie. Chuck Norris nigdy nie musiał płacić podatków.
23.Najkrótsza droga do serca mężczyzny jest przez pięść Chucka Norrisa.
24.Znak miejsca dla inwalidów nie oznacza miejsca, gdzie mogą zaparkować inwalidzi. Oznacza miejsca, które należą do Chucka Norrisa i jeśli na nich staniesz zostaniesz inwalidą.
25.Chuck Norris stanie się stanem w 2009.
26.Na Nagasaki nigdy nie spadła bomba. Chuck Norris wyskoczył z samolotu i walnął ziemię.
27.Pierwsza scena w “Szeregowcu Ryanie” jest rekonstrukcją gier w zbijanego, w które Chuck Norris grał w drugiej klasie.
28.Kiedyś Chuck Norris zestrzelił niemiecki samolot swoim palcem, mówiąc: “Bang!”.
29.Chuck Norris założył się z NASA, że przetrwa wejście w atmosferę bez użycia skafandra. Dziewiętnastego Czerwca 1999 roku nagi Chuck Norris wszedł w ziemską atmosferę, przeleciał nad 14 stanami osiągając temperature 3000 stopni. Upokorzona NASA publicznie oświadczyła, że był to meteoryt, nadal mu wiszą piwo.
30.Chuck Norris ma dwie prędkosci: Chodzenie i Zabijanie.
31.Ktoś kiedyś próbował powiedzieć Chuckowi Norrisowi, że kopniaki z półobrotu nie są najlepszymi sposobami by kogoś kopnąć. Historycy uważają to za największą pomyłkę w historii.
32.Chuck Norris nie ma przyrodzenia jak koń… konie mają przyrodzenie jak Chuck Norris
33.Chuck Norris może wypić galon mleka w 45 sekund.
34.Jeśli powiesz “Chuck Norris” w Mongolii, ludzie zaczną cię kopać z półobrotu w twarz w jego imieniu. Zaraz po ich kopach zostaniesz kopnięty w twarz z półobrotu przez samego Norrisad.
35.Czas nie czeka na nikogo. Chyba, że tym kimś jest Chuck Norris.
36.Jednostka militarna Chuck Norris nie znalazła się w Civilization 4, bo jeden Chuck Norris był w stanie pokonać wszystkie narody w ciągu jednej tury.
37.W statystycznym pokoju jest 1,242 obiektów, które mogą posłużyć Chuckowi Norrisowi do zabicia ciebie, wliczając w to pokój.
38.Chuck Norris może dotknąć MC Hammera.
39.Chuck Norris nie czyta książek. Gapi się na nie dopóki nie dowie się z nich tego czego chce.
40.Kiedyś Chuck Norris zjadł cały tort zanim jego znajomi powiedzieli, że w środku była stripteaserka.
41.Chuck Norris zawsze uprawia sex na pierwszej randce. Zawsze.
42.Samochody zostały wymyślone by szybciej uciekać przed Chuckiem Norrisem. Chuck Norris wymyślił wypadek samochodowy.
43.Jako nastolatek Chuck Norris zapłodnił każdą zakonnice w górach Toskani. Dziewięć miesięcy później na świat przyszli Miami Dolphins, jedyna drużyna w historii footballu, która nigdy nie przegrała ani nie zremisowała.
44.Kiedyś Chuck Norris wyzwał Lanca Armstronga na konkurs “Kto ma więcej jąder?”. Chuck wygrał o 5.
45.Macgyver może zrobić helikopter z gumy i spinacza do papieru, ale Chuck Norris może go zabić i zabrać helikopter.
46.Nie ma osób niepełnosprawnych. Są tylko takie, które odczuły gniew Chucka Norrisa.
47.Chuck Norris ostatnio zmienił swoje drugie imię na "Fucking".
48.Kiedy Chuck Norris ma zamiar oddać krew, odmawia pobierania jej przy pomocyigły i strzykawki, w zamian prosząc o pistolet i wiadro.
49.Chuck Norris z pełną erekcją szedł kiedyś ulicą. Nikt nie ocalał.
50.Chuck Norris może spalić mrówkę przy pomocy szkła powiększającego. W nocy.
51.Chuck Norris potrafi obejrzeć "60 sekund" w 20 sekund.
52.Chuck Norris potrafi dzielić przez zero.
53.Gdy Chuck Norris robi pompki, on nie podnosi siebie - Chuck Norris odpycha Ziemię.
54.Chuck Norris był ukrytą grywalną postacią w Mortal Kombat 2 na Sega Genesis.
55.Chuck Norris jest znany ze swojej skromności, ale przyznaje też, że jest ósmym cudem świata.
56.Chuck Norris chodzi do toalety raz w miesiącu, obojętnie czy potrzebuje, czy nie.
57.W angielskim alfabecie jest tak naprawdę 31 liter, ale tylko Chuck Norris wie jakie to 5 dodatkowych liter.
58.W ostatnim wywiadzie udzielonym Mary Hart z Entertainment Tonight Chuck Norris przyznał, że jego najbardziej pamiętną rolą było zagranie trzeciej piersi prostytutki w "Pamięci absolutnej".
59.Chuck Norris nie musi połykać kiedy je.
60.Chuck Norris złapał wszystkie 386 pokemonów w czasie poniżej 2.7 sekundy. Mówi, że za nic nie sprzeda żadnego z nich.
61.W jednym z odcinków "Księcia z Bel Air" Chuck Norris zagrał za Carltona jedną scenę i nikt się nie zorientował.
62.Chuck Norris złamał własną nogę, żeby móc wygrać w paraolimpiadzie.
63.Chuck Norris nigdy nie będzie w pełni ani mężczyzną, ani kobietą. Lekarze spytali go kiedyś kim woli być. Dał im reklamę Total Gym.
64.Chuck Norris ostatnio zapisał się na lekcje karate dla początkujących, żeby móc "przypadkowo" spuścić manto małym dzieciom.
65.Chuck Norris nie rozumie, dlaczego powinno się pójść do lekarza, jeśli erekcja trwa ponad 4 godziny. Przecież erekcja trwa 15 dni.
66.Jeśli spojrzysz w lustro i powiesz "Chuck Norris" trzy razy, on się zjawi i zabije całą Twoją rodzinę... Ale przynajmniej zobaczysz Chucka Norrisa.
67.Kiedy Chuck Norris jechał drogą zobaczył znak: "Uwaga: małe dzieci". Zwolnił, ale zaraz sobie uświadomił, że Chuck Norris nie boi się małych dzieci.
68.Kiedykolwiek Chuck Norris usłyszy "Maria Dziewica" śmieje się w niebogłosy...
69.Chuck Norris zabija piętnastu białych ludzi pod koniec każdego tygodnia, żeby udowodnić, że nie jest rasistą.
70.Chuck Norris masturbuje się tylko do zdjęcia Chucka Norrisa
71.Chuck Norris raz spojrzał w lustro i spalił 3000 kalorii
72.Od 1940 - dnia narodzin Chucka - liczba śmierci od kopów z półobrotu (KZP) wzrosła 13000 razy
73.Chuck Norris ma jedno słowo na określenie człowieka, który został sparaliżowany po jego KZP: "szczęściarz".
74.Kiedy Bogeyman idzie spać zagląda do szafy, czy aby nie ma tam Chucka Norrisa
75.Krąży plotka, że Chuck Norris został kiedyś pobity przez pirata. Wymyślił ją sam Chuck Norris, aby napadało na niego więcej piratów. Piraci nigdy nie byli bystrzakami.
76.Do Chucka Norrisa przed kręceniem każdego odcinka "strażnika z Texasu" strzelano 3 razy środkiem do usypiania słoni- aby choć trochę obniżyć jego siłę i zręczność.
77.Chuck Norris wpadł kiedyś na pomysł, aby sprzedawać swój mocz jako napój. Dziś znamy to pod nazwą "Red Bull".
78.Pluton jest orbitującą grupą brytyjskich żołnierzy z czasów wojny o niepodległość, którzy wylecieli w kosmos po tym, jak Chuck Norris kopnął ich z półobrotu w twarz
79.Nie ma czegoś takiego jak broń masowego rażenia - jest tylko Chuck Norris.
80.Kiedy Chuck Norris oddaje krew odmawia wbicia sobie strzykawki i usilnie domaga sie rewolweru i wiadra.
81.Chuck Norris zrzuca skórę dwa razy w roku.
82.Kiedy Chuck Norris dzwoni na 0-700, nie zostaje obciążony rachunkiem. Automat sam sobie wrzuca monety.
83.Kopniak z półobrotu w wykonaniu Chucka Norrisa jest preferowanym sposobem wykonania kary śmierci w 16 stanach.
84.Kiedy Chuck Norris wpada do wody nie staje się mokry, to woda staje się norrisowata.
85.Naukowocy ustalili, że energia potrzebna do rozpędzenia dowolnego ciała do prędkości dźwięku wynosi 1 KzPCK (Kopniak z Półobrotu Chucka Norrisa).
86.W domu Chucka Norrisa nie ma drzwi. Są tylko ściany, przez które przechodzi.
87.Chuck Norris był czwartym mędrcem, który przybył do dzięciątka Jezus. Sprezentował mu dar noszenia bujnej brody, którą Jezus nosił do końca życia. Zazdrośni mędrcy wymazali jego imię z Biblii. Wszyscy troje zginęli wkrótce na skutek obrażeń powstałych od kopniaków z półobrotu w twarz.
88.Jeśli Chuck Norris uprawia seks z facetem, nie oznacza to, że jest gejem. Oznacza to, że skończyły mu się kobiety.
89.Chuck Norris umarł trzy lata temu, ale Ponury Kosiarz nie miał mu odwagi o tym powiedzieć.
90.Energia powstała przy tupnięciu nogą Chucka Norrisa w ziemię wystarczy, aby zapewnić prąd dla Australii przez 44 minuty.
91.Chuck Norris wymyślił własną odmianę karatę: Chuck-Cię-Zabije.
92.Trawa jest zawsze zieleńsza tam, gdzie nie było jeszcze Chucka Norrisa. Tam gdzie był jest wypalona i pokryta krwią.
93.Kiedy Chuck Norris sika, może z powodzeniem strumieniem moczu spawać tytan.
94.Wilt Chamberlain chwali się, że w życiu spał z 20.000 kobiet. Chuck Norris nazywa to "wolnym wtorkiem".
95.Broda Chucka Norrisa jest tak twarda i gęsta, że tylko sam Chuck Norris może ją ogolić kopiąc się z półobrotu w twarz.
96.Chuck Norris wynalazł ładowaną odtylcowo strzelbę, likier, stosunek płciowy i piłkę nożną. Dokładnie w tej kolejności.
97.Chuck Norris śpi przy włączonym świetle. Nie wynika to jednak z tego, że Chuck boi się ciemności - to ciemność boi się Chucka.
98.Tlen potrzebuje Chucka Norrisa do życia.
99.Chuck Norris mieszka w Teksasie z żoną i 748 wietnamskimi niewolnikami.
100.Chuck Norris był już na Marsie. Dlatego nie ma tam żadnych śladów życia.

Marta - Czw, 12.01.06, 3:04

Dowcip podobno pochodzi z kuluarow sejmowych:

-Czy mozna zgwalcic prostytutke?

-Tak, ale tylko w samoobronie.

maver - Pią, 13.01.06, 23:52

Korytarzem zmierza na zajecia dwoch cwiczeniowcow. Jeden, mlody, dzwiga pod obiema pachami przerozne pomoce naukowe, ksiazki, notatki, skrypty, a drugi - starszy juz nauczyciel idzie tylko z małym notesem w dloni... Mlody, mijajac starszego, mowi do niego z podziwem:
- Ach, Panu to dobrze, Pan to wszystko ma juz w głowie!
Na co odpowiada ten drugi:
- Znacznie nizej, drogi kolego, znacznie nizej...

[ Dodano: 19-01-2006, 18:26 ]
Żołnierz do drugiego żołnierza:
- Ej stary, chodz, zrobimy sobie jakies jaja z dowodcy jednostki!
- Wiesz co, pierdole, juz robilismy sobie jaja z dziekana.

maver - Sob, 14.01.06, 0:04

Wigilijny poranek. Zona budzi Stefana o 7.00.
-Stefan, no Stefan, nie mam masla. Slyszysz?
-A co ja na to poradze.
-Ubieraj sie i idz do sklepu.
-Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie maslo.
-Wejdziesz, na przeciwko kasy sa lodowki, w piewszej jest mleko, a w drugiej maslo, idz.
Stefan wstal, ubral sie poszedl do sklepu. Przeszedl obok kas, podszedl do lodowki, wyjal maslo i poszedl zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka. Stefan troche z nia pogadal, pozartowal, a laska niespodziewanie zaproponowala aby poszli do niej. Poszli i troszke pobaraszkowali. Po upojnym popoludniu Stefan budzi sie i widzi ze jest przed 20.00. Wyskakuje z lozka i mowi do laski:
-Masz mąkę?
-Mam.
-To przynies szybko i posyp mi rece.
Laska zdziwiona przynoszi make i posypuje rece Stefana, po czym on wybiega z domu. W domu Stefanowi dzwi otwiera zona.
-Stefan gdzies Ty byl, rodzina sie zjechala, zjedlismy kolacje bez masla. Gdzie byles?
-Skarbie, jestem Ci winny wyjasnienie. Otoz poszedlem do sklepu, z lodowki wyjalem maslo i poszedlem zaplacic. Na kasie stala zajebista laseczka, troche z nia pogadalem, pozartowalen, a ona mnie zaprosila do siebie, a u niej troche pobaraszkowalismy. Obudzilem sie i szybko przyjechalem do domu.
Zona wysluchala wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w glosie powiedziala:
-Pokaz rece. - obejrzala rece - Pierdolisz Stefan, znowu byles na kreglach.


Wczoraj podczas wizyty u tesciow ponownie mialem przyjemnosc zakosztowac towarzystwa mojej 5-letniej szwagierki. Kiedy mielismy sie juz zegnac, dziewuszka ta podstepnie wyludzila ode mnie zlotowke przeznaczona na lizaka, loda czy jakies inne slodycze.
- No to daj teraz Arturowi buzi na do widzenia - jela ja nagabywac starsza siostra.
- Ja chce najpierw loda, a potem dopiero buzi - oswiadczyla stanowczo malolatka.
Odpowiedz, ktora nasunela mi sie natychmiast, ominela szerokim lukiem mozg i samodzielnie wyskoczyla z gardla:
- Bedzie z Ciebie kiedys wspaniala kobieta, Kamilko...
Teraz nie wiem czy jeszcze kiedys mnie zaprosza...

mietek - Sob, 14.01.06, 17:18

Learn Chinese

1) That's not right
Sum Ting Wong

2) Are you harboring a fugitive?
Hu Yu Hai Ding

3) See me ASAP
Kum Hia Nao

4) Stupid Man
Dum Fuk

5) Small Horse
Tai Ni Po Ni

6) Did you go to the beach?
Wai Yu So Tan

7) I bumped into a coffee table
Ai Bang Mai Fa Kin Ni

8) I think you need a face lift
Chin Tu Fat

9) It's very dark in here
Wai So Dim

10) I thought you were on a diet
Wai Yu Mun Ching?

11) This is a tow-away zone
No Pah King

12) Our meeting is scheduled for next week
Whan Yu Kum Nao?

13) Staying out of sight
Lei Ying Lo

14) He's cleaning his automobile
Wa Shing Ka

15) Your body odor is offensive
Yu Stin Ki Pu

16) Great
Fa Kin Su Pah

maver - Nie, 15.01.06, 13:56

Jak w prosty i, co najważniejsze, darmowy sposób komunikować się ze znajomymi przy pomocy telefonu komórkowego? To proste! Wystarczy śledzić polskie listy dyskusyjne...

Ktoś znalazł na jednej z takich list [bodajże pl.rec.komorka czy też pl.rec.dresy ;)] dokładną instrukcję jak rozmawiać za zupełną darmochę! Dzielimy się wiedzą...
Niestety możliwość prezentowana przez nas nie jest dla wszystkich. Ale na pewno dla wszelkiej maści poszukiwaczy darmowych kodów, generatorów zdrapek, klonowanych simów będzie jak znalazł. Do darmowych rozmów potrzeba jedynie dresu, kumpli z którymi będziemy konwersować i kilku skrojonych gostkom telefonów pre-paid (im więcej tym rozmowa ciekawsza).
Przygotowanie systemu nie jest sprawą łatwą ale wyrobiony dres po przeczytaniu (niektórzy nawet i to potrafią) tej instrukcji da sobie radę.
A oto co musimy zrobić by komunikować się przez komórkę ze znajomymi za zupełną darmochę:
1) Zaczynamy od ponumerowania zgromadzonych telefonów flamastrem, którego używamy do paskudzenia ścian w windzie w kolejności od 1 do 10 lub do 20 jeżeli już mamy tyle aparatów ;-)
2) Wybieramy jeden aparat i piszemy na nim (baza) w książce telefonicznej karty sim bazy zapisujemy numery pozostałych telefonów które posiadamy w kolejności od 1 do 9 czy 19 jeżeli juz mamy tyle aparatów ;-)
I teraz najważniejsze musimy poszczególnym numerom w książce bazy dopisać właściwe opisy co robimy następująco:

Nr telefonu i opis:
1. k**wa
2. wypad
3. spoko
4. szmal
5. gliny
6. dzieło
7. walić
8. jadę
9. dziwki

Te dziewięć wpisów wystarczy do prowadzenia właściwej i normalnej konwersacji. Tak ustawioną książkę SIM kopiujemy np. Ericssonem dla wszystkich kolesi i już możemy z nimi rozmawiać za free bo czarną robotę odwali za nas identyfikacja numeru dzwoniącego czyli CLIP.
I tak aby powiedzieć znajomym, ze powinniśmy opuścić Hotel Sheraton i przenieść się do Forum wykonamy sekwencje dzwonienia z natychmiastowym rozłączeniem za pomocą telefonów 1, 2 i 5, co u kolesi w nieodebranych połączeniach da jasny komunikat: "k**wa" "wypad" "gliny".

Aby przekazać: "nie mam czasu bo idę na randkę z dziewczyną" wystarczy puścić sygnał z telefonów 1,8,7,9.

Przydatne terminy:
- Pracuję - 4,7 lub 6,7
- Wypoczywam - 2,1,3
- Tak - 3,1
- Nie - 2,1
- Czy byłbyś łaskaw oddać mi pieniądze? - 1,4,1

Jak widać z telefonu nr 1 korzystamy najczęściej, więc musi być trwały.
Aby wykorzystać całe słownictwo jakim porządny dres dysponuje wystarczy zdefiniować pozostałych 10 telefonów. No ale wtedy to już można Mickiewicza cytować.

Wiem, że udostępnianie darmowych sposobów może się komuś nie podobać zwłaszcza jeżeli płaci abonament w Centertelu i jeszcze trzy w Idei - ale takich to 7,1,7 i 2.

mati - Nie, 15.01.06, 16:24

Do Kocka (najmniejszego miasta na Lubelszczyźnie) przyjechał cyrk. Cyrkowcy rozstawili wielki namiot. Pierwsze przestawienie:
- A teraz wystąpią klauni... - mówi konferansjer.
- Klauny - cioty! Klauny - cioty! - słychać z pierwszego rzędu. - Usta mają pomalowane! Klauny - cioty!
Przedstawienie musi trwać. Konferansjer zagaja:
- A teraz przed państwem akrobaci!
- Akrobaci - cioty! Akrobaci - cioty! - słychać z pierwszego rzędu. - Usta mają pomalowane! Akrobaci - cioty!
Mija chwila. Znów konferansjer:
- A teraz numer dnia - skok śmierci! Na betonową płytę z kopuły cyrku skoczy wielki śmiałek!
Gaśnie światło. Cisza i spod kopuły rozlega się głosik cienki:
- Zostawcie mnie, cioty! Gdzie mnie ciągniecie...




W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany jegomość, który co pewien czas mówi głośno "O ku*wa!". Pasażerowie zwracają mu uwagę, ale on nie reaguje, tylko powtarza swoje. W końcu kierowca zatrzymuje autobus, podchodzi do faceta i grozi, że jeśli nie przestanie, to zawiezie go na policję. Na to facet nachyla się, mówi kierowcy kilka słów na ucho. Kierowca pobladł gwałtownie i mówi:
- O ku*wa! Ja bardzo państwa przepraszam, ale żona tego pana urodziła wczoraj bliźniaki i dała im na imię Lech i Jarosław
- O ku*wa! - zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.

Paczesiowa - Nie, 15.01.06, 16:38

Wracam sobie kulturalnie tramwajem z zajęć. Jedziemy powoli, bo ruch duży. Z tylu natomiast siedzi sobie jakaś grupka chłopaków i opowiadają fakty o Norrisie - ogólnie cały tył rotfluje. Jako, że w temacie jestem to głowa w dół i staram się nie śmiać na glos Po pewnym czasie zbliżamy się do przystanku. Z racji korku pojazd zatrzymał się jakieś 20 m przed nim i czeka. W tym momencie wstaje spory, widać że po piwku (albo kilku piwkach) facet i chwiejnym krokiem zbliża się do drzwi. Nacisnął guzik otwierania nic. Jeszcze raz i znów nic. Pewien ze to już jego przystanek szarpnął za drzwi. Udało mu się otworzyć do połowy, ale natychmiast się zamknęły. Powtórzył to i znów to samo. Wszyscy oniemiali gapia sie, co on robi, a on już prawie wściekły sprzedaje kopa w drzwi i szarpie z całej siły, dzięki czemu udało mu się je otworzyć i wyjść z tramwaju. Ktoś krzyknął:
- Co pan wyprawia?
Na co gość z tyłu, niby do kolegi ale tak, że usłyszałem:
- To był Chuck Norris. On nigdy nie wysiada na przystanku, tylko wcześniej...
Tego już nie wytrzymałem...

MoD - Wto, 17.01.06, 1:32

Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie dengao solwa.

Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu.

Dzijee sie tak datgelo, ze nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu.

roolin - Wto, 17.01.06, 13:55

Obecnie znana deklinacja poszerzona została o dodatkowe odmiany:
1. Mianownik - kto? co?
2. Dopełniacz - kogo? czego?
3. Celownik - komu? czemu?
4. Biernik - kogo? co?
5. Narzędnik - z kim? z czym?
6. Miejscownik - o kim? o czym?
7. Wołacz - o!
8. Intymnik - kto z kim?
9. Wygryźnik - kto kogo i dlaczego?
10. Łapownik - kto komu ile?
11. Przypierdolnik - komu? w co?
12. Przypierdolnik materialny - kom? w co? za ile?
13. Powodnik - dlaczego ja?
14. Dziwnik - ke?
15. Rządownik - gęgę?
16. Złodziejnik - komu? gdzie? ile?

yanoo - Wto, 17.01.06, 17:59

wychowawca z liceum czasem męczy mnie na gg z pytaniami dotyczącymi kompa. przy czym na ogół ma problemy elementarne, gdzie trzeba się wykazać anielską cierpliwością, by się nie wkurzyć. ale dzisiaj mnie po prostu zabił...
Cytat:
*** 17:38:22
Yan!

Yanoo 17:38:31
jestem

*** 17:38:40
kurwa

*** 17:38:45
ale się wwpieniłem

Yanoo 17:38:53
:]

*** 17:38:58
powiedz mi

*** 17:39:15
czemu z poczty znikaja mi kurwa maile?

*** 17:39:26
chciałem dzis odgrzebać stare

Yanoo 17:39:29
:O

*** 17:39:29
a tu kupa

Yanoo 17:39:36
jak to znikają?!

*** 17:39:39
już ich dawno nie ma !

Yanoo 17:39:46
moment... używasz może Outlook Express?

*** 17:39:50
no te nadchodzące

*** 17:40:07
sukcesywnie usuwają najstarsze

*** 17:40:11
nie nie uzywam!

Yanoo 17:40:15
a używałeś?

*** 17:40:18
czemu tak jest?

*** 17:40:26
nigdy nie uzywałem

*** 17:40:39
nie ma ich na serwerze?

Yanoo 17:40:41
a jakikolwiek inny program do obsługi poczty?

*** 17:40:47
to kurewsko ważne maile!

*** 17:40:50
nie

*** 17:40:59
wchodzę po prostu i się looguję

Yanoo 17:41:34
pierwszy raz się z czymś takim spotykam

*** 17:42:15
i

*** 17:42:38
najstarszego maila mam z października

*** 17:42:45
a gdzie kurwa reszta?

*** 17:42:51
której nie usuwałem?

*** 17:43:01
no szlag mnie trafia

*** 17:43:08
cgyba wróce na wirtualną

*** 17:43:17
przeca tak sie nie da

*** 17:43:24
pomijam już fakt

*** 17:43:33
że wysyłam w cholerę załączników

*** 17:43:44
i jak przekroczę ogólnąpojemnośc

*** 17:43:50
to mi ich nie zapisuje

*** 17:43:55
ale to pikuś

*** 17:44:01
gdzie są moje maile?

*** 17:44:16
nie będą gdzieś na tym całym serwerze?

Yanoo 17:44:50
napiszę maila do usługodawcy, czy im się przypadkiem coś nie rypnęło

Yanoo 17:44:53
ale

*** 17:45:22
czekaj czekaj

*** 17:45:44
gdzie mam sobie przesunąć

*** 17:45:58
mam napis:

*** 17:46:08
wiadomości 1-50 z 83

*** 17:46:20
ale jak przesynąć na te pozostałe 33?

*** 17:46:25
gdzie mam kliknać?

*** 17:46:29
bo nie widzę

Yanoo 17:46:32
:]

Yanoo 17:46:38
a widzisz napis szukaj?

Yanoo 17:46:47
tuż nad polem data

*** 17:46:51
tak

Yanoo 17:46:59
tam są takie dwie strzałeczki

Yanoo 17:47:06
jedna w górę, druga w dół

*** 17:47:15
no są

Yanoo 17:47:18
nom

*** 17:47:20
juz kliknąłem

Yanoo 17:47:23
tym się przesuwa

*** 17:47:27
ale tych maili i tak nie ma

*** 17:47:30
kurwa

*** 17:47:36
a nigdy bym ich nie usunął

Yanoo 17:47:40
muszą być

*** 17:47:50
no kurwa nie ma

*** 17:48:25
ty!

*** 17:48:37
jest!

*** 17:48:38
ok

MoD - Wto, 17.01.06, 21:45

Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
- Spoko, kup jej samochod, teraz jest dużo wypadków, zabije się gdzieś.
- o.k.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
- Chryste, aleś mi doradził.
- Co się stało?
- Posłuchaj, nie dość, że straciłem kase na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
- A jaki jej samochód kupiłeś?
- No, Syrenkę.
- Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
- o.k. teraz kupie jaguara.
Spotykają się po następnych dwóch tygodniach:
- Rany julek, jaki jestem szczęśliwy!
- Co, nie żyje? A nie mówiłem?
- Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał.

maver - Czw, 26.01.06, 14:15

W pewnej wiosce mieszkał sobie gospodarz, który miał kurnik. Co noc do tego kurnika przychodził sprytny lisek i pożerał jedną kurę, albo koguta - zależy na co mial chrapkę. I tak to trwało miesiącami, aż pewnego dnia gospodarz schwytał liska i zapytał:
- Czy to ty wyjadasz stopniowo mój drób?
Na co sprytny lisek odpowiedział:
- Nie!
A tak naprawdę, to był on.

fala - Sro, 01.02.06, 11:33

Siedzi facet nad stawem i łowi ryby. W pewnym momencie wynurza się żaba i
pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
- A skocz sobie - odpowiada facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i
pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do
wody?
- No, skocz sobie - odpowiada już podirytowany facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i
pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym... - widzi wkurzenie faceta, więc kończy
...usiąść koło Pana?
- A siadaj - odpowiada facet.
Żaba siada koło faceta, a ten dalej łowi ryby. Siedzą tak sobie w milczeniu,
aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? Na to
pierwsza żaba:
- Spierdalaj! Dobrze mówię, proszę Pana?

mati - Czw, 02.02.06, 15:27

Proszę nie odśnieżać dachu sejmu. Elektorat
maver - Czw, 02.02.06, 19:09

Po kazdym locie, piloci linii lotniczych sa zobowiazani do wypelnienia kwestionariusza nt. problemow technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest nastepnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechanikow sa wpisywane w dolnej czesci kwestionariusza, by umozliwic pilotom zapoznanie sie z nimi przed nastepnym lotem. Nikt nigdy nie twierdzil, ze zalogi naziemne i mechanicy sa pozbawieni poczucia humoru. Ponizej zamieszczono kilka aktualnych przykladow podanych przez pilotow linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechanikow. Przy okazji warto zauwazyc, ze QUANTAS jest jedyna z wielkich linii lotniczych, ktora nigdy nie miala powaznego wypadku...

P = problem zgloszony przez pilota
O = Odpowiedz mechanikow


P: Lewa wewnetrzna opona podwozia glownego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewa wewnetrzna opona podwozia glownego.

P: Przebieg lotu probnego OK. Jedynie uklad automatycznego ladowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano ukladu automatycznego ladowania.

P: Cos sie obluzowalo w kokpicie.
O: Cos umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamowiono zywe.

P: Autopilot w trybie 'utrzymaj wysokosc' obniza lot 200 stop/minute.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: Slady przeciekow na prawym podwoziu glownym.
O: Slady zatarto.

P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obnizono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujace powoduja unieruchamianie dzwigni przepustnic.
O: Wlasnie po to sa.

P: Uklad IFF nie dziala.
O: Uklad IFF zawsze nie dziala kiedy jest wylaczony.

P: Przypuszczalnie szybia wiatrochronu jest peknieta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krotkich poszukiwaniach.

P: Samolot smiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestal, latal prosto i zachowywal sie powaznie.

P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mowil.

P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.

revo - Sro, 08.02.06, 21:19

Facet nazywal sie Wilson i mial fabrykę sprzętu żelaznego: śrubki, gwoździe, nakrętki, łopaty, grabie itp. Postanowił zatrudnić gościa od reklamy żeby nakręcił mu film reklamujący jego gwoździe. Więc facet przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski żołnierz przybija gwoździami Jezusa do krzyża, pod spodem napis “Gwoździe Wilsona utrzymaja wszystko”. Wilson wpada w szał, mówi że nie może czegoś takiego puścic w TV, (vide ostatni przypadek z Kalisza) itp, że jego by ukrzyżowali za taki film itp nie, ma przyjść za tydzień z innym filmem i nie ma tam być Rzymianina krzyżującego Jezusa.
Facet przychodzi po tygodniu i pokazuje film a tam ukrzyżowany Jezus i żołnierz stojący obok z założonymi rękami i napis: “Gwoździe Wilsona utrzymają wszystko”… Wilson sie wściekl , nie może tego puścić w TV , itp, chce filmu ale bez ukrzyżowanego Jezusa, bez Jezusa w ogóle. Facet od reklamy zrobił kwaśna minę i poszedł.
Wraca za tydzień i pokazuje 3 film. Tam widać taka górke i kawałek pola. Chwila ciszy. Potem zza górki wybiega jakiś gość w łachmanach, długie włosy, zaniedbany itp. zbiega z tej górki i przez pole zapierdala oglądając sie co chwile do tyłu. Chwila ciszy. Wybiegają rzymscy żołnierze i za nim przez to pole. Jeden się zatrzymuje przy kamerze i dysząc mowi: “Gdybyśmy mieli gwoździe Wilsona….”

Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.

Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbull. Podbiega młody mężczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant podchodzi i mówi:
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki...
- To skąd pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykanskiego psa.

Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, zeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi zeby zaczął mowic.
Jasio:
- No wiec tatus całowal i dotykal pokojowke, pozniej zabral ja do gabinetu, rozebral i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?

msz - Sob, 11.02.06, 17:42

14 czerwca 2006 Dortmund. Komentuje Dariusz Szpakowski:
- I oto proszę państwa, na murawę wybiega drużyna polska. Biało czerwone stroje z orłem na piersi. ...Do piłki podbiega Jacek Bąk podaje do Kosowskiego ten drybluje... przerzut na lewą stronę boiska do Frankowskiego, strzał i GOOOOOOL....
Przy piłce znowu Kosowski, ...Żurawski ....podaje do Krzynówka, ten krótko do Szymkowiaka strzał i..... GOOOOOOL! Jak wspaniale gra dzisiaj nasza Narodowa Reprezentacja...
Ale teraz krzyk na trybunach wzmaga się bardzo, bo oto z tunelu wybiegają na boisko piłkarze niemieccy...

kshaczek - Czw, 16.02.06, 21:43

W Warszawie na skrzyżowaniu wypadek.
Z jednego auta wychodzi Tusk z drugiego Kaczyński.
- To cud że żyjemy - mówi Tusk.
- Tak, to znak żebyśmy sie wreszcze dogadali - mówi Kaczyński dodając:
- Uczcijmy to.
Wyciąga piersiówke i podaje Tuskowi. Tusk bieże łyk, a Kaczyński zakręca butelke i chowa.
- No a Ty ? - Pyta Tusk.
- Ja poczekam aż przyjedzie policja.

MoD - Nie, 19.02.06, 16:21

Rosjanin wsiadł do pociągu relacji Paryż-Bruksela. Wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi:
- Madame, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta ostro odpowiada:
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie.
Rosjanin poszedł więc szukać nowego miejsca. Nie znalazł.. Wraca, mówi:
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeźlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik - dżentelmen w każdym calu:
- Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tę sukę co trzeba.

Hegi - Nie, 19.02.06, 18:10

Przypomniał mi się przez to dośc dziwny dowcip. A nawet dwa dowcipy.

Uno.
Piękne drzewo, a na tym drzewie siedzą sobie dwie łodzie podwodne. Rozmawiają o nowych modelach, reaktorach atomowych i innych normalnych rzeczach, gdy nagle ze wschodzu leci chmara kowadeł. Przewdonik stada kowadeł pyta się łodzi podwodnych:
- do Nowego Jorku to jak mamy lecieć ?
- Na wschód - odpowidziała pirewsza z łodzi.

Jako że chmary kowadel to rzecz najzupełniej normalna, łodzie podwdone jakby nigdy nic wróciły do swojej rozmowy. Ale tutaj nagle leci druga chmara kowadeł!
Przewodnik drugiej grupy się pyta:
- Którędy do Nowego Jorku ?
- Na zachód - odpowiedziała pierwsza z łodzi podwodnych.
Kowadła poleciały, a druga łódź podwodna pyta się się pierwszej:
- Ej, czemu tamtym powiedziałaś że na wschód a drugim, że na zachód do NJ ?
- A bo po cholere tyle kowadeł w Nowym Jorku ?!

Duo:
Samolot. Koło siebie siedzi facet z papierosem i kobieta z małym wkurwiającym psem.
Facet nie wtyrzmyjuje, i w końcu uprzejmie prosi panią, aby coś zrobiła z tym małym cholerstwem. Kobitka odpowiada, że zrobi to samo, co on ze swoim papierosem.
Facet na to (ha!), otworzył okno i położył papierosa na skrzydło samolotu. Kobitka, chcąc nie chcąc, postawiła koło niego psa. Rozmowa od razu się ożywiła, drinki,. duperele, wymiania numerów, adresów i szybki numerek w toalecie.
Wychodzą razem na lotnisku z samolotu, facet nagle podbiega do kobitki i mówi:
- Nie zgadniesz, co też Twój pies trzyma w zębach - mówi zasłaniając jej skrzydło
- Pewnie Twojego papierosa - odpowiada kobitka.
- A nie! Bo kowadło z poprzedniego dowcipu.

:D

jakubkwa - Nie, 19.02.06, 22:56

Na przyjeciu chlopak pyta blondynke:
- Czy moge cie prosic do walca?
- Zglupiales? To juz nie miales czym przyjechac?

---

Nowy nauczyciel dostał zadanie zajęcia się dzieciakami w świetlicy. Dzieciaki grzecznie czytały, potem wzięły się za odrabianie lekcji. Jednemu coś nie szło, więc zawołał nagle głośno:
- A niech to jasna cholera!
Nauczyciel podszedł do niego i zwrócił mu uwagę:
- Nie używamy takich słów w szkole.
A chłopak spojrzał na niego zdziwiony:
- Nawet gdy się coś spierdoli?

mona - Pon, 20.02.06, 22:24

- Ładne buty proszę księdza. Zamszowe?
- Nie. Za swoje.

Paczesiowa - Sob, 25.02.06, 14:19

Po latach spotkało się trzech przyjaciół z II LO im Jana Zamoyskiego w Lublinie. Chcąc, nie chcąc rozmowa zeszła na teściowe.
- Ja - mówi ten z IVd który skończył medycynę - załatwię gdzieś cyjanek i dodam ku*wie do kawy.
Ten po politechnice ( z IV c), zapodaje swój pomysł :
- Wezmę ku*wa pożyczkę, kupię starej pipie Renault Clio i przetnę przewody hamulcowe. Niech się rozwali na drzewie, suka.
Gość z klasy sportowej, którego losy rzuciły na AR, mówi :
- A ja kupię dwadzieścia tabletek Ibupromu, wezmą to wszystko do gęby, przeżuję, zrobię z tego kulę, wysuszę ją w mikrofali, i zostawię na stole w kuchni.
- Ale po co ? - pytają koledzy
- Wejdzie ta stara raszpla do kuchni, zobaczy kulę i powie " Ale wielka tabletka Ibupromu". A ja wtedy wypadnę z łazienki i pierd*lnę ją siekierą w plecy.

mati - Sob, 25.02.06, 19:44

Baśnie alternatywne: Kopciuszek

- Dobra Wróżko, a czym ja pojadę na bal?
- Kopciuszku, masz ty może dynię?
- Tak.
- To wypi*rdol ją szybko za okno! Siedzę z godzinę i się cały czas zastanawiam: ‘co tu, kurfa tak śmierdzi?!’

--

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
- Motocyklista - odpowiada pytany.
- Panie, co pan wygadujesz - warczy zły egzaminator - Toż przecież mówię, jest pan, tramwaj i karetka. Skąd wziął się motocyklista?
- A ch*j ich wie, skąd oni się biorą.

--

Przychodzi facet do biura patentowego:
- Wynalazłem machinę czasu.
- Chwileczkę....ooo... już opatentowano, 11 kwietnia 1988 roku.
- Hmmm... a 10 kwietnia to pracujący dzień?

--

- Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.

--

"Nowy Ruski" zajeżdża do Stacji Kontroli Pojazdów na przegląd techniczny swojego pojazdu.
Inspektor ogląda uważnie piekny kabriolet, tu dotknie, tu pogłaszcze... Nagle zauważa duży, czerwony przycisk.
- Można wiedzieć do czego służy? - pyta Nowego Ruskiego.
- Jak deszcz pada, naciska się i ...
- A-a-a... Rozumiem, rozumiem, Naciskasz Pan i dach się zasuwa?
- Nie.. - uśmiecha się Nowy Ruski - Naciskam i deszcz przestaje padać...

--

Cztery pory roku w Rosji:
Zimno.
Ku*wa, zimno.
Zimno, ku*wa.
Ku*wa!!!

--

Jak się robi jajecznicę?
Standardowo: weź dwa jajka...
Po czeczeńsku: weź dwa jajka i zakładników...
Po cygańsku: ukradnij dwa jajka...
Po żydowsku: kup cztery jajka za pół ceny...
Po rosyjsku: kup u Żyda dwa jajka...
Po noworosyjsku: kup dwa jajka Faberge w cenie czterech...
Po ukraińsku: podbierz sąsiadowi dwa jajka...
Po studencku: weź wodę, w której gotowały się jajka...
Po estońsku: weź kurę. Uzbrój się w cierpliwość...
Po afrykańsku: weź dwa strusie jajka...
Po gruzińsku: utnij baranowi jajka...
A'la sadysta: urwij jajka...
A'la afrykański sadysta: urwij jajka strusiowi...

--

W Autralii pojawiły się krety-zabójcy. Bezszelestnie podkradają się i odgryzają strusiom głowy.

--

Siedzi facet nad stawem i łowi ryby. W pewnym momencie wynurza się żaba i
pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
- A skocz sobie - odpowiada facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i
pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i skoczyć do
wody?
- No, skocz sobie - odpowiada już podirytowany facet.
Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby. Po chwili żaba znowu się wynurza i
pyta:
- Proszę Pana, a czy ja mogłabym... - widzi wkurzenie faceta, więc kończy
...usiąść koło Pana?
- A siadaj - odpowiada facet.
Żaba siada koło faceta, a ten dalej łowi ryby. Siedzą tak sobie w milczeniu,
aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
- Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody? Na to
pierwsza żaba:
- Spierdalaj! Dobrze mówię, proszę Pana?

--

Jedna z niedziel po karnawałowej imprezie. Leżący na podłodze facet otwiera ciężko powieki, próbuje unieść głowę, odkleja język od podniebienia i cicho woła Max.. chodź tu piesku... Z przedpokoju przybiega olbrzymi doberman i zaczyna radośnie lizać pana po twarzy. Facet ostatkiem sił chucha psu prosto w nos i mówi ochryple :
- Szukaj...

--

Złapał informatyk złotą rybkę. Standard, trzy życzenia:

- Chcę mieć najlepszy komputer na świecie!
- Zrobione. Craye przy nim to złomy.
- Chcę mieć harem żeby mi szejk Abdullah zazdrościł!
- Zrobione. Możesz go wysyłać na wybory miss world, wszystkie nagrody zgarnął.
- I chcę cię złapać jeszcze raz.

fala - Wto, 28.02.06, 19:54

Złapał Wołodia złotą rybkę.
- Wypuść mnie dobry człowieku, a spełnię twoje trzy życzenia.
- Dobrze. Po pierwsze: daj mi władzę, ale nie taką jak ma nasz prezydent czy szef FSB, tylko większą i nie tutaj w Rosji bo za dużo zawistników i zaraz by zabójców nasłali. Po drugie: dużo pieniędzy, ale nie dużo naraz bo się rozejdą, tylko niech te pieniążki sobie do mnie stopniowo spływają, tak żeby zawsze były. Po trzecie: chcę żeby mnóstwo kobiet się we mnie kochało, tak żebym mógł sobie w nich wybierać. - Dobrze. Zaszumiało, zahuczało i się stało. Patrzy Wołodia, a tu siedzi w wygodnym fotelu przy ogromnym biurku, a przed nim cała góra listów. Wygląda za okno, a tu, i ulice inne i rejestracje samochodów inne i napisy na budynkach nie w cyrylicy. Myśli sobie: "No sprawiła się rybeńka, dotrzymała słowa. Ale kim ona mnie zrobiła?" Spojrzał Wołodia po sobie, ubranie z materiału w najlepszym gatunku, zegarek na ręce też niczego sobie, nie jakieś elektroniczne byle co. Porządny zegarek od razu widać. Tylko kołnierzyk jakby ciśnie.
"Chwat rybka" - pomyślał. "Widać, że bogaty jestem, ubrany dobrze i biuro pięknie urządzone. Ale kim ona mnie zrobiła? Przecież nie urzędnikiem?"
Zagląda do listów Wołodia, a tu, pierwszy od kobiety, i drugi, i trzeci. I wszystkie piszą, że go kochają i wszystkie mu dobrze życzą. I od mężczyzn też są listy. I czyta Wołodia, że go szanują, że podziwiają. O radę go proszą.
"No no no" - myśli. "To ci rybki czary. Znaczy nie byle kto teraz jestem, na pewno zrobiła mnie kimś ważnym, ale kim?"
Wziął kolejny list do ręki, patrzy... Urzędowe pismo, a na nim tłustymi literami napis "Urząd Skarbowy". Przestraszył się.
"No tak, nie mogła się ta beczka miodu bez łyżki dziegciu obyć" - skrzywił się Wołodia. "Nic to, zobaczmy czego chcą".
I czyta: - Wielce szanowny, kochany ojcze Tadeuszu, uprzejmie donoszę...

bee - Wto, 28.02.06, 20:53

Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na pare drinków. Siedzą, dobrze się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi, tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował. Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka.
Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki: solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki. Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy: "Po pierwsze, sypiesz trochę soli na język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko sokiem z limonki." Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała. Sypie sól na język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny, bardzo przyjemny... Wporzo! W końcu bierze kieliszek z limonką... W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej -słono-zwarzono-gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny. Ta usmiecha się szczerze i szeroko: "I jak ci smakowało? Ten drink ma nazwę "Zemsta za Loda." :>

mona - Wto, 28.02.06, 21:10

Hrabia Aleksander Fredro wykładał przez kilka lat na jednej z warszawskich uczelni.
Wchodząc kiedyś do jednej z sal, zobaczył napis na tablicy:
Stary Fredro w księgach grzebie,
młodzież jemu żonę jebie...
Dowcipniś który to napisał, nie docenił jednak ciętego języka Fredry. Hrabia dopisał:
Jebcie, jebcie moje dziatki,
jam pierdolił wasze matki,
i zapewne z tej przyczyny,
wy jesteście skurwysyny...

mietek - Sob, 04.03.06, 16:05

W zatłoczonym do granic możliwości pociągu, w przedziale wstaje facet i mówi:
-- Prosze państwa, jest bardzo niezręczna sytuacja, nie jestem w stanie przepchać się do ubikacji i po prostu zaraz zesram się w gacie.
Na to ktoś mówi:
-- No cóż, skoro jest taka sytuacja, to ja mam tutaj reklamówkę, mógłby pan zrobić to do niej, my się odwrócimy, potem się jakoś to wyrzuci przez okno.
Gość postanowił skorzystać z propozycji. Rozłożył reklamówkę na podłodze, zaczął rozpinać spodnie. Jeden z pasażerów w tym czasie, trochę dla odwrócenia uwagi, wyjął papierosa i próbuje go zapalić. A na to facet, z już ściągnietymi spodniami, kucając mówi:
-- Przepraszam pana bardzo, ale to jest przedział dla niepalących...

DarKiusz - Nie, 05.03.06, 21:07

Ćwiczenie na dykcję :-)

Proszę czytać głośno:
"Trzy czarownice oglądają trzy zegarki Swatcha. Która
czarownica ogląda który zegarek?"

A teraz to samo po angielsku:

"Three witches watch three Swatch watches. Which witch watches
which Swatch watch?"

W wersji dla zaawansowanych:

"Trzy czarownice po zmianie płci oglądają trzy guziczki
przy zegarkach Swatcha. Która zmieniona czarownica ogląda który guziczek?"

No i teraz po angielsku:

"Three switched witches watch three Swatch watch switches.
Which switched witch watches which Swatch watch switch?"


Zuraw - Pon, 06.03.06, 18:04

<Julka> a co bys zrobil, gdybym Ci zrobila niespodzianke i np. za 4 godziny u Ciebie byla?
<Pietia> powiedzialbym tej drugiej: do szafy

-------------

<ona> qrde ja tu ciigle jem
<ona> babcia ciagle cos daje do jedzenia
<ona>;/
<on> mam wolna chate =]
<on> ja Ci jesc nie bede kazal =]
<ona> haha
<ona> a co bedziesz mi kazal?
<on> polykac :P

-------------

<misia7> za duzo nasienia ktos tu zgromadzil w sobie :P
<cogo> heheh
<cogo> no wlasnie direk!
<cogo> wypluj!

-------------

<Apollyon> a ty Krix masz partnerke ?
<Krixander> z jej punktu widzenia czy z mojego?

-------------

<Phaet> Wczoraj w autobusie dwie gówniary gadały o muzyce straszne głupoty
<Phaet> Na przykład, że jest kilka rodzajów hiphopu.
<zerco> bo jest kilka
<zerco> Pedalski i bardzo pedalski :D

-------------

pr0n.pl rzadzi

maver - Pią, 10.03.06, 12:00

Graja dwie kaczki w statki:
- h5n1
- trafiony-zatopiony

maver - Sob, 11.03.06, 18:59

Przybiega zakonnica do matki przelozonej:
- Matko przelozona, matko przelozona, zgwalcili mnie, co robic?
- Zjesc cytryne.
- To pomoze?!
- Pomoze - nie pomoze, ale przynajmniej ten usmiech zniknie.


Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta taksówkarza:
- Panie, zmieszczą się tam dwie flaszki żytniej?
- Zmieszczą się.
- A talerz bigosu?
- Pewnie.
- 5 piw?
- No jasne.
- A torcik czekoladowy?
- Torcik się zmieści.
- Słoik śledzi?
- Wejdzie.
- A butelka szampana?
- Zmieści się.
- 15 kanapek?
- Też się zmieści.
- Otwieraj pan!
Taksówkarz otworzył bagażnik, facet:
- BUUUUEEEEEEEE.....


Przyszedl Czerwony Kapturek do babci.
- Babciu, babciu, a czemu masz takie wielkie oczy?
- Nie widzisz, ze sram?!

mona - Nie, 12.03.06, 20:38

Teksty z teleturniejów - trochę długie, ale warto poczytać ;)

Teleturniej "Jeden z dziesięciu":

Tadeusz Sznuk : Ile nóg ma salamandra ?
Zawodniczka :Trzy
T Sz : To chyba kulawa...

- Proszę podać wzór na pole prostokąta...
- a kwadrat + b kwadrat. - O Boże powiedziałam wzór na obwód :(
- Niestety Pani wzór na obwód również jest nieprawidłowy...

- Jaką część ciała odciął sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... włosy?!

Pytanie: - Głowni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedź: - Jan i Bogumił
Sznuk: - To byłoby takie nowoczesne małżeństwo...

Pytanie: - Jak się nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedź: - Latryna.

Pytanie (kategoria powiedzenia i przysłowia):
Proszę dokończyć. - Goły jak święty...?
Odpowiedź: - Mikołaj...

- Jak nazywa się mężczyzna którego żona wyjechała na wakacje?
Odpowiedź jednego z graczy: - Rogacz

- Postać z mitologii i znany klub piłkarski? Dla ułatwienia na literę A?
Odpowiedź po zastanowieniu równo z bipem (nota bene policjanta): AC Milan.

- Jaki narząd umożliwia rybom oddychanie pod wodą?
- Syfon.

- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów

- Jak się nazywał chłopiec z bajki o królowej śniegu
- yyy... będę strzelał... Pinokio

- Jak nazywa się para aktorów odtwarzających rolę Barbary i Bogumiła w serialu "Noce i dnie"?
- Eeee, eeee, yyyy, yyyy (Biiip !!! - koniec czasu). Zapomniałem. Ale teraz już wiem.
- To proszę powiedzieć
- ... Dalej zapomniałem

- Ile w języku polskim rozróżniamy przypadków w liczbie pojedynczej, a ile w liczbie mnogiej?
- Tyle samo

"Kwiatek" z Va Banque

Kategoria "Pieprz"
- Mówimy tak, kiedy ktoś nie orientuje się, nie zna się w danym temacie.
- Co to znaczy pieprzyć androny ?

Autentyk z innego teleturnieju

Odgadujący musiał być nieźle "stremowany":
- Dokąd jechał słynny pociąg o 15.10?"
- Do Garwolina...
Prowadzący zgłupiał:
- Dlaczego do Garwolina?
- A bo ja tam mieszkam.

Familiada

Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego
zawodnika:
-Podaj rodzaj farby.
-Zielona!

Sport, w którym biorą udział zwierzęta.
Odp. - Walka jeleni na rykowisku...

Były premier.
Odp. - Rakowiecki

- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!

- Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Owca.
- Źle. Pytanie przechodzi na druga rodzinę. Więcej niż jedno zwierze, to...?
- Lama?

- Co robią koty?
- Skakają

Pytanie: Dokąd rodzice nie zabierają ze sobą dzieci?
Odp.: Do agencji towarzyskiej.

Pytanie: Jaka może byc bańka?
Odp. 1: Mydlana (braaaaawo)
Odp. 2: Bańka na mleko (braaaaawo)
Odp. 3: Bańka wstańka, taka zabawka.

- Miasto na F?
- yyyyyyy.... FLORYDA!

- Nazwa przylądka?
- Przylądek Zdrój.

- Rodzaj kiełbasy?
- Szynka!

Pytanie: - Wymień zwierzę w paski...
Odpowiedź: - Biedronka!

Pytanie: Na czym można siedzieć?(Odpowiedzi na tablicy: na kanapie, na krześle) Głowa rodziny: na FOSIE

- Owoc z pestką?
- Truskawka!

- Biblijna para?
- Zeus i Hera

Najsłabsze ogniwo:

- Ile to jest 40% wyrażone ułamkiem?
- 2/5
- Źle; prawidłowa odpowiedź brzmi 4/10

maver - Pon, 13.03.06, 16:37

mona napisał(a):
Pytanie: - Jak się nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedź: - Latryna. (miało być lazaret)

- Jak nazywa się mężczyzna którego żona wyjechała na wakacje? [odp słomiany wdowiec]
Odpowiedź jednego z graczy: - Rogacz

Nie chcialbym offtopowac, ale potwornie mnie intryguje, czemu smiejac sie na forum z glupoty jakichs ludzi zakladasz taka sama glupote uzytkownikow forum?


A zeby nie bylo OT do konca, to jakis dowcip tez wkleje:

Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet, pytając, czy znajdzie się praca dla jego syna. Pracownik pyta:
- A co syn umie i jakie ma wykształcenie?
Ojciec powiada, że nic... i bez wykształcenia. W takim razie pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako pomocnik murarza, płatną 1500 zł za miesiąc. Ojciec myśli i odpowiada:
- A coś innego? Bo za dużo by mu zostało na wódkę.
Urzędnik poszperał trochę w papierach i proponuje: pomocnik pomocnika murarza, trochę cieższa praca, ale... 800 zł za miesiąc.
- Nie, nie, jeszcze za dużo!
Na to pośrednik wstaje... nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
- Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł, to trzeba STUDIA skończyć!


Mloda para wrocila z podrozy poslubnej wyraznie sklocona. Ojciec pana mlodego delikatnie wypytuje, co sie stalo.
- Tato, to juz koniec - mowi pan mlody - Jak tylko skonczylismy sie kochac odruchowo polozylem na jej poduszce 200zl.
- No troche niezrecznie wyszlo, ale twoja zona nie myslala chyba ze byles swiety przed slubem. Na pewno sie wszystko ulozy -uspokaja ojciec.
- Nie w tym problem tato. Ona odruchowo wydala mi 50zl reszty.

mietek - Wto, 14.03.06, 14:35

Gdzie jesteś, synu?

- Och, nie! - jęknął, kiedy dostrzegł bezmiar zniszczeń wokół siebie. Nigdy przez 40 lat nie widział czegoś podobnego i nie wierzył, by ktokolwiek mógł tu przeżyć. Nie rozumiał, jak mogło do tego dojść... Mógł tylko mieć nadzieję, że gdzieś pośród wszechogarniającego chaosu odnajdzie swego 16-letniego syna. Tylko ta wątła nadzieja powstrzymywała go przed ucieczką.
Wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie. Posuwał się naprzód z ogromnym trudem. Drogę zagradzało mu wiele różnych przeszkód, których nie potrafił nawet rozpoznać, a skąpe światło nie ułatwiało mu zadania.
- Marek, Marek - wyszeptał chrapliwie.
Potknął się i mało nie upadł. Usłyszał, że ktoś się poruszył. Lub coś... Tak mu się przynajmniej wydawało... A może tylko miał taką nadzieję... Poczuł, jakby lodowata dłoń ścisnęła mu żołądek. A wtedy coś zimnego i wilgotnego otarło się o jego dłoń. Odskoczył nagle. Z rozpaczą posunął się o krok dalej i zawołał:
- Marek!
Spod sterty niezidentyfikowanych szczątków dobiegł go słaby i ledwo ozpoznawalny głos syna:
- Tak, tato?
Westchnął z głęboką ulgą:
- Pora wstawać do szkoły. I na miłość boską, posprzątaj wreszcie w tym pokoju!

MoD - Sro, 15.03.06, 0:14

Stoi tirówka przy drodze. Podjezdza gostek: czapka uszatka. gumofilce , tanie winko za pazuchą :
- Za 150zł co robisz - pyta
- WSZYSTKO!
- To siadaj jedziemy murować

DarKiusz - Sro, 15.03.06, 14:58

Pewnego dnia, podczas pracy nad brzegiem rzeki drwalowi
wypadła siekiera i wpadła do wody. Drwal usiadł i zaczął płakać.
Nagle objawił mu się Bóg i zapytał:
- Dlaczego płaczesz?
Drwal odpowiedział, że siekiera mu wpadła do wody.
Bóg zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się ze złotą siekierą.
- To Twoja siekiera? - zapytał
- Nie - odpowiedział drwal.
Bóg ponownie się zanurzył i po chwili trzymał srebrną siekierę, pytając drwala czy to jego.
- Ta również nie jest moja - odparł drwal.
Bóg po raz trzeci się zanurzył i wyjął z wody żelazną siekierę.
- A może ta?
- Tak, to moja siekiera - ucieszył się drwal.
Bóg byl zadowolony, że taki uczciwy człowiek chodzi po ziemi i w nagrodę podarował mu wszystkie trzy siekiery. Drwal wrócił do domu szczęśliwy.
Innego dnia drwal spacerował nad brzegiem tej samej rzeki wraz z żoną.
Nagle żona potknęła się i wpadła do wody.
Drwal usiadł na brzegu rzeki i zaczął płakać. Ponownie objawił mu się Bóg i zapytał:
- Dlaczego płaczesz?
Drwal odpowiedział, że żona mu wpadła do wody.
Bóg jeszcze raz zstąpił na ziemię, wszedł do wody i po chwili wyłonił się wraz z Jennifer Lopez.
- To Twoja żona? - zapytał
- Tak - odparł drwal
Bóg się na poważnie zdenerwował:
- Ty kłamco! To nie jest prawda! To nie jest Twoja żona!
Drwal odparł:
- Boże wybacz mi, to nieporozumienie. Widzisz, jeśli powiedziałbym 'nie' Jennifer Lopez, wróciłbyś i wyszedł z Cameron Diaz, i jeśli znowu powiedziałbym
'nie', poszedłbyś trzeci raz i wrócił z moją żoną, której powiedziałbym 'tak', a wtedy otrzymałbym wszystkie trzy.
Ale Panie, jestem tylko biednym drwalem, nie dałbym rady dbać o trzy żony, dlatego właśnie powiedziałem 'tak' za pierwszym razem".
Jaki z tego morał?
Ano morał z tego taki, ze jeśli już mężczyzna kłamie, to zawsze w pożytecznym i szczytnym celu!!!

mona - Sro, 15.03.06, 23:09

Do Kraśnika Fabrycznego przyjechał na występy zespół muzyczno-wokalny "Tęcza". Sala kinowa wypełniona po brzegi. Ścisk, gwar, stężone powietrze. Na scenę wychodzi młody konferansjer i zaczyna zapowiedź:
- Drodzy mieszkańcy Kraśnika Fabrycznego. Za chwilę ma zaszczyt wystąpić przed państwem...
Krzyki, harmider, nikt nie zwraca na kolesia uwagi. Wstaje, więc z pierwszego rzędu pan Rysiek, miejscowy Mistrz Ciętej Riposty. Wchodzi na scenę.
- Patrz pan jak się to robi – mówi do młodziaka.
- Ej, wiejskie żłoby, złamasy i cwele! – krzyczy.
- Joł!! – ryczy publika.
- Kto zgadnie co to jest: na cztery litery, ma "ch" i "u"?!
Wszyscy chórem: Ch*j!
- A nie, to ucho! – krzyczy Rysiek. – Teraz ty, młody, dawaj dalej!
- Ej, wiejskie żłoby, złamasy i cwele! – krzyczy konferansjer. - Kto zgadnie, co to jest: na cztery litery, ma "ch" i "u"?!
Wszyscy chórem: Ucho!
- A właśnie, że nie – to ch*j! I ja, z tego ch*ja zaraz siknę na pierwsze trzy rzędy! A cała reszta zobaczy tęczę! Tęcza! Tak nazywa się zespół wokalno-muzyczny, który zagra wam kilka kawałków.

mati - Czw, 16.03.06, 14:49

Mały Jasio pyta mamy
- Mamo, dlaczego wszystkie dzieci jedzą watę cukrową a ja zawsze dostaję zwykłą?!?!

--

W czasach ZSRR facet chciał sobie zrobić jaja i dzwoni do KGB
- hallo, czy to KGB ?
- tak
- oj fatalnie pracujecie, fatalnie - i odłożył słuchawkę
Strasznie mu się to spodobało i po godzinie stwierdził "jeszcze raz"
- hallo czy to KGB ?
Ktoś go stuknął w ramię
- tak KGB, pracujemy jak umiemy....

Paczesiowa - Nie, 19.03.06, 7:27

Gwoli ścisłości, gdyby ktokolwiek opowiedziałby mi zdarzenie, jakiego byłem świadkiem dzisiaj, trudno byłoby mi w nie uwierzyć. Ale po kolei (lub po szynach, jak kto woli)... Na korytarzu mamy takie duże ustrojstwo, co to drukuje, kseruje, skanuje, faxy wysyła i temu podobne. Podchodzę do owej machiny piekielnej celem wykonania kopii większego dokumentu. Już jestem przy niej, gdy podbiega nasza zakładowa ’blondi’ i pyta sie, czy może pierwsza skorzystać z ksero, bo się spieszy i potrzebuje tylko kilka kartek.
-Jasne. - odpowiadam - Co mi tam.
Od tego momentu nie jestem pewien, czy to, co zobaczyłem nie powstało jedynie w moim chorym umyśle...
Blondi wkłada (czystą!) kartkę do podajnika, naciska 4 na klawiaturze i... kseruje czystą kartkę!
- Co ty robisz? - pytam przez zaciśnięte gardło.
- Papier mi się skończył w drukarce, a potrzebuję tylko kilka kartek - odpowiada.
Wzięła kartki i poszła. Zamurowało mnie. Przecież mogła wyciągnąć z podajnika albo z ryzy, która stała za urządzeniem - szybko przeleciało mi przez głowę. Ale dlaczego tak?
Nigdy bym nie wpadł na taki sposób. Nawet na kacu.

Zuraw - Nie, 19.03.06, 17:35

15 lipca 1410 roku. Wstaje swit. W lesie budzi sie polski obóz.
Poranny posilek, modlitwa. Jagiello staje przed namiotem, powiadomiony o
przybyciu poslów krzyzackich.
- Panie, Wielki Mistrz, Ulrik von Jungingen, proponuje, by zamiast toczyc tu krwawa bitwe i stracic kwiat rycerstwa, wyznaczyc jednego z kazdej ze stron. Niech oni stocza pojednek, a który z nich zwyciezy, tego strona uznana zostanie za zwycieska w calej bitwie.
Po chwili namyslu Jagiello sie zgodzil. Poslowie odjechali, a Jagiello podażył do namiotów rycerzy.
- Sluchaj Zawisza, zamiast bitwy bedzie pojedynek - pójdziesz walczyc o wygrana bitwe ?
- No wiesz Wladek, pojutrze tak. No moze jutro... Ale dzis nie dam rady. Rozumiesz, imprezka byla, dalismy czadu no i . Po prostu nie dam rady...
Król udal sie wiec do kolejnego rycerza:
- Powala, pójdziesz walczyc w pojedynku o wygrana bitwe ?
- Sorki Wladek, wczoraj byla imprezka u Zawiszy. Dalismy czadu no i wiesz.... Pojutrze spoko, dzis nie dam po prostu rady.
Udal sie wiec Jagiello do kolejnego namiotu:
- Zbyszko, pójdziesz walczyc o wygrana bitwe ?
- Królu zloty, nie dam rady. Byla imprezka ...
- Tak, tak, wiem - u Zawiszy. Kto jeszcze tam byl ?
- No chyba wszyscy...
- Zwolaj wojska, niech sie ustawią w szeregu pod lasem. Stanęło wiec polskie wojsko pod lasem, naprzeciw król.
- Sluchajcie, bedzie pojedynek o wygrana bitwe. Czy ktos z was jest w stanie stanać do niego ?
Siedza rycerze w kulbakach, kazdy lypie na drugiego, glowy pospuszczali. Nikt nie chce ... Nagle slychac:
- Ja ! Ja ! Ja chce ! Ja pójde !
Rozgladaja sie i widza - stary dziad z broda do pasa, ubrany w jakis taki jutowy worek, lachmany.
- Rany Boskie, nie ma nikogo innego
No i nikogo innego nie bylo. Dali wiec dziadkowi dlugi dwuręczny miecz. Idzie dziadek przez pole, miecza nie dal rady dzwignać wiec ciagnie go za soba .... Patrza Polacy, a z przeciwnej strony wyjezdza na koniu wielkim jak stodola zakuty caly w lsniaca zbroje wielki jak dab rycerz. Jagiello chwyta sie za glowe i jeczy, a Polacy wrzeszcza:
- Dziaaaadeeeeek ! W nooooogiiiiii ! W noooogggiiiiiiiiiiiiiii !
Rycerz niemiecki jednak juz ruszyl, dopadl dziadka który w ogóle nie zamierzal uciekac, podniósl sie tuman kurzu. Nic nie widac tylko jakies takie jeki slychac. Po chwili wiatr oczyscil pole z pylu. Patrza Polacy, a tam kon bez nóg, krzyzak bez nóg, a dziadek stoi i trzesaca sie reka trzyma miecz na gardle niemca. I mówi:
- Masz szczescie chuju, ze krzyczeli "w nogi", bo bym ci leb upierdolil!

Hegi - Pon, 20.03.06, 19:06

Rozmowa na GG (autentyczna, ze mna):

(6336758)
19:03:35 witam
19:03:43 czytałam na forum że umiesz matme
19:03:49 a mam mały problem

heglion
19:03:52 nie wiem kim jestes, nie interesuje mnie to, i nie, nie pomoge Ci z matma.

(6336758)
19:03:53 czy mozesz mi pomuc
19:04:19 Bo jesteś tępak

roolin - Sro, 22.03.06, 11:33

Przyjrzyjmy się ciągowi liczb:
1,2,3,4,5,6,7
Na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy w nim ósemki.
Spójrzmy jeszcze raz:
1,2,3,4,5,6,7
Ósemki nadal nie widać.
Ciekawostką jest, że sztuczka udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu liczb
na pewno nie ma ósemki.

Zuraw - Sob, 25.03.06, 23:09

Czerwony Kapturek po internetowemu
Dawno, dawno temu, była sobie mała internautka, a nazywała się Czerwony K-pturek Codziennie czatowała sobie z przyjaciółmi na kanale #las, aż tu pewnego dnia dostała e-mail od Mamy, w którym było napisane:

"Kochana Córeczko, w załączniku przesyłam Ci pliki HTMLowe dla Babci. ZaFTPuj się, proszę, na konto Babci i daj jej te pliki, bo są jej potrzebne, żeby postawić sobie stronę webową. Całuje. Mama"

Tak więc nasza mała internautka odpaliła sobie Windowsowego FTPa i załogowała się jako "K-pturek", żeby przesłać babci pliki, które właśnie dostała od mamy. Akurat ściągała załącznik ze swojego konta webmailowego gdy nagle dostała przez ICQa wiadomość od użytkownika o adresie e-wilk@hacker.las.com. K-pturek grzecznie odpowiedział na ICQową wiadomość, na co E-wilk uprzejmie ją pozdrowił i zapytał dokąd to się wybierała. K-pturek odpowiedział:

- Loguje się na konto Babci, żeby przeFTPować parę plików potrzebnych do postawienia własnej strony webowej. Po takiej odpowiedzi E-wilk zatelnetował się na skróty i połączył się z kontem Babci pierwszy. Gdy konto babci zapytało go o login ID, wstukał "k-pturek", scrackował hasło i wszedł na konto.

Babcia, gdy zorientowała się, że to nie K-pturek tylko ktoś inny, natychmiast skillowała mu proces, ale niestety E-wilk był szybszy. Zrobił jej ICMP flood'a na wszystkie porty, których firewall babci nie pilnował, firewall się "wywalił", a E-wilk zmienił hasło Babci. Potem przyznał sobie prawa ROOTa i zmienił system operacyjny na nowy, który nawet interfejsem przypominał stary system babci. A gdy już wszystko było zainstalowane, rozgościł się na koncie babci podszywając się pod dotychczasowa właścicielkę. Po chwili załogował się K-pturek i po wejściu na konto babci zorientował się, że coś się tu zmieniło. Zaatakował szybko do babci i zapytał:

- Babciu, a dlaczego masz taką wielką quotę na dysku ?

- Żeby lepiej pomieścić Twoje pliki.

- Babciu, a dlaczego masz taki nowoczesny interfejs graficzny ?

- Żeby lepiej skatalogować Twoje pliki.

K-pturek poczuł, że coś tu jest nie tak:

- Babciu, a dlaczego masz prawa ROOTa ?

- Żeby Cię lepiej scrackować!!!

Po takiej rozmowie nawet mały łatwowierny K-pturek rozpoznał, że to wcale nie Babcia i szybkim „whois" sprawdziła, że jej rozmówca talkował z konta e-wilk@hacker.las.com. K-pturek natychmiast wysłał e-mail do security@cyberspace.cop.org żeby poskarżyć się na oszusta. Przebiegły E-wilk spróbował zablokować K-pturkowi serwer POP3 przeciążając pamięć, ale na szczęście K-pturek zdążył w porę kliknąć guzik "Wyślij". Po chwili na serwer wszedł Sysop z cyberspace.cop, który błyskawicznie odczytał adres IP E-wilka, zoverride'ował mu prawa dostępu i sam sobie przyznał profil ROOTa. Zanim E-wilk się zorientował, Sysop skillował mu proces i założył bana na cala domenę. A z Trash'a systemu operacyjnego E-wilka udało się odzyskać tabele partycji starego systemu Babci, dzięki czemu można było odtworzyć starą konfiguracje.

Dzięki pomocy K-pturka i dzielnego Sysopa, Babcia mogła dokończyć formatowanie w HTMLu i postawiła wspaniała stronę webową z dostępem 10 kilo na sekundę Stronę Babci podziwiali wszyscy jak Sieć długa i szeroka, i w krótkim czasie nabili jej rekordową liczbę hitów. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie...

Czerwony Kapturek po hip-hopowemu
Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscówkę do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach trochę bakania i jakiś szamunek.

Wyczaił ją wilk wypas i ścieme jej z klatki odstawia:

- Elo sztuka. Gdzie się idziesz ustawić?

- Wybiłam się z chawiry i hetam się z tym towarem do starej ojca.

Wilk skumał akcje w moment i między blokami skrót na miejscówkę do starej Jareckiej wylukał, a po drodze zdążył jeszcze bucha ściągnąć z writerami. Wpierdolił Jarecką, kabone jej z szuflad powyjmował, co by na zioło starczyło. Jebnął się na wyro i ścieme odstawia. Moment i laska w czerwonej bluzie też ustawia się na miejscówce. Patrzy na babke i nie czai wszystkiego:

- Babka, melanż jakiś był, że uszy i oczy troche przyduże masz, czy to może ja za dużo smażyłam?

A wilk zajawkę już taką złapał, że opierdolił w moment Kaptura i faze na wyrze dalej odstawia. Nagle psy wbiły się do chawiry Jareckiej i w moment skatowały wilka za odstawianie nielegalu. Klime z podwórka zdążył jeszcze pozdrowić - "HWDP" - krzyknął i zszedł ze świata z rozpierdolonym bębnem. Psy Kaptura i Babke wywlekły z bebechów i razem z wilka towaru po kresce ściągnęli.

roolin - Pon, 27.03.06, 10:49

---------------------------------
3 stycznia 2006 r. W akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
- Ja Sylwestra spędziłem na "Kanarach". Mówię wam, super laseczki, kąpiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo. - zagaja pierwszy
- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, cos wspaniałego. A co ty robiłeś ? - pyta trzeciego
- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego skur**syństwa ..!
---------------------------------
- Siostrooo, paaająąąk
- Daj mi pan spokój!
- Ale siostrooo, paaająąk
- Powiedziałam, daj mi pan spokój! Dorosły człowiek, a pająka sie boi!
- Gdzie mnie ciąąągniesz bestiooo ?
---------------------------------
Dzwoni gość do pracy:
- Szefie nie mogę dziś przyjść do roboty... jestem tak skacowany, że i tak nie będę mógł pracować, więc chyba wezmę zwolnienie lekarskie.
Szef na to:
- No co ty, na kaca jest super sposób. Ja zawsze jak mam kaca to proszę moją żonę, żeby zrobiła mi laskę i potem czuję się doskonale. Powinieneś to wypróbować.
- Hmm… OK spróbuję.
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pełni sił.
Szef podchodzi i zagaduje:
- I co, jak działa mój sposób ?
- Doskonale, a w ogóle to fajną ma szef chałupę
---------------------------------
Kobieta dzwoni do radia:
- Dzień dobry, chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W środku było trzy tysiące złotych w gotówce, oraz czek na okaziciela opiewający na sumę 10.000 euro. Było też prawo jazdy na nazwisko Stanisław Kowalski, zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie. I mam w związku z tym gorącą prośbę:
- Proszę panu Stasiowi puścić jakiś fajny kawałek z dedykacją ode mnie!!
---------------------------------
W Iraku żołnierz amerykański i polski zaciekle dyskutują sobie po służbie.
Amerykanin: "Ok, we have George Bush but we have Stevie Wonder,Bob Hope and Jonny Cash too!"
Na co Polak: "We have Kaczyński and... no wonder, no hope and no cash..."
---------------------------------
Anglia.
Rodzina spożywa śniadanie a głowa rodziny - lord oczywiście, czyta gazetę na głos:
- Wczoraj na przedmieściu Londynu pluton żołnierzy zgwałcił pielęgniarkę..."
Matka (z trwogą):
- Och! Pluton żołnierzy...
Córka (z rozmarzeniem):
- Ach! Pluton żołnierzy...
Służąca (z lekceważeniem):
- Też mi coś, pluton żołnierzy...
---------------------------------

roolin - Pon, 27.03.06, 23:16

---------------------------------------
Wizytacja w jednostce 2367. Dowódca, pułkownik Szpara, zdaje relację
wizytującemu obiekt generałowi :
- Największym moim osiągnięciem jest wprowadzenie bezwzględnej dyscypliny...
W tym momencie otwierają się drzwi, wsuwa się głowa kaprala Maruszaka i mówi
(ta głowa):
- Ej, ty stary ch*ju, biorę gazik, bo jedziemy z plutonem na k*rwy. Dobra?
Głowa się wycofuje, drzwi trzaskają, a pułkownik, widząc zdziwienie w oczach
generała, wyjaśnia:
- Widzi pan? Jeszcze rok temu żaden by się nawet nie zapytał...
---------------------------------------
- Z ciebie jest taka straszna pierdoła, że jakby robili konkurs na największą pierdołę świata, to zająłbyś drugie miejsce.
- Ależ kochanie, czemu tylko drugie?
- Bo taka z ciebie pierdoła.
---------------------------------------
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Treść: Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.

PS:Tu na dole jest naprawdę gorąco.
---------------------------------------
Pan Bóg dał jeszcze jedną szansę trzem muzykom: Hendrix-owi, Cobein-owi i Freedemu Mercury. Ale każdy dostał jeden warunek, za którego przekroczenie znikną i już nigdy nie będą mogli wrócić na ziemię: Hendrix - nie może wejść do sklepu muzycznego, Cobein - nie może przyćpać, Mercury - nie bzyknie już faceta. Więc idą sobie w trójkę chodnikiem, mijają sklep muzyczny. Jimmy patrzy, patrzy i nie wytrzymał, otworzył drzwi i gdy przekroczył próg PYK!, i znikł. Pozostai zapiętali nauczkę i idą dalej. Nagle Kurt patrzy, na chodniku leży działka kokainy. Patrzy się na torebeczkę, trzęsie się cały, był twardy ale za mało. Zchylił się i PYK! Freedy znikł.
---------------------------------------
Mrówka została posądzona o morderstwo słonia. Stoi przed sądem, sąd się pyta:
- Co masz na swoje usprawiedliwienie?
Mrówka wypina klatę i mówi:
- Takie Prawa Dżungli.
---------------------------------------
Panna młoda i jej mąż. Noc poślubna, leżą w łóżeczku. Atmosfera cud miód.
Nagle:
- Kochanie, jestem jeszcze dziewicą. Nie mam zielonego pojęcia o tym seksze, seksie, czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
- Oczywiście dziubeczku moj kochany Ty. Ujmijmy to tak, to co masz między nogami to więzienie, a to co ja mam między nogami to więzien. To co robimy:
Wsadzamy więznia do więzienia.
I tak kochali się po raz pierwszy. Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na poduchę, żona zachwycona całymi igraszkami mówi:
- Słoneczko... więzień uciekł z więzienia.
- No to trzeba go zaaresztować kolejny raz.
Spróbowali tego w innych pozycjach itd itd. Mąż po ktorymś tam razie pada na poduchę, sięga po papierosa, nagle słyszy:
- Kochanie, nie wiem, może mi sie tylko tak wydaje, ale mam wrażenie, że więzień znów uciekł.
Na to mąż resztką sił krzyczy:
- Przecież on nie dostał k**** dożywocia!
---------------------------------------

maver - Wto, 28.03.06, 15:12

Wykopaliska w Izraelu, uczeni w pewnej jaskini znaleźli blok z wyrytymi symbolami. Z wielkim trudem blok wydobyli z jaskini i przewieźli do Uniwersytetu, ustawili go na podium i publicznie debatowali nad tajemniczymi symbolami. Profesor Goldbaum zaczął analizy:
- Jako pierwszy od lewej widzimy symbol płonącego krzewu, wnioskuje z tego ze znaki te wyrył ktoś z rodu Mojżesza...
W tym momencie podnosi rękę jeden ze studentów pierwszego roku, siedzący w pierwszym rzędzie:
- Czy mogę zabrać glos?
- Cisza, cisza, teraz profesorowie analizują te symbole!
Profesor Szwarcmund:
- Drugi rysunek od lewej przedstawia dwie młode niewiasty, moim zdaniem znaczy to ze starożytne ludy miały kobiety w wielkiej estymie...
Znów student z pierwszego rzędu:
-Ale ja bym...
-Cisza, cisza!
Profesor Apfelbrot:
- Trzeci symbol od lewej oznacza bez wątpienia Świątynie Salomona w Jerozolimie, a czwarty zaraz obok przedstawia wóz drabiniasty, co moim zdaniem oznacza ze starożytni ludzie nie tylko znali, koło, ale także podróżowali w celach religijnych...
Student z pierwszego rzędu:
-Ja bym tylko chciał...
-Cisza, cisza!!
Profesor Burgenmeyer:
- Piąty symbol przedstawia rybę, a szósty mężczyznę oddającego mocz na ziemie. Moim zdaniem oznacza to ze starożytni korzystali z darów morza, a także uprawiali i nawozili w sposób naturalny ziemie...
Student:
- Może ja powiem...
- Cisza, cisza!Wykrzyknik
Profesor Goldbaum:
- Ostatni znak widzimy wyraźnie jest Gwiazda Dawida, co oznacza z pewnością ze starożytni na tych terenach byli pochodzenia hebrajskiego...
Student wstaje i krzyczy:
- Dajcie mi cos w końcu powiedzieć! Po pierwsze po hebrajsku czyta się od prawej do lewej, a po drugie to znaczy: "Dawid, olej te ryby, wskakuj w brykę i przyjeżdżaj do Jerozolimy, tu dziwki aż się palą"!

-----------------------------------

Pewna firma zatrudniła nowego pracownika. Miał zacząć od poniedziałku, ale rano zadzwonił do swojego szefa:
- Jestem chory - oświadczył. Szef go usprawiedliwił. Facet pojawia się w pracy we wtorek i pracuje ciężko przez cały tydzień, zadziwiając wszystkich swoją pracowitością i umiejętnościami. W następny poniedziałek znów dzwoni do szefa i oświadcza mu:
- Jestem chory.
Szef niechętnie usprawiedliwia go, zaznaczając jednak, że to już drugi poniedziałek z rzędu. I znów we wtorek facet przychodzi do pracy i pracuje do końca tygodnia, nawet szybciej i lepiej niż poprzednio.
W następny poniedziałek pracownik znów dzwoni.
- Jestem chory - powtarza. Szef go usprawiedliwia, postanawia jednak porozmawiać z nim we wtorek.
Następnego dnia facet pojawia się w pracy i zostaje wezwany do gabinetu szefa.
- O co chodzi? - pyta ten. - Widzę, że jesteś świetnym pracownikiem, ale jesteś tu dopiero trzy tygodnie i w każdy poniedziałek twierdzisz, że jesteś chory?
- Chodzi o to, że moja siostra ma fatalne małżeństwo i w każdy poniedziałek przed pracą jadę do niej ją pocieszyć - tłumaczy pracownik. - Od słowa do słowa i zawsze kończy się to tym, że przez cały dzień uprawiamy seks.
- Z siostrą?! - krzyczy szef. - Przecież to obrzydliwe.
- Mówiłem panu, że jestem chory.

maver - Wto, 28.03.06, 15:13

Pewien młody student miał egzamin pisemny. Siedział sobie w ostatnim rzędzie, więc mógł spokojnie pisać.
- Pss...! Masz pierwsze? - usłyszał w pewnej chwili za plecami.
- Mam.
- To daj. - student przepisał zadanie i podał do tylu po kilku minutach.
- Pss...! Masz drugie?
- Mam.
- To daj. - student przepisał i podał po kolejnych kilku minutach.
- Pss...! Masz trzecie?
- Mam.
- To daj.
Po chwili, student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:
- Pss...! Zdał pan, proszę indeks...

-----------------------

Egzamin na Wydział Prawa i Administracji na uniwersytecie. Egzaminator do starającego się:
- Dlaczego chce Pan studiować właśnie prawo? I to u nas?
- Tato... nie wygłupiaj się...

roolin - Wto, 28.03.06, 20:06

---------------------------------
Jezus poprosił Boga, żeby dał mu odwiedzić ludzi na ziemi. Kiedy Bóg się zgodził, Jezus idąc ścieżką spotkał jaraczy.
- Chłopaki, chciałbym wam coś powiedzieć!
- Dobra koleś, ale najpierw zapal z nami.
I tak po paru minutach Jezus ściągnął kilka machów...
- No i co fajnie? Co miałeś nam powiedzieć?
- Chłopaki, jestem Jezus Chrystus
- I o to właśnie chodziło!
---------------------------------
Jedno małżenstwo miało problemy z bezdzietnością. Postanowili więc pojechać
do USA, do najlepszego specjalisty w tych sprawach. Mieli tylko jeden
problem: żadne z nich nie znało angielskiego. Specjalista dał im jednak na
migi znać, że się mają wziąć "do roboty" i to w zaraz w gabinecie.
Początkowo nieśmialo, ale po chwili rozkręcili się na dobre. Doktor
przygląda się ze wszystkich stron i nagle woła "stop!" Idzie do biura i po
chwili wraca z receptą. Po powrocie do kraju mąż poszedl do apteki prosząc o
"Trytheotherhol".
- Co?- pyta się aptekarka.
- Trytheotherol, tu pisze na recepcie - mówi facet.
- Niech no pan mi to pokaże -rzekla aptekarka. - Aaa, pan to niewłaściwie
przeczytal - tu pisze: Try the other hole.
---------------------------------
Żona otwiera drzwi, a tam
mąż stoi z owcą pod pachą i mówi:
- To jest ta świnia którą posuwam!
Na to żona:
- Ty idioto! To nie świnia tylko owca!
- Zamknij się! Do owcy mówiłem
---------------------------------
- Dlaczego w Wiśle utopiło się dwóch policjantów?
- Bo zapalali motorówkę "na pych"...
...
- Tak naprawdę utonęło czterech.... Bo dwa dni później była wizja lokalna
---------------------------------
We wsi soltys zebral wszystkich mieszkancow i mowi:
- Zebralem was wszystkich bo mamy problem: piekarz w naszej wsi piecze okropne pieczywo, smieja sie z nas wszystkie okoliczne wsie i roznioslo sie po calej gminie... Czy macie jakies pomysly?
Na to wstaje Kowal
- Tak Kowalu?
- To moze ja przywalę piekarzowi?
- Siadaj Kowal. Piekarza mamy jedynego we wsi - chleb kiepski - ale jest... Czy sa jakies inne pomysly???
Ponownie wstaje Kowal
- Tak Kowalu?
- To moze ja przywalę stolarzowi? Mamy dwoch!
---------------------------------
Na urodziny męża kochająca żona postanowiła kupić mu zwierzątko. Idzie do zoologicznego i mówido sprzedawcy:
- Mój mąż ma urodziny i chcem mu dać jakiegoś zwierzaka.
- Proponuję pieska
- Ile kosztuje?
- 500 zł
- Hmm, za drogo...
To samo było z kotkiem, ptakiem i rybkami.
- za 30zł mam żabę - mówi sprzedawca
- A co ta żaba robi?
- Ta żaba doskonale ciągnie lachę.
- O! Super! Biorę ją
Po powrocie męża do, żona wręcza mu prezent.
- A co to jest - zapytał gdy zobaczył ładnie zapakowane pudełko.
- To jest żaba
- Żaba? A co ta żaba robi?
- Ta żaba doskonale ciągnie lachę.
- Eeee tam
- Mówię ci. Idz i sprawdz!
No i poszedł do sypialni. Żona w tym czasie zaczęła czytać książkę. Minęła godzina, dwie, trzy aż się ściemniło. Zniecierpliwiona wstała i postanowiła pójść sprawdzić, co tam się dzieję tak długo. Wyszła z salonu i ujrzała, że w kuchni pali się światło. Idzie, patrzy, a w kuchni wielki bałagan. Gazety z przepisami oraz książki kucharskie walają się po całym pomieszczeniu, na jednej z nich siedzi żaba. Mąż chodzi w koło stołu, nerwowo paląc papierosa.
- Co tu się dzieje kochanie? - pyta żona
- Nic takiego - odpowiada mąż - żaba uczy się gotować. Jak to zrobi to spie***lasz
---------------------------------
Samolotem lecieli ksiadz, zakonnica i pilot.Nagle samolot zaczal spadac, wszyscy zaczeli spadochrony zeby sie atowac. Jako pierwsza miala skakac zakonnica, jednak przestraszyla sie i zaparla sie rekami o dzwi.Na to pilot do ksiedza
-Popchniemy ja?
-A zdazymy?
---------------------------------

maver - Sob, 01.04.06, 12:01

Długoletnie małżeństwo. Mąż coś naprawia.
- Stara, chodź no tu!
- Co?
- Złap no ten drucik.
Żona chwyta przewód i pyta:
- I co?
- No nic. Widocznie faza jest w tym drugim...

-----------------------

Chłopak w aptece kupuje prezerwatywy, przebiera w nich, dobiera rozmiary i po kolei wybiera różne smaki :
-Poproszę truskawkową , bananową , o i malinową też poproszę...
Na co stojąca za nim 80-letnia babcia :
- Panie ! Będziesz się pan pier...ł czy kompot gotował?!

-----------------------

> Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie
> wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden
> dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
> Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
> - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
> - Jedną, szefie.
> - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
> siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały
> dzień? A właściwie to ile pan utargował?
> - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
> Szefa zatkało.
> - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
> - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
> - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
> - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
> Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę.
> Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w
> rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri,
> dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze
> porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce,
> ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie
> biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma
> auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z
> czym sprzedałem mu przyczepę.
> - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie
> kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
> - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
> Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może
> pojechałby przynajmniej na ryby...

-----------------------

Obudził się pijany facet w autobusie i pyta:
- Gdzie jesteśmy?
- W Lodzi - slyszy odpowiedz.
- To wiem, ale dokąd płyniemy?

-----------------------

Siedza trzy moherowe berety na laweczce przed blokiem i rozmawiaja.
- Wecie co, ta dzisiejsza młodziez jest teraz straszna, wódkę pija i palą papierosy!
Druga:
- Eee to jeszcze nic ...... NARKOTYKI biorą i to łyżkami!
Trzecia:
-To też jeszcze nic, ja wczoraj schodze do piwnicy po dżemik wiśniowy a tu słyszę głosy: "Walduś, jak wykrecisz żarowkę, to wezmę do buzi". SZKŁO ŻRĄ!

revo - Sob, 01.04.06, 14:03

Przed chwilą rozmawiałem z młodszym bratem (~18 lat):

brat: super, mam w poniedziałek na 15:15, nie mam pierwszych 4 lekcji
revo: kto Ci tak powiedział?
brat: kumpel
revo: no to sie zapytaj go jutro...
brat: dlaczego?
revo: a co dzisiaj za dzień?
brat: sobota
revo: a dokładniej?
brat: nie wiem
revo: pierwszy kwietnia
brat: lany poniedziałek?

cahir - Pon, 03.04.06, 19:58
Temat postu: Małe zło...
11,2 promila miał w wydychanym powietrzu 38 letni mężczyzna, który wypił
duszkiem pół litra spirytusu, próbował popełnić samobójstwo

Za granicą rozsławił trwale imię Polski pan Radosław K. z Olsztyna, który
prowadził tira na autostradzie pomiędzy Turynem a Frejus mając we krwi 5,24
promila alkoholu

40 letni Eugeniusz G. i 42 letnia Irena G. chlali bez opamiętania w
Czerwionce-leszczynach. Obok w kuchni rozkładała się w fotelu ich 70 letnia
mama, która zmarła wiele dni wcześniej

Z Biura rzeczy znalezionych w Białymstoku znikły wszystkie zarekwirowane
przez straż miejską flaszki, było ich blisko ok 300. Pracownicy biura
twierdzą że szafka na której stały flaszki, połamała się i wszystkie
flaszki się pobiły...

Do sklepu monopolowego w Barwicach wszedł mężczyzna, poprosił o ćwiartkę
żołądkowej gorzkiej, odkręcił nakrętkę i wypił duszkiem, gdy sprzedawca
zażądał opłaty - rozłożył bezradnie ręce

Kierowca autobusu miejskiego z Rudy śląskiej prowadził mając 3,13 promila
alkoholu w wydychanym powietrzu, jechał zygzakiem, kosił znaki drogowe, ale
na przystankach się zatrzymywał, to nie byle co...

38 letnia mieszkanka Łodzi trafiła do szpitala, miała rodzić, ale była tak
pijana że nie rozumiała co mówią do niej położne

Smutny wypadek miał miejsce w Głogowie, w poprzednie Święta Bożego
Narodzenia. Pani i pan pili przez kilka dni, mąż zaniepokojony tym że jego
ślubna pić juz nie chce, wezwał policje. Okazało się, że pić nie może, bo
umarła

Oprócz picia społeczeństwo oddaje się także przyjemnościom ciała.

W Słupsku w autobusie linii nr 9 młoda para na tylnych siedzeniach
uprawiała seks, kilka dni później również w autobusie linii nr 9 pewna
para posunęła się dalej i uprawiała seks na siedzeniu za kierowcą.

23 letni mieszkaniec nowego targu zaciągnął na cmentarz poznana kilka
godzin wcześniej dziewczynę. Na cmentarzu pobił ją i zgwałcił na jednym z
nagrobków. Odpowie za gwałt oraz profanacje mogiły

Ciężkie przeżycia miała też koza z gminy Lubiąż, którą zgwałcił nocą w
stajni nieznany kochanek. Właściciel kozy spłoszył tajemniczego mężczyznę,
ale nie udało mu się go dogonić.

Na podwórku gospodarstwa jednej ze wsi pod Zabierzowem gospodyni znalazła
martwą kurę. Kura miała dziwne obrażenia w okolicy odbytu. Podejrzenia
gospodyni padły na męża alkoholika, którego w przeszłości nakryła już na
stosunku z indykiem...

W Tucholi Jan P. poprosił wieczorem swoją żonę o spełnienie małżeńskiego
obowiązku. Gdy ta odmówiła złapał za siekierę i zadał jej szereg ran. Pan
Jan ma 83 lata a jego oziębła małżonka 80

Chirurdzy z wojewódzkiego szpitala zespolonego w Białymstoku sporo dobra
wydobyli z kobiecych pochew oraz męskich i damskich odbytów. Między innymi
jednej pani wyjęto z pochwy szyszkę. Operacja była trudna, bo szyszka pod
wpływem wilgoci napęczniała. Często wydobywane są butelki. Panowie chcący
poprawić sobie męskość często pchają do cewki moczowej obudowy od
długopisu.
Był tez pacjent, który nałożył sobie na członek łożysko kulkowe. Chirurdzy
musieli prosić o pomoc fachowca z fabryki Urządzeń i Uchwytów.

W Pile dwóch panów pokłóciło się kto jest większym twardzielem. Losowali
który odetnie drugiemu rękę. Ręka została odcięta w części, sprawca
tłumaczył, ze miał nadzieje ze kolega zabierze rękę. Ten zaś że kolega nie
uderzy...

36-letni mężczyzna w środzie wielkopolskiej wjechał swoim samochodem na
przydrożny słup oświetleniowy. Szczęściarz przeżył zderzenie i wyszedł z
auta na tory wprost pod nadjeżdżający pociąg relacji Poznać-Ostrów
Wielkopolski

W Chełmie w czasie transportu z jednego bloku szpitalnego do drugiego
zginął 68-letni mężczyzna. Spadł z wózka transportującym go pielęgniarzom i
uderzył głową o podłogę. Mężczyzna był szpitalnym pechowcem - wcześniej był
ranny w wypadku, który miała wioząca go do szpitala karetka.

9 latek z Dąbrowy górniczej dokonał włamu do przedszkola. Jego łupem padły
kredki, farbki i bloki rysunkowe

17-latka z Łodzi wyskoczyła z 9 piętra i połamała sobie tylko nogi.

Na 13-latkę z Wieruszowa w gminie Galewice w drodze do szkoły rzucił się
45-letni zboczeniec i chciał zgwałcić, dziewczynka dała mu kopa w jaja,
zarzuciła tornister na plecy i poszła dalej

55-letni kulawy Stanisław K uciekł z konwoju 3 policjantom, ci gonili go
najpierw po korytarzach sądu w Sopocie, a potem w okolicy Opery leśnej

cahir - Wto, 04.04.06, 23:23
Temat postu: Zło w ZOO...
Pięknego, ciepłego dnia wybrał się do Zoo pewien gość z żoną. Żona, naprawdę atrakcyjna, makijaż, letnia, różowa sukienka spięta paskiem, pończochy samonośne... Gdy szli pomiędzy klatkami małp, zobaczyli goryla, który na ich widok jakby oszalał i zaczął skakać na kraty, chrząkać, zawisać na jednej ręce, i drugą uderzać w czaszkę, najwyraźniej niesamowicie podniecony. Mąż zauważywszy podniecenie małpy, zaproponował żonie podrażnić go jeszcze bardziej i zaczął podsuwać pomysły:
- Obliż usta, zakręć tyłeczkiem...
Żona wykonywała jego instrukcje, a goryl zaczął wydawać takie dźwięki, że chyba obudziłby martwego.
- Rozepnij pasek... - goryl prawie już rozginał kraty z napięcia.
- ... a teraz podciągnij sukienkę nad pończochy... - goryl oszalał kompletnie.
Nagle facet złapał żonę za włosy, otworzył drzwi klatki, wrzucił żonę do środka, zatrzasnął drzwi i powiedział.
- A teraz mu się wytłumacz, że boli cię głowa...

cahir - Czw, 06.04.06, 23:05
Temat postu: Mueheheh ]:->
Przychodzi wielki jak tur, napakowany, cały w dziarach, kierowca polskiego TIR'a do domu publicznego. Burdel-mama prawie zemdlała jak go zobaczyła. Długo się zastanawiała czy dać mu jakąś swoją dziewczynę, no bo to wymłuci taką i przez tydzień zysku nie będzie. Ale myśli sobie:

- pieniądz to pieniądz, osobiście go przyjmę.

Nauczona doświadczeniem na wszelki wypadek wzięła jednak dwa pudełka wazeliny. Polski kierowca TIR'a zaczyna się rozbierać. Zdejmuje t-shirt'a a tam muskuły jak u Pudzianowskiego, tors jak u Schwarzenegera. Burdel-mamę ogarnął strach jak go da radę obsłużyć. Otwiera więc pudełko wazeliny i w pośpiechu smaruje się miedzy nogami. Kierowca TIR'a ściąga następnie spodnie - trach! A tam uda jak filary mostu. Burdel-mama już w totalnym szoku, więc dawaj dalej smarować się wazeliną między nogami. Kierowca zdejmuje slipy, a tam trach - kutas jak u słonia! Burdel mama prawie zemdlała i w przypływie rozpaczy otworzyła i zużyła od razu w całości drugie pudełko wazeliny.

Kierowca TIR'a z lekką zadumą przygląda się przygotowaniom burdel-mamy, a następnie wyciąga długi łańcuch i owija nim swoją pałę mówiąc:

- co jak co, ale w taką ślizgawicę bez łańcuchów nie pojadę!

MoD - Czw, 06.04.06, 23:24

Do Somalii przyjechał Sw. Mikołaj. Chodzi po ulicach i pyta:
- Dlaczego te dzieci są takie chude?
- Bo nie jedzą.
- Nie jedzą? To nie dostaną prezentów.

MoD - Pią, 07.04.06, 12:56

W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy kienci wyszli,
aptekarz pyta:
- Co, pierwsza randka?
- Gorzej, odpowiada chłopak, pierwsza gościna u mojej dziewczyny.
- Rozumiem - mówi aptekarz - masz tu prezerwatywę.
Chłopak sie rozochocił,
- Panie, daj pan dwie, jej Mama podobno też fajna dupa.
Po godzinie dziewczyna mówi do chłopaka:
- Gdybym ja wiedziała, że Ty taki niewychowany, cały wieczór nic
nie powiedziałes, a tylko patrzyłeś na podłogę, nigdy bym Ciebie
nie zaprosiła.
- A gdybym ja wiedział, że twój ojciec jest aptekarzem, też bym
nigdy do Was nie przyszedl.

MoD - Sob, 08.04.06, 14:24

Lew z rana postanowił się dowartościować. Złapał wiec Zająca i pyta:
- Kto jest królem dżungli.
- Ty,Ty królu - mówi wystrachany zając.
Lew puscił go i złapał zebrę:
- Kto jest królem zwierząt?
- Ty Lwie. Ty jesteś królem.
- Ok. - Lew puścil zebrę.
Lew dorwał niedzwiedzia. Powalił go i pyta:
- Mów kto jest królem zwierząt.
Miś był nie w sosie więc mówi:
- No dobra , ty jesteś królem zwierząt.
Lew dumny jak paw podchodzi do słonia i pyta:
- Ty słoń, kto jest królem zwierząt.
Słoń spojrzał i nagle złapał lwa trąbą i pierdolnął nim o skały.
Wybił mu zęby i pogruchotał kości. Lew otrząsnął się i mówi:
- Kufa, son jak nie wies to sie nie denerfuj

maver - Wto, 18.04.06, 10:48

Idzie sobie mloda dziewczyna w nocy przez park, skonczyly jej sie papierosy, a ma straszna ochote, by zapalic. Widzi jakichs trzech facetow na laweczce, podchodzi i prosi o papierosa. Po chwili odzywa sie jeden z nich:
- Ok, dostaniesz fajke, jak zrobisz nam wszystkim laski.
Dziewczyna chwile sie zastanawia, mysli: ok, niehc im bedzie, szybko sie uwine.
- Zgoda - mowi. Zabrala sie do roboty, po skonczonej zabawie jeden z facetow zgodnie z obietnica wyciaga w jej kierunku paczke papierosow. Dziewczyna czestuje sie, a on podaje jej ogien. Plomien zapalniczki oswietla jej twarz.
- Ania?! - wykrzykuje facet
- Tato?!
- Dziecko! Ty palisz?!

mona - Wto, 18.04.06, 11:45

Gościu wchodzi do klubu, widzi przy barze kumpla.
- Cześć! Czekasz na kogoś?
- Tak, na dziewczynę. Potem idziemy się ostro ruchać.
- Łooo! Fajnie masz. Długo czekasz?
- Czy ja wiem, jakieś trzy "spierdalaj", dwa "pojebało cię?" i jedno "spójrz w lustro, frajerze!"...

mona - Nie, 23.04.06, 21:32

Egzamin wstępny na studia:
- Proszę powiedzieć, dlaczego obraca się silnik elektryczny? - pyta egzaminator.
- Bo jest elektryczność.
- I to ma być odpowiedź? Dlaczego w takim razie żelazko się nie obraca? Też jest elektryczne!
- A bo ono nie jest okrągłe.
- No a kuchenka elektryczna - okrągła przecież, czemu się nie obraca?
- To z powodu tarcia - nóżki przeszkadzaja.
- No dobrze, a żarowka? Okrągła! Gładka! Bez nóżek! Czemu żarowka się nie obraca?
- Obraca się, jak najbardziej!
- ?!?!
- Przecież jak pan profesor ją chce wymienić, to co pan robi? Obraca ją pan!
- Hm, no tak, w samej rzeczy. Ale to przecież ja ją obracam, nie ona sama!
- No widzi pan, bo samo z siebie nic się nie obraca! Taki silnik elektryczny, na przyklad, potrzebuje do tego elektryczności.

q - Pią, 05.05.06, 18:04

joemonster.org napisał(a):
Lekarz do pacjenta:
- Mam dla pana dwie wiadomości - dobrą i złą. Zła to taka, że ma pan
grzyba.
- A ta dobra?
- Jest jadalny...


Nie mogłem się powstrzymać:

Ćwiczeniowca do studenta:
- Mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Zła to taka, że dostanie pan
grzyba.
- A ta dobra?
- Jest jadalny...

MoD - Nie, 07.05.06, 1:55

Siedzi facet nad rzeką i łowi ryby. Słyszy najpierw cicho, potem coraz głośniej niosący

się po wodzie i ciągle powtarzający okrzyk ,,Pierdol się...''. Po chwili widzi płynący

kajak. W kajaku siedzi gość i ostro wiosłuje. Z bliska widać, że nie używa wioseł, ale

dwóch wielkich patelni. Wędkarz myśli, myśli, a potem krzyczy do niego:
- Panie, a nie łatwiej byłoby wiosłami?
- Pierdol się!

maver - Wto, 09.05.06, 12:45

Mundial 2006, Polska - Brazylia. Piłkarze Brazyli wchdoza do szatni. Patrzą - a tam tylko jedna koszulka dla Ronaldinho. No to mowia mu - "Ronaldinho, dobra, bedziesz gral sam". Reszta druzyny poszla do pubu na piwo. Ronaldinho sam bez bramkarza niezle sie spisywal... Reszta druzyna w pubie po jakims czasie wlaczyla telegazete zeby zobaczec jaki wynik - 1:0 dla Brazylii (34' Ronaldinho) no to sie ciesza... jakis czas pozniej patrza a tam koniec meczu i wynik 1:1 (83' Rasiak). Nastepnego dnia spotykaja sie z Ronaldinho i mowia:
- Ej, stary, czemu strzelili ci bramke? Przeciez tak dobrze ci szlo...
- Ech - odpowiada - w 46' dostalem czerwona kartke...


Nauczycielka do Jasia na lekcji matematyki:
- Jasiu, a Ty dlaczego się nie zgłaszasz?
- Bo ja mam taką wiedzę, że mi ręce opadają...


Rozmawia dwóch adminów:
- Mój kumpel wczoraj w 5 minut uszkodził główny serwer.
- Jest hakerem ?
- Nie, debilem...

maquina - Czw, 11.05.06, 15:48

Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Bezsprzecznie.
- Innowacyjny.
- Przygotowawczy.
- Proletariacki.
Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Konstytucjonalizm.
- Wszystkowiedzący.
- Rozszczepienie jaźni.
- Szczęśliwe zrządzenie losu.
Słowa, które są absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
- Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
- Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
- Dobry wieczór, panie władzo. Śliczne dziś niebo, prawda?
- No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym śpiewał(a).

Marta - Pią, 12.05.06, 10:35

Najnowocześniejszy Bank Świata, super sejf. Właściciele postanowili
przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych
złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch Polaków znanych z tego,
że ukradli księżyc. Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed
sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf bedzie otwarty,
ekipa może zabrać zawartość.
Pierwsi próbują Francuzi, światło sie zapala-nie udało się. Drudzy
Amerykanie, światło się zapala-nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć, trzeci
Niemcy, światło sie zapala- nic...
Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty,
próbują zapalić światło-nic, próbują po raz kolejny- nic...
Z mroku słychać tylko cichy szept...
- K***a ... Jarek, mamy tyle kasy, na c**j ci jeszcze ta żarówka...?

q - Sob, 13.05.06, 11:55

Jedzie MasterOfDisaster po węgiel do korony, aż nagle zatrzymuje go policja:
- Tutaj jest ograniczenie prędkości do 40km/h, a pan jechał 80km/h! Ciekawe gdzie się pan tak spieszy?
- 100 zł panu przywieźć...

fala - Wto, 16.05.06, 14:01

Do reprezentacji Polski trafił nowy Murzyn. Na pierwszej odprawie przed treningiem Paweł Janas narysował na tablicy wielki prostokąt i zaczął uderzać w niego piłką.
- Piłka, rozumiesz? Bramka, tu, prostokąt. Bramka, piłka do bramki to dobrze, rozumiesz?
Wstał nasz nowy Murzyn, lekko poszarzały i odzywa się do trenera Janasa:
- Panie trenerze, ja od kilkunastu lat mieszkam w Polsce, mam tu żonę,
dzieci, a studiowałem filologię polską i mówię w tym języku lepiej niż niejeden Polak!
Paweł Janas popatrzył na niego ze zdumieniem i powiedział:
- Siadaj synu, ja mówię do Rasiaka.

cahir - Sro, 17.05.06, 22:17

Instrukcja czyszczenia muszli toaletowej:
1. Podnieść klapę muszli i wlać jedną ósmą szklanki szamponu dla zwierząt.
2. Wziąć kota na ręce i głaskając go iść wolno w stronę łazienki.
3. W odpowiednim momencie wrzucić kota do muszli, zamykając jednocześnie klapę.
W razie potrzeby stanąć na niej.
4. Kot w tym czasie samodzielnie rozpocznie czyszczenie muszli, wytwarzając przy tym
wystarczającą ilość piany. Odgłosami dochodzącymi z muszli nie należy się niepokoić
i spokojnie pozwolić kotu wyżyć się do woli!
5. Zainicjować fazę mycia turbo i płukania końcowego poprzez kilkukrotne uruchomienie spłuczki.
6. Jeśli stanie na klapie muszli było konieczne, poprosić kogoś innego o otwarcie drzwi
wejściowych. Zadbać o to, żeby nikt nie znajdował się między drzwiami łazienki, a wejściowymi.
7. Z bezpiecznej odległości możliwie szybko otworzyć klapę toalety. Duża szybkość kota
spowoduje samoczynne wysuszenie jego sierści.

MoD - Pią, 19.05.06, 11:12

Na akademii medycznej skacowani studenci mają zajęcia z anatomii i pierwszy raz mają być świadkami sekcji zwłok. Stoją wokół łóżka z ciałem. Prowadzący zajęcia nagłym ruchem ściąga prześcieradło i oczom wszystkich ukazuje się topielec w drugim tygodniu rozkładu. Dłonie studenciaków wędrują w kierunku ust, a profesor ze stoickim spokojem zaczyna wykład:
- Podczas tych zajęć dowiecie się jakie są dwie najważniejsze rzeczy cechujące lekarza. Po pierwsze: brak jakiegokolwiek obrzydzenia.
Po tych słowach lekarz wpycha palec w d*pę topielca, po czym go wyjmuje i, ku obrzydzeniu studentów, oblizuje.
- Teraz - mówi - wszyscy, którym zależy na zaliczeniu mają to powtórzyć!
Studenci medycyny to sami twardziele. Podchodzą i robią co im profesor kazał: palec w d*pę, palec w buzię. Co drugi nie daje rady i po wszystkim wymiotuje. Gdy wszyscy skończyli profesor mówi:
- I tak dochodzimy do drugiej istotnej cechy dobrego lekarza: umiejętność obserwacji. Ja wsadziłem środkowy palec, a oblizałem wskazujący. Na przyszłość proszę o więcej uwagi.

Dreamer_ - Sob, 20.05.06, 11:42

Rozmowa dwóch kumpli:
- Słyszałeś, że Stefana wczoraj dresiarze 2 razy pobili?
- Nie, a dlaczego?
- Pierwszy raz dostał bo nie chciał oddać komórki. Ale w końcu oddał.
- A drugi raz?
- To był Sagem.

cahir - Sob, 20.05.06, 16:10

Jasiu oznajmia mamusi:
- Jutro przedstawię wam swoją dziewczynę.
- Dobrze kochanie, a jak ma na imię - pyta mama.
- Romek.
- Ależ synku to przecież chłopiec!
- Oj kurwa, uwzięliście się, Romek jutro kończy 40 lat, a wszyscy ciągle "chłopiec i chłopiec" !

yanoo - Sob, 20.05.06, 23:27

Zaczęło się od tego, że znajoma (nota bene - będąca w trakcie pisania pracy magisterskiej na prawie) miała status na gg "kto na to głosował? - dno, dno, dno!!" dotyczący wyboru zwycięzcy Eurowizji - Lordi.

Cytat:
Yanoo 0:16:57
ja ci dam dno :P
Yanoo 0:17:04
lordi wymiótł :D
Garcija 0:18:09
dno dno dno
Garcija 0:18:15
kicz i tandeta
Yanoo 0:18:17
\m/ -.- \m/
Garcija 0:18:26
gdyby nie ubrali tych masek to nikt by na nich nie zaglosowal
Yanoo 0:18:40
kicz i tandeta to cała eurowizja
Yanoo 0:18:53
oni przynajmniej sobie fajnie jaja robią
Garcija 0:19:46
eurowizja jest normalnym festiwalem dla normalnych ludzi na poziomie


Nie mogłem się powstrzymać przed wstawieniem tego tutaj :diab jak się cieszę, że nie jestem normalnym człowiekiem na poziomie :wiosna :wiosna :wiosna

Erotyczny - Nie, 21.05.06, 14:04

******************************************************************************
Mała amerykańska dziewczynka przychodzi rano do kuchni i widzi półnagiego mężczyznę, który grzebie sie w lodówce.
Dziewczynka: Czy pan jest naszym nowym babysitter?
Mężczyzna: Nie. Ja jestem nowym motherfucker.
******************************************************************************
- Staro, obrucilabys się ku mnie.
- Kces mnie, mój chlopecku?
- Nie, ino puscos baki.
******************************************************************************
Kowalski: Proszę wybaczyć panie kierowniku, ale w tym miesiącu nie dostałem premii...
Kierownik: Wybaczam panu.
******************************************************************************
Koniec lat 60-tych, okres "zimnej wojny" w rozkwicie. Do Breżniewa przyjeżdża z Pragi sam Dobry Wojak Józef Szwejk. Nie obywa się przy tym bez pokaźnej porcji alkoholi. W pewnej chwili Breżniew powiada: - No, mój drogi Józefie, pozwól, że ci coś zaprezentuję. I prowadzi Szwejka do niewielkiego pomieszczenia, w którym stoi tajemniczy pulpit z trzema przyciskami. Breżniew: - Popatrz, gdy nacisnę pierwszy, całe Chiny wylecą w powietrze. Gdy nacisnę drugi, szlag trafi całą Amerykę. A tym trzecim mogę wyp.... cały świat !

Szwejk zamyślił się i powiada tak: - A to u nas w Pradze żyła kiedyś stara, niedołężna hrabina Svobodova, i miała ona trzy nocniki. Miała miedziany, miała żeliwny, a trzeci był porcelanowy. I wyobraź sobie, Leonidzie... pewnego dnia obsrała się na schodach.
******************************************************************************

cahir - Nie, 21.05.06, 21:06

Amerykanin, Niemiec i Rusek mieli nakarmić kota ostrą musztardą.
Amerykanin położył dwa kawałki wołowiny, a między nimi spodek z
musztardą.
- To przekupstwo! - krzyczy Rusek.
Niemiec posmarował kawałek wołowiny musztardą, a drugi zjadł.
- To oszustwo! - krzyczy Rusek.
Rusek zjadł wołowinę, posmarował kotu pod ogonem musztardą. Kot
zamiauczał żałośnie i wszystko wylizał do czysta. Na to Rusek:
- Zwróćcie uwagę towarzysze, że kot zjadł musztardę dobrowolnie
i z pieśnią na ustach.

mona - Pon, 22.05.06, 21:29

W środku nocy z knajpy wychodzi napruty facet w towarzystwie 1,5 metrowego krokodylka..
Po kilku krokach krokodylek zaczyna:
- Taki kawal do domu... zimno... ogonek sobie o chodnik obtarlem... nie badz sknera, pojedźmy do domu...
Na to facet:
- Chrochodylek, jestesz szuper kumpel......jak chczesz to pojeziemy!
Wsiedli do autobusu, krokodylek zaczyna:
- Ty, ale tu brod. Smierdzi jak w chlewie, ktos pawia rzucil w kacie... Sknera jestes, moze jednak postawisz taksowke...
Facet:
- Chrochodylek, zaczynasz mie drz... darz....wkurzac! Ale i tak cie lubie. Pojedziemy taryfa.
Po wejsciu do taksowki krokodylek zaczyna:
- Ty nawet taksowki wybrac nie umiesz...zobacz jak drogo... i drzwi ogonek mi przycięły... niewygodnie jakos... juz lepiej pojdzmy piechota...
Facet:
- Chrochodyl, kurna! Menda jestes i naprawde juz mie wkurzasz. Ale i kumpel z ciebie dobry. Pojdziemy!
Wysiedli, ida, krokodylek zaczyna:
- O, rany, znowu zimno... i tak daleko jeszcze, moze bys mnie wzial na rece...
Facet:
- Chrochodylek, jestes menda i wieprz i juz cie nie lubie, i jednomnie tylko pociesza: jak jutro wytrzezwieje, to ciebie juz nie bedzie...

maquina - Wto, 23.05.06, 20:53

[z prhn-u]

Jacek Fedorowicz + Tadeusz Ross

- Kolego Fedorowicz! Kolega popełnia straszne błędy językowe. Kolega
powiedział przed chwilą: fragment wiersza. A przecież fragment jest to coś,
co odbywa się w drożdżach. Piwo fragmentuje. Oranżada może być
sfragmentowana.
- Sfermentowana. To jest ferment.
- Nie. Ferment to jest szczelne zamkniecie. Mówimy: fermetycznie zamknięte.
- Hermetycznie.
- Kolego... kogo kolega chce uczyć? Czy kolega nie wie, ze ja jestem
świetny
langusta?
- Kolega jest świetny co?
- Langusta. Czyli taki, co zna języki.
- Lingwista! Langusta to jest taki skorupiak. Bardzo smaczny zresztą.
- Nie. Skorupiak, to może być: szkrab, krawatka, homer...
- Homar!
- Nie. Homar to jest taki owad. Mówi się, że pod wieczór najbardziej homary
kąsają.
- Komary!
- Kolega naprawdę nie ma za grosz pigmentu do języków.
- Aaa, tu kolegę złapałem. Nie można mieć pigmentu do języków, bo pigment
nie ma nic wspólnego z językiem. Pigment jest to taki mały człowiek.
- Tacy mali ludzie to chyba Pigmeje?
- Nie. Pigmeje to są góry. Miedzy Francją a Hiszpanią leży cały pas takich
Pigmejów.
- To są Pireneje!
- Pireneje to są starożytne budowle w Egipcie. Jest Sfinks, a dookoła niego
Pireneje. Budowali je bardzo dawno temu farmazonowie.
- Fanfaronowie!
- Jak?
- Był nawet taki film według Prusa: Fanfaron.
- Tak jest! Widziałem! Fanfaron Tulipan.
- Gratuluję. Kolega jest też świetnym langustą.

mietek - Wto, 23.05.06, 23:11

Przyjeżdża Benedykt XVI do Auschwitz, głosi kazanie. Nagle sie zamyśla, wskazuje reką i mówi:
- A tam chodziliśmy na kremówki

mietek - Wto, 23.05.06, 23:14

Ja i mój kumpel, wybraliśmy się na studiach do Londynu na praktyki. Angielski w normie, nie było specjalnych problemów, choć czasem...
Kumpel zamówił w knajpie steka słowami:
- May I have a bloody steak, please?
Ja czerwony, krztuszę się ze śmiechu a kelner, rodowity Anglik nic, twarz blacha, zanotował sobie w notesie i pyta:
- Would you like to have it with some fucking potatoes, sir?

Zuraw - Sro, 24.05.06, 20:36

Jeden z profesorów UJ opowiadał kiedyś na seminarium o sobie taką
historię:
"Główne miejsce w moim życiu zajmuje matematyka. Nie mam głowy do sprawy
codziennego życia. Niemniej czasami staram się pomóc mojej żonie i być
dobrym mężem i ojcem. Pewnej słonecznej soboty żona poprosiła mnie żebym
wyszedł z 9-miesięcznym dzieckiem na spacer. Oczywiście zgodziłem się.
Włożyła mi malucha do wózka i poszedłem do parku. Siadłem sobie na słońcu,
dzieciak usnął, a ja, żeby się nie nudzić, wyjąłem zeszyt i zacząłem
rozmyślać nad jakimś problemem matematycznym. Problem był ciekawy, po pewnym
czasie udało mi się znaleźć fajne rozwiązanie. Stwierdziłem, że trzeba
rozwiązanie przepisać na czysto, bo w zeszycie, który miałem przy sobie,
było to zapisane nieporządnie. Zebrałem się i wróciłem do domu. Pierwsze
pytanie żony było 'Gdzie jest dziecko?'. Panowie (zwrócił się do obecnych na
seminarium), moja żona to święta kobieta. Bo ona się zdenerwowała dopiero
wtedy, jak powiedziałem, że nie pamiętam w którym parku byłem."

MoD - Czw, 25.05.06, 5:02

- Kochanie... gdzie jest Piotruś?
- Na podwórku. Dlaczego pytasz?
- Och! To może się teraz troszkę zabawimy, co?
- To jest myśl! Włączaj komputer!

cahir - Pią, 26.05.06, 10:35

Kanadyjczyk je sobie spokojnie śniadanie (chleb z marmoladą). Przysiada się do niego żujacy gumę Amerykanin.
- To wy w Kanadzie jecie cały chleb? - dziwi się Amerykanin.
- No, tak.
- My w USA jemy tylko środek. Skórki odkrajamy, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Kanady - stwierdza pogardliwie Amerykanin, żujac swoja gumę. Kanadyjczyk nic.
- A marmoladę jecie? - pyta po chwili Amerykanin.
- No, tak.
- My w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki i pestki zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na dżem i sprzedajemy do Kanady - mówi Amerykanin i dalej żuje gumę.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
- No oczywiście.
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Dziwne. My w Kanadzie swoje prezerwatywy zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA...

revo - Pią, 26.05.06, 23:01

status na gg mojego szefa:
"Nie ma się z czego śmiać. Papież może przyjechać i do twojego miasta!"

mietek - Sob, 27.05.06, 11:02

To było jakieś 10 lat temu z okładem, w Jastrzębiej Górze, w okresie wakacji. Przebywałem z kolegą Wojtkiem na miejscowym polu namiotowym. Zaplecze sanitarne tegoż obiektu sprowadzało się do podwójnej drewnianej budy z "serduszkami wyrżniętymi w drzwiach", tzn. dwie kabiny oddzielała tylko "ścianka" z cienkich desek, oklejonych gazetami.
Na wyjeździe tym raczyliśmy się głównie importowanym ginem (który z powodu likwidacji Pewexów, można było kupić taniej niż "Stołową"). Jako popitki używaliśmy tzw. "soczku" - czyli zagęszczonego syropu owocowego rozrobionego z kranówą. Tyle gwoli wprowadzenia w temat.
Akcja odbyła się pewnego poranka, kiedy ciężko skacowani udaliśmy się do "przybytku" w wiadomym celu (zaznaczam, iż chodzi o dłuższe posiedzenie). Przypadkiem Wojtek wszedł do jednej kabiny, a mnie, ponieważ szedłem trochę za nim, ubiegła jakaś dziewczyna.
No więc stoję sobie i czekam na swoją kolej, no i faktycznie - drzwi się otwierają, dziewczę wychodzi ze sracza, robi dwa kroki po czym... staje jak wryta, patrzy na drzwi drugiej kabiny (gdzie siedzi Wojtek), po czym odchodzi z wyrazem totalnego szoku na twarzy.
Sprawa wyjaśniła się później w namiocie. Kiedy opowiedziałem zajście Wojtasowi, posiniał, zatkało go i mówi:
- Wiesz, myślałem, że to ty wyłazisz z tej drugiej kabiny, bo już skończyłeś, więc zawołałem za tobą "ZRÓB JESZCZE TROCHĘ SOCZKU!!!".

MoD - Sob, 27.05.06, 12:15

Zdania, które padly w sadach.

Pytanie: Kiedy sa Pana urodziny?
Odpowiedz: 15 lipca.
P: Którego roku?
O: Kazdego roku.

*******************
P: Ta amnezja ogranicza calkowicie Pana zdolnosc do zapamietywania?
O: Tak.
P: W jaki sposób sie ona objawia?
O: Ja zapominam.
P: Pan zapomina. Moze nam Pan podac jakis przyklad czegos, co Pan zapomnial?

************************
P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Pania mieszka?
O: 38 albo 35, stale mi sie myli.
P: Jak dlugo on juz z Pania mieszka
O: Jakies 45 lat...

**********************
P: Jak zakonczylo sie Pani pierwsze malzenstwo?
O: Smiercia.
P: Czyja smiercia?

*******************
P: Moze Pani opisac ta osobe?
O: On byl sredniego wzrostu i mial brode.
P: Czy to byla kobieta, czy mezczyzna?

*************************
P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonal Pan na zwlokach?
O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwlokach.

*****************
P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedziec slownie, OK? Do której szkoly chodziles?
O: Slownie.

*******************
P: Przypomina sobie Pan, o której zaczal Pan autopsje?
O: Autopsje zaczalem o godzinie 8:30.?
P: Czy Pan "X" byl wtedy martwy?
O: Nie, siedzial na stole i dziwil sie, dlaczego dokonuje na nim autopsji.

*********************
P: Panie Doktorze, zanim rozpoczal Pan autopsje Iksinskiego zbadal Pan puls?
O: Nie.
P: Zmierzyl Pan cisnienie?
O: Nie.
P: sprawdzil Pan oddech?
O: Nie.
P: A wiec jest mozliwe, ze pacjent jeszcze zyl, kiedy dokonywal Pan autopsji?
O: Nie.
P: Jak moze byc Pan tak pewny, Panie Doktorze?
O: Poniewaz jego mózg stal w sloju na moim stole.
P: Ale czy pomimo to, moglo byc mozliwe, ze pacjent byl jeszcze przy zyciu?
O: Tak, bylo mozliwe, ze jeszcze zyl i praktykowal gdzies jako adwokat.

*****************
P: I co sie stalo potem?
O: Powiedzal: musze cie zabic, bo móglbys mnie rozpoznac.
P: I zabil Pana?

***************
P: Jestem pewien, ze jest pan uczciwym i inteligentnym czlowiekiem..
O: Dziekuje. Gdyby nie obowiazywala mnie przysiega, odwzajemnilbym komplement.

mietek - Nie, 28.05.06, 23:13

W gabinecie rentgenologicznym Szpitala Wojskowego w Lublinie dwóch techników ogląda wykonane przed trzema zaledwie minutami, zdjęcie klatki piersiowej nałogowego palacza.
- Kazik - pyta jeden - Co to za małe szkieleciki stojące jakby w szeregu na całym lewym płucu tego gościa?
Kazik przygląda sie dłuższą chwilę, podnosi się, otwiera drzwi, wystawia głowę na zewnątrz, potem podchodzi do konsolety sterującej aparatem i mówi:
- Trochę za dużą moc promieni nastawiliśmy. To dzieci z przedszkola "Jagódka", przyszły na szczepienie do gabinetu obok i czekają na korytarzu.

MoD - Pon, 29.05.06, 16:12

Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem.
Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.
Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak? A też jadł tyle cukierków?
- Nie, on się po prostu nie wpierdalał w nie swoje sprawy.

Paczesiowa - Czw, 01.06.06, 16:56

- Co ma wspólnego pokój dziecinny i portret Bolesława Chrobrego?
- Tu i tu dziecko Mieszka.
* * *
Pytanie do Rasiaka po meczu z Kolumbią:
- Grzegorz gdzie byłeś?!
- Biegałem...
- Ale ta koszulka jest sucha i nawet nie pachnie?...

maver - Pon, 05.06.06, 14:02

Po czym poznac, ze przesadziles z kawą?

1. Otwierasz drzwi zanim ktos zapuka.
2. Jezdzisz na nartach nawet pod gore.
3. Zawsze dostajesz bilet pospieszny, nawet parkingowy.
4. Masz kubek do kawy z obrazkiem swojego kubka do kawy.
5. Pielegniarka musi miec kalkulator naukowy aby zmierzyc twoj puls.
6. Skonczyles robic sweter, choc nie masz pojecia jak sie robi na drutach.
7. Mielisz ziarnka swojej kawy w swoich ustach.
8. Spisz z otwartymi oczami.
9. Filmy video ogladasz na PLAY FF.
10. Jedyny czas kiedy tak w zasadzie stoisz nieruchomo jest podczas trzesienia ziemi.
11. Twoj ulubiony kubek do kawy jest ubezpieczony w PZU.
12. Zostales pracownikiem miesiaca w kawiarni a nigdy nie byles tam zatrudniony.
13. Zuzyles w tym tygodniu trzy pary butow do tenisa.
14. Zaczales obgryzac paznokcie innych ludzi.
15. Nie mrugnales od ostatniego ksiezycowego zacmienia.
16. Twoj T-shirt mowi: "Bezkofeinowa kawa to sprawka diabla"
17. Jestes tak rozdygotany, ze ludzie uzywaja twoich rak by rozmieszac swoja margerite.
18. Na komputerze potrafisz napisac szescdziesiat slow na minute. Stopami.
19. Nie pocisz sie... sączysz sie.
20. Przetarlo sie uszko na twoim ulubionym kubku.
21. Zapominasz rozwinac Snickers'a przed zjedzeniem.
22. Wybudowales miniature miasta z malych plastikowych mieszadelek.
23. Ludzie dostaja rozstroju nerwowego od samego patrzenia na ciebie.
24. JACOBS posiada zastaw hipoteczny na twoim domu.
25. Ludzie moga testowac baterie w twoich uszach.
26. Twoje, nomen omen, kubeczki smakowe sa tak zdretwiale ze moglbys wypic wszystko.
27. Kiedy stajesz gdzies na wzgorzu zaczynasz slyszec radio, choc nie masz odbiornika.
28. Kiedy ktos pyta. "Jak sie masz?", Ty mowisz: "Dobrze... do ostatniej kropli."
29. Chcesz byc poddany kremacji bo tylko tak mozesz spedzic swoja wiecznosc w konsystencji mielonej kawy.
30. Pragniesz powrocic jako kubek kawy w swoim nastepnym zyciu.
31. Twoje urodziny sa swietem panstwowym w Brazylii.
32. Bylbys sklonny posiedziec bez przymusu w tureckim wiezieniu.
33. Mowisz doskonale po arabsku choc nigdy nie brales lekcji.
34. Twoj termos to po prostu mala cysterenka na kolkach.
35. Twoje wargi trwale sa uksztaltowane w popijajacej pozycji.
36. Nawet w sennych spacerach spieszysz sie.
37. Mozesz pracowac dluzej niz kroliczek Energizer'a.
38. Twoj nerwowy ruch mozna odnotowac na skali Richter'a.
39. Twoje trzy ulubione rzeczy w zyciu to... kawa przedtem, kawa podczas i kawa po.
40. Swoja sztuczna szczeke zamaczasz w reszcie wieczornej kawy.

roolin - Pon, 05.06.06, 23:56

Ankieta na PolishTracker:

Dokąd nasze orły dojdą w mistrzostwach?

Do szatni
Na boisko jak Bóg da
Bez Edytki z hymnem nie ma szans
Do finału (jak ich wpuszczą na trybuny)
Zajdą na scenę i zasiądą obok bociana
Mamy Rasiaka i nie boimy się go użyć

maver - Pon, 12.06.06, 15:15

Główny Urząd Celny postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: "Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...

==================

Co jest najszybsze w komputerze 286 ?
- Wiatraczek.

==================

Ilu techników z Microsoftu potrzeba, aby wymienić żarówkę?
Ani jednego. Gates zwołuje konferencję prasową i ogłasza, że odtąd obowiązującym standardem jest ciemność.

==================

Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mowi:
- Slyszalem, ze wy, Polacy to jestescie straszni pijacy. Zaloze sie o 500$, ze zaden z was nie wypije litra wodki jednym haustem. W barze cisza. Kazdy boi sie podjac zaklad. Jeden gosciu nawet wyszedl. Mija kilka minut, wraca ten sam gosciu, podchodzi do Amerykanina i mowi:
- Czy twoj zaklad jest wciaz aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wodki podaj!
Gosciu wzial gleboki oddech i fruuu... z litra wodki zostala pusta butelka. Amerykanin stoi jak wryty, wyplaca 500$ i mowi:
- Jesli nie mialbys nic przeciwko, moglbym wiedziec, gdzie wyszedles kilka minut wczesniej?
- Wiesz, 500$ to kupa forsy, poszedlem do baru obok sprawdzic, czy mi sie uda.

==================

Nowy manager zatrudnil sie w duzej miedzynarodowej firmie. Pierwszego dnia wykrecil wewnetrzny do swojej sekretarki i drze sie:
- Przynies mi, kurwa, tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwal sie gniewny meski glos:
- Wybrales zly numer! Wiesz z kim rozmawiasz?!
- Nie!
- Z dyrektorem naczelnym, ty idioto!!
- A wiesz, z kim ty, kurwa, rozmawiasz?!
- Nie!
- No i dobrze!

roolin - Sob, 17.06.06, 14:11

Miedzynarodowy wyscig kolarski. Peleton wlasnie zbliza sie do ostatniego odcinka wyscigu. Lecz nagle... Co to?! Ktos, nie wiadomo dlaczego rozlal na tor beczke oleju, teraz na zakrecie czeka na kolarzy duza sliska plama. Alez sie bedzie dzialo! Wpadaja pierwsi zawodnicy. Oto wlasnie reprezentant Rosji z gromkim okrzykiem i gracja rzuconej cegly pedzi na spotkanie Matuszki Ziemi. Zaraz po nim Niemiec atakuje kierownice roweru, bierze szturmem, przelatuje nad nia i po krótkiej powietrznej walce solidnie grzmoci o ziemie. Sekundy pózniej Anglik ze stoickim spokojem, flegmatycznie zsuwa sie z roweru i zajmuje pozycje horyzontalna pod kolami swego bicykla. Nastepnie Francuz, jak na prawdziwego kochanka przystalo, chwile balansuje wyprostowany po czym pada brzuchem na wyczekujaca go tesknie ulice. Wloch zdazyl tylko krzyknac "Mamma mia!" i juz lezy rozplaszczony na asfalcie jak dobra pizza na patelni. Amerykanin chwile walczyl próbujac utrzymac sie na siodelku wierzgajacego roweru, jednak podobnie jak poprzednicy zostaje zmieciony z rumaka niczym kowboj na rodeo. Wszyscy daja pokaz prawdziwie sportowej determinacji, walki i fantazji, tylko Polak, wjezdzajac zreszta jako jeden z ostatnich, wzial sie i zwyczajnie wyje*al...
---------------------------------------------------------------------------
po pewnym weselu na wiosce polowa gosci trafia do szpitala, druga polowa do sadu. w sadzie pierwszy zeznaje swiadek panny mlodej:
- panie sedzio, tancze sobie z panna mloda - jeden kawalek, drugi, trzeci , potem kolejny wolny- a tutaj pan mlody jak zza stolu nie wyskoczy, jak nie przebiegnie przez pol sali i jak nie kopnie pannie mlodej miedzy nogi z calej sily..
sedzia, az sie wykrzywil: -upsssss!! to musialo bolec!!
swiadek: -bolec!!? trzy palce mi zlamal!!..
---------------------------------------------------------------------------
Jasiu z Małgosią spotkali się w parku. Postanowili odbyć swój pierwszy raz.
Małgosia położyła się na ławce, na Małgosi Jaś, ale ponieważ nie był doświadczony,
to wsadził swojego ptaka w dziurę po sęku i zaczyna robić swoje.
Małgosia spostrzegła błąd nowicjusza i mówi:
- Jasiu, rżniesz w dechę!
A Jasiu:
- Sie wie! Fachura!
---------------------------------------------------------------------------
Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok "tirówek". Żona pyta:
- Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane?
- Robią ludziom przyjemności za pieniądze.
- A dużo można na tym zarobić
- Oj, bardzo dużo, kochanie.
- To może i ja bym stanęła? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne...
Mąż unosi brwi ze zdziwienia:
- No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja też się zgadzam.
- A co muszę zrobić? - pyta zona.
- Stań tu, ja stanę 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz "stówa" i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, że musisz porozmawiać z menadżerem i przybiegnij do mnie.
- Ok.
Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się samochód. Żona podchodzi, a kierowca pyta:
- Ile?
- Stówa.
- Ale ja mam tylko siedem dych.
- Pan poczeka, muszę porozmawiać z menadżerem.
Żona biegnie do męża i pyta:
- Józek, ale on mówi, że ma tylko 70. Zrobić to?
- Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki.
Żona biegnie z powrotem i mówi, że zrobi ręką za siedem dych. Gość się zgadza, wyciąga interes... oczom żony ukazuje się instrument długi aż do kolan klienta. Żona wytrzeszcza oczy i mówi:
- Muszę porozmawiać z menadżerem.
Biegnie zdyszana do męża i woła:
- Józek, nie bądź świnia, pożycz mu te trzy dychy!
---------------------------------------------------------------------------
Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy
drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi.
Jeden z tych kolesiów do drugiego:
- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie
łysego w glace.
Łysy się odwraca, a koleś:
- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...
Łysy:
- Żaden Krzychu, k....a, dotknij mnie jeszcze raz to Ci j..ne!
- i się odwraca.
Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:
- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta,
że go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i
pac łysego w glace.
Łysy zjeżony się odwraca, a koleś:
- Krzychu, no k....a, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej
ławce przesiedzielismy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?
Łysy:
- Kurwa, nie bylem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak
przy....dole, że się nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby wylutować kolesiowi, ale
dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś
cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i ogladajmy...
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają.
Pierwszy koleś znowu do drugiego:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymysliłeś,
ale idę o 1000, że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.
Ida do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego
w łeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś:
- Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace
na....dalam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!

roolin - Pon, 19.06.06, 16:01

Cytaty:Mundial '06
"Holandia, ktora nie dyktuje warunkow gry to jakas dziwna Holandia" -Roman Kolton, Polsat
"Musimy o to spytac Andrzeja Niedzielana w studiu, ale on przeciez jakpada, to nigdy nie udaje, wiec pytanie nie jest skierowane do niego" - Bozydar Iwanow, Polsat
Druzyna Wybrzeza Kosci Sloniowej rozpoczela nienajlepiej, przegrala w pierwszym meczu z Afryka" - Roman Kolton, Polsat
"Sanchez bije sobie brawo, ale powinien strzelic sobie z ktorejs z rak w glowe. Dawno nie widzielismy bowiem tak bezmyslnego bramkarza." - Andrzej Janisz, Polskie Radio
"Ze Kalanga spojrzal na te swoja potwornie umiesniona, prawa noge. Wszystko z nia w porzadku" - Andrzej Janisz, Polskie Radio
"Musimy powrocic jednak do watku argentynsko-serbsko-czarnogorzanskiego" - Przemyslaw Babiarz, TVP
"Marzenia odplywaja jak chmury, ktore przegania wiatr. Marzenia ulatuja jak dym z kominow Zaglebia Ruhry, gdzie przegralismy z Ekwadorem" - Tomasz Zimoch, Polskie Radio
"Wanchope przypomina koszykarza, bo przeciez nim byl" - Tomasz Zimoch, Polskie Radio
"Mora jest niezbyt muskularny, wiec wydaje sie, ze to chlopczyk z przedmiesc Quito, gdzie zreszta mieszka i trenuje" - Tomasz Zimoch, Polskie Radio
"Podnosi sie Wlodek Smolarek" - Dariusz Szpakowski, TVP
"Janas chyba zmienil zdanie, choc Brozek byl juz rozebrany" - Dariusz Szpakowski, TVP
"Na trybunach cesarz Beckenbauer, jeden z dwoch ludzi na Ziemi, ktorzyzdobyli mistrzostwo swiata jako pilkarz i jako zawodnik" - Dariusz Szpakowski, TVP
"Sobolewski wystawil ze zmeczenia swoj dlugi jezyk i polozyl go na wardze" - Polskie Radio
"To moze trener Strejlau cos powie o Arabach, bo ja od nich znam tylko Bin Ladena z telewizji" - Wojciech Kowalczy, Polsat
"Hiszpania pierwsze spotkanie ze Slowakami rozstrzygnela juz po pierwszym meczu" - Przemyslaw Pelka, Polsat
"To juz nie jest taka Hiszpania jak kiedys, gdy wszyscy Hiszpanie pochodzili ze swojego kraju" - Przemyslaw Pelka, Polsat
"Fabien Barthez - niski, lysy, krotko ostrzyzony" - Polskie Radio
"Camoranesi poprawil wlosy, ale tam nie ma co poprawiac. Sciagniete gumka sa idealnie nasmarowane jakims zelem" - Andrzej Janisz, Polskie Radio
"Na trybunach trzydziesci siedem Wlochow i okolo 3.000 kibicow z Ghany..." - TVP, Dariusz Szpakowski
"A my widzimy raz jeszcze Yahye Golmohammadiego. Co za nazwisko! Strzelic gola z takim nazwiskiem!" - Miroslaw Trzeciak, TVP
"I teraz kolejna sytuacja. Korner, bramkarz - nie wiem - muchy chyba lapie" - Jacek Gmoch, TVP
"Troszke za wolni sa bardzo" - Jacek Gmoch, TVP
"A to jest juz bramka, czyli typowo angielskie zagranie" - Jacek Gmoch, TVP
"Jesli poszedlby dalej, byloby mu trudno strzelic. A juz zwlaszcza, gdy nie ma lewej nogi" - Jacek Gmoch, TVP
"Dwight Yorke biega moze juz nie tak szybko i dobrze jak kiedys, ale za to zawsze w dobrym kierunku" - Przemyslaw Pelka, Polsat
"Cala Anglia odetchnela, bo Rooney wroci dopiero na 1/8 finalu" - Jacek Jonca, TVP
"Na razie kibice angielscy zachowuja sie wyjatkowo grzecznie.Oczywiscie zaden z nich nie siedzi" - Andrzej Janisz, Polskie Radio
"Crouch wyglada na paralityka, ale podobno sporo cwiczy"- Wlodzimierz Szaranowicz, TVP
"Meksykanski arbiter bez zadnej charakteryzacji moglby zagrac w filmach sprzed powiedzmy 40 lat, gdy bylo zapotrzebowanie na ulizanego macho z wklepana we wlosy brylantyna. Sniady, opalony, czerwona koszula, czarne spodenki, zgrabna sylwetka. Caly czas ma kontakt z dziecmi, gdyz jest nauczycielem" - Andrzej Janisz, Polskie Radio
"Japonski arbiter nawet nie skrzywil tego swojego skosnego oka." - Program 1 Polskiego Radia
"..czarnoskorego o kolorze dwoch czarnych kaw... takich mocnych." - Program 1 Polskiego Radia
"Do konca spotkania pietnascie minut, z sekundami. Teraz juz dokladnie szesnascie." - Dariusz Szpakowski, TVP
"Zurawski opuscil pole karne przeciwnika, czym wprowadzil w zaklopotanie obroncow Ekwadoru." - Dariusz Szpakowski, TVP

Zuraw - Sro, 21.06.06, 10:28

Ponizej cytuje jedno z pytan, ktore pojawilo sie na egzaminie na wydziale
chemii NUI Maynooth (National University of Ireland)
Odpowiedz jednego ze studentow była na tyle wyjatkowa, ze profesor podzielil
się z nia ze swoimi kolegami a pozniej jej tresc przedstawil w internecie.

Pytanie:
Czy pieklo jest egzotermalne (oddaje ciepło) czy endotermalne (absorbuje ciepło)?
Wiekszosc odpowiedzi oparta była na prawie Boylesa, które mowi ze w stałej
temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia.
Jeden ze studentow napisal tak:

Najpierw musimy stwerdzic jak zmienia się masa piekla w czasie. Do tego
potrzeba jest liczba dusz które ida do piekla i liczba dusz która pieklo
opuszcza. Moim zdaniem, można ze sporym prawdopodobienstwem przyjac, ze
dusze, które raz trafily do piekla nigdy go nie opuszczaja.
Na pytanie ile dusz idzie do piekla, można spojrzec z punktu widzenia wielu
istniejacych dzisiaj religii.
Wiekszosc z nich zaklada ze do piekla idzie sie wtedy gdy nie wyznaje się
tej wlasciwej wiary. Ponieważ religii jest wiecej niż jedna i dlatego ze nie
można wyznawac kilku religii jednoczesnie, można zalozyc, ze wszystkie dusze
ida do piekla.
Patrzac na czestotiwosc narodzin i smierci można zalozyc, ze liczba dusz w
piekle wzrastac bedzie logarytmicznie.
Rozwazmy wiec pytanie o zmieniajacej się objetosci piekla. Ponieważ wg prawa
Boylesa wraz ze wzrostem liczby dusz
rozszerzac się musi powierzchnia piekla tak aby temeratura i cisnienie w
piekle pozostaly stele istenieja dwie mozliwosci:

1. Jeśli pieklo rozszerza się wolniej niż liczba przychodzacych do niego
dusz, temperatura i cisnienie w piekle będzie tak dlugo roslo az pieklo się
rozpadnie.
2. Jeśli pieklo szybciej się rozszerza niż liczba przychodzacych tam dusz,
wówczas temperatura i cisnienie w piekle będzie spadac tak dlugo az pieklo
zamarznie.
Która z tych mozliwosci jest bardziej realna?

Jeśli wezmemy pod uwage przepowiednie Sandry, która powiedziala do mnie '
predzej pieklo zamarznie niż się z toba przespie ', jak również to ze
wczoraj z nia spalem, możliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego tez jestem
przekonany, ze pieklo jest endotermalne i musi byc już zamarzniete. Z uwagi
na to ze pieklo zamarzlo, można wnioskowac, ze żadna kolejna dusza nie może
trafic do piekla, a ponieważ
pozostaje jeszcze tylko niebo dowodzi to tez istnienie Osoby Boskiej, co z
kolei tlumaczy dlaczego Sandra caly wczorajszy wieczor krzyczala ' Oh God '

Student otrzymal ocene ' Bardzo dobry '

p.s. sorki za brak polskich znaków, takie dostałem

yanoo - Czw, 22.06.06, 11:47

Na Świecie istnieje tylko jedna zasada - musisz uszczęśliwiać
kobiety!
- Zrób coś, co ona lubi, a nabijesz za to punkty
-Zrób coś, czego ona nie lubi, a stracisz punkty
- Zrób coś, co ona lubi i oczekuje tego od Ciebie -
a nie dostaniesz za to żadnych punktów

Zacznijmy od podziałki systemu punktowego - wygląda
to następująco:

1) Proste obowiązki

Ścielisz łóżko: +1
Ścielisz lóżko, ale zapominasz ułożyć na nim
ozdobnych poduszeczek: 0
Po prostu rzucasz kołdrę na pogniecione
przescieradło: -1
Idziesz jej kupic extra cienkie podpaski ze
skrzydełkami: +5
Robisz to samo w burzę snieżną: +8
Wracasz z tych zakupów, ale z piwem: -5
Wracasz z wyprawy po podpaski z piwem, ale bez
podpasek: -25
Nocami sprawdzasz szelesty, które wydają się jej
podejrzane: 0
. nie znajdując niczego: 0
Jeżeli coś znajdziesz: +5
Zabijasz to kijem do golfa: +10
Gdy to był jej kot: -40

2) Zobowiązania socjalne

Przez całe party zostajesz u jej boku: 0
Zostajesz chwilę u jej boku, a potem idziesz do
- kolegi: -1
- kolega ma na imię Agnieszka: -4
- Agnieszka jest tancerką: -6
- z powiększanym biustem: -18
Na jej urodziny zabierasz ją na niezłe jedzenie: 0
Nie jest to bar szybkiej obslugi: +1
Jest to bar szybkiej obsługi: -2
Jest to knajpa z ekranem do transmisji sportowych: -3
Ta sama knajpa z transmisjami "live": -10
. a Ty pomalowałeś twarz w barwy klubowe: -50

Wychodzisz z kumplem: -5
Twój kumpel jest szczęśliwie żonaty: -4
. jest kawalerem: -7
Jeździ sportowym samochodem: -10
. i to włoskim ...: -25

Idziesz z nią do kina: 0
Na film, który jej się podoba: +1
Na film, którego Ty nienawidzisz: +5
Na film, który Tobie sie podoba: -2
Na film, w którym cyborgi pożerają ludzi: -9
. wcześniej ją okłamujesz i mówisz, że będzie to
film o miłości: -15

3) Twój wygląd

Rośnie Ci widoczny brzuch: -10
To samo, ale trenujesz, by się go pozbyć: +8
To samo, ale Ty przerzucasz się tylko na szelki: -25
. i nosisz koszule typu Hawaje -35
Mówisz "nic nie szkodzi", bo ona ma podobny: -800

4) Pytania kłopotliwe

Ona: Czy jestem za gruba?
Zwlekasz z odpowiedzią: -10
Pytasz: Gdzie?: -35
Każda inna odpowiedź: -20

5) Komunikacja

Sluchasz jej: 0
. i próbujesz wyglądać na skoncentrowanego: -10
. ponad 30 minut: +5
Ponad 30 minut podczas transmisji meczu w
telewizj:i +12
Robisz to samo nie spogladając ani razu na ekran: +100
Robisz to samo, ale ona odkrywa ze zasnąleś: -200

(Uwaga: punkty dodatnie przepadają po 2 dniach, punkty ujemne w ogóle nie
tracą ważności)

mona - Sob, 24.06.06, 21:29

Mężczyzna przychodzi do lekarza na analizę spermy. Lekarz daje mu specjalny pojemnik i mówi:
- Jutro proszę przynieść spermę w tym pojemniczku.
Mężczyzna przychodzi następnego dnia, ale z pustym pojemnikiem. Lekarz z niedowierzaniem pyta co się stało. W odpowiedzi usłyszał:
- Doktorze, bardzo się starałem - najpierw jedną ręką, potem drugą, potem dwiema rękami, potem zawołałem żonę - ona próbowała jedną ręką, potem dwiema rękami, ustami, zębami... W końcu zawołałem sąsiadkę - ona próbowała jedną ręką, potem dwiema rękami, ustami, zębami...
- Zawołaliście nawet sąsiadkę? - pyta zdziwiony lekarz.
- Tak, zaprosiliśmy ją, ale nawet ona nie dała rady otworzyć pojemnika.

roolin - Czw, 29.06.06, 15:46

"Waleczni i Niebezpieczni" <-- taki napis widniał na autobusie polskiej reprezentacji w Niemchech.
A oto propozycje na następne MŚ:
- My tylko przejazdem.
- Autobus turystyczny.
- Co się stało?
- Szybcy i wściekli.
- Kółko wędkarskie.
- Polakom gratulujemy autobusu.
- Handel obwoźny - gipsowe krasnale.
- Wyjście awaryjne.
- Nas nie dogoniat!
- Nam strzelać nie kazano.
- Poszukiwacze zaginionej bramki.
- Drużyna Actimela.
- Mesjasze narodów.
- To jest miejsce na Twoją reklamę.
- Aczkolwiek.
- Zjazd do zajezdni.
- Powered by PZPN.
---------------------------------------------------------------
Barman opieprza kelnera:
- Kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucać pijanych klientów na zewnątrz??
- Przecież nawalonych się wyrzuca z lokalu
- Ale k**wa nie w "WARSIE"!!!
---------------------------------------------------------------
- Panie doktorze, co ze mną?
- Spokojnie, to tylko hemoroid.
- Hemoroid? Na twarzy?!
- To twarz???!!!
---------------------------------------------------------------
W II-iej klasie pani zadała dzieciom napisanie wypracowania, które będzie
zawierać słowa zapewne i gdyż. Jedna dziewczynka napisała:
- Zapewne jutro będą goście, gdyż mama ugotowała dużo zupy.
Druga:
-Zapewne jutro będzie ładna pogoda, gdyż w nocy było dużo gwiazd.
Teraz kolej na Jasia:
- Idzie droga stara Marysiakowa i niesie pod pacha New York Times...
- A gdzie zapewne i gdyż ? pyta nauczycielka.
Zapewne idzie srać, gdyż nie zna angielskiego... - dokończył Jasio
---------------------------------------------------------------
Jezus z Mojżeszem poszli sobie popykać w golfa. Stanęli na polu, Jezus ustawił piłeczkę, pacnął i poleciała na środek jeziora. Pływa sobie na wodzie. Jezus niewiele myśląc podszedł Po wodzie do piłeczki, uderzył i wpadła do dołka. W tym momencie do grających podszedł staruszek i zapytał czy może się dołączyć.
- Jasne - odpowiedzieli razem - Twoja kolej będzie po Mojżeszu.
- Ok - zgodził się starzec.
Mojżesz ustawił piłeczkę, uderzył, piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła. Mojżesz rozstąpił wody, podszedł do piłeczki, uderzył i wpadła do dołka. Nadeszła kolej na staruszka. Ustawił, uderzył.
Piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła. Przepływająca ryba złapała w pyszczek piłkę i odpłynęła. Zobaczył do z góry orzeł, zanurkował, złapał rybę i odfrunął. Leciał z rybą w szponach. Gdy przelatywali nad dołkiem ryba wypuściła z pyszczka piłeczkę, która trafiła wprost do dołka.
Mojżesz popatrzył na Jezusa z wyrzutem i powiedział:
- Z twoim starym to się nie da grać!
---------------------------------------------------------------
"Niesamowitą pamiątke ma jeden z polskich kibiców - po zakończeniu meczu z Kostaryką wbiegł na boisko , wymienił się na koszulki z jednym z zawodników , potem ze wszystkimi się wyściskał. Ochrona nie reagowała . Szczęsliwy fan nazywa się Sebastian Mila , ma 24 lata , pochodzi z Koszalina "
---------------------------------------------------------------
Przychodzi McGyver (pisownia ok?) do sklepu i mówi:
- Poproszę 2 gwozdzie, zarówke i 3 metry drutu miedzianego.
- Mamy tylko ketchup i bułki.
- Może być.
---------------------------------------------------------------
Dusze księdza i trenera Janasa staja u wrót raju. Aniołowie robia między soba zakłady, że ksiadz trafi do nieba, Janas do piekła. Gdy obie dusze stanęły przed św. Piotrem, ten zatrzymuje księdza, a zaprasza do raju JAnasa. Ksiadz jest uburzony:
- Jak to?!Ja do piekła, a Janas do nieba?DLaczego?
Święty Piotr:
-Gdy ty odprawiałeś msze, wszyscy spali, a jak Janas pojechał na mundial, wszyscy się modlili.
---------------------------------------------------------------
Straż Pożarna. Dzwoni telefon.
Dyżurny:
- Słucham?
- W zeszłym roku posadziłem sobie konopie indyjskie. Wyrosły takie jakieś cherlawe, żadnego spida nie dają...
- Dokąd dzwonisz, palancie! - denerwuje się dyżurny. Dzwoń na policję do sekcji narkotyków - tam Ci pomogą.
I odkłada słuchawkę. Po dziesięciu minutach znowu rozlega się dzwonek telefonu:
- A jak w tym roku posadziłem, to wyrosła taka dorodna i tak w łeb daje, że nawet pojęcia nie masz!!!
- Już Ci mówiłem palancie! Dzwoń na policję!
I znowu rzucił dyżurny słuchawkę na widełki. Po pół godzinie znowu telefon:
- Sam jesteś palant! Nie odkładaj słuchawki... Dzwonię... bo u sąsiada chałupa się pali...
A jak przyjedziecie, zaczniecie biegać z tymi swoimi wężami... patrzcie pod nogi... nie zadepczcie...
---------------------------------------------------------------
Podczas kursu na skałkach wspina się młoda adeptka razem z instruktorem.
Nagle dziewczyna zaczyna szukać ręką nerwowo... i mówi:
- Panie instruktorze, nie mam chwytu!
Instruktor uspokaja:
- Poszukaj, sprawdź po prawej. Po chwili dziewczę krzyczy uradowana:
- Mam! Mam szparę, cała ręka wchodzi!
- Ty się, kurna, nie reklamuj, tylko wspinaj!
---------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do pracy pobity, podrapany itd. Kumpel go pyta:
- Kto ci to zrobił ?
- Żona...
- Żona? Za co !?
- Powiedziałem do niej "ty".
- I za to cię pobiła? A jak dokładnie powiedziałeś ?
- Ona mówi do mnie "już się nie kochaliśmy ze dwa lata..."
A ja do niej:
- Chyba ty...
---------------------------------------------------------------
Fąfara cierpiał na zaniki pamięci. Pewnego dnia, gdy przyszli do niego goście, zaczął opowiadać, że teraz leczy się u bardzo dobrego lekarza. Przyjaciele zapytali więc, jak ów medyk się nazywa.
- No właśnie, miałem na końcu języka... Pamiętacie może, był taki grecki poeta, w starożytności, taki ślepy...
- Homer. Ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie. On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy tłukli się pod takim miastem, które próbowali zdobyć...
- Zdobywali Troję. To co, ten lekarz podobnie się nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie. Tam był taki wódz tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- Tak! No i on miał brata, jak mu tam...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nie. Ta żona, co on ją uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- Właśnie. Helenaaa! Helenkaaa - Fąfara woła do żony myjącej w kuchni naczynia. - Jak się nazywa ten mój lekarz?
---------------------------------------------------------------
Konferencja właścicieli browarów, a po jej skończeniu wspomniani szefowie wybieraja sie do baru.
Szef browaru Okocim podchodzi i mówi:
- Proszę najlepsze piwo świata - oczywiście Okocim.
Kolejny szef zamawia:
- Poproszę najlepsze polskie piwo- Warka Strong (i nie ma mocnych...)
Kolej na szefa Lecha, zamawia:
- Lej pan najlepsze piwo - Lecha oczywiście...
Na koniec podchodzi szef Zywca:
- Poproszę Colę..
Barman jest troche zdziwiony, ale podaje colę. Pozostali szefowie patrzą jednak na tego z Żywca i pytają:
- Dlaczego wziąłeś colę???
- Skoro wy nie pijecie piwa i ja nie będe
---------------------------------------------------------------

maver - Czw, 29.06.06, 16:01

Benedykt XVI umiera i idzie do nieba. Przy bramie zatrzymuje go sw. Piotr i chce go wyslac do piekla. Papiez sie oburza "no jak to, do piekla, przeciez ja jestem twoim nastepca na ziemi". "Jakim znowu nastepca?" - pyta sw. Piotr i wola Jezusa na pomoc. Papiez wyjasnia, w czym rzecz, na co Jezus zaczyna sie smiac. Mowi cos sw. Piotrowi i po chwili obaj tarzaja sie ze smiechu. W koncu Jezus krzyczy:
- Tatooooo!
- Co tam? - odpowiada Bog
- Pamietasz to kolko rybackie, ktore zalozylem dwa tysiace lat temu? To oni jeszcze istnieja!!1!

pushq - Pią, 30.06.06, 23:04

Poniżej dwa teksty z forum gazeta.pl: forum-kobieta-na luzie.

Mój facet jest obleśny!
marta_011 18.05.06, 11:26

Ja już po prostu nie mogę!.. Dziś nakryłam mojego faceta jak kucał z
opuszczonymi spodniami i puszczał bąka w prosto w twarz naszemu kotu! Przy
tym idiotycznie się śmiał. Ostatnio bardzo długo i głośno beknął jak
rozmawiałam przez telefon z promotorką. Potem powiedział, że "po jabłku on
musi beknąć". Nie mówiąc o tym że wyciera swojego członka w zasłonkę w
toalecie gdy wysika się do zlewu (!). Pierdzi w fotel, potem nachyla się i go
wącha! Smarka i pluje na podłogę i na ścianę - wszędzie są zacieki! To tylko
niektóre z jego zachowań! Dziewczyny poradźcie co mam robić bo już nie mam
siły.

**********

W piątek wzięłam pierwszą tabletkę. W sobotę miałam przytulanko. W niedzielę
zapomniałam pigułki (spóźnienie wynosiło równe 24 h), wzięłam w poniedziałek
dwie. We wtorek poczułam silny ostry ból w podbrzuszu po lewej stronie, który
koleżanki zdaje się opisują jako ból owulacyjny. We wtorek wieczorem, czy w
środę, po podmyciu się wytarłam się nie swoim ręcznikiem, tylko wujka.
Proszę, powiedzcie mi, że nie mogłam zajść w ciążę z ręcznikiem! Jak to
napisałam to widzę że to absurd, ale tkwi we mnie ten kretyński lęk i nie
mogę się go pozbyć

Seb. - Nie, 02.07.06, 23:19

W skomplikowanych, hierarchicznych strukturach administracyjnych wyższych uczelni łatwo się zgubić. Jeśli chcemy coś załatwić ? warto wiedzieć, co kto może.
REKTOR
Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy i szybszy od pocisku. Chodzi po wodzie. Rozmawia z Bogiem.
PROREKTOR
Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy parowej. Czasami dogania pocisk. Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne. Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie.
DZIEKAN
Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce. Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa. Potrafi strzelać z pistoletu. Chodzi po wodzie na krytym basenie. Czasami Bóg zwraca się do niego.
PRODZIEKAN
Ledwo przeskakuje budkę portiera. Przegrywa z lokomotywą. Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie. Bardzo dobrze pływa. Rozmawia ze zwierzętami.
PROFESOR
Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek. Może zostać przejechany przez lokomotywę. Nie dostaje amunicji. Pływa pieskiem. Mówi do ścian.
DOKTOR
Wbiega do budynków. Nie wytrzymuje konfrontacji z ręczną drezyną. Moczy się pistoletem na wodę. Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej. Bełkocze do siebie.
PANI Z DZIEKANATU
Podnosi budynki i przechodzi pod nimi. Zwala lokomotywę z torów. Łapie pocisk zębami i go rozgryza. Zamraża wodę jednym spojrzeniem. Jest Bogiem.

roolin - Czw, 06.07.06, 0:04

Wyjeżdżając na krucjatę, Artur (król, ten od okrągłego stołu) postanowił sprawić swej żonie pas cnoty. Poszedł tedy do kowala, a ten zaoferował mu najnowszy krzyk mody - pas z gilotynką! Kupił więc go Artur, żonie założył, kluczyk zabrał i pojechał na krucjatę. Wrócił po kilku latach, no i oczywiście zechciał sprawdzić, czy aby jego wierni rycerze nie okazali się wiarołomcami i nie próbowali uwieść jego pięknej Ginewry. Ustawił ich w rzędzie i kazał spuścić spodnie. Król doznał szoku: 11 rycerzy miało równiutko przycięte ptaszki. Z jednym wyjątkiem - Lancelot z dumą prezentował nienaruszone przyrodzenie. Moi wspaniali rycerze okazali się bandą hołoty! Na nikogo nie można liczyć, nikomu nie można zaufać! Jeno Ty, wierny Lancelocie, mi się ostałeś... - biada Artur i spogląda wyczekująco na Lancelota, by ten coś powiedział.
Ale Lancelot milczał...
-----------------------------------------------
Dzwoni księgowa do profesora Miodka i pyta:
- Przepraszam, czy zarachuje to poprawna forma?
A Miodek na to:
- Wie pani lepiej byłoby powiedzieć "panowie, proszę poczekać".

roolin - Pią, 07.07.06, 23:57

Synek mówi do tatusia:
- Całowałem się z dziewczyną !
- I co mówiła ?
- Nie słyszałem, bo uszy mi zatkała udami.
---------------------------------------------------
Wykład zoologii. Jak zwykle w pierwszym rzędzie panie w ostatnim panowie.
Profesor wygłasza tezę:
- Szanowni państwo należy, bowiem zauważyć, iż byk może mieć, do 50-ciu stosunków dziennie.
Z pierwszego rzędu unosi się ręka.
- Czy mógłby pan profesor powtórzyć tak, aby ostatnie rzędy usłyszały?
Profesor powtarza. Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
- Panie profesorze a te 50 razy to z jedną krową czy z wieloma?
- Oczywiście, że z wieloma!!!
- To czy mógłby pan profesor powtórzyć tak by pierwsze rzędy zrozumiały.
---------------------------------------------------
Spotyka pająk pająka.
- Cze, co robisz?
- Gram w motylki
- Skąd masz?
- A, ściągnąłem sobie z sieci...
---------------------------------------------------
Skacze jeleń po lesie. Patrzy - zając na pniu siedzi, w nosie dłubie. Jeleń do niego podbiega:
- Zając, popatrz, jakie mam zgrabne nogi, jestem najszybszym zwierzęciem w lesie!
Zając, nie zauważając go, dalej w nosie dłubie...
- Zając, popatrz, jakie mam rozgałęzione rogi, jestem najładniejszym zwierzęciem w lesie!
Zając wyjmuje z nosa zdrowego zielonego gila, długo patrzy na niego i mówi zamyślony:
- A za to ja jestem bogaty duchowo...
---------------------------------------------------
Dziecko idzie z mama przez miasto. Nagle na wystawie widzi pięknego, puchatego misia. - Mamo, kup mi misia - kwiczy. Matka patrzy na cenę (50 zł) i odciąga dziecko od wystawy. Idą dalej, a tu na innej wystawie jeszcze piękniejszy, wielki, pluszowy misio. Dziecko w krzyk:- Mamo! Ja chce misia!Mama popatrzyła na cenę i załamała ręce, bo tam było 100zl. Po powrocie do domu synek przestał jeść. Przestał się bawić. W ogóle zrobił się marudny. W końcu mama zmiękła.- Masz - rzekła dając dziecku stówkę w rękę- Kup sobie misia, ale tego za 50 zł. Nie mam drobnych i musze ci dać cale 100 zł.Dziecko uradowane pobiegło do sklepu i już miało kupić właściwego misia, kiedy wróciło urocze wspomnienie drugiej wystawy z zabawkami. Chłopiec bezzwłocznie zmienił sklep i już po chwili raźno maszerował do domu z ogromnym misiem w małych ramionkach. I byłby tak pewnie domaszerował, gdyby sobie nie uświadomił, ze musi oddać matce pól stówy. Zmienił wiec kierunek, układając w głowie śmiały plan wylepienia od ukochanej ciotuni 50 złotych. Po chwili wpadł do domu cioci i ruszył w kierunku jej pokoju. Zawsze wchodził bez pukania. Kiedy przekroczył próg jej sypialni jego zdziwione oczy zobaczyły wystającą spod kołdry druga parę nóg. I to nie były nogi wujka. Zmieszana ciotka wdziała szlafrok i poszła zamknąć drzwi domu na zamek. Kiedy wracała, by jakoś dogadać się małym, od strony drzwi dobiegł glos wujka bezradnie próbującego je otworzyć za pomocą klamki. - Już biegnę, kochanie! - Krzyknęła ciotka, pakując siostrzeńca i kochanka do szafy.Wujek, jak to wujek, na długo nie wszedł. Zjadł obiad, skorzystał z tego, ze ciocia była w szlafroku, po czym wrócił do robienia pieniędzy na pobliskim bazarze.W międzyczasie siedzący w szafie maluch nie próżnował:- Panie, kup pan misia - rzekł do nieznajomego.- Cos ty, głupi?- Kup pan, bo powiem wujkowi. Za 50 zł.Na taki argument facet nie miał riposty. Wysupłał z kieszeni spodni, które trzymał w ręku 50 zł, dal szczeniakowi i wziął pluszaka.- Panie, oddaj pan misia.Zrezygnowany kochanek nie miął wyjścia. 50 zł za milczenie to nie była wygórowana cena. Ale maluch był bardziej cwany.- Panie, kup pan misia. Bo powiem wujkowi.I tak kilka razy. Kiedy chłopiec usłyszał, ze wujek wyszedł, wypadł z szafy i popędził na ulice. Nagi gość nawet nie próbował go gonić. Mały wpadł do domu, gdzie siedziała zmartwiona matka. Z uśmiechem na ustach pokazał mamie misia za bańkę i rzucił na stół stosik banknotów. Nie wiedzieć czemu matka zwyzywała go od złodziei, w czym pomagał jej ojciec, i młody musiał w tempie odrzutowym podreptać do kościoła. Tam, klęknąwszy przed konfesjonałem, postanowił uczciwie wyznać prawdę i dowiedzieć się, jaka właściwie jest jego wina. - Proszę księdza, ja w sprawie misia - zaczął niepewnie.- Oooo, nie, gówniarzu! Siódmy raz nie kupie!
---------------------------------------------------
Przychodzi facet do lekarza.
Po kontrolnym badaniu lekarz zwraca sie do pacjenta:
- pije pan?
Facet mysli,drapie sie po glowie.
- a nalej pan!
---------------------------------------------------
Pięciu Żydów gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolarów, wstaje, chwyta się w szoku za pierś i pada martwy na podłogę. Pozostali kontynuują grę na stojąco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zakończonej grze jeden wstaje i mówi:
- Kto pójdzie i powie żonie Mejerowicza?
Losują, ciągnąć patyki. Nordchaim, który zawsze przegrywa, wyciąga najkrótszy. Koledzy instruują go, aby był delikatny i dyskretny, aby nie pogorszać sytuacji.
- Dyskretny? mówi Nordchaim. Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji,
zaufajcie mi.
Idzie do domu Mejerowiczów, puka do drzwi, otwiera żona Mejerowicza i pyta się czego chce.
- Twój mąż stracił właśnie 500 dolarów i boi się wrócić do domu.
Żona wzburzona mówi:
- Powiedz mu, niech się żywy nie pokazuje w domu! Żeby tak padł martwy, łajdak...
- Tak mu powiem.
---------------------------------------------------
Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - NIC! Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowując mnóstwo kanapek...
- Kochanie, ja od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta Cię szuka!
- Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło "na chatę", a tam przymusili do seksu: orgie, seks w pojedynkę, dwójkami, trójkami, grupowy, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię Ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
- Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było Cię dwa dni?
- No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki!
---------------------------------------------------
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Słuchaj, jaki seks miałam wczoraj, normalnie bajka - przeleciał mnie zgodnie z wszystkimi regułami sztuki. Mówię ci, marzenie!
- A kto to był, jeśli to nie tajemnica?
- No właśnie tego nie mogę powiedzieć nikomu, tym bardziej jego żonie
---------------------------------------------------
Trzy ciężko harujące kobiety postanowiły raz zaszaleć i poszły po pracy na piwko. Szybko się ululały. Po drodze do domu, na skutek ilości wypitego browaru wszystkie trzy zaczęły odczuwać ostre parcie na pęcherz. Jedynym w miarę zacisznym zakątkiem w okolicy był mały cmentarzyk. Ponieważ dłużej już nie mogły, postanowiły tam właśnie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Przycupnęły w kątku miedzy nagrobkami. Na tej czynności przyuważył je znudzony swym fachem, dobrze już "wcięty" grabarz. Postanowił dla rozrywki babki postraszyć. Jak pomyślał, tak zrobił. Z dzikim wrzaskiem i uniesionym wysoko szpadlem zaczął przedzierać się ku nim przez alejki. Baby przerażone hałasem pierzchnęły w panice, tratując groby, przewracając drewniane krzyże, gubiąc odzież i drąc się w niebogłosy. Nazajutrz w knajpie spotykają się trzej mężowie tychże trzech kobiet. Wszyscy miny do pasa, ponurzy, że bardziej nie można. W milczeniu walą setę za setą. Wreszcie jeden wszedł w "fazę zwierzeń" i mówi:
- Moja żona gdzieś się puszcza. Wczoraj wieczorem wróciła do domu pijana i bez majtek.
- Moja jeszcze gorzej - mówi drugi. - Przyszła do domu pijana, nie miała majtek, a cała suknia była na niej poszarpana i podarta.
- Eeeech - wzdycha na to trzeci. - To jeszcze nic. Moja wróciła wczoraj pijana, bez majtek, w podartej sukience i opasana szarfa z napisem: NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNIMY - CHłOPAKI Z RADOMIA.

roolin - Pon, 10.07.06, 1:17

RZEPIS NA KURCZAKA mmmm palce lizać

Kurczaka, starannie umytego układamy na dnie naczynia, najlepiej szklanego.
Dodajemy goździki, cynamon, a następnie skrapiamy cytryną. Tak przygotowanego kurczaka zalewamy jedną szklankę wina białego, jedną szklankę wina czerwonego. Dodajemy 100 ml ginu, 100 ml koniaku, 200 ml Smirnoffa i 50 ml białego rumu.

Potrawy nie musimy poddawać obróbce cieplnej, a kurczaka możliwie szybko wyrzucamy - bo jest do dupy, natomiast sos.., sos? sooosssik ! Paluszki lizać !

Aha, kurczaka najpierw należy zabić, bo bydlak wychleje co się da.
---------------------------------------------------------------------
Bush i Putin znajdują gazetę z przyszłości. Putin patrzy na nagłówki i zaczyna się śmiać.
Bush pyta - Co cię tak cieszy?
Putin czyta - Na 15 zjeździe Komunistycznej Partii USA ustalono...
Bush patrzy niżej i tym razem to on się śmieje.
Co cię tak bawi?
Walki na granicy polsko-chińskiej...
---------------------------------------------------------------------
1. JEJ pamiętnik:

"Sobota wieczorem, wydał mi się trochę dziwny. Umówiliśmy się na drinka w barze. Ponieważ całe popołudnie z koleżankami byłam na zakupach, myślałam, że może to moja wina...dotarłam trochę z opóźnieniem; ale on nic nie powiedział. Żadnego komentarza. Rozmowa była jakaś spięta, więc ja proponowałam pójść w inne miejsce, bardziej spokojne, intymne. W drodze do ładnej restauracji on dalej był dziwny. Był jakby nieobecny. Próbowałam go rozbawić, i zaczęłam się zastanawiać czy to moja wina czy nie! Pytałam czy coś nie tak zrobiłam, on powiedział że nie mam z tym nic wspólnego, ale jego odpowiedź nie była przekonująca. Później w drodze do domu objęłam go i powiedziałam że go bardzo kocham ale on dał mi tylko zimny pocałunek bez żadnego słowa. Nie wiem jak tłumaczyć jego zachowanie, nic nie powiedział... nie powiedział że mnie kocha... bardzo się tym martwię! W końcu byliśmy w domu; w tamtej chwili byłam pewna że on chciał mnie zostawić; próbowałam z nim rozmawiać, ale on włączył telewizor i oglądał coś zanurzony w myślach, chcąc jakby powiedzieć że wszystko się skończyło. W końcu poddałam się i poszłam spać. Ale dziesięć minut później, niespodziewanie on też przyszedł do łóżka, i o dziwo oddał moje pieszczoty, i kochaliśmy się, mimo że cały czas był jakiś zimny, jakby daleko ode mnie. Próbowałam rozmawiać znowu o naszej sytuacji, o jego zachowaniu, ale on już spał. Zaczęłam płakać, i płakałam całą noc aż zasnęłam. Jestem pewna że on myśli o innej, moje życie jest takie trudne."

2. JEGO pamiętnik

"Pogon przegrała... ale przynajmniej był sex !"
---------------------------------------------------------------------
- Dlaczego Henryk Kasperczak został trenerem Senegalu,
a nie reprezentacji Polski ?
- Bo z Senegalem ma większą szansę zakwalifikować się
do mistrzostw Europy !
---------------------------------------------------------------------
Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na pokładzie statku stoi
dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem.
---------------------------------------------------------------------
Jeden chłop wylazł w parku na ławkę i zaczyna się drzeć:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop :
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej :
- Precz z pedofilią!
W końcu jakaś babcia nie wytrzymała :
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyj*bał?!?!?
---------------------------------------------------------------------
- Co się stanie, jeżeli asteroid uderzy w Ziemię?
- Sądząc po wynikach badań symulacyjnych przeprowadzonych z użyciem żab
laboratoryjnych i młota blacharskiego, specjaliści doszli do wniosku, że
gruchnie całkiem nieźle.
---------------------------------------------------------------------
Pan Nowak udał się do szpitala po wyniki badań żony.
Pracownik szpital mówi:
- Bardzo nam przykro, ale mieliśmy tu trochę zamieszania i niestety wyniki
Pańskiej żony wróciły z laboratorium razem z wynikami jakiejś innej pani
Nowak i teraz nie wiemy, które są które. Szczerze mówiąc, ani te, ani te nie
są nadzwyczajne...
- Co to znaczy?
- Jedna z pań ma Alzheimera a druga uzyskała pozytywny wynik testu na AIDS.
- Ale chyba badania można powtórzyć!
- Teoretycznie można, ale te badania są bardzo drogie, a Narodowy Fundusz
Zdrowia nie zapłaci za dwa testy dla tego samego pacjenta.
- To co ja mam robić?
- Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca w takiej sytuacji, by zawiózł Pan żonę do
śródmieścia i tam zostawił. Jeżeli trafi sama do domu, po prostu proszę
zrezygnować ze współżycia.
---------------------------------------------------------------------
Spotkało się trzech Francuzów. Wino, szampan, koniak...
Posiedzieli, pogadali, kulturalnie się pożegnali i poszli.
Spotkało się trzech rusków. Wóda, samogon,
spiryt...
Posiedzieli, dali sobie raz po ryju, kulturalnie się pożegnali i
poszli.
Spotkało się trzech arabów. Ostrzelali autobus,
uprowadzili samolot i wysadzili się w powietrze...
Oto, do czego doprowadza prohibicja.
---------------------------------------------------------------------
Środek nocy. Do domu powraca zmęczony nocnymi libacjami, kompletnie zalany mężczyzna. Otwiera drzwi, cichutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju, żeby tylko nie obudzić żony, bo awantura gwarantowana. Nagle słychać zgrzyt zegara, wysuwa sie kukułka i kuka 3 razy.
"O ku...!" - myśli przerażony mężczyzna - "zaraz wszystko się wyda..., chyba, że dokukam jeszcze 8 razy i nawet jak by się obudziła, będzie myślała, że wróciłem o 11:00".
Jak postanowił, tak zrobił, i zachwycony własną przebiegłością położył się spać. Rano budzi go żona.
- Kochanie, musisz dzisiaj wcześnie wstać.
- A po co? Przecież dziś sobota. - odpowiada skacowany mąż.
- Musisz wstać i oddać nasz zegar do naprawy.
- A co się stało?
- Coś jest nie w porządku z kukułką. Wyobraź sobie, zakukała w nocy 3 razy, potem zachichotała szyderczo, parę razy beknęła, dokukała 8 razy, puściła bąka, zaryczała jak wół i poszła do łazienki się wyrzygać.
---------------------------------------------------------------------
Po wielu latach do nieba trafili prezydenci: Putin, Castro i Kaczynski.
Siedza sobie na niebieskiej lace i placza. Pan Bog to dojrzal i pyta o powod ich zalu.
- Nie udalo mi sie do konca stworzyc wielkiej Rosji - powiedzial Putin.
- Nie martw sie, pokazales im droge. Dalej pojda sami...
- Trzymalem narod za morde, nic ode mnie nie mieli - ubolewa Castro.
- Nie martw sie, za rok na Kubie znajda rope i beda mieli dobrobyt - uspokaja Bog.
Nastepnie Bog spojrzal na Kaczynskiego, przysiadl sie i ... tez zaplakal.
---------------------------------------------------------------------
Miedzynarodowa wycieczka przyjezdza pod najwiekszy wodospad na swiecie:
- ....ooo God, it's wonderfuuuuul.....
- ....ooo main Gott, das ist wuuuuunderbar....
- ....gospodin, eto priekrasnoooojeee...
- ....o k***a, ja pier********e
---------------------------------------------------------------------

mietek - Pon, 10.07.06, 12:49

Zidane: Stój! Jak się nazywasz?
Materazzi: Jestem Marco Materazzi, obrońca drużyny włoskiej.
Zidane: Jaki jest twój cel?
Materazzi: Zdobyc mistrzostwo świata.
Zidane: Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?
Materazzi: Jakiej jaskółki? Afrykańskiej czy europejskiej?
Zidane: Co? Tego ja nie wiem! BACH!!1!

maver - Sro, 19.07.06, 20:54

W wiosce zbiera sie rada i dyskutują co zrobić z piekarzem bo od pewnego czasu wypieka kiepski chleb. Myślą, myślą, aż w pewnym momencie kowal wstaje i krzyczy :
- Wiem! Moge mu przypierdolic!
Sołtys na to: "no nie za bardzo, bo jak mu przypierdolisz to w ogóle nie będzie chleba, a przecież mamy tylko jednego piekarza. Kowal siada taki załamany i myśli dalej.
- Wiem! Przypierdolę stolarzowi, mamy dwoch!

==================

Przychodzi facet do lekarza:
-Panie doktorze, brzuch mnie boli...
-Dam panu 3 czopki, na rano, poludnie i wieczor...
Wrocil facet do domu i mysli: "Wezme od razu 3, to szybciej bede zdrowy", po czym lyknal wszystkie. Nastepnego dnia facet z ciezkim bolem brzucha przychodzi do lekarza:
-Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej...
-Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczor...
Wrocil gostek do domu i znowu lyknal oba... Nastepnego dnia faceta w stanie ciezkim przywiozlo do lekarza pogotowie.
-Tym razem dam panu supersilny czopek do uzycia po poludniu.
Gostek nie mogl juz wytrzymac, wiec lyknal czopek zaraz po powrocie do domu. Nastepnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz:
-Panie, lykales pan te czopki czy co?
-Nie no, w dupe se, kurwa, wsadzalem!

==================

Dzieci miały przynieć do szkoły rożne przedmioty związane z medycyna. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki.
- A ty co przyniosłeś? - Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skąd go wziąłes?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeech... cheee...

==================

Rozmowa kwalifikacyjna na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdanskiego:
-Dlaczego wybral pan prawo? Wlasnie na naszej uczelni?
-Tato, no daj spokoj...

==================

Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego rewiru postanowili go pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do pierwszego domu, otwiera facet, bierze listy i wręcza mu czek na 200zl. W drugim domu dostaje pudełko kubańskich cygar, w trzecim butelkę dobrej whisky. Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo, ponętna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa... pięć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniały obiad. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. Facet z lekka zdziwiony drapie się po głowie.
-To co pani dla mnie zrobiła było wspaniale, ale po co mi te dziesięć złotych?
-Zastanawiałam się, co panu dać w związku z odejściem na emeryturę. W końcu mąż powiedział : "pierdol go!! Daj mu dychę!" A posiłek sama wymyśliłam....

roolin - Wto, 25.07.06, 9:31

Co zabrałby Mateusz Borek na bezludną wyspę?
- Kołtonia.
--------------------------------
W szkole:
- Zrobiłeś zadanie?
- Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
- Siadaj, dwója! A ty Witku, zrobiłeś zadanie
- Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
- Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka
balanga była, że szkoda gadać!
- Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj, trója.
--------------------------------
- Babciu! Babcia! Ci dziadzia jeś mechanikiem?!
- Nie, wnusiu.
- No to ciemu lezi na ulici pod autobusiem?!
--------------------------------
Wchodzi do tramwaju kontroler i mówi do grupy studentów.
- Bileciki proszę.
- Odwal się pan!
Kontroler bezsilny idzie do starszego pana i mówi:
- Bileciki proszę!
- Nie słyszał pan co koledzy powiedzieli?!
--------------------------------
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki, gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno. Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju. Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni. Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn.
- KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gównie!!! TO JEST POLITYKA!!!
--------------------------------
Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. Jednego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta:
-Ma Pan Whiskas? Potrzebuje go dla mój kot.
-A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.
-No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep.
-To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.
Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas.
Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
-Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies.
Sprzedawca odpowiada:
-A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam!
Chińczyk oburzony:
-Ja nie chodzić z pies na zakupy!
-Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca.
Tak się stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Pedigripal.
Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z duża papierową torbą i mówi do sprzedawcy:
-Pan tu włożyć ręka.
-A po co?
-Pan włożyć!!
Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi:
-Pan pomacać! Miękkie?
-No tak...
-Ciepłe?
-No tak..
Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:
-Ja chcieć kupić papier toaletowy !!!
--------------------------------
Pijany facet dzwoni do drzwi, otwiera kobieta i mówi:
- Pan tu nie mieszka !
- Oooo przeeprraszam! - rzekł facet, zachwiał się obróciło go ze 3 razy i znowu dzwoni do tych samych drzwi. Kobieta znowu otwiera już zła i mówi:
- Pan tu nie mieszka!
- Upps to przepraszam... powiedział facet, zachwiał się, obrócił parę razy i znów do tych samych drzwi dzwoni.
Wściekła kobieta otwiera i wrzeszczy:
- MÓWIŁAM, ŻE PAN TU NIE MIESZKA!!!!
Na to facet:
- Jak to! Pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie ?? !!
--------------------------------
Po 25 latach jeżdżenia Harleyem pewien facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Vermont, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on.
Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca.
- Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść?
- Jasne, po pół roku na tym odludziu chętnie się zabawię, będzie fajnie.
Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi:
- Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili.
- Nie ma problemu, 25 lat jeździłem Harleyem. Myślę, że dam sobie radę.
Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi:
- Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki.
- Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem jako motocyklista myślę, że sobie poradzę.
Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi:
- Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło.
- Po 25 latach jeżdżenia Harleyem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie?
- Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj.
--------------------------------
Spotyka Beduin na pustyni białego. Biały ma na ramieniu papugę, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały...- mówi Beduin - skąd jesteś ?
- Z Polski.
- Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie, może wypijemy razem ?
- No to polej !
Wypili jednego i nic, Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz ?
- Wypiję!
Nalał drugiego, Polak wypił i nic.
- A trzeciego wypijesz ?
- Wypiję !
Nalał znowu, wypili Polak tylko rękawem otarł gębę, a Beduin już podchmielony:
- A czwartego ?
A na to papuga:
- I czwartego, i piątego, i wpierdol dostaniesz, i tego robaka Ci zjemy...
--------------------------------
Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Piją ostro. Około północy:
- Wiesz stary, muszę już iść.
- A daleko masz ?
- Nie, na Matejki, tu obok.
- Tak ? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście.
- Co ty !? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze.
- Zaraz... To JA mieszkam pod dwójką !
- Chwila... JACUŚ !?
- TATA !!!
--------------------------------
Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny. Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne - nocnik. Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku. Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża. Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana...
--------------------------------
Przychodzi facet wieczorem do kumpla w odwiedziny. Drzwi otwarte, więc wchodzi, rozgląda się, nikogo nie ma... Nagle zobaczył na końcu ciemnego korytarza sylwetkę z nogami pół metra nad ziemią. Duchów sie nie bał, więc popędził ku postaci. Włączył światło i zobaczył, że postać wisi na sznurku i zdecydowanie jest to jego kumpel, do tego mrugający ze zdziwienia oczami.
- Stary, co jest! - Krzyknął do wisielca i już miał biec po nóż, żeby go odciąć, gdy zauważył, że ten ma pętlę pod pachami...
- A wiesz, miałem tego wszystkiego dość, postanowiłem się powiesić - odparł wisielec.
- Powiesić? Ale pod ręce? Przecież wiesza się z pętlą na szyi...
- Próbowałem. Dusi.
--------------------------------
Rozmawia dwóch znajomych w Nowym Roku na zajebistym kacu:
- No i co tam stary, jakieś postanowienia na ten Nowy Roczek?
- Nooooo, wiesz, samochód ma już rok, zaczyna się sypać, trza by kupić jakąś nówkę..
Baby ciągle te same, kurna, dobrze by było je zmienić na inne, ile można te same rżnąć. Jeszcze bym wyjebał na jakieś dwa tygodnie na Seszele bo mi się tu nudzi u nas. A i przydałoby się skończyć z trawą i koksem bo za bardzo się jebie we łbie...
- Noooo to musisz się wziąć ostro do roboty... Aaaaaaaaa a co z basenem, wspominałeś kiedyś, że se pierdolniesz taki piętrowy ze zjeżdżalnią i sauną pod zajebistym dachem?
- No ni chuja... Byli panowie z gminy i, nie wiem jak u ciebie, ale u mnie na plebani za domem jest teren podmokły więc dupa z tego...
--------------------------------
Żona do męża:
- Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci,
patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne!
Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż:
- Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
- Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie,
futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
- Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu,
ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod
poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!!
--------------------------------
Otwierając nowe centrum handlowe pewien biznesmen otrzymał wiązankę kwiatów. Zastanowiła go zawartość dołączonego bileciku:
"Będzie nam ciebie brakować - koledzy".
Kiedy próbował odgadnąć od kogo mogą pochodzić te kwiaty zadzwonił telefon. Była to kwiaciarka, która przepraszała, ze przesłała niewłaściwa wiązankę.
- Och, nie ma za co - powiedział właściciel supermarketu. - Jestem biznesmenem, wiec wiem, że takie rzeczy się zdarzają.
- No tak, - dodała kwiaciarka - ale pańska wiązanka w wyniku tej pomyłki została wysłana na pogrzeb.
- Ciekawe... A co było napisane na bileciku? - zapytał przedsiębiorca.
- "Gratulacje z powodu nowej lokalizacji".
--------------------------------

maver - Sro, 02.08.06, 20:26

Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety. 50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Co dzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż seks. Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów sie dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość popatrzył na nią i mówi:
- Jebnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stajac na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- No toś kurwa wymyślił....

roolin - Czw, 03.08.06, 14:06

Kierowca pyta się drugiego jak mu się jeździ w takie upały. Tamten mu odpowiada:
- Jest tak gorąco, że jak wysiądę z auta to muszę kopnąć w oponę z całej siły.
- Po co? Deformują się?
- Nieeee.... żeby mi się jaja od nogi odkleiły...
-----------------------------------------------------------------------------
Panie doktorze ciagle jestem wkurzona, wszystko i wszyscy mnie wkurzają, a najbardziej kurza mnie to, że wszystko mnie wkurza, prosze mi pomoc!
- Czy próbowala Pani w jakiś sposób się wyciszyć, uspokoić, np. spacery w lesie, parku wsród spiewu ptaków, spacerujac boso po trawie, kontakt z przyrodą bardzo pomaga...
- E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wkurwzaą, bo drą ryje, w trawie pełno robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie, przyroda mnie wkurza!
- To może inny sposób, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią, przy nastrojowej muzyce?
- E tam, Panie Doktorze, tego tez próbowałam piana mnie wkurza, bo szczypie w oczy, muzyka mnie wkurza, każda muzyka mnie wkurza, ta nastrojowa najbardziej mnie wkurza, a te olejki zapachowe, to dopiero wkurzajace, kleją sie, lepią, plamią, nie, nie olejki najbardziej mnie wkurzją!
- No dobrze, to może sex? Jak wyglada Pani życie seksualne?
- Sex !? A co to takiego?
- Nie wie Pani co to sex!? No dobrze, zaraz Pani pokaże, proszę za parawan. Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie, spódnica, kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać sapanie i wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety:
- Panie Doktorze, proszę się zdecydować? Wkłada Pan czy wyciąga, bo już mnie pan zaczyna wkurzać
-----------------------------------------------------------------------------
Szły mrówki przez pustynie i nie miały nic do picia.
Ale piciu i tak im wpierniczył.
-----------------------------------------------------------------------------
Przedszkole. Po zajęciach przedszkolanka pomaga założyć botki jednej z dziewczynek. Męczy się, bo botki są ciasne ale w końu - weszły. Spocona siada na ławce obok a dziewczynka mówi:
- A butki są na złych nóżkach!
Rzeczywiście, lewy na prawy. Ściąga je więc, zakłada znowu, morduje się sapie... wreszcie!
- A to nie są moje buciki... - mówi nagle dziewczynka.
Przedszkolanka zaciska zęby, sciaga botki, ociera pot z czoła...
- ... to są buciki mojego brata, ale mama kazała mi je nosić.
Pani zaciska pięści, liczy do dziesięciu... Wciąga botki znowu na nogi dziewczynki. Uspokaja oddech. Zakłada jej płaszczyk, czapeczkę...
- Masz rękawiczki? - pyta dziewczynkę.
- Mam, schowane w butkach
-----------------------------------------------------------------------------
Na bal przebierany przyszla calkiem naga kobieta. Kiedy wszyscy juz popili i atmosfera troche sie rozluznila podszedl do niej jeden z mezczyzn:
- Przepraszam, a pani to za kogo sie przebrala??
- Za Adama.
- Za Adama, jak to, przeciez Adam ma ku*sa miedzy nogami.
- Ja tez zaraz jakiegos bede miala.
-----------------------------------------------------------------------------
SZKOLENIE DLA MĘŻCZYZN

Organizacja "KOBIETY" ma zaszczyt zaprosić na wieczorne
zajęcia podyplomowe dla mężczyzn. Wstęp wolny - tylko
dla mężczyzn. Kurs jest dwudniowy i obejmuje następujace
zagadnienia:

DZIEŃ PIERWSZY
JAK WYKONAĆ KOSTKI LODU
Instrukcja krok po kroku wraz z prezentacja

PAPIER TOALETOWY-CZY WYRASTA NA TRZYMADEŁKACH?
Dyskusja

RÓŻNICE POMIĘDZY KOSZEM NA PRANIE A PODŁOGĄ
Ćwiczenia praktyczne (z pomoca zdjęć i wykresów)

NACZYNIA I SZTUĆCE: CZY LEWITUJA SAMODZIELNIE
DO ZMYWARKI LUB ZLEWU
Debata panelowa z udziałem ekspertów

PILOT DO TELEWIZORA
Utrata pilota - linia pomocy i grupy wsparcia

NAUKA ODNAJDYWANIA RZECZY
Otwarte forum tematyczne - strategia szukania
we własciwych miejscach, tj. przewracanie domu
do góry nogami w takt rytmicznego pokrzykiwania


DZIEŃ DRUGI
PUSTE KARTONY I BUTELKI: LODÓWKA CZY KOSZ?
Dyskusja w grupach i ćwiczenia praktyczne

ZDROWIE; PRZYNOSZENIE JEJ KWIATÓW NIE JEST GROZNE
DLA ZDROWIA
Prezentacja PowerPoint

PRAWDZIWI MĘŻCZYZNI PYTAJA O KIERUNEK,
KIEDY SIĘ ZGUBIA
Wspomnienia tych, którzy przeżyli

CZY MOŻNA SIEDZIEĆ CICHO GDY ONA PROWADZI?
Gra na symulatorze

DOROSŁE ŻYCIE. PODSTAWOWE RÓŻNICE POMIĘDZY
TWOJA MATKA A TWOJA PARTNERKA
Ćwiczenia praktyczne z podziałem na role

JAK BYĆ IDEALNYM PARTNEREM W ZAKUPACH
Ćwiczenia relaksacyjne, medytacja, techniki
oddechowe

ZAPAMIĘTYWANIE WAŻNYCH DAT I POWIADAMIANIE
W WYPADKU SPÓZNIENIA
Prosimy o przyniesienie własnego kalendarza
i telefonu komórkowego - ćwiczenia praktyczne

TECHNIKI PRZEŻYCIA: JAK ŻYĆ BĘDAC CAŁY CZAS W BŁĘDZIE
Dostępni indywidualni psychoterapeuci
-----------------------------------------------------------------------------
Dlaczego Sejm ma okręgły kształt, a nie np. kwadratowy?
A widział ktos kiedyś kwadratowy cyrk?
-----------------------------------------------------------------------------
Poszli studenci na egzamin. Profesor:
- Mam dwa pytania: Jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?
Studenci spojrzeli po sobie:
- Cholera! A mówili, że z niego jest taki luzak!
-----------------------------------------------------------------------------
Na poboczu autostrady superhiperblondyna w superhipermini wypina swoją superhiperpupę wymieniając koło w swoim superhipersamochodzie. Zatrzymuje się policjant i najdelikatniej jak umie zwraca uwagę:
- Rozumiem, że jest Pani zdenerwowana, ale stoi Pani niebezpiecznie wyeksponowana na poboczu, a ja coś nie widzę trójkąta..!
- No.. Bo.. Ja.. Mam wydepilowany - zarumieniło sie dziewczę.-
-----------------------------------------------------------------------------
Idą cztery zakonnice do nieba i stają przed świętym Piotrem.
Św. Piotr stawia przed nimi miskę z wodą świeconą i pyta pierwszą zakonnicę:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka?
- Tak, dotykałam go palcem...
- To niech siostra zanurzy tu ten palec a będzie rozgrzeszona i pójdzie do nieba.
Zanurza i odchodzi.
Św. Piotr pyta następną:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka?
- Tak, miałam go w dłoni...
- To niech siostra zanurzy tu tę dłoń, a będzie rozgrzeszona i pójdzie do nieba.
Zanurza i po chwili odchodzi.
Już ma iść trzecia, ale w tym momencie ostatnia wyrywa się i krzyczy:
- No nie! Jak ona d*** zanurzy, to ja tego nie wypiję!
-----------------------------------------------------------------------------
Pewnego dnia spotyka miś zajączka, który ma na uszach prezerwatywy.
- Te, zając, co jest grane, po co ci te prezerwatywy na uszach?!
- Bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle...
- No dobra ale po co Ci te prezerwatywy na uszach?!
- Bo podkreślają mój ch...owy nastrój.
-----------------------------------------------------------------------------
- Halo, wieża? Tu lot 444. Lecimy nad Oceanem Spokojnym, mamy awarię obu silników.
- Tu wieża, uwaga lot 444. Zrozumiałem, skreślam was.
-----------------------------------------------------------------------------
Pierwsza polska załoga wylatuje w kosmos. Lecą znany polityk i małpa.
Instrukcja dla małpy: Włączyć silnik, uruchomić komputer pokładowy, sprawdzić temperaturę powietrza...
Instrukcja dla polityka: Karmić małpę i niczego nie dotykać!
-----------------------------------------------------------------------------
Archeologom udało się całkowicie odszyfrować napis na płytach darowanych Mojżeszowi. Okazało się, że przykazanie było tylko jedno:
"Nie z czasownikami pisze się osobno. Na przykład: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż itd".
-----------------------------------------------------------------------------

maver - Czw, 10.08.06, 19:55

Wraca mąż do domu, zaglada do lodowki i - jeb! - zona dostaje w twarz. Przerazona nastepnego dnia umyla lodowke. Mąż wraca z pracy, zaglada do lodowki i - jeb! - zona znow dostaje w twarz. Taki stan trwa pare dni, zona probuje wszystkich srodkow, by meza nie zdenerwowac: wypelnila lodowke zarciem, nie pomoglo. Wypelnila piwem, nie pomoglo. Wszystkiego po trochu, nie pomoglo. Gdy ktoregos dnia po raz kolejny dostaje w twarz.
- Czemu mnie bijesz?! - szlocha.
- Ja cie, ku**o, naucze gasic swiatlo w lodowce!!1!

===============

Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin z napisem na koszulce "Turcy mają trzy problemy". Nie trwało długo, stanął przed nim wielki Turek:
- Ty, a w ryj chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin - Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin wyciągając zza pazuchy kałasza - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...

===============

Jedzie na koniu gościńcem Zbyszko z Bogdańca. Nagle przed sobą widzi stojącego na poboczu starca. Zbyszko podjeżdża do niego, zatrzymuje się, zaczyna mu się przyglądać i mówi:
- Człowieku! Ktoś ci wyłupił oczy!
Starzec nie reaguje, więc Zbyszko dalej go ogląda i mówi:
-Człowieku! Ktoś ci wyrwał język!
Starzec nadal nic. Zbyszko dalej mu się przygląda i mówi:
-Człowieku!! Ktoś cię torturował. Jesteś cały we krwi!
Starzec nadal nic. No więc Zbyszko w końcu go pyta:
- Człowieku. Kto ci to wszystko uczynił?
Na to starzec podnosi rękę i kreśli nią na piersiach znak krzyża. A Zbyszko na to:
-Człowieku! Nie pierdol! Pogotowie?!

MoD - Nie, 03.09.06, 20:30

Małego niedźwiadka Aleksa uniosła kra na środek morza.
Pewnie by umarł z głodu i chłodu, gdyby nie lodołamacz "Arktyka", który
wkręcił go w śrubę...

Zielak - Sro, 06.09.06, 11:06

Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się.
Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego pełne imię i nazwisko. Znienacka mi się przypomniał wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu. Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli. Ten prawie łysy facet z siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły. A może jednak?
Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? zapytałam.
On odpowiedział: W siedemdziesiątym szóstym. Dla czego Pani pyta?
To Pan był w mojej klasie! powiedziałam zachwycona.
Zaczął mi się uważnie przyglądać.
I następnie ten wstrętny, pomarszczony staruch zapytał:
A czego Pani uczyła?...

maver - Sro, 06.09.06, 13:29

Dlugo wedrowal Jezus ze swymi apostolami. I podszedl do Niego jeden z uczniow Jego, i prosi Go:
- Panie, powiedz nam, jak jest w raju.
- Zaprawde, zaprawde powiadam wam - rzecze im Pan - raj jest jak 2x^2 + 3x - 8.
Zasmucili sie tymi slowami Jego uczniowie, albowiem nie rozumieli z nich nic. I zastanawiac sie poczeli nad nimi, az Piotr rzekl do nich:
- Zaprawde, to chyba jakas parabola.

Ein - Pon, 18.09.06, 16:58

Jaś i Małgosia bawią się w dom.
Jaś próbuje "obiadu" i mówi:
- Wiesz co, kotku, chyba jest troszeczkę niedosolone...
Małgosia:
- Niedosolone? Niemożliwe, przecież sama odpowiednio soliłam! Może uważasz, że za mało i ja nie mam racji? To co, ja nigdy nie mam racji, nawet jak posolę odpowiednio obiad? Może uważasz, że w ogóle nie posoliłam i kłamię!? Ja kłamię??! Może ja tylko kłamię??! Może w ogóle uważasz, że jak kłamię, to nawet nie jestem człowiekiem żeby się pomylić??! A może uważasz, że ja już nie jestem człowiekiem??! A może ja już nawet nie mówię po ludzku, a tylko szczekam???!

Mamoooo!!!!

Jasiu powiedział do mnie "ty suko"!!

kshaczek - Pon, 18.09.06, 22:46

Postanowiłam pójść na krótki urlop. Uzmysłowiłam sobie jednak, że przecież wszystko już wykorzystałam. Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzień (lub dwa?). Pomyślałam, że najszybciej zmiękczę bossowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież przemęczona jestem, przepracowana i... zaczyna mi odbijać. Samo życie...
Następnego dnia przyszłam trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałam się dookola i... Mam! Odbiłam się od podłogi i poszybowałam w kierunku żyrandola, złapałam go mocno i wiszę! Wchodzi kolega zza biurka obok - i rozdziawia gębę patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś,czy co?).
- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie. - Rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówę, rozumiesz? Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam robię u góry.
- Ja jestem żarówka! - wypiszczałam.
- No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka odpocznie!
Wdzięcznie sfrunelam na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować! Szef zainteresowany pyta go:
- A pan dokąd? Kolega odpowiada:
- No do domu... Przecież po ciemku nie będę pracował.

Zuraw - Czw, 21.09.06, 19:24

List od użytkowniczki komputera:

Dzień dobry, chcę skopiować film na dyskietkę gdy dam kopiuj pojawia mi się
komunikat, że na dysku A nie ma wystarczająco miejsca. Potem daje "skopiuj
skrót" i wtedy mi się film mieści na dyskietce. Problem jednak powstaje gdy
chcę go uruchomić na innym komputerze dlatego, że pojawia mi się komunikat
"skrót nie został znaleziony", równocześnie na moim komputerze ten film
normalnie uruchamiam. Co z tym mogę zrobić?

Odpowiedź:

Droga użytkowniczko, do swojej torebki nie zmieści Pani swojego futra.
Karteczka z tym, że futro ma Pani w szafie, do torebki sie jednak zmieści.
Tak więc dopóki jest Pani w domu a przeczyta Pani karteczkę z torebki, że
futro jest w szafie, bez problemu je Pani tam znajdzie. Gorzej gdy, będąc u
przyjaciółki wyciągnie Pani karteczkę z torebki i przeczyta, że w szafie ma
Pani futro. W szafie u przyjaciółki może Pani długo szukać, ale tego futra
tam Pani na pewno nie znajdzie.
Jeszcze podpowiedź:

torebka = dyskietka
futro = film
karteczka = skrót
szafa = komputer
mól w szafie = wirus komputerowy
sąsiad w szafie = hacker

Zielak - Wto, 26.09.06, 18:42

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego, ktory od dłuższego czasu nie opłacal rachunków za gaz, przyszło upomnienie w dość ostrym tonie podpisane przez kierownika działu windykacji zakładu gazowniczego. Pan Zdzich wziął kartke papieru, usiadł przy biurku i odpisał, co następuje:

"Szanowny Panie, pragne pana poinformować, iż raz na miesiąc, gdy otrzymuję rentę, zbieram wszystkie rachunki dotyczące opłat za mieszkanie i resztę miediów. Wrzucam je do dużego dzbana, mieszam i losuję trzy, z którymi ide na pocztę i opłacam. Jeżeli pańska instytucja pozwoli sobie choćby jeszcze raz przysłać do mnie list utrzymany w podobnym tonie, to jej faktury na rok zostaną wykluczone z loterii.

Z poważaniem
Zdzisław Kwiatkowski "

maver - Nie, 01.10.06, 17:20

- Dziadku, jak to jest, ze masz juz 98 lat, a ciagle przychodza do ciebie napalone mlode laski? No powiedz mi, jak ty to robisz, prosze!
- A bo ja wiem? - odparl dziadek oblizując leniwie brwi.

MoD - Pią, 06.10.06, 3:29

Przychodzi syn dresiarza do domu. Ojciec do niego:
- Yoł, mały jak tam w budzie?
- Wiesz ojciec, Dostałem dzisiaj 5 jedynek.
- O, to Jasiu, będzie wpierdol!
- Wiem, mam już adresy!


______________


Wchodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego i mówi
-Poplose tego małego białego klólicka
-A nie bardziej podoba ci się ten brązowy albo ten czarny-pyta sprzedawca
Na to mała:
-Mojego pytona pieldoli jaki on ma kolol

MoD - Wto, 10.10.06, 1:23

Egzamin na prawo jazdy:
-Co pan zrobi, kiedy po przejechaniu pięciu kilometrów zauważy, że zapomniał pan kluczyków?
-Zjadę na poboczę, i zobacze co to za debil pchał mnie przez cały czas.

roolin - Wto, 10.10.06, 20:36

Dwóch Żydów zwiedza Watykan, podziwiają przepych i bogactwo. Jeden z nich podsumowuje wycieczkę:
- Popatrz, a zaczynali od stajenki...
----------------------------------------------
Spotyka się dwóch Żydów.
- Mój syn się wychrzcił - oznajmia jeden z nich.
- I co ty na to?
- No cóż, żaliłem się przed Panem Bogiem...
- I co On ci powiedział?
- Powiedział: "Mój Syn także się wychrzcił. Więc zrób to samo, co Ja..."
- A mianowicie?
- "Sporządź Nowy Testament!"
----------------------------------------------
Podczas imprezy na Księżycu w pewnej chwili ktoś mówi:
- wiesz co, Armstrong? Niby wszystko jest, rozpalony grill,
piwo, dziewczyny ale jakoś atmosfery nie ma..
----------------------------------------------
Wychodzi Jezus z IPN'u.
Zatrzymuje się, głaszcze brodę.
- A ja przez 2000 lat myślałem że to był Judasz.
----------------------------------------------
Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.
----------------------------------------------
W budynku zabarydakował się terrorysta. Jako zakładników wział stu Wszechpolaków. Zagroził, że jeśli nie otrzyma okupu, co godzinę będzie wypuszczał jednego...
----------------------------------------------
Podczas egzaminu wykładowca mocno już zdenerwowany niewiedzą zdającego, otwiera drzwi i krzyczy do pozostałych studentów:
- Przynieście tu siano dla osła!
- A dla mnie herbatkę! - dodaje student.
----------------------------------------------
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- O! Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Lenimy się ... - mówi dalej policjant.
- Ano, lenimy się - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - mówi policjant.
- Nie. Tylko ja studiuję.
----------------------------------------------
Zakłady Mięsne, rzeźnia nr 5.
Stoją dwie krowy:
- Jestem Mućka, cześć !
- Krasula.
- Pierwszy raz tutaj ?
- Nie, k...a, drugi!
----------------------------------------------
Nataszko, zjedz kawałeczek tortu!
- Dziękuję, Jureczku, nie chcę.
- No spróbuj, bardzo smaczny !
- Nie, dziękuję. Ja po osiemnastej już nie jem nic słodkiego .
- Nataszko, proszę.
- Jureczku, ja deserów w ogóle nie jadam...
- Żryj ten tort, k***a! Pierścionek w nim jest, żenić się z tobią chcę!
----------------------------------------------
Pojechała teściowa na wycieczkę do Izreala. I nagle tam na miejscu jej się zmarło. Pół rodziny pojechało na bliski wschód i myślą co z tym fantem zrobić. Czy chować w Izraelu, czy sprowadzać do Polski ale to wiązałoby się z ogromnymi kosztami. W końcu postanowili, że trzeba zadzwonić do zięcia aby on podjął decyzję. Dzwonią, informują o wszystkim, na to on rzecze:
- choćby nie wiem ile to kosztowało, trzeba ją przywieźć i w Polsce pochować. Mogę wziąć kredyt, zadłużyć się, cokolwiek, ale trzeba ją stamtąd ściągnąć.
Wszyscy się zdziwili takim zachowaniem zięcia, bo wiadomo było że za nią nie przepadał. No i się go pytają:
- no ale czemu chcesz ją w kraju pochować??
- Bo u nich kiedyś jeden zmartwychwstał
----------------------------------------------

MoD - Sro, 11.10.06, 20:51

Amerykanski statek kosmiczny dolecial na Marsa...
wyladowali... juz zbieraja sie do wyjscia, az tu nagle podlecialo dwóch Marsjan, takich
smiesznych zielonych i bzzz, zaspawali im drzwi wyjsciowe.
Amerykanie probuja wyjsc... 10 minut, 30 minut... po godzinie
sie udalo. Wyszli, a tam juz zebrala sie wieksza grupka Marsjan.
No wiec witaja sie i pytaja:
- Czemu zaspawaliscie nam drzwi wyjsciowe ?
Na co Marsjanie :
- Zawsze tak robimy nowym, ale to chyba nie problem. Niedawno
byli tu Polacy, koledzy zaspawali im drzwi, a oni po 5 minutach
juz byli na zewnatrz... i jeszcze prezenty przywiezli...
- Prezenty? Polacy? Jakie prezenty?
- Wpierdol to sie nazywalo, nie jestem już pewny co to było, ale pamiętam, że wszyscy dostali.

roolin - Czw, 12.10.06, 22:31

Pan domu budzi się około południa na zimnej podłodze w przedpokoju. Włos niechlujny, szata plugawa... Ze ściśniętego gardła wydobywa się słaby szept: "Maksiuuuu, Maksiuuuu..." Wbiega radosny jamnik potrząsając uszami i węsząc dookoła. Słychać ciche: "Chuch... Szukaj..."
---------------------------------------------
godzina 3:00 nad ranem, dzwoni telefon. w słuchawce słychać bełkotliwe pytanie:
- Przepraszam, czy może mi powiedzieć, czy ja rozmawiam przez telefon?
- Nie, debilu, przez telewizor
- O kurde, a ja w samych majtkach
---------------------------------------------
Profesor do studenta na egzaminie:
- Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
- Tak panie profesorze.
- No to właśnie pan skończył.
---------------------------------------------
Na wykładach, starszy już profesor mówi do studentów: - Za moich czasów nieobecność na zajęciach mogła być usprawiedliwiona tylko w dwóch przypadkach: gdy umarł ktoś z rodziny lub choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim. Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?! Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim namyśle mówi:
- W twoim przypadku, to możesz po prostu pisać druga ręką.
---------------------------------------------
Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie, bije jajami po plecach. Przechodzi zajączek. Niedźwiedź go bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź go się pyta:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo mnie boli
- A dlaczego się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!!!

maver - Sob, 14.10.06, 11:12

- Dzieci, do wykonania tego rysunku potrzebny jest miękki ołówek. Takie ołówki oznaczone są literka B. Sprawdźcie czy takie macie... Jasiu, co ty masz napisane na ołówku?
- Made in China.

=============

- Panie doktorze, jak leczyć owsiki?
- A co? Kaszlą?

=============

Nauczycielka pyta dzieci:
- Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią?
- Rzepa, proszę pani! - wyrywa się z odpowiedzią Jaś.
- Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę.
- Nie, proszę pani. Pani po prostu nigdy nie oberwała rzepą po jajach.

=============

Dlaczego dziewczynka nie płakała, gdy spadła z rowerku?
- Bo jej kierownica przebiła płuco.

MoD - Nie, 15.10.06, 2:22

Siedzi psychiatra na dyżurze - nudno, cicho, pacjenci śpią chyba.... Nagle otwierają się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowiek w coś zaplątany - w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za sobą ciągnie....
Doktor zagaduje:
- O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci pomóc?
Czlowieczek bulgocze coś i kiwa przecząco głową.
-To może żółwik jesteś? Co? Jesteś małym żółwikiem?
Człowieczek znów kręci głową...
- To może mały robaczek, co się właśnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
Doktorze, przestań z tym robaczkiem! Jestem waszym adminem sieciowym, kable zakładam...!

q - Nie, 15.10.06, 10:58

Wsiada student po imprezie z winem w łapie do autobusu podmiejskiego. Przy wejściu kierowca go zatrzymuje i mówi:
- Gdzie? A za bilet?
Student podnosi flachę, przechyla większego łyka i mówi:
- Za bilet!!!

rp - Pon, 16.10.06, 23:41

rp@rp-desktop:~$ su
Password:
su: Authentication failure
Wybacz.
rp@rp-desktop:~$

Erotyczny - Wto, 17.10.06, 10:04

Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
- Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt.
- Taa ? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodzą do krówek a tu krasula "Muuuu!"
- Co ona powiedziała ?
- Że daje 10 litrow mleka a wy wpisujecie tylko 4.
- O kurde ! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu "Chron,chron!"
- A ta co powiedziała ?
- Że daje 5 prosiąt a wy wpisujecie 3.
- O ja pier.... Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają kozę a ta: "Meeeee!"
- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany

Zuraw - Sro, 18.10.06, 20:54

Chce założyć kurwa konto w tym jebanym banku.
- Co proszę??
- Powiedziałem, ze chce założyć kurwa pierdolone konto w tym
jebanym banku!
- Jak pan śmie!
- Normalnie! Nie dosłyszysz szmato ? Dawaj mi tu kurwa kierownika!
Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak zada ten klient:
- No wiec, o co panu chodzi!
- Powtarzam kurwa po raz trzeci, że chce założyć chujowe konto w
tym jebanym kurwa banku!
- A ile pan chce wpłacić?
- 2 miliardy.
- I ta kurwa robiła jakieś problemy???

Pewien facet ożenił się z piękna kobieta. W noc poślubna ucieszony
leż y w
łóżku i czeka na żonę.
- Kochanie, pospiesz się i chodź do łóżka...
Patrzy, a żona wyciąga szklane oko i sztuczna szczękę. Facet trochę
zszokowany, ale trzyma fason i mówi:
- Kochanie, nie każ mi czekać tak długo...
Na to żona odkręca drewnianą rękę. Maż, choć w szoku, ale wciąż
napalony:
- Wejdziesz w końcu do tego łóżka??
Żona odpina sztuczna nogę. Na to maż, zrezygnowany:
- Wiesz co, kochanie? Może rzuć mi po prostu dupę...

Zasady postępowania wobec pracowników w firmie:
Kadrę należy traktować jak pieczarki:
1. Trzymać w ciemnym pomieszczeniu
2. Od czasu do czasu obrzucić gównem.
3. Jak któryś wystawi łeb - uciąć !!!



Erotyczny - Czw, 19.10.06, 0:53

Ślinicie się do mojej przyszłej żony ....
Żeby nie było OT:
u spowiedzi:
-proszę księdza uprawiałem seks oralny.
-To ciężki grzech.A z kim?
-Nie mogę powiedzieć.
-Może z Kryśką od Zarębów?
-Nie.
-Moze z Kaśką od Kowali?
-NIe.
-Bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
-Nie mogę proszę księdza.
-Idź!Nie dam ci rozgrzeszenia.
Wychodzi chłopak z kościoła, czekają na niego kumple: -i co ?
Spoko mam parę namiarów!!!


baj de łej byłem dziś na wysoce bezowocnych łowach w tawernie i tam był konkurs kto wyżej podciągnie majtki...jeden gość zdjął przez głowę ....

Zuraw - Pią, 20.10.06, 0:25

Czapajew - autentyczna postać, z czasów gdy w Rosji toczyła się wojna domowa pomiędzy komunistami i zwolennikami starego porządku. Za komuny nakręcono o nim sporo filmów, w których był zawsze mądry, szlachetny, odważny, niepijący, itd., na co odpowiedzią narodu rosyjskiego była masa dowcipó na jego temat...

Czapajew uniósł lekko powieki, straszliwa jasność słońca - wpadającego przez rozchylone okiennice - kazała mu zamknąć je znowu. Głowa pulsowała mu jakimś straszliwym, murzyńskim rytmem.
- Pietkaaa - wymamrotał - Pietka, cóż ty tak potwornie hałasujesz?
- Poleruję flanelą wasze buty, towarzyszu.
- Czy ni można robić tego ciszej, do cholery?
- Robię to najciszej jak się da, Wasyliju Iwanowiczu,
- Wynoś się z tym na dwór!!!

Czapajew ponownie powoli rozchylił powieki, wtedy ujrzał Ją. Stała samotnie w kącie. Taka piękna...

Do tego była do połowy pełna.

Powoli zwlókł się z ławy, ujął Ją w dłoń. Małe iskierki w oczach rozpaliły się w potężny błysk. Na twarzy Czapajewa zagościł szczery - przebijający swą jasnością przez kilkudniowy zarost - uśmiech. Nagle rozległ się świst zmieszany z brzękiem tłuczonego szkła. Wasylij Iwanowicz poczuł Szarpnięcie w dłoni. Spojrzał w dół: pierwszorzędna - ledwo wczoraj zdobyta - siwucha, wsiąkała w szczeliny pomiędzy deskami. Zbłąkana kula - pomyślał - dlaczego właśnie dziś... Dlaczego?
- Pietkaaa - jego krzyk przebiegł caly obóz i odbił się echem od ściany lasu. Adiutant pojawił się natychmiast.
- Pietka, każ trąbić na alarm!!!
Wściekłygłos Czapajewa nie pozostawiał miejsca na żadne pytania. Pietka wybiegł natychmiast.

Tego dnia oddział pod dowództwem Wasylija Iwanowicza Czapajewa, w sile trzech słabo uzbrojonych pułków piechoty i czterech sotni dońskich kozaków, rozbił w puch i pył dwie doborowe, białogwardyjskie dywizje, biorąc do niewoli 9,5 tys. jeńców, zdobywając 16 dział, 22 karabiny maszynowe i ponad 800 koni.

Tak właśnie rodzi się historia...

dreamwalker - Sob, 21.10.06, 21:21

Spotykają się dwie koleżanki
- No jak tam twój chłopak? Nadal cały czas pochłonięty matematyką?
- A daj spokój... nie chcę już nic o nim słyszeć... Wczoraj wieczorem dzwoniłam do niego, a on mi powiedział, że nie ma dla mnie czasu, bo właśnie pieprzy się z jakimiś dwiema niewiadomymi ...

maver - Pon, 23.10.06, 16:07

Trzech kumpli, Zefik, Francik i Jancik poimprezowalo dosc ostro w mieszkaniu Francika. Po imprezie na drugi dzien spotkali sie w robocie Zefik i Jancik i rozmawiaja:
- Zefik, jak tam impreza?
- A leb mnie boli i ogolnie malo pamietam, ale wiesz wydawalo mi sie, ze u Francika widzialem zloty kibel.
- Ty, a wiesz co? Ja tez malo co pamietam, ale tez mi sie zdawalo, ze Francik ma zloty kibel.
- Moze to sprawdzimy, tym bardziej, ze Francik w robocie sie nie pojawil.
I w drodze powrotnej z pracy zahaczyli o mieszkanie Francika. Zadzwonili do drzwi. Otworzyła im żona Francika.
- Jest Francik?
- Jeszcze śpi.
- Aha. To nie będziemy go budzić, ale wie pani co, my mamy takie pytanko. Czy w chałupie macie złoty kibel?
- Franciiiiik, wstawaj! Sa ci goscie, co ci puzon zapierdolili!

===============

Nauczycielka kazała Jasiowi napisać zdaniem z jakimś ptakiem. Jasiu pisze:
"Wczoraj tata przyszedł do domu nawalony jak szpak."
- A ułóż zdanie z dwoma ptakami?
"Wczoraj tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i puscił pawia."
-A z trzema?
"Wczoraj tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, puścił pawia po czym wywinął orła"
-Z czterema...?
"Wczoraj tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, puścił pawia po czym wywinął orła aż dwa gile z nosa wyleciały."
-Dobra cwaniaczku, jak ułozysz z pięcioma, to dostaniesz piątkę!
"Wczoraj tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, puścił pawia po czym wywinął orła aż dwa gile z nosa wyleciały i poszedł dalej pić na sępa.

===============

Idzie ksiądz polną drogą, przechodzi obok takiego skromnego gospodarstwa. Patrzy, a tam chłop coś z desek kleci. Ksiądz zagaduje:
- Pochwalony drogi parafianinie, nad czymże tak ciężko pracujesz?
- A kurwa, kibel nowy stawiam, bo się stary rozjebal.
- O, mój drogi ! A nie mógłbyś tego tak trochę owinąć w bawełnę?
- Co mam owijać w bawełnę? Dechami opierdole naokoło i chuj!!1!

pushq - Wto, 24.10.06, 21:54

STUDENCKA IMPREZA (bo ponoć nikt nie czyta jm)

Rzecz działa się parę lat temu w akademiku Uniwersytetu Wiecznego Melanżu. Imprezka była ostra (dużo napojów wysokoprocentowych). Przyszło na nią trochę znajomych (nieznajomych zresztą też).
Wśród gości były również kobiety, więc stwierdziliśmy że jakieś potupańce by się przydały. Każdy kto mieszkał lub był w akademiku wie że metraż w pokojach niewielki. W celu jego powiększenia wszystkie łóżka postawiliśmy pionowo pod ścianą i zaczęło się... Impreza trwała długi czas, alkohol lał się litrami, dziewczyny tańczyły, ogólnie pełen wypas. Nad ranem (a może po południu) nasz kolega stwierdził, że okropnie boli go prawa stopa. Po uchyleniu kołdry okazało się, że ów osobnik nie posiada dużego palca u opisywanej stopy, a pościel i prześcieradło są całe we krwi. Lekarz na pogotowiu początkowo nie chciał przeprowadzić żadnego zabiegu ze względu na utrzymujące się znieczulenie (upojenie). Jednak po długich błaganiach zajął się delikwentem, który w żaden sposób nie mógł sobie przypomnieć w jaki sposób do tego doszło. W toku czynności śledczych ustaliliśmy że kolega wywijając piruety z jakąś białogłową zapomniał o ograniczeniu przestrzennym i potrącił łóżko stojące pod ścianą które z impetem spadło mu na nogę odzianą wyłącznie w kapcia. Jako, że wcześniej wlał w siebie dużą ilość wódki nie odczuł bólu związanego z zaistniałą sytuacją, a nogę opatrzył mu kolega (student weterynarii). Jeszcze po powrocie od lekarza zaczęliśmy szukać "zguby". Okazało się że duży palec grzecznie leży sobie w kapciu. I tym sposobem kolega ma wieczną pamiątkę po studiach.

MoD - Czw, 26.10.06, 3:00
Temat postu: STARE
Wiem, że to jest STARE, dlatego zakładam nowy temat aby nie zaśmiecać humoru. Umieszczam to jednak na forum bo mnie rozbraja, a w hyde parku znaleźć się nie powinno.

Porównanie jednej doby studenta Akademii Medycznej (AM)
i Politechniki (PL) mieszkających razem.

18:00
AM: Początek ostatnich zajęć tego dnia.
PL: Początek pierwszej skrzynki piwa.

20:00
AM: Wracam tramwajem na stancję.
PL: W stanie "naturalnym" jadę rowerem po kolejną skrzynkę piwa, mimo że
pada śnieg i jest zimno.

21:00
AM: Piję pierwszą tego wieczoru kawę.
PL: Pierwszy raz tego wieczoru jadę na izbę wytrzeźwień

22:00
AM: Zaczynam pierwszą tej nocy 1000-stronicową książkę.
PL: Zaczynam pierwszą tej nocy ucieczkę z izby wytrzeźwień.

23:30
AM: Nadal czytam.
PL: Nadal uciekam.

24:00
AM: Wycieńczony książką sięgam po 800-stronicowy skrypt.
PL: Wycieńczony bieganiem, wskakuję do rzeki i uciekam wpław.

2:00
AM: Czytam kumplom śmieszne zdania z książki.
PL: Opowiadam kumplom, jakie to uczucie dostać paralizatorem.

3:00
AM: Z braku książek sięgam po Panoramę Firm i Książkę Telefoniczną.
PL: Z braku napojów energetycznych, wzmagających wyobraźnię, udaję się w
podróż rowerem do najbliższego nocnego

4:00
AM: Kumple też czytają PF i KT (nie mogę nic z nich zrozumieć).
PL: Kumple nadal piją i coś gadają, ja tylko piję...

4:30
AM: Piję, nie wiem którą kawę.
PL: Nie wiem, gdzie jadę.

4:45
AM: Urządzamy z kolegami konkurs "1 z 10-ciu" z wiedzy o Panoramie Firm.
PL: Urządzamy konkurs "kto szybciej wózkiem dookoła supermarketu".

5:15
AM: Znów wygrałem! Bochenek i Stryer się nie odzywali...
PL: Znów wygrałem! Piast i Żywiec utknęli w zaspie!

6:00
AM: Jestem wykończony, nigdy już nie będę tak długo się uczył.
PL: Jestem wykończony, tłumaczę znakowi "STOP", że już nigdy nie będę pił.

6:15-7:30
AM: Śpię w ubraniach - szkoda ściągać na tak krótko.
PL: Śpię z dwoma kumplami w wannie, która dryfuje po wodach parku.

7:30
AM: O, już 7:30? ZASPAŁEM!
PL: O! Chłopaki, to jest Bałtyk? Który mamy rok?

7:45
AM: Idę się umyć... Gdzie jest wanna? I ten jełop z PL?
PL: Kurcze, dzisiaj czwartek. Dzień kąpieli dla Medyka...

7:50
AM: ...znowu wypił Domestosa...
PL: ...ale zgaga... to po tym likierze pewnie...

8:00
AM: Biegnąc na uczelnię, widzę trzech kloszardów w wannie. Myślę - "co to za
życie..."
PL: Wczoraj widziałem białe myszki, a dziś duchy w białych fartuchach.
Czas wracać do domu...

9:00
AM: chce mi się spać, idę po kawę
PL: chce mi się spać, idę spać

12:00
AM: Przewracam się ze zmęczenia
PL: Przewracam się na drugi boczek

13:00
AM: Za twarde siedzenia na tych salach
PL: Mama kupiła mi za miękką poduszkę...

15:00
AM: Znowu zapomniałem zjeść
PL: Znowu zapomniałem pójść na zajęcia

15:05
AM: Trudno, napiję się kawy
PL: Trudno, zrobię ksero

16:00-17:30
AM: Oglądam preparaty i notuję wykłady
PL: Oglądam telewizję i gram w Tekkena

18:00
AM: Ledwo żyję, chcę do domu!
PL: Ale mam kaca! Chcę do mamy!

20:15
AM: Cześć, Głąbie! Ale miałem ciężki dzień...
PL: cześć, Medyk! Ty chyba nie wiesz, co znaczy ciężki dzień...

roolin - Czw, 26.10.06, 20:23

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz w Irlandii.
-----------------------------
Klasyczna sytuacja: mąż nieoczekiwanie wraca do domu, żona ukrywa
nagiego kochanka w szafie. Pech chciał, że mąż, zmęczony, od razu
położył się spać.
W środku nocy kochanek, korzystając z okazji, przykrywa się futrem i
wypełza z szafy. Mąż się budzi:
- Kto tam?
- Mol
- A futro?!
- W domu sobie zjem!
-----------------------------
W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty.
Grają, grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden mówi:
- Grajcie we dwóch, ja idę cos wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie te wioskę na południe stad?
- Tak
- No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego...
Drugi wampir wstaje:
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołądek.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie to miasteczko na zachód stad?
- No...
- Nikt już tam nie mieszka, hehe..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty.
Twarz cala we krwi.
- A ty gdzie byłeś!?
- Nigdzie. Wyjebałem się na schodach.
-----------------------------
Bóg powiedział do Polaka:
-Spełnię jedno twoje zyczenie, ale pamietaj, że twoi sasiedzi będą mieli tego 2 razy więcej.
Polak na to:
-Wydłub mi jedno oko
-----------------------------
Przychodzi pijany mąż do domu. Oczywiście ucieszyło to bardzo żonę, która wściekła jak cholera pyta:
- Będziesz więcej pił?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz więcej pił?!
Mąż nadal nic nie mówi.
- Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz więcej pił???
Na co mąż z wysiłkiem:
- Nnnnoo doobraa, naaaleej...
-----------------------------
Stoi blondynka na przystanku i pyta się stojącej obok staruszki:
-Która godzina?
Na to odpowiada staruszka:
-Za 15 minut będzie godzina 13!
Blondynka:
-Ja nie pytam się która godzina będzie za 15 minut tylko która jest teraz!!
-----------------------------
Muzułmanin, katolik i żyd spierają się, czy Bóg jest potężniejszy. Mówi

Muzułmanin:
- Pewnego dnia jechałem przez pustynię, nagle zerwał sie okropny wiatr, burza piaskowa. Po chwili mój wielbłąd był zasypany po szyję. Wzniosłem ręce do góru i krzyknąłem: Allachu, uratuj mnie! I nagle błysk, trzask - na całej pustyni była burza piaskowa, a wokół mnie cisza, spokój.

Pozostali pokiwali z uznaniem głową, głos zabrał katolik:

Płynąłem pewnego dnia statkiem, nagle zerwał się przeokrutny sztorm. fale targały statkiem, woda zalewała pokład. Wtedy uniosłem oczy ku niebu i krzyknąłem: Panie, ocal nas! I nagle błysk, trzask - na całym morzu trwał sztorm, a wokół nas cisza, spokój.

Ostatni głos zabrał żyd:

Szedłem pewnej soboty do synagogi i nagle widzę leżący na ziemi wypchany portfel. Wzniosłem oczy ku niebu i mówię: Panie, dlaczego Ty mnie to robisz? Dziś jest szabat, Ty wiesz, że ja nie mogę się schylić. Moja żona jest chora, mój syn jest chory. Dlaczego Ty mnie to robisz? I nagle błysk, trzask - na całej ulicy była sobota, a wokół portfela piątek.
-----------------------------
Przyjechał facet do Las Vegas rozerwać się. Naturalnie na początek kasyno, no i jak z to nowicjuszami bywa, wygrał kilkaset zielonych, naturalnie trzeba to było uczcić... Wielka balanga, dziewczyny... nic nie pamięta.
Następnego ranka obudziwszy się z pękającą z bólu głową stwierdził, że obok niego śpi najpaskudniejsze straszydło, jakie w życiu widział. Ubrał się przerażony pośpiesznie i zostawiwszy na stoliku nocnym pięćdziesiąt dolców ruszył na palcach ku drzwiom. Patrzy, a tu na podłodze pod drzwiami leży drugie równie szpetne straszydło, które ochrypłym głosem spytało:
- A druhnie to się nic nie należy?
-----------------------------
Srodek mroznej i snieznej zimy. Pada snieg. Zajecia na Politechnice - w pewnym momencie przez radiowezel slychac ogloszenie:

- Dzien dobry. Tutaj obsluga pluga. Czy studenci, ktorzy zaparkowali swoje auta przed wjazdem na teren Politechniki moga przesunac swoje auta, abysmy mogli zaczac odsniezanie?

Pietnascie minut pozniej:

- Dzien dobry. Mowi Rektor. Czy dwustu studentow, ktorzy poszli przestawic piec samochodow moze wrocic na zajecia?
-----------------------------
Studentka zdawała egzamin na AM u Poznaniu z układu kostnego. Pan podał jej miednice i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela. Po namyśle dziewczyna mówi:
- To był mężczyzna.
- A dlaczego Pani tak uważa?
- Bo tutaj był kiedyś członek.
- Oj był, i to wiele razy.
-----------------------------

Groch - Nie, 29.10.06, 12:47

Fakt autentyczny:

W pewnej firmie teoretycznie pracowali od, 8:00 do 16:00 ale w rzeczywistości
nikt nie przychodził przed 8:30 i nie wyłaził przed 17:00,system działał do
czasu zmiany kierownictwa.

Jedna z pierwszych decyzji nowego szefa była "poprawa dyscypliny pracy"
sprowadzała się ona do tego, ze obiecano płacić nadgodziny za prace, po 16, ale
za to każde spóźnienie powyżej 10 min. miało być odnotowywane w specjalnym
zeszycie z wyrysowanymi długopisem rubrykami:
Data, kto, wielkość spóźnienia, powód spóźnienia i "działania podjęte w
> celu jego minimalizacji.

Ludziom pomysł się nie podobał, ale konkurencyjna propozycja zmiany
godzin pracy na 8:30 - 16:30 nie przeszła wiec zaczęli się dostosowywać.
Najbardziej z tego powodu cierpiał jeden facet; 3 lata do emerytury,
nieprzeciętny mózgowiec, pełno patentów i wniosków racjonalizatorskich, w ogóle
kupa zalet z wyjątkiem punktualności.

No i oczywiście jako pierwszy spóźnił się o ponad 0,5 godziny i musiał się
wpisać do zeszyciku.
Jego wpis wyglądał tak:
W rubryce "powód spóźnienia":
Wstałem jak zwykle o 6:30, umyłem się i na chwile poszedłem do sypialni.
Popatrzyłem na żonę i dostałem erekcji; w moim wieku takiej okazji już nie
można marnować."
W rubryce "działania podjęte w celu minimalizacji spóźnienia napisał:
"zrezygnowałem ze śniadania".

Podobno był to pierwszy i ostatni wpis w zeszyciku...

Groch - Wto, 31.10.06, 9:06

Znalezione w sieci:

Niewiarygodne, ale prawdziwe niestety…..

Kobieta szczęśliwa....

Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy
on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy.
Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą
piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc
po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.
Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc
wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym
proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na
sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i
pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia.
Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny
punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i
sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w
obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego
pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych
pięciu pociech.
Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste,
pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię
na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w
drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego
kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.
Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i
bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny.
Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich
pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w
pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły
radośnie świergocząc,
wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela
im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi
kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów,
chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią
tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie
będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za
wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne
ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje
on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował
siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w
poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego
skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w
telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy
się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś
przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot,
które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na
mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności.
Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień
mojego życia.



A teraz pytanie za 3 punkty - co to jest ???? Odpowiedź poniżej.


FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony zTwoich podatków. Cena detaliczna 12pln. Możesz ją znaleźć na
http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897

Erotyczny - Wto, 31.10.06, 11:52

Wykopane z archiwum.

#1 <Nieznajomy> Sex
<Nieznajomy> moge zrobić ci loda
<Nieznajomy> przyjade
<Nieznajomy> <przytul>

#2 "Ewa" 12:28
<Nieznajomy2> masz w pseudo że jesteś erotyczny powiesz mi coś erotycznego
<Nieznajomy2> jestem Ewa i mam 22 lata
<Nieznajomy2> halo
<Nieznajomy2> czemu się nie odzywasz?

#3 "Nerwus"
<Nieznajomy3> Siema
<Nieznajomy3> skąd taki nick ?
<ja> a tak sobie
<Nieznajomy3> Ty PEDALE! &^$&*^%$

Railman - Czw, 02.11.06, 20:22

DLA WSZYSTKICH MILOSNIKÓW JEZYKA CZESKIEGO

-ogórek konserwowy: "styrylizowany uhorek"

- Terminator: "Elektronicky mordulec": - Ne ubiwajte
me pane Terminatore!

W Czechach na przystankach stoi jak byk: "Odchody autobusow"

mam pomysl?: "mam napad"

miejsce stalego zamieszkania: "trvale bydlisko"

stonka ziemniaczana: "mandolinka bramborova"

plaster na odciski: "naplast na kure oko"

cytat z czeskiego pornosa: "pozor! pozor! budu
triskat !"

wiewiorka "drevni kocur"

Chwilowo nieobecny - "momentalnie ne przitomni"

"Gwiezdne Wojny" z czeskim dubbingiem:
Lord Vader do Luke'a Skywalkera: "Luk! jo sem twoj
tatinek!"


Hot dog "parek v rohliku"

plyta CD "cedeczko"
Po czesku teatr narodowy to "narodne divadlo",
a drodzy widzowie to "wazeni divacy"

zepsuty "poruhany"

koparka "ripadlo"

"Zaczarowany Flet" - "Zahlastana fifulka"

Bytka abo ne bytka to je zapytka" = "Byc albo nie byc oto jest pytanie"

Komentarz meczu hokeja: "... z levicku na pravicku, pristavka i ... sito!!!"

W liscie do Koryntian - Hymn o milosci "milosc sie nie obraza i gniewem nie unosi" "laska se ne wypina i ne wydyma sa".

gwiazdozbior - "hvezdokupa"

Niezapomniana trójka czeskich hokejowych napastników:
Popil, Poruhal a Smutny...

mona - Nie, 05.11.06, 9:17

Urocze:

Wczoraj siedzimy z żoną w pokoju gościnnym i gadamy o różnych rzeczach. Stopniowo zeszła rozmowa na temat życia i śmierci. Mówię: "Nie dopuść kochana do sytuacji, bym był w położeniu "roślinki", zależnym od aparatów i kroplówek. I jeżeli znajdę się w takim stanie — odłącz mnie od tych przyrządów, które podtrzymują we mnie życie".
Nagle ona wstała, wyłączyła telewizor i wyrzuciła na śmietnik moją butelkę z piwem. Gadzina.

fala - Nie, 05.11.06, 15:49

Zarządca pola golfowego miał wieczne problemy z pracownikami, więc w końcu kupił super cztery roboty, sam kevlar i stal nierdzewna automatyczne koszenie, zbieranie śmieci itd.
Właściciel klubu spotkał go miesiąc później i mówi:
- Wie pan, jestem pod wrażeniem - idealny porządek, ani jedna trawka nie odstaje, dołki świetnie utrzymane - rewelacja. Jest tylko jeden problem - niektórzy gracze skarżą się, że słońce się od tych pana robotów odbija i potrafi oślepić podczas gry....
- Nie ma problemu - powiedział zarządca - to akurat jest do rozwiązania w jeden dzień. Wskoczył w samochód, kupił cztery wiadra czarnej farby i machnął roboty na czarno.
Następnego dnia trzy z nich nie stawiły się do pracy a czwarty obrabował biuro i zwiał...

---

Polaka,Ruska,Niemca,Anglika i Francuza wysłali na Syberie.Kupili sobie jeden psi zaprzęg.
Jadą, jadą, jadą i nagle zaczeły gonić ich wilki.
Polak powiedział - ,,musimy kogoś wyrzucić może przestaną nas gonić".Pierwszego wyrzucili Francuza, wilki zjadły go, ale gonią ich dalej.
Następnie wyrzucili anglika wilki go zjadły,ale gonią ich dalej wyrzycili Niemca wilki go zjadły, ale gonią ich dalej.Rusek szuka czegoś po kieszeniach...
Polak go pyta - ,,co robisz?''.
Nagle Rusek wyciąga kałasznika i zabija wszystkie wilki.Polak zdziwiony pyta go ,,czemu nie zrobiłeś tego wcześniej''?
Rusek wyciąga za pazuchy pół litra i mówi -,,połówka na pięciu''?

maver - Nie, 05.11.06, 16:45

Z samiutkiego rana Stirlitz wybrał się na grzyby do położonego w pobliżu Berlina lasu. Na początek przetrząsnął znany sobie brzozowy zagajnik. Nic nie znalazł. Poszedł dalej tam gdzie zawsze było pełno podgrzybków. Nic. Zajrzał jeszcze w przecinkę gdzie na ogół zbierał maślaki. Nic.
- Widać nie sezon - pomyślał i wypier*olił koszyk w śnieg.

Sulej - Nie, 05.11.06, 22:33

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia, pewnie mnie zgwałci...
Nagle zza krzaków wyskakuje wilk.
Czerwony Kapturek przerażony tym, co się zaraz stanie, powoli ściąga majtki.
Wilk na to:
- A ty co? Srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!!

-Co mam robić panie doktorze mąż mnie nie zaspokaja?
-Proszę pani, ja mogę cos pani przepisać,ale może znalazłaby pani
sobie kochanka? W sumie mąż nie musi o niczym wiedzieć.
-Mam panie doktorze, też nie wystarcza.
-Droga pani, a gdzie jest powiedziane,że to ma być jeden?
-Mam ich dziesięciu i wciąż to za mało.
-Dobrze, przepiszę pani jakieś hormony i za dwa tygodnie przyjdzie
pani do kontroli.
Kobieta wraca do domu kładzie receptę przed mężem:
-Widzisz, żadna dziwka, tylko chora jestem!

TotalFailure - Nie, 05.11.06, 22:38

Stirlitz karmił dzieci ukradkiem.. od ukradka dzieci puchły i umierały.
stdin - Nie, 05.11.06, 23:06

Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej... z prawej... z tyłu... z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy.
"Dolby surround" - pomyślał Stirlitz.

MoD - Wto, 07.11.06, 21:58

Blondynka rozpoczela prace jako szkolny psycholog.
Zaraz pierwszego dnia zauwazyla chlopca, który nie biegal
po boisku razem z innymi chlopcami tylko stal samotnie.
Podeszla do niego i pyta:
- Dobrze sie czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chlopcami?
- Bo jestem bramkarzem.

Groch - Czw, 09.11.06, 15:25

Jasio przychodzi do domu po szkole i skarży się mamie:
- Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z dupy powyrywa!
- To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż mi go to wyjaśnimy sprawę.
Idą na róg, policjant stoi.
Mama pokazuje na Jasia:
- Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z dupy?!
- Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z dupy powyrywam! Już czwarty dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym ją pokrył, bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!!!

----------------------------------------------------------------------------------

Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedziałem w parku na ławce, a pani przechodziła z koleżanką. Za wami szło dwóch facetów, którzy mówili: "Ja będę rąbał tą z prawej a ty tą z lewej!". No i myślałem, że pani nie żyje.

-----------------------------------------------------------------------------------

Lekcja w szkole. Eksperyment: cztery robaki wsadzono do 4 pojemników: z dymem papierosowym, alkoholem, spermą i mąką.
Następnego dnia sprawdzono, czy robaki żyją.
W pierwszym - z dymem papierosowym - robak nie żył,
w drugim - z alkoholem - nie żył,
w trzecim - ze spermą - nie żył,
w czwartym - z mąką - żył.
Nauczyciel pyta uczniów jaki z tego morał.
Jasiu natychmiast wyrywa się do odpowiedzi:
- Jak będziesz palić, pić i uprawiać sex - nie będziesz mieć robaków!

yanoo - Czw, 09.11.06, 17:25

mowi Marek Borowski:
– Byłem kiedyś na meczu z Widzewem i szczególnie w pamięci utkwił mi dialog pomiędzy trybunami: "Widzew, Widzew, łódzki Widzew…" i dalej zacytować nie mogę ze względu na obecność pań. To było jednak coś niesamowitego jak równo i rytmicznie to wykonaliście! – chwalił kibiców marszałek.


Biatlonistka Malgorzata Ruchala:
Na pewno po slubie nie bede nosila podwójnego nazwiska, bo mój narzeczony nazywa sie Piotr Bosko.

Paczesiowa - Nie, 12.11.06, 11:53

Swego czasu mąż kuzynki posiadał wypasioną BMWicę... Czego to ona nie miała... Komputerek pokładowy, telewizorek, skórzane siedzenia z wbudowaną aparaturą masującą i inne cuda techniczne których nie rozumiem.
Pewnego pięknego dnia, musiał pilnie gdzieś tym autem wyskoczyć, wyskoczył tak szybko, że nie zabrał portfela, i w drodze powrotnej komputer pokładowy zabuczał mu, że na oparach benzyny jedzie i nijak nie da rady dojechać bez tankowania, więc nie mając przy sobie portfela zajechał na tanksztela.
Pogrzebał po kieszeniach, wydobył wszelką dostępną gotówkę, po czym odezwał się do zapatrzonego w BMWicę pana obsługującego dystrybutor:
- Za 7 zł! I k**wa ani słowa! ANI SŁOWA.

Młody gra w LineageII. My z Młodą przyglądałyśmy się o co kaman w tej gierce. Młody nam objaśniał i kiedy dowiedziałyśmy się sie, że tam można mieć parę postaci, to zażyczyłyśmy sobie kobitki. No i stworzył nam taką laseczkę z 2 kucykami i 2 mieczami. Troszkę tam nią pobiegał, zrobił parę poziomów i oddał w ręce młodej, a my udaliśmy się do kuchni zrobić siakie kanapeczki, bo wszyscy zgłodnieliśmy. Wołanie młodej:
- Młody cho no tu, bo jakiś wafel mnie zaczepia!
- Idź sobie w inne miejsce robić poziomy, bo słaba jeszcze jesteś i zabije cię!
Kiedy weszliśmy do pokoju, młodemu mało co kanapeczki nie zleciały z talerzyka... Młoda okazała się być waleczną kobietą...
Wafla (Wenezuelczyka) zabiła! A podobno miał jakiś wyższy poziom czy cóś.
A na gierkowym czacie napisała do wafla (po angielsku) mniej więcej taki tekst:
- Cze jestem Ola z Polski, mam 11 lat i gram tu od kilku minut. Przepraszam, że Cię zabiłam ale po co się zaczepiałeś.
Dostała nawet propozycję, żeby dołączyć do jakiegoś klanu... Moja mała dzielna córeczka...

mietek - Nie, 12.11.06, 14:22

Już to wklejałem paru osobom, ale myślę, że warto przedstawić szerszemu gronu.


Kopalnia
Jestem elektromonterem w kopalni miedzi, pracuje pod ziemią i tam miała miejsce ta historyjka.
Przyszliśmy w poniedziałek rano do pracy i rozpoczęliśmy dzień śniadaniem. Jeden z kolegów (Wacław), umęczon jak pod ponckim Piłatem (poniedziałek, 6-rano), wykorzystał czas śniadania na drzemkę. Spał, siedząc przy stole, a za poduszkę robiło mu jego własne ramię. Po jakimś czasie wszedł do warsztatu nadsztygar i trzeba było kolegę szybciutko obudzić, bo spać w pracy przecież nie wolno.
Boss witał się ze wszystkimi, aż doszedł w końcu do świeżo obudzonego Wacusia i podaje mu grabę.
Wyobraźcie sobie przerażenie kolegi, kiedy stwierdził, że... ręka nie chce mu się podnieść. Zdrętwiała mu do tego stopnia, że nie mógł nią ruszyć. Zahuśtał całym ramieniem kilka razy, a te za nic nie chce się przywitać... zepsute i nie działa. Radość z tego mieliśmy okrutną. Widząc, że nic nie wyjdzie z wywijania bezwładną ręką, podniósł ją sobie przy pomocy lewicy i takiego zdrętwiałego flaka podał szefowi. Co tam będę pisał o rotflowaniu i bezcennych minach...


Oferta
Pewna firma miała za zadanie napisać ofertę na usługi dla centrali RUCHu (to ci od sieci kiosków). Przetarg publiczny, mnóstwo załączników, trzeba było opisać dokładnie oferowane rozwiązanie itp. Koledzy piszący ofertę stwierdzili, że opisywana problematyka podobna jest do tego, co niedawno oferowali w pewnym banku. Zrobili więc zgrabne CTRL-C, CTRL-V i dla pewności jeszcze pozamieniali, za pomocą CTRL-F, WSZYSTKIE słowa "bank" na "Ruch". Nieco się zdziwili gdy po otwarciu ofert, przewodniczący komisji zapytał:
-- Panowie, czy możecie wyjaśnić co to są Ruchomaty?

Paczesiowa - Pon, 13.11.06, 13:41

To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu.
Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno.
Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku.
Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki..
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą.
Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku... Wacku!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia...

Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się przyjemny zapach...
Wacek z lubością wciągnął go w płuca...

Zadziwiające jak mu się ten węch wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu...

Sulej - Wto, 14.11.06, 14:36

Cześć tato, wróciłem!
Ojciec siedzący przed komputerem, nie odrywając wzroku od monitora pyta:
- A gdzieś ty był?
- W wojsku tato...


Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu IV RP zdarzył się tragiczny wypadek: zawalił się budynek Sejmu, grzebiąc wszystkich parlamentarzystów. Przestał istnieć Rząd, zginęli najwybitniejsi mężowie stanu - Lech i Jarosław Kaczyński, Andrzej Lepper, Roman Giertych. W uznaniu zasług wszyscy trafili do nieba. Na wieść o tym smutnym, a zarazem wesołym wydarzeniu, Pan Bóg pospieszył wyjść na spotkanie nowo przybyłym. Skacząc z jednej chmurki na drugą spotkał Adama i Ewę z walizkami w rękach.
- Cześć Adam, cześć Ewa, a wy gdzie się wybieracie? - zapytał Pan Bóg.
- Do Irlandii

Diabeł złapał Polaka, Rosjanina i Niemca. Mówi do nich:
- Wypuszczę was dopiero za rok, ale musicie spełnić 1 warunek. Dam wam po psie i musicie przez ten rok nauczyć go jakiejś sztuczki. Musicie również wiedzieć, że każdy z was dostanie jedzenie tylko dla jednej osoby, albo pies będzie jadł, albo ty.Przychodzi diabeł po roku, wchodzi do Niemca, patrzy Niemiec chudy jak sztacheta, pies gruby jak beka.
- No Niemiec, coś nauczył tego psa?
Niemiec mówi osłabionym głosem:
- S ss s siad (pies siadł).
Diabeł:
- OK Niemiec, jesteś wolny, chodźmy do Rosjanina.
Wchodzą do Rosjanina, patrzą Rosjanin chudy jak sztacheta, pies gruby jak beka. Diabeł:
- Dobra, a ty czego nauczyłeś psa?
Rosjanin mówi osłabionym głosem do psa:
- l ll ll leżeć (pies się położył).
- OK Ruski, jesteś wolny, chodźmy do Polaka.
Wchodzą do Polaka. Patrzą, Polak gruby jak beka pies chudy jak sztacheta. Diabeł:
- Polak. Ty to sobie jeszcze rok posiedzisz.
Polak:
- Zaraz, zaraz.
Polak usiadł sobie wygodnie na kanapie, wziął w dłoń pęto kiełbasy i zaczyna jeść.
Pies patrzy na niego i mówi:
- H HH Heniuś, daj gryza.


Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 200 złotych i mówi:
- Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi małżeńskiej opuścić słowa: Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńska oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Dziękuję z góry...
Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie staniał przed ołtarzem i wszystko szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapytał bowiem:
- Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz się na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?
Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:
- Ta... ta... tak...
Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć. Ksiądz oddaje mu 200 złotych i odpowiada spokojnie:
- Po prostu przebiła twoja ofertę.

roolin - Czw, 16.11.06, 21:16

Knajpa kategorii... no nie, nie ma takiej kategorii. Po prostu knajpa.
Przy zasyfionym stoliku nad kuflami z piwem siedzi dwóch meneli:
- Wiesz Józek, życie jest podobne do kufla piwa - mówi jeden
- Dlaczego?
- A ch*j go wie. Nie jestem filozofem.
----------------------------------------------
-Panie majster, która godzina?
-A wiesz Michał, że i ja bym się napił!
----------------------------------------------
Dwaj przyjaciele: Fąfara i Malinowski siedzą w restauracji i piją wódkę. W
pewnej chwili Malinowski mówi:
- Wiesz co? Nie podoba mi się to, że codziennie wracając z pracy zastaję
cię w sypialni z moją żoną.
- Wiesz Franek, to kwestia gustu. Jednemu się to podoba, innemu tamto...
----------------------------------------------
Siedzi pijany facet w barze i myśli sobie:
- Mam już dość, idę do domu.
Próbuje wstać, ale upada. Myśli:
- Ok, doczołgam się do drzwi i spróbuję wstać na ulicy. Wychodzi na ulicę, próbuje wspiąć się na parkometr, ale znów upada. Myśli:
- Doczołgam się do tamtego murku i spróbuję. Wspina się na murek, ale znowu upada. W ten sposób, ciągle bezskutecznie próbując wstać, doczołguje
się do domu. Starając się nie budzić żony, wślizguje się do łóżka. Rano żona budzi go wymówkami:
- Piłeś?!
- Ależ co ty, skarbie! Ja, piłem?
- Właśnie dzwonili z baru, żeby ktoś odebrał twój wózek inwalidzki.
----------------------------------------------

Paczesiowa - Sob, 18.11.06, 11:33

Dwóch Arabów miało w USA sprawy do załatwienia. Udało im się załatwić je za jednym zamachem...

Do: xxxxx@yyy.zz
Witam.
Bardzo proszę, zaprzestańcie wysyłania mi tego spamu!
Codziennie otrzymuję tysiąc niechcianych wiadomości. Nie chcę tego dostawać!
Doprawdy nie rozumiem dlaczego ja? Skąd ten pomysł?
Pozdrawiam.
---
Richard Lawrence Tosmal
tosmalldick@gmail.com

Do egzaminatora lubelskiego WORD-u (Wojewódzki Ośr. Ruchu Drogowego) podchodzi facet:
- Wie pan, jutro mój syn zdaje egzamin na prawo jazdy. Ale pewnie nie zda.
- A zakłada się pan o trzy tysiące, że zda - odpowiada egzaminator

Sianokosy gdzieś w podlubelskiej wsi. Mąż macha kosą, żona pracowicie widłami układa siano w kupki. Nagle męża w sam czubek wywieszonego z wysiłku języka żądli pszczoła. Język momentalnie nabiera ogromnych rozmiarów uniemożliwiając mężczyźnie wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa. Podbiega do żony, szarpie ją za rękaw, wyciąga z kieszeni spodni ołówek, kawałek papieru po kanapce i pisze:
"Pszczoła mnie ugryzła w język, nie mogę mówić, co robić?"
Żona wyrywa mu ołówek i dopisuje:
"Biegnij szybko na pogotowie"
Facet patrzy na nią załzawionymi z bólu oczami i dopisuje pod spodem:
"Ja słyszę ty głupia piz*o"

MoD - Nie, 19.11.06, 2:12

Wpada chłopiec do sklepu i mówi:
- Ble blebubu woao bleble PEPSI.
A sprzedawca do niego:
- Dwie butelki czego?

Paczesiowa - Nie, 19.11.06, 15:00

Uprzedzam, że to "Urban legend" z n-tej ręki więc nie ręczę za prawdziwość.
Pewna firma ogłosiła rekrutację na stanowisko administratora systemu komputerowego i sieci, który miał być jednocześnie specem od zabezpieczeń. Przyszło mnóstwo CV i listów motywacyjnych. Jeden z autorów takowych przekonał jednakże pana z działu rekrutacji, że spotkania kwalifikacyjne będą już zbędne. Pan z działu rekrutacji znalazł otóż w skrzynce e-mail tej mniej więcej treści:

"Szanowny Panie,
w odpowiedzi na ogłoszenie Państwa firmy w sprawie pracy dla specjalisty od zabezpieczeń przesyłam w niniejszym liście swoje CV. Mój list motywacyjny znajdzie Pan w swoim głównym katalogu domowym w pliku list.txt

Z poważaniem"

List był tam, gdzie autor powiedział...

yanoo - Sro, 22.11.06, 17:48

Bronikowski napisał(a):
Na podłogach korporacji

Zakupiliśmy wczoraj buteleczkę whiskey i coś jeszcze. Whiskey, jak wiemy, jest alkoholem. Co wiemy o alkoholu? Że jest dobry. To wiemy na setkę procent w tych czterdziestu jeden. Wiemy też, że rozwiązuje języki -- wyciąga z nas historie które opowiadamy współtowarzyszom. Staram się zwykle zapamiętać najciekawsze z nich.

Oto historia o młodym chłopcu, który wyjechał pracować za granicę. Nie zmywa on naczyń (nawet we własnym domu;-) tylko patrzy w ekran monitora. Jego stanowisko ma jakiś długi tytuł. Wiadomo, korporacja międzynarodowa. Korporacje lubią szkolenia. Udowodnione jest (ale akurat nie wiem przez kogo i gdzie miałem dokument z tym dowodem, więc nie proście, żebym Wam udowodnił), że przeciętny CEO doznaje satysfakcji na poziomie seksualnym gdy widzi rzędy ludzi czekających na kolejne szkolenie, które zje im godziny życia.

Wysłano go, a jakże, na szkolenie które nazywało się "Customer Care & Satifaction" -- tak korporacje nazywają patent na robienie klientów w wała z uśmiechem. Część teoretyczna upłynęła i Pani prowadząca wykład zaproponowała ginmastykę. Gimnastyka wśród nerdów cieszy się wysokim stopniem pogardy, więc robili wymachy i skłony z Wielkim Niezadowoleniem. Nagle prowadząca wpadła na pomysł, żeby kompetencje prowadzącego wymachy aka gimnastyka przekazać jednej z osób, a potem następnej. Wybrała Naszego Przyjaciela.

Wyszedł on zza biurka. Odezwał się w te słowa: "Lay on the floor". Po chwili ciszy i w oczekwaniu co na tej podłodze trzeba będzie robić nasz Przyjaciel dodał -- "Enjoy!"

źródło

Paczesiowa - Pią, 24.11.06, 3:29

- Ciemna druga strona jest... bardzo ciemna...
- Przymknij się Yoda i żryj tego tosta!

* * *
- Proszę cię, powiedz mi, czy wczoraj na imprezie piłem? Bo nic nie pamiętam.
* * *
Sława - kiedy twoje nazwisko we "WORD"-ie nie podkreśla się na czerwono.
* * *
Co to jest, gdy iluzjonista wyciąga z kapelusza to, co chciał? Sztuczka.
A kiedy kobieta wyciąga ze swej torebki to, czego właśnie potrzebuje? Cud!

Paczesiowa - Sob, 25.11.06, 16:42

Henio był chorobliwie nieśmiały i zakompleksiony. Kiedy kupił komputer, miesiąc upłynął zanim zadzwonił do wsparcia technicznego żeby mu powiedzieli gdzie jest spacja. Trochę się obawiał, że go wyśmieją jednak pan w słuchawce cierpliwie i wyrozumiale wytłumaczył mu w czym rzecz. Po następnym miesiącu Henio znów - ośmielony poprzednim kontaktem - zdecydował się zadzwonić. Tym razem żeby zapytać jak się komputer wyłącza. Oczekiwał kpin ale ponownie otrzymał profesjonalną i uprzejmą pomoc. Mile zaskoczony przyjemną obsługą zdecydował się zagaić:
- Bo wie pan, zawsze myślałem o sobie jak o ofierze losu ale chyba jednak nie jestem aż takim durniem
- Ależ oczywiście, że nie - miesiąc temu dzwonił kretyn nad kretynami, nie wiedział gdzie jest spacja...

Płyną łódką Kubuś Puchatek i Prosiaczek. Nagle... łódka zaczyna tonąć. Zwierzątka w szoku, bo żadne nie umie pływać. Kubuś bierze wiosło i.... pierdoluuuuuut Prosiaczka w łeb.
- Za co, Kubusiu?!
- A co robić?! CO, KURWA ROBIĆ?!

Kariera polityczna Kononowicza osiągnęła skalę ogólnokrajową. Nie udało mu się zostać prezydentem Polski, ale zastąpił Giertycha na stanowisku ministra edukacji. Pierwszym znakomitym pomysłem Kononowicza było utworzenie matury z filozofii. Nauczyciele zapytali więc o zakres materiału, a Kononowicz odpowiedział:
- Nie będzie Arystotelesa, nie będzie Kanta, nie będzie Sartre’a, nie będzie Nietzschego!

yanoo - Nie, 26.11.06, 17:12

- Piotrusiu, jakie masz oceny z religii?
- Trzy szóstki babciu...

Paczesiowa - Pon, 27.11.06, 6:00

Innym razem, po ostrej zakrapianej imprezie, wracałem ze znajomym do domu, nocnym autobusem. Zmelanżowany byłem na maksa. Ponieważ załapaliśmy się na miejsca siedzące, przy rurze obok parkingu dla wózków, postanowiłem rozłożyć się na rzeczonej rurze i spróbować uspokoić miks ogórkowo-chipsowo-serowy w żołądku, który buzował niczym Corega-Tabs - z siłą wodospadu. Leżę więc rozwalony i co jakiś czas tracę kontakt z rzeczywistością. W nocnych bywa czasem gwarno. Łeb mi pękał, ale mimo to, cierpię w milczeniu. Nagle przez moje otępienie przebija się jakiś skrzekliwy, zrzędliwy i maksymalnie upierdliwy głos, którego właściciel dodatkowo mnie zaczyna szarpać. Ja generalnie jestem pokojowo nastawiony do świata. Jestem duży, ale łagodny. Do czasu. A kiedy jestem zmelanżowany bywam bardzo drażliwy. Poderwałem głowę, jak przez mgłę zobaczyłem małego upierdliwca, który mnie szarpał. Pamiętam tylko, że podjąłem jakieś działania, a potem spokojnie wróciłem na swoje miejsce dalej wegetować. Następnego dnia, dzwoni do mnie znajomy.
- Słuchaj, muszę ci powiedzieć, że nawet ja nie nazwałbym kanara zap*ym (tu mi przypomniał część mojej tyrady).
- Mówisz, że opierniczyłem kanara?
- Eee... Między innymi. Potem wziąłeś go za kołnierz i wywaliłeś z autobusu.
- ...
- Ale numerem, za który dostałeś brawa, było jak na pożegnanie puściłeś na niego pawia...



Szykowała się największa w ówczesnym czasie impreza. Odbywała się w piątek. Akurat był to okres jednego z długich weekendów. Chcę już wychodzić na imprezę, kiedy mój szacowny rodziciel rzuca pytanie:
- Będziesz pił?
I co mu odpowiedzieć? Że na każdego (nawet tych co z definicji nie piją) jest przeznaczone po litrze na głowę? Więc dyplomatycznie odpowiadam:
- Dwa, może trzy piwa.
- Dobra, to idź.
Poszedłem. A na imprezie z kumplami zdrowo daliśmy w palnik. Wróciłem do domu koło czwartej. Wykąpałem się i poszedłem spać. Budzę się i patrzę za okno. Słonko zachodzi, myślę sobie:
- Co tam. Jakby co to tańczyłem do samego końca i zmęczony byłem.
Idę do kuchni w poszukiwaniu czegoś na - o dziwo - lekkiego kaca, kiedy z pokoju rodziców, dochodzi mnie głos mojego rodziciela.
- I co? Pochlaliście, co?
- Nieee! - oburzyłem się święcie.
- Dobra, dobra.
- No serio! - idę w zaparte - tańczyłem do samego końca, więc dlatego dopiero po południu wstaję.
- Ok, ale jest niedziela.
Zatkało mnie i tak zostało do końca niedzieli.

tumdum - Wto, 28.11.06, 17:30

http://repo.dobremiasto.net/blog/2006/11/28/gmla napisał(a):
...wiadomość z ostatniej chwili: mgła się nadal trzyma.

Myślę, że to zwykłe prawo wyporu. Jak wiadomo dzięki słusznym posunięciom władz państwowych przestawiamy produkcję krajową na eksport siły roboczej do (m.in.) UK. Ale w UK nie ma próżni. Jeśli coś tam wrzucamy, to coś się wychlupie. Musi.

Wydaje mi się, że z każdym wyeksportowanym do Londynu kilogramem polskiego obywatela wylewa się stamtąd kilogram mgły. I trafia do nas. To taka wymiana kulturalno-gospodarcza: my wysyłamy kilogramy fachowców, oni w zamian wysyłają nam kilogramy mgły. No i mamy państwo pogrążone w oparach. Mgły, nie absurdu. (OK, absurdu też, ale jego nie musimy importować, mamy wystarczająco aktywną fabrykę na Wiejskiej. Pokrywa 320% naszego zapotrzebowania). Swoją drogą kraina spowita mgłą kojarzy mi się od razu z Nibelungami, tymi złowieszczymi karłami w niej mieszkającymi. Ale nie mówmy o polityce, jest tyle przyjemniejszych tematów...

Sulej - Wto, 28.11.06, 23:49

0:2 z grzecznosci 1:2 za mieso 2:2 za rozbiory 3:2 za caloksztalt
maver - Sob, 02.12.06, 20:24

Idzie wychudzony chłopak z termosem kawy w reku przez las, idzie, idzie, idzie, idzie... W końcu słyszy jakiś głos dobiegający z ziemi:
- Hej! Człowieku!
Schylił się, myśląc, że to jakiś krasnoludek, tudzież inny elf, szuka, szuka a tu ŻABA. Pyta jej:
- A coś Ty za jedna?
Żaba mu odpowiedziała:
- Jestem zakletą księżniczką. Jeżeli chcesz, to możesz mnie odczarować. Wystarczy, że mnie pocałujesz.
A on nic nie odrzekł, tylko uśmiechnął się, podniósł żabkę i schował do kieszeni w koszuli. Żabce języka w gębie zabrakło (umrze biedactwo z glodu, bo nie będzie miała czym much łapać...) Po chwili ochlonęła i kusi z kieszeni biednego chłopca:
- Odczaruj mnie, proszę. Jeżeli to uczynisz to... to... to będziesz mógł przez tydzień robić ze mną co zechcesz! - szybko dokonczyła obietnicę żabka. Chłopak ponownie nic nie odrzekł. Wyjął tylko żabkę z kieszeni, usmiechnął się, schował do kieszeni i poszedł dalej. Żabka już nieco przyzwyczajona po pierwszych szoku ochłonęła trochę szybciej. Po chwili znów odzywa się do niego w te słowa:
- Odczaruj mnie, proszę. Jeżeli to uczynisz to będziesz mógł przez miesiąc robić ze mną co zechcesz! - widać zdesperowana była biedaczka, a biedne, kuszone chłopie nic... Wyjął tylko żabkę z kieszeni, usmiechnął się, schował do kieszeni i poszedł dalej. Żabka na to wzięła sie na odwagę (była wszak bardzo przyzwoitą i dobrze wychowaną księżniczką) i powiedziała:
- Odczaruj mnie, proszę. Jeżeli to uczynisz, to będziesz mógł przez rok robić ze mną, co zechcesz!
A chlopak tylko wyjął żabkę z kieszeni, usmiechnął się, schował do kieszeni i poszedł dalej. Żabka już całkiem zrozpaczona, straciła nadzieję na zdjęcie klątwy rozpłakała się i pyta go:
- Słuchaj... powiedz mi, czemu ty taki dziwny jesteś? Mógłbyś przez rok robić ze mną, co zechcesz, a ty nic...
Na to wreszcie zareagował. Wyjął żabkę i odpowiedział:
- Widzisz malutka... Ja jestem informatykiem... Na co mi ksiezniczka? Nawet nie wiem, co mialbym z toba przez ten rok robic. Ale taka gadajaca zaba to zajebista rzecz!

MoD - Wto, 05.12.06, 18:07

Rok 2085. Mama z synkiem zwiedzają ZOO Podchodzą do wybiegu słoni. Chłopczyk z otwartymi szeroko oczętami wyciąga rączkę
- Łał!! Prawie jak wirtualne!

Paczesiowa - Sob, 09.12.06, 12:46

- Jak się nazywa najpopularniejsza piracka broń?
- Kopia.
* * *
- Natury nie oszukasz - pomyślał Pinokio po nocy poślubnej z Malwiną - Każdy ma to, co mu się należy. Mnie się trafiło drewno...
* * *
- Czy głupie pytania różnią się od mądrych tym, że zwykle pozostają bez odpowiedzi?
- ...
* * *
W związku z planowanym powrotem Gołoty na ring rozważa się dodanie do przepisów bokserskich nowego punktu: Pomoc publiczności.
* * *
Co było pierwsze:kaczki czy jaja?
Kaczki...jaja są teraz...
* * *
- Po czym poznać amerykańskiego węża?
- Mówi $$$$...
* * *
News dnia:
W środę, po meczu Realu, David Beckham rozdając autografy, niespodziewanie podpisał kontrakt z Odrą Wodzisław.
* * *
Szczyt bezczelności:
Zaprosić Anetę K. do programu TV
"Teraz My"

Paczesiowa - Nie, 10.12.06, 14:48

Kobieta powinna zrobić w życiu trzy rzeczy:
1. Przestać się, kurwa upierać, 2. Jak idiotka, 3. Przy futrze z norek.
* * *
- Dlaczego niektórzy nie odróżniają pytań ogólnych od szczegółowych?
- Tak.
* * *
Pinkio nie lubił cycatych kobiet:
- Wolę deski...

MoD - Nie, 10.12.06, 19:57

- Po co zdejmować pasek, babciu? - pyta Jasio.
- Po to, że sprzączka metalowa - odpowiada Baba Jaga otwierając mikrofalówkę.

MoD - Pon, 11.12.06, 18:49

- Jasiu, masz sześć jabłek, połowę dajesz bratu, ile ci zostanie?
- Pięć i pół.

kshaczek - Wto, 12.12.06, 1:12

Babcia z wnuczkiem spotyka koleżankę, koleżanka mówi:
- Patrz pani, Jasiu -- toż to wykapany ojciec.
- Może pani jest wykapana, ja jestem z pełnego wytrysku.

Zuraw - Wto, 12.12.06, 14:13

Facet byl na safari... Idzie przez busz, wchodzi na polane, a na tej polanie slon sie rzuca... Patrzy, a slon ma w nodze kolec. Podszedl, oblaskawil slonia, wyciagnal mu kolec. Slon wdzieczny poglaskal go traba, owinal wokol i posadzil na grzbiecie, po czym odwiozl do obozowiska. Facet wrocil do domu z safari, minelo kilka lat... Poszedl sobie ktoregos tam razu do cyrku. Siedzi i patrzy, a na arene wprowadzaja slonia. Okazuje sie ze to ten sam slon, wymieniaja przyjazne spojrzenie, koles wbiega na arene sie przywitac, a slon bierze go wpol, unosi i uderza o arene. Facet umiera.

Bo to nie byl ten slon...

MoD - Sob, 16.12.06, 16:52

Policjant zatrzymuje kierowcę za przekroczenie prędkości..
- Poproszę prawo jazdy...
- Niestety nie mam prawa jazdy, zabrano mi uprawnienia już 5 lat temu
- Dowód rejestracyjny poproszę...
- Nie mam. To nie jest mój samochód. Jest kradziony.
- Samochód jest kradziony !!!???
- Dokładnie, ale prawdę mówiąc - chyba widziałem dowód rejestracyjny w schowku, jak wkładałem tam pistolet...
- Ma pan pistolet w schowku !!!???
- No tak. Tam go włożyłem, po tym jak zastrzeliłem właścicielkę tego samochodu i jak schowałem ciało w bagażniku
- W bagażniku jest CIALO !?
- No przecież mowie...
W tym momencie policjant zawiadamia Komendę, po 2 minutach antyterrorysci otaczają samochód, dowodzący akcja podchodzi do kierowcy:
- Prawo jazdy poproszę...
- Prośże bardzo - i kierowca pokazuje jak najbardziej ważne prawo jazdy
- Czyj to samochód - pyta komendant
- Mój. Prośże oto dowód rejestracyjny
- Prosze wolno otworzyć schowek i nie dotykać schowanej tam broni...
- Prośże bardzo, ale nie ma tam żadnej broni
- Prosze otworzyć bagażnik i pokazać ciało
- No problem, ale jakie ciało ?!
- Zaraz - mówi kompletnie zdezorientowany policjant - kolega, który pana zatrzymał, powiedział, że nie ma pan prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, samochód jest kradziony, w schowku jest broń, a w bagażniku ciało...
- He he - odpowiedział kierowca - a może jeszcze panu powiedział, że przekroczyłem prędkość?

kshaczek - Sob, 16.12.06, 23:24

Byla sobie marchewka, ogorek i penis:
I tak sobie opowiadaja jak to im w zyciu zle, i odzywa sie marchewka - ja to mam beznadziejne zycie, jak podrosne to zaraz mnie biora na tarke i scieraja, a potem mnie jedza
Jestem do niczego! Nastepnie odzywa sie ogorek - mnie jak podrosne, a nawet czasami jako dziecko biora, to zaraz do sloika i obok innych kolegow musze stac tam cala zime i sie kisic.
Zycie jest beznadziejne! No to odzywa sie penis - a ja chlopaki, jak podrosne i stane, to zaraz wkladaja mi na glowe plastikowy worek, wkladaja mnie do ciemnego tunelu, i tak wala glowa o sciane, ze sie zzygam a potem zemdleje.

--

Trzech staruszkow przechwala sie, ktoremu bardziej trzesa sie rece. Pierwszy mowi:
- Mnie tak sie trzesa, ze nie moge utrzymac szklanki.
Na to drugi:
- Eeee, mnie tak sie trzesa, ze nie moge wlozyc sztucznej szczeki.
Na to z mina zwyciezcy odzywa sie trzeci:
- To wszystko nic... Mnie sie tak trzesa rece, ze wczoraj zanim oddalem mocz, doszedlem trzy razy..

--

- Synu, znalazlem ci wspaniala kandydatke na zone!
- Ale tato... sam potrafie znalesc sobie dziewczyne... kto to jest?
- To corka Kulczyka!
- Suuuper! Trzeba bylo tak od razu!
Ojciec udaje sie do Kulczyka na rozmowe:
- Dzien dobry Panu! Wydaje mi sie, ze znalazlem doskonalego kandydata na meza Panskiej corki!
- Wie Pan... ale ja nie szukam meza dla mojej corki...
- Alez to wiceprezes Orlenu!...
- Cudownie! To zmienia postac rzeczy!
Nastepnie ojciec udaje sie do prezesa Orlenu :
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodze z dobra nowina - mam idealnego kandydata na wiceprezesa
w Panskiej firmie.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na te posade.
- Jest Pan pewien?! To ziec Kulczyka!
- Ooo! Chyba, ze tak!

--

Mial krol trzy corki. Postanowil je za maz wydac. Dal kazdej po strzale. Wystrzelila najstarsza. Strzala wpadla do banku, a jej mezem zostal bankier. Wystrzelila srodkowa. Strzala wpadla do biura, a jej mezem zostal biznesman. Wystrzelila najmlodsza. Strzala wpadla w bloto. Podeszla mloda do bajora, patrzy a tam zaba. Standard. Od malego kazda krolewne ucza, co nalezy zrobic w takiej sytuacji. Nabrala powietrza w pluca i pocalowala zabe. Nic sie nie stalo. Nabrala powietrza w pluca i pocalowala jeszcze raz. Znowu bez efektu. Zaba mowi:
- Widocznie jestem mocno zaczarowany... Trzeba bedzie possac...

MoD - Nie, 17.12.06, 13:11

Z wprost.pl:

Gdyby TP SA produkowała żelazka, w sklepach nigdy byś ich nie mógł znaleźć. Żeby dostać żelazko, musiałbyś złożyć podanie, zapłacić i czekać przeciętnie pięć lat (rekordziści - trzydzieści lat). Po jego otrzymaniu przedstawiliby ci ofertę promocyjną na prąd. Oferta byłaby przymusowa i polegałaby na tym, że przy każdym prasowaniu powyżej 12 godzin masz 10 proc. zniżki, ale za to każde krótsze kosztuje cię 20 proc. więcej. Rząd - oczywiście dla twojego dobra - utrzymywałby monopol na sprzedaż żelazek z wyjątkiem trzech wybranych gmin na terenie kraju.

Gdyby ZUS produkował żelazka, to przez całe życie oddawałbyś 10 proc. swojego dochodu co miesiąc po to, żeby na starość otrzymać stare, używane urządzenie, które ZUS otrzymał jako dar z zagranicy. Za to serwisowanie żelazek odbywałoby się w marmurowym pałacu, gdzie na jednego klienta przypadałoby 3,65 pracownika.

Gdyby PKN Orlen produkował żelazka, mógłbyś je kupić w każdym sklepie, przy czym ich cena w ciągu roku rosłaby średnio o 30 proc. powyżej inflacji. Każda kolejna podwyżka byłaby tłumaczona wzrostem cen metalu na świecie (zwłaszcza wtedy, gdy drożałyby metale, które nie są używane do produkcji żelazek), obniżki natomiast byłyby tylko promocyjne. W zasadzie obniżka polegałaby na tym, że żelazko przez pewien czas jeszcze nie zdrożeje.

Gdyby PZU produkował żelazka, to wkrótce po rozpoczęciu działalności parlament kazałby ci kupować co najmniej jedno żelazko rocznie z możliwością dokupienia następnych. Policja mogłaby cię nachodzić w domu, żądać okazania dowodu opłaty za ostatni kupiony przyrząd i wlepiać ci mandaty za nieostrożne prasowanie. Gdybyś nie miał wykupionego ważnego żelazka, zostałbyś wyrzucony z mieszkania, a wszystkie pokoje zostałyby zaplombowane. Oczywiście dla twojego dobra.

Gdyby kopalnie produkowały żelazka, to dzięki rządowym dotacjom byłyby trzecim co do wielkości producentem na świecie. Co prawda, ich żelazka byłyby znacznie droższe niż inne, a sama firma wykazywałaby ogromne straty. Każda próba zamknięcia dowolnej fabryki kończyłaby się strajkami i zamieszkami ulicznymi, dzięki czemu powstałby specjalny program restrukturyzacji przewidujący 10 tys. zł odprawy dla każdego pracownika, który dobrowolnie odejdzie z firmy, i zysk w wysokości 10 zł z każdych 350 wyprodukowanych żelazek w 2013 r.

Gdyby Telewizja Polska produkowała żelazka, to niezależnie od tego, jakiej firmy żelazko masz (i czy w ogóle go używasz), musiałbyś płacić abonament. Abonament byłby mniejszy, gdybyś nie posiadał żelazka, ale jedynie deskę do prasowania. Od czasu do czasu konkurencyjna firma prywatna sprowadzałaby superżelazka (na przykład z Japonii i Korei) na rynek za dodatkową opłatę. TVP, zamiast zaoferować lepsze żelazka, domagałaby się od urzędników zamknięcia wszystkich innych firm stosujących w jej mniemaniu "nieuczciwe praktyki". Szczytem technologicznej myśli TVP byłyby nieciekawe i psujące się wyroby reklamowane często jako "Złotepolskie" żelazka.

Gdyby Zarząd Dróg i Mostów produkował żelazka, to nowy model powstawałby średnio co piętnaście lat, stare natomiast byłyby remontowane tylko w wypadku spowodowania bardzo dużej liczby katastrof. W pewnym momencie rząd przedstawiłby program budowy superautożelazek z następującymi założeniami:
1. Powołuje się nową firmę Autożelazka Polskie.
2. Zabrania się wszystkim innym produkowania jakichkolwiek żelazek.
3. Głównym udziałowcem Autożelazek Polskich jest rząd i wybrana przez urzędników firma prywatna.
4. Za państwowe pieniądze produkuje się żelazka, prywatna firma natomiast otrzymuje zyski ze sprzedaży.
Po pięciu latach program zakończyłby się potężną aferą, po której nowy rząd ogłosiłby kolejny pomysł na Autożelazka, w wyniku którego do 2010 r. miałoby być w Polsce sto nowych autożelazek dla trzystu osób

roolin - Nie, 17.12.06, 18:58

Wracają koleżanki ze szkoły zatłoczonym maksymalnie autobusem, w pewnym momencie jedna mówi:
- wiesz będę miała dziecko
druga wybałuszyła oczy ...
i po chwili zastanowienia pyta:
- ale jak???
- z kim!!!???
Na to ta pierwsza trochę zakłopotanym głosem odpowiada
- niewiem! Nie mogę się odwrócić!!!
-------------------------------------------------------
Sześcioletni Amerykanin wchodzi rano do kuchi i widzi stojącego obok lodówki półnagiego faceta. Pyta:
-Ty jesteś nowy babysitter?
-Nie, ja jestem nowy motherfucker...
-------------------------------------------------------
Chłopina ze wsi przyjechał do miasta na dzień targowy. Płody ziemi sprzedał i żonine prośby pamiętając udał się do sklepu dokonać zakupu majtek.
- Majtki mnie potrzebne, dla żony - mówi do ekspedientki
- A jaki rozmiar, gospodarzu?
Chłopina drapie się w szczecinę.
- Rozmiar, rozmiar... Była kiedyś na wsi?
- Byłam gospodarzu, nawet ze wsi pochodzę - odpowiada miła ekspedientka
- Nu, to ja powiem tak: jak ja kiedyś wracał z pola to jej majtki sie na płocie suszyli...
- Ale rozmiar jaki?
- Nu... tak gdzieś... na cztery sztachiety.
-------------------------------------------------------
Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. No i mieszkali sobie tak razem przez rok, wreszcie facet odczuwając nieprzeparty zew natury postanowił dobrać się do świni. Ale co się do niej zabierał, to pies go gryzie w d**ę...
Nic nie pomogło przekonywanie psa, że chyba lepiej ze świnią, jak z psem... Aż pewnej nocy usłyszał facet krzyk kobiety.
Przybiegł na plażę i w ostatniej chwili uratował całkiem, całkiem babeczkę. Ona mówi:
-Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszsytko...
-Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.
-------------------------------------------------------
stoi BMW na poboczu i ABS zmienia kolo, zatrzymuje sie drugie BMW i drugi ABS pyta:
-yo, co robisz?
-kółko.
-oki, to ja zrobie radyjko.
-------------------------------------------------------
Ona do niego:
- Nie będę się więcej z Tobą kochać?
- Dlaczego? Bo mam za dużego penisa?
- Raczej na odwrót
- penisa dużego za mam? dlaczego
-------------------------------------------------------
Facet w dyskotece postanawia zagaić do dziewczyny przy barze. W końcu się przemógł, więc podchodzi do niej i wypala:
- Hej mała, tańczysz?
- Tańczę, śpiewam, gram na gitarze!
- Co Ty pleciesz!?
- Plotę, wyszywam, lepię garnki!
-------------------------------------------------------
Siedzą dwie mrówki na drzewie i dokuczają słoniowi stojącemu pod drzewem:
- Fleja, brudas!
- Cymbał, fleja!
Słoń się wkurzył kopnął w drzewo. Jedna mrówka spadła mu na plecy, a reszta mrówek krzyczy z drzewa:
- Zdzichu, uduś gnoja!
-------------------------------------------------------
Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg.
- Co ci, Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj? - pyta żona.
- Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego - odpowiada grabarz.
- No i co z tego?
- No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy bisować jeszcze 7 razy.
-------------------------------------------------------

pushq - Nie, 17.12.06, 21:08

W latach 90-tych ubiegłego stulecia studiowałem na Politechnice Warszawskiej na jednym z najtrudniejszych wydziałów mechanicznych. Na drugim roku dokooptował do nas gość imieniem Olo, spoza stolicy. Dość długo szukał miejsca w przepełnionych akademikach, dopóki ktoś nie dał mu cynku, że jest wolne miejsce w dwójce w Alcatrazie. Lokatorem był niejaki Dziki, wbrew ksywie osobnik dość przeciętny i raczej spokojny, z którym jednak, dziwna rzecz, nikt nie wytrzymywał w pokoju dłużej, niż jeden semestr. Dlaczego, okazało się podczas najbliższej sesji. Otóż Dziki, powodowany zapewne napięciem przedsesyjnym, wstawał w środku nocy, rozkładał sobie książki i notatki, i drobnym maczkiem robił najgenialniejsze ściągi i bryki, jakie w życiu widziałem. Co znamienne, robił to przez sen, w absolutnych ciemnościach. Nie wolno było wydać z siebie najcichszego dźwięku, ani tym bardziej zapalić światła, bo nieszczęśnik natychmiast się budził i toczył wokoło nieprzytomnym wzrokiem, w ogóle nie rozpoznając leżących przed nim notatek. Cóż, większość współlokatorów nie wytrzymywała tej niesamowitej atmosfery i przenosiła się w bardziej normalne regiony. Dodam, że Dziki pod wpływem swojej dziewczyny, na 4. roku poddał się terapii anty lunatycznej i wyleciał z uczelni. Bez swoich generowanych przez sen pomocy nie był w stanie skończyć studiów.

-------------------------

Lat temu kilka, studentem będąc, pośród wielu przyjaciół i znajomych miałem ja jednego, szczególnego, co w akademiku mieszkał. Mieszkał w sposób równie szczególny, ponieważ oficjalnie z jakimś współlokatorem, a nieoficjalnie współlokator ów mieszkał w pokoju swojej dziewczyny, a owej dziewczyny współlokatorka, będąc dziewczyną mego kolegi, do niego się była sprowadziła. Mieszkanie takie wówczas (nie wiem jak dziś) było nielegalne, ponieważ z wyjątkiem par małżeńskich dziewczynie z chłopakiem w jednym pokoju mieszkać nie wolno było.
Semestr to był zimowy, ostatni, w którym ja, jako, że mieszkałem w mieście niedaleko uczelni, przyjeżdżałem sobie tam raz, dwa razy w tygodniu, odsiedziałem swoje (lub nie) na czymś co szumnie nazywali seminariami dyplomowymi (czy jakoś tak), po czym udawałem się do przyjaciela, do akademika, celem zjedzenia czegoś i przepłukania się po owym zjedzeniu napojami powszechnie znanymi.
Podczas któregoś takiego pobytu, gdy siedziałem sobie u niego w pokoju i grzecznie czekałem, aż nałoży mi obiad, wpadła do pokoju Pani Z Kontrolą. Kontrolowała ona różne rzeczy, począwszy od tego, czy ktoś z braku funduszy szafy i krzeseł z pokoju nie sprzedał, aż po sprawdzanie, czy nie używa w pokoju zabronionych maszynek elektrycznych do gotowania.
Rzeczona Pani wpadła do pokoju, spojrzała na kolegę, który właśnie klęcząc na podłodze zdejmował z zabronionej maszynki elektrycznej sos do ziemniaków, nabrała powietrza... rozejrzała się... wypuściła powietrze... zrobiła dziwną minę... popatrzyła jeszcze raz... "Taak, chyba wszystko w porządku" - rzekła, odhaczyła coś w trzymanym w ręku kajecie, po czym szybko się zmyła.
Nieco zdziwieni z kolegą popatrzyliśmy po sobie, bo kobieta owa z tolerancyjności nie słynęła, wprost przeciwnie - znana była ze zwalczania wszelkich odstępstw od regulaminu. Potem rozejrzeliśmy się po pokoju, przeanalizowaliśmy sytuację i zrobiliśmy [:rotfl].
Postawcie się bowiem w sytuacji owej kobiety, która wchodzi do pokoju, w którym wg rozpiski, którą właśnie trzyma w ręce mieszka dwóch facetów i widzi: różowe firanki, zestawione razem łóżka, dwóch facetów rozebranych do pasa (na ogrzewaniu w akademiku nie oszczędzali), z których jeden trzymając w ręku garnek mówi do drugiego:
- A ile, misiaczku chcesz sosu do ziemniaczków?
Na koniec tej przydługiej historii dodam tylko, że do końca pobytu mego przyjaciela w akademiku, nie zawitała do niego żadna kontrola, a panie z recepcji zawsze życzliwie się do niego uśmiechały.

Paczesiowa - Nie, 17.12.06, 23:43

Dlaczego hipopotamy mają okrągłe stopy?
By łatwo było przeskakiwać z lilii na lilię.
* * *
Era wypuściła na rynek nowy system pre-paid dla dresiarzy o nazwie "joł-joł".

roolin - Pon, 18.12.06, 12:13

Manta to odpowiednim polskich dresiarskik Golfów. Kierowca Manty to nasz dresiarz właśnie:

- Po co kierowcy Manty magnes na wewnętrznej stronie lewej dłoni?
- Żeby przy 180 też móc się trzymać dachu.

- Po czym poznać garaż kierowcy Manty?
- Okrwawiona lewa strona wjazdu...

- Co mówi kierowca Manty na pogrzebie?
- Ja bym tę skrzynkę od razu niżej postawił...

- Dlaczego w Mantach lusterka ustawione są poziomo?
- Żeby można było niuchać w trakcie jazdy.

- Dlaczego przez jakiś czas konstruowano Manty szerokości 80 cm?
- Żeby dało się oba łokcie trzymać na zewnątrz.

- Dlaczego później je poszerzono?
- Bo nalepka KENWOOD nie pasowała na tylną szybę...

- Dlaczego Manty nie mają szyberdachów?
- Kierowca nie ma trzeciego łokcia...

- Dlaczego w sklepach tjuningowych pojawiły się trójkątne nakładki na pedały do Manty?
- Żeby kowbojki lepiej się trzymały.

- Dlaczego obecnie Manty produkuje się na zawieszeniu 2,10 m?
- Żeby dało się obniżyć zawieszenie o 1,90 m!

- Dlaczego anteny do Manty mają 2 cm średnicy?
- Żeby dało się na nich zawiesić CAŁEGO lisa

- Dlaczego kierowcy Manty rodzą się przez cesarskie cięcie?
- Bo z zadartymi łokciami nie daliby rady normalnie...

- Dlaczego kierowcy Manty chodzą pod prysznic z drucianą szczotką?
- Żeby zdrapać muchy.

- Dlaczego Manta ma zamontowaną półeczkę za oknem?
- Żeby kierowcy na światłach mogli siłować się na rękę.

- Po co kierowca Manty wozi jelenia w bagażniku?
- Żeby fajnie porykiwało także przy 20 km. na godzinę...

- Najmniejszy element Manty?
- IQ kierowcy
- Największy element?
- Airbagi pasażerki...

- Dlaczego kierowcy Manty nie zapadają na AIDS?
- Wirusy też mają swoją dumę...

- Ulubiony owoc?
- Mantarynka.

- Jak powstały kucyki?
- Kierowca Manty postanowił obniżyć zawieszenie swojego konia.

- Dlaczego kierowcy Manty nie jeżdżą VW Scirocco?
- Pisownia...

- Dlaczego Opel Manta ma 16 halogenów z przodu?
- Przeciwwaga dla 500-watowych głośników.

- Ulubiona dyscyplina sportu wyczynowego kierowców Manty?
- Triatlon. Czytanie-pisanie-rachunki.

- Jak kierowca Manty prostuje pogiętą blache?
- Podkręca głośność...

- Jak poznać kierowcę Manty na Karaibach?
- Ma lisi ogon na rurce do nurkowania

- Komentarz kierowcy Manty na widok walca drogowego?
- Bło, ey, ale kapciochy...

i chyba najkrótszy kawał o Mancie:

Stoi Opel Manta przed uniwersytetem...

Paczesiowa - Pon, 18.12.06, 12:49

Rejonowa komisja poborowa ogłasza promocję: przyprowadź trzech kolegów, dostaniesz kategorię D gratis!

Spotyka się dwóch generałów spec służb Federacji Rosyjskiej.
- I co? Zagramy w okręty?
- Hmmm... Litwinienko?
- Trafiony zatopiony...
- Gajdar?
- Trafiony...
- Chodorkowski?
- Pudło...

- Kubusiu, powiedz mi, jak to jest, że przyjeżdża do ciebie cała rodzina, a ty jeszcze niczego do jedzenia nie przygotowałeś?
- Co, Prosiaczku, boisz się?

Woła Władimir Putin dowódcę swoich Specsłużb:
- Debilu!!! Prosiłem Cię, żebyś ładnie przywitał Litwinienkę w Londynie?
- Taaakkk.... - wyjąkał przestraszony generał.
- I o co jeszcze Cię prosiłem?
- Hmmmm....
- Miałeś dać mu kilka dobrych rad?
- Rad... Polon... co za różnica? Ja tam towarzyszu Putin Maria Skłodowska - Curie nie jestem...

MoD - Pon, 18.12.06, 17:48

Nowa amerykańska rakieta była testowana na poligonie w Polsce. Niestety,
zboczyła z kierunku i spadła gdzieś w górach. Ekipa ratownicza wysłała
samolot, a potem helikopter, żeby znaleźć zagubiony pocisk. Amerykańscy
wojskowi wysiadają ze śmigłowca w miejscu przypuszczalnego upadku rakiety.
Widzą bacę siedzącego na kamieniu i palącego fajkę jeden z żołnierzy pyta:
- Baco, a nie widzieliście gdzieś tutaj przelatującego takiego ognistego
kija?
- Ni, nie widziołem...
Wojskowi zbierają się do odejścia, a baca dodaje:
- Ale wicie, panocku, tutej coś ciekawego musi się dzioć. Najsampierw
przelecioł BGM-109 Tomahawk Criuse Missile i spadł za tamoj górkom. Potem
przelecioł F-15E Strike Eagle. Teroz wy wylądowaliście HS-60 Seahawk... ale
ognisty kij...? Niii..... nie widziołem...

ponton - Wto, 19.12.06, 22:04

Trzech kolesi złapało złotą rybkę. Rybka, jak ma w zwyczaju mówi:
- Uwolnicie mnie, Skurwysyny, a spełnię każdemu z was po trzy życzenia.
Kolesie pogłówkowali, po chwili mówią - Okiej.
Pierwszy zapodaje:
- Ja to bym chciał mieć piękny dom w Bieszczadach, do tego konto z 10
milionami dolarów i piękną żonę. Rybka mówi:- Done.
Drugi mówi:
- A ja chcę mieć udziały w wielkim, międzynarodowym koncernie,
ekskluzywną restaurację w centrum stolicy i 2 mulatki. Rybka
odpowiada: - No to masz.
Trzeci facet zastanawia się przez chwilę i zaczyna wymieniać:
- A ja to bym chciał, żeby lewa ręka mi ciągle wirowała nad głową,
prawa ręka żeby się gibała wzdłuż ciała a głowa żeby ciągle waliła w
przód i w tył.
Rybka na to: Kurwa stary, mogę to zrobić, ale jesteś pewien? Wiesz,
masz trzy życzenia i możesz prosić o wszystko…
Trzeci facet odpowiada:
- Taaak, jestem pewien: lewa ręka ciągle wiruje nad głową, prawa się
giba wzdłuż ciała, a głowa napierdala ciągle w przód i w tył.
Rybka klasnęła płetwami i stało się.
Po roku spotykają się ci sami trzej faceci, by poopowiadać.
Pierwszy mówi:
-Paaaanowie, jest zajebiście! Cisza, spokój, dobra i piękna żona, i
żyję z procentów.
Drugi opowiada:
- A ja mam wchuj kasy, jestem wiceprezesem zarządu i dzień w dzień
rucham 2 mulatki.
A trzeci facet, stojąc i wymachując kończynami bełkocze:
- Kuuurwa, chyba źle wybrałem…

Paczesiowa - Wto, 19.12.06, 23:38

Na XII Zjazd Frajerów zjechali frajerzy ze 194 krajów. Zjazd odwołano.
MoD - Sro, 20.12.06, 1:38

Dialog małżeński:
ŻONA: Co byś zrobił gdybym umarła? Ożeniłbyś się ponownie?
MĄŻ: Na pewno nie!
ŻONA: Dlaczego nie - nie podoba Ci się małżeństwo?
MĄŻ: Podoba mi się.
ŻONA: To dlaczego byś się znów nie ożenił?
MĄŻ: No dobrze ożeniłbym się.
ŻONA: (ze skrzywdzona miną) Naprawdę?
MĄŻ: (głośne westchnienie).
ŻONA: Spałbyś z nią w naszym łóżku?
MĄŻ: A gdzie indziej mielibyśmy spać?
ŻONA: Zdjąłbyś moje zdjęcia i zamiast nich wywiesił jej zdjęcia?
MĄŻ: To by było chyba w porządku?
ŻONA: A pozwoliłbyś jej grać moimi kijami do golfa?
MĄŻ: Nie, ona jest leworęczna.
ŻONA: (cisza)
MĄŻ: O k***a...

MoD - Czw, 21.12.06, 3:06

Facet przyszedł do sklepu myśliwskiego, kupić nowy celownik teleskopowy do
ulubionej dwururki. Sprzedawca podał mu teleskop i powiedział:
- Niech pan wypróbuje. Proszę popatrzeć na tamto wzgórze, powinien pan
zobaczyć mój dom. Facet zastosował się do zaleceń sprzedawcy i po chwili
zaczął się śmiać.
- Co w tym śmiesznego? - zapytał sprzedawca.
- Widzę nagiego mężczyznę i nagą kobietę baraszkujących w tym domu.
Sprzedawca wyrwał mu lunetę, popatrzył, po czym powiedział:
- Dam panu za darmo dwie kule, jeśli odstrzeli pan głowę mojej niewiernej
żonie i jaja jej gachowi! Klient jeszcze raz przyłożył lunetę do oka:
- Wie pan co, chyba potrafię zrobić to jedną kulą

MoD - Czw, 21.12.06, 3:14

Robotnik do majstra:
Majster łopata sie złamała!
To oprzyj sie o koparkę.

Zuraw - Czw, 21.12.06, 9:21

deczko przydługawe, ale warto:

Z poradnika hodowcy roślin, ssaków i ptaków...

Dziewica pospolita
roślina krótkotrwała, wymagająca szczególnej pielęgnacji. Chętnie poddaje się flancowaniu. Po przepikowaniu przestaje być dziewicą.

Stara panna
roślina długotrwała i pnąca, czepiająca się wszystkiego i wszystkich. Żyje w miejscach odosobnionych nie wiadomo z kim.

Kochanka
roślina kwitnąca pasożytnicza meżczyzno-żerna, z gatunku motylkowatych wymaga dużo wilgoci i częstych zmian klimatu. Z uwagi na duże koszty, w naszych warunkach trudna do hodowli domowej przez dłuższy czas. Rozkwita nocą.

Żona
pożyteczne zwierze domowe, pociągowe, bardzo nerwowe ale wytrwałe. Żywi się odpadkami, w hodowli domowej bardzo opłacalna, przynosi duże korzyści.

Kawaler
ptak wędrowny, przelotny. Dzieci swoje chętnie podrzuca innym i wówczas zmienia miejsce pobytu. Jest zmienny, zawsze czynny i trudny do schwytania w sidła.

Stary kawaler
grzyb jadowity o gorzkim smaku. Żyje przeważnie sam lub w symbiozie z purchawką pospolitą.

Mąż
zwierze domowe z gatunku leniwców. Ze względu na dużą żarłoczność, w warunkach domowych przynosi duże straty. W hodowli nieopłacalny. Chętnie zmienia legowisko, lecz na noc wraca do ogniska domowego. Pochodzenie - skrzyżowanie trutnia z padalcem.

Rozwódka
należy do owadów występujących w dużych gromadach, znanych w przyrodzie pod nazwą szarańcza. Samiczki pozostawia w spokoju, samców niszczy od korzenia. Czyni szkody w ubraniu - zwłaszcza w kieszeni.

Wdowa
wierzba z gatunku płaczących. Szybko próchniejąca z braku zdrowego korzenia. Nadaje się do przerobu na fujarki.

roolin - Pią, 22.12.06, 12:25

Stwierdziliśmy wczoraj z pushq że te zwrotki powinny się tu pojawić. Nie moge sobie tylko przypomnieć powodu ;)

Pływał raz marynarz, który
Walił spiryt z grubej rury,
Główka go też nie bolała,
Bo to był nasz FALA.

Gdy odurzą nas promile,
Film ma urwać się za chwilę,
Nikt dziś spojrzeć nie omieszka,
Gdzie stoi Agnieszka.

Zuraw - Pią, 22.12.06, 14:03

W piaskownicy.
Osiedle nowobogackich. Dzieci bawią się w piaskownicy, wykopując dziurę
telefonami komórkowymi. Nagle jedno z nich trafia na kamień i jego komórka
łamie się. Dzieci w śmiech.
- No i co się śmiejecie?! Jutro tatuś kupi mi nowy, lepszy! - płacze
nieszczęsny malec.
- Ale dzisiaj, jak ostatni wieśniak, będziesz piasek kopać łopatką!

------------------

Na ławce w parku siedzi dres i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po
przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Młodzieńcze, wiesz, że jak będziesz jadł tyle słodyczy to bardzo szybko
powypadają ci zęby?
Dres popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby!
- Tak??? A też jadł tyle cukierków?!...
- Nie. On się, po prostu, nie wp******ał w nie swoje sprawy!...

-------------------

Przychodzi reporterka na siłownię zrobić wywiad. Podchodzi do najbardziej
rozbu
kulturysty (taki 2 na 2) podstawia mikrofon i pyta:
- Co Pan sądzi o nadchodzących wyborach prezydenckich?
Dres na to:
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka sobie myśli: "dobra, pewnie za trudne pytanie zadałam..."
- Proszę mi w takim razie powiedzieć jakie ma pan zdanie na temat korupcji?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka: "kurna, co za debil skończony... Zadam mu coś naprawdę
łatwego."
- A jakie jest Pana zdanie na temat dopingu i stosowania sterydów w
kulturystyce?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka już nie wytrzymuje:
- Po co panu w ogóle głowa?!
A dres na to bez zastanowienia:
- Jem niom...

-----------------

pewien mężczyzna spotyka kobiete z dwojgiem dzieci
- dzien dobry panie ale ma panie slicznych blizniakow
- dziekuje .. ale kasia ma 12 lat a tomek 15 . dlacze pan uwazal ze to blizanki
- po prostu nie mogłe uwiezyc ze ktos panią dwa razy przelciał..

---------------------

Młoda dziewczyna ustępuje miejsce w autobusie staruszkowi. Ten zagaja
rozmowę. W którymś momencie pyta dziewczynę:
- A wie panienka ile ja mam lat?
- Tak na oko to z 70.
- A właśnie, że nie! 85! - tryumfuje staruszek.
- Oj, nie dałabym panu...
- A... Ja już nie potrzebuję...

---------------------

Kazik od zawsze wieczorami robił to co lubił: całował żonę, wślizgiwał się
do wyrka i od razu zasypiał.
Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały
szlafrok.
- Co ty do k**wy nędzy robisz w moim łóżku?... I kim do cholery jesteś? -
zapytał faceta.
- To nie jest twoja sypialnia. Jestem Św. Piotr, a Ty jesteś w niebie -
odparł tamten.
- Że co ?? !! Twierdzisz, że jestem martwy?? Nie chcę umierać, jestem na to
jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!
- To nie takie proste... - odpowiedział święty - Możesz wrócić jako kura
albo jako pies. Wybór należy do ciebie.
Kazio pomysłał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest
stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być nawet miłe i
relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe!
- Chcę powrócić jako kura - odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej
kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje! W tej samej
chwili podszedł do niego kogut.
- Hej! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr? -
powiedział kogut - Jak ci się podoba bycie kurą?
- No, jest ok ale mam jakieś dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje!
- Ooo... no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko. - powiedział kogut
- Jak mam to zrobić?...
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "fruuuu" i jajko
było już na ziemi.
- Łoł!!! To było za@@@iste! - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo.
Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony:
- Kazik!!! Co ty k**wa robisz?! Obudź się!!! Zasrałeś całe łóżko!!!!

-----------------------

Przychodzi zajączek do nowootwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poproszę pól kilo soli.
- Wiesz zajączku, nie mam jeszcze wagi... Nasypię ci na oko...
- Do dupy se nasyp, debilu!!!

---------------------

Wygląda dżdżownica z ziemi, patrzy, a tu obok druga.
- Dzień dobry!
- Co, dzień dobry!? Własnej d*py nie poznajesz???...

----------------------

Pewna żona nigdy nie zaglądała do pudełka, które mąż od 20 lat trzymał pod łóżkiem. Kiedyś podczas sprzątania postanowiła rzucić okiem do środka. Okazało się, że w pudełku leżały 3 jajka i 10 tys. dolarów. Żona poszła do męża i zapytała go:
- Dlaczego w tym pudełku są 3 jajka?
Mąż odpowiedział:
- Za każdym razem, kiedy Cię zdradzałem, wsadzałem do pudełka jedno jajko.
Żonę zamurowało, ale po chwili namysłu stwierdziła, że 3 jajka przez dwadzieścia lat to i tak kilka razy mniej, niż ona musiałaby wrzucić do takiego pudełka.
- A co robi tam 10 tys. dolarów? - zapytała.
A mąż na to:
- Za każdym razem, jak zebrałem 10 sztuk, sprzedawałem je na targu.

----------------------

Entuzjastycznie nastawiony do nowej pracy akwizytora
sprzedawca odkurzaczy zapukał do pierwszych drzwi. Otwierzyla mu kobieta, lecz zanim zdążyła coś powidzieć ten wbiegł do domu, wpadł do salonu i zaczął rozrzucać po całym dywanie rozmoknięte krowie łajna.
- Prosze pani, jesli ten wspaniały odkurzacz w cudowny i genialny sposób nie posprzata tego, zobowiazuje sie zjesc to wszystko - mówi podniecony.
- A keczup pan chce ?
- Słucham ???
- Własnie się wprowadzilam i elektrownia nie podpięła jeszcze pradu !!

---------------------------

Amerykanie przez pomyłkę wystrzelili rakietę, stracili nad nią kontrolę no i niestety spadła ona na terytorium ZSRR. Rozwaliła całe miasto, 250 000 tysięcy ofiar, pożary, zniszczenia. Prezydent USA dzwoni do I Sekretarza ZSRR:
- Towarzyszu, przepraszamy, to przez pomyłkę. Bardzo nam przykro, za wszystko zapłacimy - odszkodowanie, odbudowę i w ogóle wszystko na nasz koszt.
I Sekretarz mówi:
- OK, nie ma sprawy, ponieśliśmy straty, no ale w sumie każdemu się to mogło trafić. Zgoda.
Niestety inni członkowie biura politycznego ZSRR nie byli na tyle wyrozumiali i nakłonili I Sekretarza do odwetu. Niestety okazało się, że cały arsenał ZSRR to gumowe atrapy. No ale honor honorem - odwet musi być. Jak zdecydowali, tak zrobili - wystrzelili gumową atrapę. Po jakimś czasie I Sekretarz dzwoni do Prezydenta USA:
- Towarzyszu Prezydencie, przepraszamy, błąd jak cholera, wystrzeliliśmy
rakietę, bardzo nam przykro, zapłacimy - tylko nam wybaczcie....
Prezydent na to:
- Towarzyszu I Sekretarzu, ja rozumiem, każdemu się może przytrafić, no ale tu u nas jest tragedia!!!! 15 miast w gruzach, miliony zabitych, straty trudne do oszacowania a rakieta dalej skacze i skacze...

-----------------------

Paryż, wieczór, zmęczony i głodny turysta wchodzi do jakiegoś lokalu, opada na krzesło...
- Dziewczynkę, monsieur? - pyta go jakiś fagas.
- Nie.
- Zatem chłopca?
- Nie!
- Więc co monsieur sobie życzy?
- Kurczaka.
- Hmmmmmm, koneser!......

--------------------------

Noca otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca
się w przedpokoju, wstaje, wpada ( to dobre słowo ) do kuchni i zrzuca
ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje
nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę
- możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza - mówi cicho stojąca
w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona
- Kto pijany ??? - drze się mąż - Ja ku**a pijany ????

----------------------

Facet wraca do domu i od progu krzyczy:
- Yessss - wygrałem w lotto, jest udało się SZÓSTKAAA
Patrzy, a tu żona siedzi smutna i płacze.
-Co sie stało? pyta. Na to żona:
- Mama dzis umarla.
Facet : - Yessssssssssss @@@a KUMULACJA !

-----------------------

Córka noworosyjskiego bogacza przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż.
- za kogo?!
- za popa
- no co ty, zwariowałaś?!
- miłość, tato... serce, nie sługa
- hm... no dobrze, przyprowadź go
Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją Ojciec mówi:
- wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10 000 zielonych? Jak wy będziecie życ? Jak ty ją utrzymasz?
- Bóg pomoże...
- ona jest przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?
- Bóg pomoże...
- a jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?
- Bóg pomoże...
Posiedzieli, narzeczony w końcu poszedł. Córka pyta:
- no i jak, tato, spodobał ci się?
- burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem...

-----------------------

Lata 80-te, PRL. Przychodzi facet do sklepu z samochodami i pyta czy może kupić Syrene 105.
- Tak, proszę bardzo, czerwona, proszę wpłacić pieniadze, odbiór za 10-lat.
- No dobrze - mówi szczęsliwy klient - ale za 10 lat rano, czy po południu?
- Panie! Cos pan, będzie pan czekać 10 lat i nie jest panu obojętne, czy rano, czy po południu?
- Nie, dla mnie to ważne. Więc kiedy mogę odebrać te Syrenkę - rano, czy po południu?
- A dlaczego jest to dla pana takie ważne?
- Bo rano będą mi zakładać telefon.

---------------------

Pewnej pani z mieszczańskiego środowiska zginęła córka. Po kilku dniach
szukania przychodzi służąca i mówi:
- Proszę pani, panienka jest!
- Gdzie?
- Wisi za kotarą, powiesiła się.
- No widzi Mania, jak Mania sprząta

--------------------

Para narzeczonych spaceruje w parku. Kiedy mijają grupę
emerytów, ci zaczynają mruczeć:
- "Co tam rączka za rączkę! Zabierz ją lepiej do Motelu,
lalusiu!"
Chłopak bardzo zakłopotany, udaje że nic nie słyszy.
Przechodzą koło placu budowy, skąd dobiegają ich krzyki
robotników:
- "Te oferma! Przestań się przechadzać! Zaprowadż ją do ciemnego
kąta i przeleć."
Jeszcze bardziej zakłopotany, chłopak udaje dalej że nic nie
słyszy.
W końcu odprowadza dziewczynę do domu i żegna się z nią:
- "Do jutra kochanie".
Ona:
- "Oczywiście, do jutra, głuchy kołku".

-------------------------

W noc poślubną panna młoda mówi do swojego świeżo poślubionego:
- Ponieważ jesteśmy teraz małżeństwem, musimy wprowadzić pewne
zasady
dotyczące seksu - Jeżli wieczorem mam uczesane włosy oznacza to,
że nie mam wcale ochoty na seks, jeżli są w lekkim nieładzie, to znaczy, że mogę,
a nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli są w nieładzie, to
znaczy, że mam ochotę się kochać.
- W porządku kochanie - odrzekł mąż - żeby wszystko było uporządkowane
musisz wiedzieć, że wieczorem po powrocie z pracy zawsze piję
drinka.
Jeżli wypiję tylko jednego, to znaczy, że nie mam ochoty na seks, jeżli
wypiję dwa to znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeżli wypiję
trzy, to stan twoich włosów nie ma znaczenia

---------------------------

Młode małzeństwo mieszka ze swoją babcia w jednym mieszkaniu. No i tam sobie tak zyją Ci młodzi i po każdym numerku gumka za łozko. Pewnego dnia wyszli gdzies i ta babcia se myśli "A posprzątam im w tym pokoju bo taki bałagan mają" No i tak sprząta i sprzata i patrzy za łóżko a tam stos zuzytych gumek no to ona je ciach zamiotła i czeka na tych młodych z gumkami na zmiotce. No i młodzi wrócili wchodzą patrza oczy w słup a babcia:
- Kiełbase to się zjadło ale smalcu to sie juz nie wylizalo!!!

-----------------------------

Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie wpadnę. Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca:
-Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić? Facet się zastanowił i mówi:
-Rękawiczki.
-To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
-Potrzebuję rękawiczki.
-Zimowe czy letnie?
-Zimowe.
-To proszę przejść do następnego działu.
Facet poszedł:
-Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
-Skórzane czy nie?
-Skórzane.
-To proszę podejść do następnego działu.
Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
-Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
-Z klamerką czy bez?
-Z klamerką.
-Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc.
-Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
-Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
-Na rzepy.
-Zapraszam do działu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
-Proszę przestać się nade Mną znęcać, dajcie mi te rękawiczki I pójdę sobie!
-Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie rę
jakich pan potrzebuje.
Facet idzie dalej
-Proszę rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
-A jaki kolor? ...
Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi facet z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady I krzyczy:
-Taki mam @@@ sedes, a taką glazurę! Dupę już wam wczoraj pokazałem, więc sprzedajcie mi już wreszcie jakiś papier toaletowy

-----------------------------

Na morzu Ochockim złowiono wieloryba i stwierdzono ze od głowy do ogona ma 30 metrów,
a od ogona do głowy tylko 25. Napisano o tym do stosownej Akademii Nauk i dostali odpowiedz że co prawda nie wiadomo dlaczego tak jest, ale postępowa nauka radziecka zna takie przypadki, bo
od poniedziałku do soboty jest 6 dni, a od soboty do poniedziaLku już tylko 2.

----------------------------

Malutki, biały facet wchodzi do windy. Jest już tam taki wielki Murzyn.
Kiedy winda rusza, Murzyn mówi:
- 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jądro, 2 kg prawe
jądro. Turner Brown.
Malutki facet mdleje. Murzyn podnosi go z podłogi, cuci uderzeniami w
twarz,
potrząsa nim i pyta:
- Kurcze, facet, coś nie tak?
Malutki, biały człowieczek odpowiada:
- Przepraszam pana, ale proszę powtórzyć, co pan mówił...
Murzyn patrzy z góry na człowieczka i mówi:
- 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jądro, 2 kg prawe
jądro. Nazywam się Turner Brown.
Malutki, biały człowiek mówi:
- Dzięki Bogu, myślałem, że pan mówi "turn around".

-------------------------

Wsiada Rosjanin do pociągu relacji Paryż-Bruksela. Wszystkie miejsca są zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi:
- Madammm, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta ostro odpowiada:
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie?
Rosjanin idzie więc szukać innego miejsca ale nie znalazł. Wraca i mówi:
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weżmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeżlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!?
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wyrzucił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik - dżentelmen w każdym calu:
- Wy Rosjanie wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tę sukę co trzeba...

-------------------------

Na dyskotece w Niemczech bawi się Rosjanin z napisem na koszulce:
,,Turcy mają trzy problemy''. Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - mówi Rosjanin. - Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam,
tylko zawsze wołacie wszystkich swoich.
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy, wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin, wyjmując pistolet maszynowy. - Zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...

MoD - Nie, 24.12.06, 1:27

Podobno ten teatr zdarzył się naprawdę:

Osoby:

Energiczny Chłopczyk - dziecina dynamiczna, nadmiernie przedsiębiorcza.
Zrezygnowana Mamusia - posiadaczka synka i obfitych zakupów.
Nobliwa Staruszka - przedstojąca mamusi w kolejce do kasy.
Wymalowana Blondyna - przedstojąca Nobliwej Staruszki, model "tipsy,tapeta i woda utleniona".

Miejsce i czas akcji:

Znany Supermarket, godziny wieczorne.

Akcja:

Energiczny Chłopczyk biega.
Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj.
Energiczny Chłopczyk biega dalej.
Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj. Proszę.
Energiczny Chłopczyk biega dalej.
Zrezygnowana Mamusia: Natychmiast przestań biegać.
Energiczny Chłopczyk biega dalej.
Nobliwa Staruszka życzliwie, z promiennym usmiechem: Ach, zupełnie
jak mój
prawnuczek. Niech się pani nie denerwuje. Dziecko ma dosyć zakupów. Ja
zresztą też.
Zrezygnowana Mamusia z nieskrywaną ulgą: Tak, ja też.
Wymalowana Blondyna: O tej godzinie bachory to już powinny być w
łóżkach!
Nobliwa Staruszka: A ku....w pracy!

msz - Nie, 24.12.06, 13:23

mała opowieść wigilijna z forum gazeta.pl

Cytat:
Najlepszy prezent dostałem w stanie wojennym. W Wigilię kiedy nikomu nie
odmawia się gościny przyszło do mnie dwóch czołgistów z czołgu który stał
nieopodal na rogatkach i powiedzieli że ich dowódca to ch.. i że muszą się z
kims przełamać opłatkiem a nie mają. Wpusciłem do środka, dałem opłatek i do
opłatka jakieś kawałki wigilijnych potraw, bardzo skromnie. Popłakali się,
podziekowali i poszli.
Po trzech godzilach wrócili w piątkę z tym dowódcą już trochę zaprawieni, ale
pogodzeni i zaczęli dziękować. Podziękowania trochę się przeciągnęły bo jedynie
z wódka wtedy nie było kłopotu- każdy pędził. Około północy wpadli na pomysł i
zaciagneli mnie z rewizytą do tego czołgu. Oczywiscie wzięliśmy małe co nieco
ze sobą. Ciasno było i straszny smród, ale jakoś zbratani mówiliśmy jeszcze
ludzkim głosem, choć bełkotliwie. Nawet pośpiewaliśmy trochę.
Jak wróciłem- nie wiem, ale rano żona lekko przerażona zbudziła mnie z
wiadomością że czołg otwarty i pusty stoi pod domem i że dzieci gotowe wleźć do
środka. Podszedłem do okna i faktycznie stał!! Bardzo szybko wytrzeźwiałem i
wybiegłem na zewnątrz coś tam sobie przypominając. Wlazłem do środka przez
klapę- pusto. Na zamku działa kartka i nabazgrane NIE WIEDZIELIŚMY CO CI DAĆ BO
NIC NIE MAMY. BIERZ CZOŁG A MY TO PIE..MY I WRACAMY DO DOMU.
I tak stałem się właścicielem czołgu z pełnym uzbrojeniem- co prawda tylko na
kilka godzin i za cenę 3 miesięcy aresztu za prubę obalenia ustroju siłą, ale
to już całkiem inna historia.

MoD - Pon, 25.12.06, 23:48

Winnetou i Old Sutherhand ida przez prerię.
Nagle Winnetou klęka i przykłada ucho do ziemi.
"bizony" oświadcza.
"a skąd czerowny brat to wie?" dziwi się Old Shatterhand
"ucho być lepkie" odpowiada Winnetou.

Paczesiowa - Nie, 31.12.06, 11:35

Pracuję (ale jeszcze tylko miesiąc) w firmie zajmującej się m. in. dostarczaniem netu dla klientów indywidualnych. Jednym z kluczowych zapisów umowy jest kategoryczny zakaz dzielenia sygnału.
Dostaliśmy wezwanie serwisowe - technik niezwłocznie udał się na adres. W pokoju zastał modem, router bezprzewodowy i praktycznie nic więcej. Tknięty przeczuciem spytał właściciela:
- Czy ktoś jeszcze jest podłączony do sieci?
Uzyskał stanowczą odpowiedź autentycznie oburzonego klienta:
- Nie, skąd, tylko ja korzystam, mam laptopa z WI-FI i nie lubię kabelków!
Uspokojony serwisant wyłączył modem, coby go sprawdzić - po minucie dzwonek do drzwi. W drzwiach zasapany sąsiad:
- Panie Włodku, internet wysiadł.
Po chwili zza jego pleców drugi:
- Mi też...

Przyjechała do nas na święta ciocia DD z Australii. Rzadko bywa w Polsce, a w kraju do góry nogami mieszka już bardzo długo i mimo że po polsku mówi płynnie, to czasem brak jej jakiegoś słówka...
Kuzynka, MM (lat 16, kociak taki) na czas jej wizyty dopracowała się paskudnych wżerów w paszczy (uszkodzenie śluzówki, boli jak diabli).
Przez kilka dni piła przez rurkę jakieś papki i soczki i coś tam jeszcze, a o pogryzieniu czegokolwiek to mogła tylko pomarzyć...
DD pracuje jako pomoc dentystyczna, więc udzieliła kilku wskazówek jak pozbyć się tego cholerstwa z ust. Żeby tam czymś posmarować, że woda przegotowana i takie tam...
Poszukiwała też przyczyn, że może skaleczenie jakieś, albo (całkiem poważnie mówiąc):
- MM, a może to masz od prezerwatyw?
Ludzie, totalna konsternacja, bladość i rumieńce, babcia uciekła do swojego pokoju (RM i O. Rydzyk), wszyscy jakoś tak się pokręcili po pokoju, a to trzeba piec sprawdzić, psa nakarmić, pewno w kuchni mleko kipi...
MM zdołała wykrztusić tylko:
- Ale ciociu w USTACH?
Ale ciocia już gnała do kuchni żeby przedyskutować tą teorię z domownikami, a zwłaszcza mamą MM. Wpadła tam i wypaliła:
- Słuchajcie, ona te wżery to może mieć od prezerwatyw...
Trochę zdziwiona naszymi minami:
- Wiecie czego oni dodają...
My totalna zamotka...
- ...do jedzenia... O Boże, ja Was strasznie przepraszam, ale ja myślałam o tych... no... KONSERWANTACH!

kshaczek - Pią, 05.01.07, 18:05

Z pamietnika mezatki

Dzien 1.
Dzisiaj byla 10 rocznica slubu. Swietowania to tam za duzo nie bylo.
Kiedy nadszedl czas, by powtorzyc nasza noc poslubna, Zdzislaw zamknal sie
w lazience i plakal

Dzien 2.
Zdzislaw wyznal mi swoj najwiekszy sekret. Powiedzial, ze jest impotentem.
Tez mi odkrycie! Czy on naprawde myslal, ze tego nie zauwazylam juz piec lat temu?
Dodatkowo przynal sie, ze od paru miesiecy bierze Prozac.

Dzien 3.
Chyba mamy malzenski kryzys. Przeciez kobieta te ma swoje potrzeby!!
Co mam robic?

Dzien 4.
Podmienilam Prozac na Viagre, .... nie zauwazyl... polknal...czekam niecierpliwie...

Dzien 5.
BLOGOSC! Absolutna blogosc!

Dzien 6.
Czyz zycie nie jest cudowne? Troche trudno mi pisac, gdy ciagle to robimy.

Dzien 7.
Wszystko mu sie kojarzy z jednym!Ale musze przyznac, ze to jest bardzo zabawne -
wydaje mi sie, ze nigdy przedtem nie bylam taka szczesliwa.

Dzien 8.
chyba wzial zbyt duzo pastylek przez weekend.Jestem cala obolala.

Dzien 10.
Nie mialam kiedy napisac.

Dzien 11.
Zaczynam sie przed nim ukrywac. Najgorsze jest to, ze Viagre popija whisky!
Czuje sie kompletnie zalamana... Zyje z kims kto jest mieszanka Murzyna
z wiertarka udarowa...

Dzien 12.
Zaluje ze nie jest homoseksualista!! Nie robie makijazu, przestalam myc zeby,
ba-nawet juz sie nie myja.Wszystko na nic!! Nie czuje sie bezpieczna nawet kiedy ziewam...
Zdzislaw atakuje podstepnie. Jesli znow wyskoczy z tym swoim "Oops, przepraszam..."
chyba go zabije!

Dzien 13.
Mysle ze bede musiala go zabic.Zaczynam trzymac sie wszystkiego na czym usiade.
Koty i psy omijaja go z daleka, a nasi przyjaciele przestali nas odwiedzac.

Dzien 14.
Podmienilam Viagre na Prozac, ale nie zauwazylam specjalnej roznicy.
O matko!! Znow tu idzie!!!!!!!

Dzien 15.
Prozac skutkuje! Przez caly dzien siedzi przed telewizorem z pilotem w reku.
Zauwaza mnie tylko kiedy podaje jedzenie lub piwo..........BLOGOSC!!!
Absolutna blogosc!!!

Paczesiowa - Sob, 06.01.07, 14:47

Lata 70. Kraków. Do sklepu wchodzi turysta ze Szwecji:
- Kilogram mięsa wołowego bez kości na grila i 20 dkg szynki poproszę.
- Porąbało pana? - odpowiada dość niegrzecznie sprzedawczyni - Nic takiego nie ma.
- Jak to nie ma? Przecież na szyldzie pisze "Mięso i wędliny"
- Panie, a mało to różnych rzeczy pisze? - odpowiada "sklepowa" - Na mojej komórce pisze "H*J" a w środku jest węgiel.

maver - Nie, 07.01.07, 12:10

Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Hetmańską. Przede mną, lewym pasem, jechała nowiusienkim BMW dziewczyna. Przy prędkosci 110 km/h siedziała z twarzą tuż przy lusterku i... malowala sobie rzęsy. Na moment odwróciłem od niej glowę, a kiedy znów spojrzałem na BMW, oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!) już jest połową auta na moim pasie ruchu! I chociaż jestem naprawdę odporny i spokojny, to tak się przestraszyłem, że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowalem kolanami opanować kierownicę tak, aby wrócić na swój pas ruchu, komórka wyleciala mi z ręki prosto do kubka z gorącą kawą, ktory trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała i mnie poparzyła, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo ważną rozmowę!!!

Jak ja nie cierpię kobiet za kierownicą.

Railman - Sro, 10.01.07, 21:42

Murzynek Simon w Afryce mieszkał
Długi bakłażan miał nasz koleżka
Jak każdy czarny do seksu miał zapał
Więc szybko hiva bohater nasz złapał
Wreszcie do kraju nad Wisłą przyjechał
Lecz praktyk niecnych swych nie zaniechał
Z internacjonalistycznym lewackim przesłaniem
Zarażał spragnione z nim uciech panie.

cahir - Czw, 18.01.07, 19:36
Temat postu: Trochę zuych żartów ]:->
Pani dała w szkole dzieciom po złotówce, by ją jakoś owocnie zainwestowali.
Na drugi dzień przepytuje dzieci.
Asia mówi:
"Kupiłam słodką bułeczkę, zjadłam ją a drobinki dałam kurce, by nam znosiła jajka."
"Bardzo ładnie" - powiedziała pani.Zgłosił się Pawełek:
"A ja kupiłem brzoskwinię, zjadłem ją a pestkę zasadziłem, by z niej wyrosło drzewko."
Pani była zachwycona: "Świetnie!"
Ostatni się zgłosił Jaś: "Ja kupiłem kaszankę."
Pani się zaciekawiła: "A jak zaowocowała twoja inwestycja?"
"Najpierw się nią seksualnie zaspokoiła moja siostra, potem ją zjedliśmy i patyczkami podłubaliśmy w zębach. Wieczorem tata użył flaka jako
prezerwatywę, rano do niego wszyscy nasraliśmy i mama poszła kaszankę oddać
do sklepu jako zepsutą.
I tu jest ta złotówka."

Dlaczego Pan Wedel nie miał dzieci?
- Bo cały interes ładował w kakao.

mona - Pią, 19.01.07, 0:00

W którymś odcinku talk-show Kuby Wojewódzkiego pojawił się Andrzej Grabowski vel Kiepski
Kuba się go pyta:
- Proszę mi powiedzieć, jak to jest: grać ciągle takiego debila, idiotę i zarazem ewidentnego głupka?
Na co Grabowski:
- Pan to powinien wiedzieć najlepiej...

Przychodzi do fotografa zebra z pingwinem zrobić sobie zdjęcie.
- Kolorowe, czy czarno-białe?
- A jebnąć ci?!

Sulej - Nie, 21.01.07, 18:47

Matka Jasia sprząta w domu przed świętami. Zła jest, bo roboty kupa, a mąż, jak zwykle, w knajpie. Wysyła więc Jasia, żeby ojca sprowadził do domu. Jasiu znajduje ojca, prosi, żeby wrócił do domu, bo matka zła. Ojciec napełnia kieliszek i mówi:
- Siadaj synu i pij!
- Ależ tato ja mały jestem !!
- Pij, mówię !!
- Ale tato !!
- Pij !!
Jasiu wypił, oczy mu wyszły na wierzch, krzywi się mocno.
- No i co dobre było?
- Oj okropne, tato, okropne !
- No! To biegnij do mamy i powiedz jej, że ja też miodów nie mam!

Facet przyszedł do szpitala:
- Proszę mnie wykastrować!!
- Jest pan zupełnie pewien ?
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała ?
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił ?
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie, ...
- To może chciał się pan obrzezać ?
- A co ja powiedziałem ?!

nirvanka - Nie, 21.01.07, 23:00

Przed knajpę zajechał zajeb..... woz sportowy, a z niego wyszedł
szałowo ubrany extracki facet.Podszedł do niego żebrak -
brudny, śmierdzący i prosi o kasę.
- daj trochę forsy bo umrę z głodu i moje dzieci.
Po chwili zastanowienia, facet sięga do kieszeni i wyciąga
banknot 100$,i podaje...., ale cofa rękę i mowi:
- na pewno przepijesz!!??
- nieeee!!!!! ja jestem abstynentem, nie piłem wodki już od 10
lat!!!!
Znowu facet podaje żebrakowi banknot, ale ponownie cofa rękę i
mowi:
- na pewno przepalisz!!???
- nieee!!!! ja nigdy nie paliłem papierosow!!!!!
Znowu facet podaje pieniądze i ponownie cofa rękę:
- to stracisz na dziwki!!??
- w życiu!!!, nie interesują mnie żadne kobiety, tylko moja
żona i dzieci!
Po namyśle facet otwiera drzwi od swojej gabloty i mowi:
- wsiadaj!!
- Ja??!!?!!? Przecież jestem brudny!!, śmierdzący!!! pobrudzę w
środku!!!!!
- Wsiadaj!!!!!!!!! Pojedziemy do mojej żony.... Chcę jej
pokazać jak wygląda facet, ktory nie pije, nie pali, i nie
chodzi na dziwki!!!!

Zuraw - Czw, 25.01.07, 9:59

taki łańcuszek dostałem, i mimo, iż jestem przeciwnikiem takiej formy przekazywania informacji, podzielę się tym z Wami:


Gdybyś krzyczał przez 8 lat, 7 miesięcy i 6 dni wyprodukowałbyś wystarczająco energii do podgrzania 1 filiżanki kawy. (Nie wydaje mi się to warte wysiłku.) Gdybyś puszczał bąki bez przerwy przez 6 lat i 9 miesięcy wyprodukowałbyś wystarczająco gazu równego energii bomby atomowej. (No to mi się wydaje bardziej warte wysiłku!) Ludzkie serce wytwarza wystarczające ciśnienie aby wystrzelić krew na odległość 20 metrów . (O ludzie!) Orgazm świni trwa 30 minut. (W przyszłym życiu chce być świnią) Karaluch zanim umrze może żyć jeszcze przez 9 dni po odcięciu mu głowy (Ciągle jeszcze myślę o tej świni.) Uderzając głową w ścianę zużywasz 150 kcal na godzinę (Nie próbuj w domu. Spróbuj w pracy) Pchla może skoczyć na odległość 350 długości własnego ciała. To tak jakby człowiek skoczył na odległość boiska. (30 minut... szczęściara z tej świni! Wyobrażasz to sobie?) Sum ma ponad 27,000 kubeczków smakowych (Co może być tak smacznego na dnie stawu?) Niektóre lwy kopulują 50 razy dziennie. (Nadal chce być świnią w przyszłym życiu... stawiam jakość nad ilość) Motyle smakują jedzenie stopami. (Coś co zawsze chciałem wiedzieć) Najsilniejszym mięśniem jest...język. (Hmmmmmm......) Osoby praworęczne żyją przeciętnie 9 lat dłużej niż osoby leworęczne. (Jeżeli jesteś oburęczny powinieneś wykalkulować przeciętną?) Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać (OK, to w zasadzie jest fajne) Koci mocz świeci w podczerwieni. (Zastanawiam się komu zapłacono, żeby to zbadał?) Strusie oko jest większe niż strusi mózg (Znam takich ludzi) Rozgwiazdy nie mają mózgu. (Takich ludzi tez znam) Niedźwiedzie polarne są leworęczne. (Jak zmienią rękę to będą żyły dłużej) Ludzie i delfiny są jedynymi stworzeniami, które uprawiają sex dla przyjemności. (A co z tą świnią ) A teraz skoro uśmiechnąłeś się przynajmniej raz wyślij to do kogoś kogo chcesz rozśmieszyć.

Railman - Pią, 26.01.07, 18:20

Pływa sobie facet w jeziorku i nagle widzi boję z napisem "nie płynąć dalej". Oczywiście zignorował ją i płynie dalej. Nagle czuje, że jakaś dłoń zaciska się mocno na jego klejnotach. Facet próbuje się wyrwać, ale bez powodzenia. Po chwili spod wody dobywa się głos:

- Szybka decyzja - plus dwa czy minus dwa?

Po chwili zastanowienia odpowiada:

- Plus dwa.

Coś pod wodą zaszumiało, uniósł się dym i facet przerażony odkrywa, że ma dwa nowe jądra! Wypływa szybko na brzeg i myśli jak by to dało się odwrócić. Nagle wpada na pomysł: "popłynę w to samo miejsce i tym razem powiem minus dwa". Jak pomyślał tak zrobił. Gdy tylko znalazł sie za boją znowu jakaś dłoń zacisnęła się między jego nogami. Spod wody dobiegł znajomy głos:

- Szybka decyzja - plus cztery czy minus cztery?

cahir - Nie, 28.01.07, 17:21

Dwoch wariatow wylowilo trupa i postanowili go reanimowac. Wzieli słomkę, wsadzili w odbyt i zaczeli dmuchac.. Pierwszy mowi:
- Kurwa.. zmęczyłem się, teraz twoja kolej.
Na to drugi wyjmuje słomkę, wsadza odwrotna strona i mowi:
- Brzydze się tobą...

Listonosz odchodzi na emeryture. Mieszkancy jego rewiru postanowili go pozegnac, kazdy na swój wlasny pomysl. Przychodzi do pierwszego domu a tam otwiera facet, który bierze listy i wrecza mu czek na 200zl. W drugim domu dostaje pudelko kubanskich cygar, w trzecim butelke dobrej whisky. Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo ponetna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. Jeden, dwa... piec orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniale danie. Na sam koniec podaje mu kawe i banknot dziesieciozlotowy. Facet z lekka zblazowany drapie sie po glowie.
- To, co pani dla mnie zrobila bylo wspaniale ale po co mi te dziesiec zlotych?
- Zastanawialam sie co panu dac w związku z odejsciem na emeryture. W koncu maz mi doradzil: "Pierdol go - daj mu dyche!" A posilek i kawe sama wymyslilam..

Sulej - Nie, 28.01.07, 21:07

Przychodzi kobieta do wróżki. Ta przepowiada jej, że przyczyni się do śmierci miliona ludzi. Zasmucona wychodzi na ulice. Widzi chłopca którego zaraz ma przejechać samochód. Myśli sobie, mam przyczynić się do śmierci miliona ludzi, więc uratuję chociaż to jedno dziecko. Ratuje chłopca, sama ginie pod kołami samochodu. Widzący do policjant pyta:
-Chłopcze, jak masz na imię?
-Adolf Hitler.


Pan domu budzi się około południa na zimnej podłodze w przedpokoju. Włos niechlujny, szata plugawa... Ze ściśniętego gardła wydobywa się słaby szept: "Maksiuuuu, Maksiuuuu..." Wbiega radosny jamnik potrząsając uszami i węsząc dookoła. Słychać ciche: "Chuch... Szukaj..."


Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portwel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
-Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
-O tej porze to 20.
-A za 15 nie da rady?
-Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
-Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
-Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu.
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowale.
Facet podchodzi do 2 taksówki:
Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzyła się.
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20zł. - mówi taksówkarz.
- Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.


Do gabinetu ginekologicznego wchodzi młoda kobieta. W środku zastała dwóch mężczyzn w białych fartuchach.
- Ja na badania!
- Niech się Pani rozbierze.
Najpierw jeden z mężczyzn ją przebadał, a potem drugi.
- I co? W porządku? - pyta pacjentka.
- Nic złego nie zauważyliśmy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, bo my tu tylko okna malujemy!


W Nowym Jorku otwarto nowy sklep, gdzie kobiety mogą wybrać i kupić męża. Przy wejściu jest wywieszona instrukcja korzystania ze sklepu:
"- Możesz wejść do sklepu tylko jeden raz,
- jest 6 pięter, a cechy charakterystyczne mężczyzn zwiększają się z każdym piętrem,
- możesz wybrać jakiegokolwiek mężczyznę na piętrze lub iść piętro wyżej,
- jak wejdziesz wyżej, nie możesz się już cofnąć".
Pewna kobieta decyduje się wejść do sklepu, żeby znaleźć tego jedynego.
Na pierwszym piętrze wywieszka mówi: "Ci mężczyźni mają pracę".
Kobieta decyduje się wejść wyżej.
Na drugim piętrze jest napis: "Ci mężczyźni mają pracę i kochają dzieci".
Kobieta znów postanawia wyjść wyżej.
Na trzecim piętrze jest napisane: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci i są bardzo przystojni".
- "Wow" - myśli kobieta, ale postanawia wejść wyżej.
Na czwartym piętrze wywieszka mówi: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, są bardzo przystojni i pomagają w pracach domowych".
- "Niesamowite" - pomyślała kobieta, jednak z ciężkim sercem odrzuca taką ofertę i postanawia wejść na wyższe piętro.
Na piątym piętrze jest napis: "Ci mężczyźni mają pracę, kochają dzieci, są bardzo przystojni, pomagają w pracach domowych i są romantyczni".
Kobietę kusi żeby zostać na tym piętrze, ale decyduje się wejść na ostatnie piętro.
Szóste piętro: "Jesteś na tym piętrze odwiedzającą numer 31 456 012, tutaj nie ma mężczyzn, to piętro istnieje tylko po to, żeby pokazać, że kobiecie nigdy nie dogodzisz. Dziękujemy za odwiedziny w naszym sklepie".

mietek - Sro, 31.01.07, 22:38

A teraz mały konkurs pod tytułem "jak to brzmiało w oryginale":

"hej co w górze dzięki pod kątem dodawanie mi ja jestem rzeczywiście 100% polski i brednie rodzina żyje w Polska mam nadzieję my mogą być dobry mój przestrzeń przyjaciele mój rodzice zawsze powiedziany iść do Polska wobec znaleźć pewien miły dziewczyna oprócz hej ja puszka metalowa czynić ów online i hope i said that correctly my reading and writing is a little broken"


Zgaduję, że:

"hey what's up thanks for adding me i'm actually 100% polish and stuff family lives in poland i hope we can be good myspace friends my parents always said go to poland to find some nice girl except hey i can do that online"

Sulej - Czw, 01.02.07, 17:20

Morze Północne, lodowaty wicher wieje jak cholera. Na pokładzie statku stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...

yanoo - Sro, 07.02.07, 14:50

Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...

roolin - Czw, 08.02.07, 0:42

Troszke już przeterminowane, ale zapomniałem wrzucić:

Może niektórzy mi nie uwierzą,
lecz w świecie są takie strony,
w których to osioł jest królem zwierząt,
a małpy chodzą w czerwonym.

Gdzie osłu mówić? Do łba czy zadu?
I tak Syzyfa to praca...
Lecz mówić trzeba: "A spieprzaj dziadu!",
spieprzaj, i nigdy nie wracaj! :P

(by Zbysio)

mona - Czw, 08.02.07, 17:34

Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i woła:
- Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- ... Mać, mać, mać...!

Dreamer_ - Czw, 08.02.07, 19:16

W oryginale to było: "wychodzi Drukała przed chałupę..." ;)
czakey - Pią, 09.02.07, 0:17

15 rzeczy, które możesz robić w centrum handlowym, w czasie kiedy twoja
małżonka/małżonek/narzeczona/narzeczony/partner/partnerka/ etc oddaje się zakupom

1. Weź 24 pudełka z prezerwatywami i wrzucaj po jednym do koszyków innych ludzi.
2. W dziale elektronicznym ustaw budziki tak, by dzwoniły co pięć minut.
3. Zrób smugę z soku pomidorowego prowadzącą do toalet.
4. Podejdź do jednego z pracowników i powiedz mu oficjalnym tonem: Kod 3 w dziale AGD. Zobacz jak zareaguje.
5. Podejdź do okienka ratalnego i poproś o raty na paczkę M&M-sów.
6. Przesuń znak Uwaga. Mokra podłoga na wykładzinę.
7. Rozbij namiot w dziale kempingowym i powiedz innym klientom, że ich wpuścisz pod warunkiem, że przyniosą poduszki.
8. Kiedy ktoś z obsługi spyta cię, czy może ci jakoś pomóc, załkaj Czy nie możecie po prostu zostawić mnie w spokoju i rozpłacz się.
9. Spójrz prosto w kamerę ochrony i potraktuj ją jak lustro dłubiąc sobie w nosie.
10. Oglądając broń w dziale myśliwskim, spytaj sprzedawcę czy wie, gdzie możesz kupić leki antydepresyjne.
11. Biegaj po sklepie z dziwną miną, nucąc motyw z Mission Impossible.
12. W dziale samochodowym pozuj na Madonnę, używając lejków różnej wielkości.
13. Ukryj się za wiszącymi ubraniami. Kiedy klienci będą je przeglądać, wykrzykuj WEŹ MNIE!WEŹ MNIE!.
14. Kiedy z głośników podawać będą jakiś komunikat, upadnij na ziemię, przybierz pozycję embrionalną, chwyć się za głowę i krzycz: O nie, to znów te głosy!.
15. Wejdź do przymierzalni i krzyknij naprawdę głośno: HEJ, papier toaletowy się skończył!!!

MoD - Pon, 12.02.07, 0:09

Amerykańska blondynka wchodzi do baru na śniadanie. Podchodzi do niej kelnerka, która na koszulce na prawej piersi ma plakietkę z imieniem.
- Ojej, jak fajnie - wykrzykuje radośnie blondynka. -A jak nazwałaś drugą?

ponton - Czw, 15.02.07, 22:34

- Co mówi informatyk do żony na zakończenie kłótni?
- a href="do kuchni"

Wchodzi młody junak do żeńskiego akademika:
- A ty do kogo młody człowieku - pyta portierka.
- A kogo by mi pani poleciła?

Zuraw - Pią, 16.02.07, 0:17

Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- O oo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...
"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... k hem.. sprzęt..?
- He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA ;)

Minoslaf - Pią, 16.02.07, 16:36

Seks i gra w brydża mają wiele wspólnego — jeśli masz słabego partnera, musisz mieć mocną rękę.Mae West
MoD - Sro, 21.02.07, 16:38

Chińczyk ze Ślązakiem grają w tenisa stołowego. Po kilku uderzeniach Ślązaka piłka pęka.
Chińczyk: - Pink ponk penk.
Ślązak: - Wiela bula za ta kula?

Paczesiowa - Pią, 23.02.07, 8:40

Czym się różni "Miś" od "Rysia"? Tym, że w "Misiu" był Tym i w "Rysiu" był Tym. I Tym się różni.
Zuraw - Nie, 25.02.07, 18:07

- Szukam partnera do "powiększania mózgu". Źle się "czyta" do lustra. Wstęp z minimum jedną książką, nowelek nie czytam.

- Mam powieść 1,5 l. Bardzo dobra, wchodzę w temat.

- Ja mam dziennik, sztuk osiem: Wiadomości Żywieckie, może być?

- Dziś moje imieniny wiec przynoszę lekturę szkolna - "Ucho od Śledzia" oraz biografie Chopina - 3 tomy.

- Ok wchodzę . Wezmę ze sobą 2l powieść rzekę .Daj znać czy wziąć ze sobą trochę okładek do wymiany.

- Wiadomości żywieckie mogą być ale day after, poszukaj na półce jakichś rosyjskich pisarzy!

- Czy przyjmujesz z rękopisami?

- Rękopisy i białe kruki dobrze chodzą.

- Hehehee, jeżeli to wszystko przeczytamy, może nam się wzrok popsuć, całkiem jak temu misiu.

Edwin - Czw, 01.03.07, 0:43

Zima 1941 roku. Piździ, jak nie przymierzając dzisiaj w Suwałkach.
Z płonącego czołgu wyskakuje Niemiec i pada na ziemię. Leży.
Po chwili wstaje i wskakuje z powrotem do płonącego czołgu.


NAUKA PILOTAŻU W WEEKEND

Start.
1. Naukę rozpoczynasz z komorą ładunkową pełną szczęścia i brakiem
doświadczenia. Cały bajer polega na tym, aby nabyć doświadczenia zanim
skończy się szczęście.
2. Latanie nie jest niebezpieczne. Niebezpieczne są katastrofy.
3. Każdy start potraktuj opcjonalnie. Lądowanie jest obowiązkowe.
4. Wielki wentylator z przodu samolotu jest po to żeby chłodzić pilota.
Jeżeli wentylator się zatrzyma, pilot zaczyna się pocić.
5. Ucz się na błędach innych. Nie będziesz żył wystarczająco długo, żeby
je wszystkie popełnić.

W powietrzu.

6. Nie musisz kontrolować wskazań niezliczonej ilości zegarów. O
wszystkich problemach informować cię będzie "aaaa!!!!" dochodzące z
przedziału dla pasażerów. Im głośniejsze "aaa!!", tym problem jest
większy. Cisza pojawiająca się po bardzo głośnym "aaa!!!" nie oznacza,
że problem został rozwiązany.
7. Rozglądaj się uważnie w powietrzu. Zwłaszcza w weekend. 'Nauka
pilotażu..' jest bestsellerem.
8. Jeżeli przesuniesz drążek do przodu domki stają się większe. Jeżeli
przesuniesz drążek do tyłu domki staną się mniejsze. Jeżeli będziesz
przesuwał drążek cały czas do tyłu najpierw domki będą się robić
mniejsze a potem znów staną się duże.
9. Paliwa masz za dużo tylko wtedy, jeżeli właśnie się palisz.
10. W razie wątpliwości utrzymuj odpowiednią wysokość. Nikt nigdy nie
zderzył się z niebem.
11. Trzymaj się z daleka od chmur. Zasłaniają samoloty lecące z
przeciwka. Poza tym chmury to ulubiona kryjówka gór.
12. Pamiętaj! Grawitacja to nie 'świetny pomysł'. TO PRAWO. Od którego
nie ma odwołania.

Lądowanie.

13. "Dobre lądowanie" to takie, po którym z samolotu wychodzisz o
własnych siłach. "Świetne lądowanie" jest wtedy, kiedy samolot
nadaje się do powtórnego lotu.
14. Prawdopodobieństwo przeżycia lądowania jest odwrotnie
proporcjonalne do kąta podejścia samolotu. Mały kąt duże prawdopodobieństwo
i vice versa.
15. Są trzy proste zasady żeby wylądować. Niestety nikt nie wie jak
brzmią.
16. Staraj się, żeby liczba lądowań była równa liczbie startów.
17. Jeżeli po wylądowaniu musisz używać pełnej mocy, żeby kołować to
znaczy, że lądowałeś ze schowanym podwoziem.

Sulej - Czw, 01.03.07, 23:24

Dom wariatów. Lekarz siedzi na dyżurce, wokół sajgon. Szaleńcy wchodzą sobie na głowę, wydzierają się, bija się. Kompletny odjazd. Skaczą po łóżkach, jedzą karaluchy, rzucają się poduszkami. Nagle do lekarza podchodzi taki najbrudniejszy. Koszula - ścierwo, pazury czarne, tłuste włosy, na nogach podarte kapcie, nieogolony, sińce pod oczami.
Lekarz na niego patrzy i mówi:
- A co to takie piękne do mnie przyszło? Małpka?
Facet nic
- A może Napoleon albo jaki Książę?
Facet nic
- A może to taki piękny przybysz z obcej planety nas odwiedził.
A facet na to:
- Panie, ku..wa, ogarnij Pan ten burdel, bo mi tu kazali neostrade podłączyć!

MoD - Pią, 02.03.07, 23:22

Dwóch prawików, siedząc w barze, zauważa przechodzącą obok śliczną dziwczynę.
- Ale bym ją wydymał... - mówi pierwszy.
- Na ile? - dopytuje się drugi.

Minoslaf - Sob, 03.03.07, 17:04

z kretyna:

<lg21> balonik: jak informatyk nazywa standardowe zamknięcie butelki?
<lg21> KapsLok;p
<ksz> ;F
<ksz> Informatycy są w ogóle dziwni.
<lg21> dlaczego? ;p
<ksz> Mają brody, dużo piją, są wyobcowani i dużo piją.

mona - Sob, 03.03.07, 21:28

Szef każe przynieść asystentowi plik przysłanych właśnie CV. Bierze ten stos papierów do ręki, dzieli na dwie części, jedną odkłada na biurko, a drugą wrzuca do niszczarki.
- Ależ panie prezesie - krzyczy asystent - ci ludzie chcieli się u nas zatrudnić!
- Chyba pan nie chce, żeby w naszej firmie pracowali pechowcy - odpowiada szef.

Nimrodel - Nie, 04.03.07, 12:13

Pewna francuska gazeta ogłosiła konkurs z następującym pytaniem dla panów:
Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piękną kobietą. Masz pilną
potrzebę wyjścia do toalety (na "sekundkę"), w jaki sposób powiesz o tym
towarzyszce w najbardziej kulturalny sposób?
Wygrała odpowiedź:
- "Bardzo panią przepraszam, ale muszę wyjść na chwilę, by pomóc
przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później"

czakey - Sro, 07.03.07, 15:28

Siedzi trzech gości w łodce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje Ban!!!

tumdum - Sob, 10.03.07, 12:49

3 rasiaki drewna można przenieść w 1,5 małej gołoty na odległość 2 mateji. Ile dużych gołot potrzeba na przeniesienie 7 rasiaków drewna na odległość 5 mateji?

Wyciąg z tablic matematycznych:
1 rasiak = 1 m^3
1 mała gołota = 53s (odkrywca Brewster)
1 duża gołota = 92s (odkrywca Lewis)
1 mateja = 94,5m

fala - Wto, 13.03.07, 23:48

ta anegdotka, jako osobie korzystającej z prawa eliminacji negacji, wydała mi się zabawna:
------------
Wykład:
"W angielskim, podwójne zaprzeczenie oznacza potwierdzenie. W niektórych językach, na przykład w rosyjskim, podwójne zaprzecznie jest nadal zaprzeczeniem. Nie ma natomiast języka, w którym podwójne potwierdzenie oznaczałoby zaprzeczenie"

Z tyłu:
"Ta... jasne..."

q - Sro, 14.03.07, 0:19

Bieganie o świcie, odżywianie się tylko zdrową żywnością i całkowita rezygnacja z używek i szkodliwych nawyków mogą znacząco przedłużyć tę waszą żałosną wegetację :> .
MoD - Sob, 17.03.07, 22:10

Oryginalny cytat z angielskiej książki do nauki języka polskiego: "W języku polskim występuje głoska 'sh'. Raz jest ona zapisywana jako 'sz' a innym razem jako 'ś'. Ale tylko Polak jest w stanie widzieć różnicę pomiędzy nimi."
mona - Sro, 21.03.07, 22:28

- Tato, a kto to jest alkoholik?
- Widzisz synu te cztery brzozy? Alkoholik widzi osiem.
- Tato, ale tam są dwie...

Paczesiowa - Sob, 24.03.07, 12:34

Idzie sobie Rabinowicz ulicą, patrzy - wypadek. Samochody porozbijane, ludzie leżą.
Podszedł bliżej:
- Agent ubezpieczeniowy już był?
- Nie...
- No to się z wami położę.

Sulej - Sob, 24.03.07, 14:45

Nie wiem, czy robicie też zakupy w marketach, ale te informacje mogą się przydać. Chcę was ostrzec przed tym, co mi się przydarzyło. Padłem ofiarą przebiegłych oszustek. Zdarzyło mi się to w TESCO, ale mogło i gdzie indziej i komuś innemu. Oszustki działają następująco: Dwie ładne dziewczyny koło 20 przychodzą do waszego samochodu, kiedy ładujecie zakupy do bagażnika. Zaczynają myć szyby a piersi im dosłownie wyskakują z bluzek. Kto by nie popatrzył? Jak im podziękujecie i zaproponujecie pieniądze za wykonaną pracę, odmówią i poproszą, by ich lepiej podrzucić do następnego TESCO. Jeżeli się zgodzicie, obie usiądą na tylnym siedzeniu i w trakcie jazdy się zaczną nawzajem pieścić. Następnie jedna z nich przechodzi na przednie siedzenie i zabierze się do robienia laski. W tym czasie druga kradnie wasz portfel.
- Mój portfel został właśnie tak skradziony w zeszły piątek, sobotę, dwa razy w poniedziałek i wczoraj też !

MoD - Nie, 25.03.07, 14:12

Chirurg do pacjenta:
- Jest pan przesądny?
- Nie, dlaczego pan pyta?
- Bo od jutra będzie pan wstawał tylko lewą nogą.

Marcin J. K. - Pon, 26.03.07, 0:03

Ksiądz i rabin podchodzą do autostrady i wkopują w ziemię przy drodze znak. Następnie ksiądz bierze pędzel i pisze na znaku „ Koniec jest bliski. Zawróć, nim będzie za późno!”. Zadowolony odkłada pędzel i czeka. Obok przejeżdża samochód. Kierowca popatrzył na znak, zaczął szyderczo śmiać się z kapłanów i ruszył dalej. Po chwili słychać pisk opon i odgłosy kraksy. Kilka minut później znów ktoś jedzie. Wystawił fucka za okno w kierunku duchownych i pojechał dalej. Znów słychać było odgłosy hamowania, a potem wielki brzdęk. Potem jedzie trzeci samochód. Kierowca widząc znak zatrzymuje się, otwiera okno i krzyczy:
"Pierdolnięci fanatycy! Zostawcie normalnych ludzi w spokoju”
Zamknął okno i ruszył dalej. Znów to samo – słychać odgłosy wypadku. Rabin głaszcze przez chwilę brodę, a potem mówi do księdza:
„Ty, a może zamiast tego napiszemy po prostu „Most się zawalił”, co?”

MoD - Pon, 26.03.07, 18:42

Profesor pyta Jasia na egzaminie:
- Co to jest oszustwo?
- Na przykład: gdyby pan profesor mnie oblał...
- Co?! - woła oburzony egzaminator.
- Tak, bo według kodeksu karnego winnym oszustwa jest ten, kto korzystając z nieświadomości drugiej osoby wyrządza jej szkodę.

Edwin - Sro, 28.03.07, 12:57

Oleś wazeliniarz

Zwykła szuja, drań i łajdak
Człowiek podły, chamowaty
Oto kim jest w moich oczach
Aleksander Gudzo-waty.

Może powie, kto przez lata
Dał mu ciche przyzwolenie
By nie zawsze w sposób jawny
Mógł napychać swe kieszenie.

Kto przymykał często oko
Na przekręty i machloje
Gdy budował gołodupiec
Pod Mariewem szczęście swoje.

Dziś ci ludzie są za burtą
I nie mogą pomóc w „biedzie”
Więc trza kupić magnetofon
I ich nagrać przy obiedzie.

Wódy podlać dla kurażu
I za język ciągnąć skrycie
By się władzy przypodobać
Tej, co dziś jest przy korycie.

By naczelny prorok widział
Jak szlachetny on i prawy
By, gdy przyjdzie czas rozliczeń
Może bardziej był łaskawy.

Gdy odeszła postkomuna
Strach zagląda w oczy chłopu
Bo go pewno wkrótce Ziobro
Weźmie ostro do galopu.

Trzeba będzie się niestety
Wytłumaczyć wnet ze szmalu
I konkretnie udowodnić
Że pochodzi on z „legalu.”

Więc ratuje się biznesmen
Waląc w krocze bez wyjątku
Wszystkich tych, co mu pomogli
Dojść do kasy i majątku.

Za grosz nie ma on honoru
Zwykłej klasy czy godności
Jest to prostak i hochsztapler
Pełen buty i podłości.

Dziś już chyba wszyscy wiedzą
Że ten człowiek z gruntu wredny
Chociaż kabzę ma nabitą
Jest naprawdę – bardzo biedny.

Autor: Custani

Nastolatka odpowiada na pytania reportera w ankiecie ulicznej:
- Jak wyobrażasz sobie piękną śmierć?
- Tak jak umarł mój dziadek.
- A jak umarł twój dziadek?
- Zasnął... i się już nie obudził.
- Tak, to piękna śmierć. A jak byś nie chciała umrzeć?
- No, tak jak przyjaciele mojego dziadka.
- A jak oni zmarli?
- Jechali tym samym samochodem, którym kierował mój dziadek.

Do sklepu z bronią w USA przychodzi gangster, aby kupić rewolwer.
- Ilustrzałowy rewolwer pan sobie życzy? - pyta sprzedawca.
Gangster prosi o podanie aparatu telefonicznego i wykręca numer.
- Halo, bank? Proszę powiedzieć, ilu zatrudniacie pracowników?

cepe - Sro, 28.03.07, 21:52

Idzie sobie mała, biedna myszka aż dochodzi do rzeki. Ponieważ to była duża rzeka z bardzo mocnym prądem to myszka się wystraszyła, że nie przepłynie i mówi do ptaka stojącego obok:- Ja taka mała biedna myszka a Ty taki wielki i silny, prosze złap mnie i przewiez na druga stronę...
- Nie.
- No proszę...
- Nie!
- No ale blagam...
- NIE!
Ptak odleciał... Myszka sie wkurzyła, zebrała wszystkie siły, wskoczyła do wody i ostatkiem sił przeplynela na drugi brzeg. Wychodzi cala mokra, zupełnie przemoczona.
- Jaki z tego morał?

- Jak "ptak" jest twardy to "myszka" musi być mokra!

pushq - Sro, 28.03.07, 22:11

Ach, przypomniał mi się pewien stary jak śwat kawał:

Szedł sobie robaczek i zobaczył jabłuszko , pomyślał sobie " zjem je i będe grubszy " , ale że jabłuszko było zielone postanowił poczekać aż dojrzeje , wlazł sobie do środka i czeka .
Leci ptaszek , zobaczył robaczka i chce go zjeść , ale widzi że robaczek czeka aż dojrzeje jabłuszko więc pomyślał sobie " Poczekam aż jabłuszko dojrzeje , potem zje go robaczek i będzie tłuściejszy a wtedy i ja się bardziej najem " -usiadł i czeka.
Idzie kotek , zobaczył ptaszka i chce go zjeść ale zobaczył też robaczka i jabłuszko i myśli sobie : " Poczekam aż jabłuszko dojrzeje , wtedy zje go robaczek i będzie tłuściejszy , potem zje go ptaszek i On też utyje , zatem jak zjem ptaszka to bede bardziej najedzony . Usiadł i czeka.
Jabłuszko dojrzało , zjadł je robaczek , robaczka zjadł ptaszek . Kot wdrapuje się na drzewo by pożreć ptaszka ... wdrapuje się ale powineła mu sie łapa i spadł prosto do kałuży pod drzewem . wstaje , otrzepuje sie i wdrapuje się ponownie , znowu się poślizguje i spada do tej samej kałuży . Wstaje, otrzepuje się, wdrapuje się na drzewo i pożera ptaszka .
Jaki z tego morał ?
" Im dłuższa gra wstępna, tym bardziej mokre futerko "

maver - Sro, 28.03.07, 22:21

Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz zapalić.
- Zdrastwuj, kuda jedjosz?
- Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk.
- Haraszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu.
Palą dalej i po pewnej chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:
- Nu wot, kakaja tiechnika!

czakey - Sob, 31.03.07, 9:02

o onetowych forumowiczach słów kilka
mietek - Pon, 02.04.07, 14:34

Cytat:
Cytat:
Cytat:
Witam
Zastanawiam się nad takim oto problemem
czy można za pomocą oczywista jakiegoś hokus-pokus ukryć/pokazać teczkę

to załatwia polecenie ipn_folder_on i ipn_folder_off
Jako parametr można wskazać, czy teczki mają być ukryte dla wszystkich, czy tylko dla dziennikarzy.
Przy użyciu nieudokumentowanej komendy pis_mode teczce można nadać flagę
"zniszczona", "sfałszowana" i "wywieziona do Moskwy" :)

A można to on/off przypisać do jakiegoś klucza czy za każdym razem trzeba użyć terminala

Nimrodel - Pon, 02.04.07, 20:38

Na ławeczce w parku siedzi facet i kobieta. Obydwoje tak około 40. Ona
czyta książkę. on rozgląda się ciekawie dookoła. W pewnym momencie rozlega
się krzyk kobiety :
- Ratunku, policjaaaa.
Jak spod ziemi wyrasta patrol Straży Miejskiej.
- Co się stało ? - Ten facet chciał mnie zgwałcić. Aresztujcie zboczeńca.
- Co pan ma na swoją obronę ? - strażnik zwraca się do mężczyzny
- Paa-panie właa-adzo.To-o nie-nie-nieeeporozumie-e-enie. Siedzi-i-my
tu-tutaj ra-ra-razem, a-a na ale-e-ejce spa-a-ace-erują go-gołębie. To-o
ja mó-mó-mówię "Mo-mo-może my-y by-by-byśmy ta-a-ak ja-a-ak o-o-one".
Ty-tylko, że za-za-za-nim skoń-skończyłe-e-em mó-mó-mówić. to-o-o
ku-ku-ku*wa sy-y-ytuacja-a u go-go-łębi sie-ę-ę ra-ra-radyka-a-alnie zmie-
zmie-zmieniła.
_________
Czym się różni kobieta cnotliwa od niecnotliwej?
Do cnotliwej jest pociąg. Do tej drugiej kolejka.
_________
- Co to jest "wymiana poglądów"?
- Gdy idziesz do szefa z własnymi poglądami a wracasz z jego.

czakey - Sro, 04.04.07, 15:02

Dobrze że TV jest cienki, bo pewnie i tam by stanął kwiatek. Do rzeczy, kwiatek stanął na subwooferze i się podlewał... razem z SUBem oczywiście, który podziałał jeszcze tydzień, a teraz pierdzi i robi zwarcie co jakiś czas. No i tym sposobem baaaardzo potrzebny w pokoju ozdobny kwiatek "zrobił" mnie (nas?) na lekko dziewięć stów. Piętno dla kwiatków i dla żon!
Historia rodem z pl.rec.kino-domowe: pewna żona z uporem maniaka stawiała kwiatki na kolumnach. Małżonek wpierw tłumaczył, prosił etc., potem zrezygnował. Ukradkiem poił wszystkie kwiatki octem. Po tygodniu kwiatki naturalnie zdechły, zaś mąż wytłumaczył żonie, że to wina pola magnetycznego głośników.

* * *

Nie zgłosiłem na policję kradzieży karty kredytowej. Złodziej wydaje mniej niż zona.

Sulej - Sro, 04.04.07, 22:51

Zając biega bez wytchnienia po dżungli. Nagle zauważa żyrafę, która kręci dżointa. Zając zatrzymuje się i mówi do żyrafy:
- Żyrafo, moja droga przyjaciółko, nie pal tego świństwa. Pobiegaj raczej ze mną dla utrzymania dobrej formy.
Żyrafa zastanawia się, zawstydzona rzuca dżointa i zaczyna biegać z zającem. Biegną razem i spotykają słonia, który przymierza się do wciągnięcia koki. Zając podbiega do słonia i przejęty prosi:
- Drogi słoniu, nie zażywaj kokainy, to trucizna. Raczej pobiegaj z nami dla zdrowia.
Słoń rozsądnie wyrzuca lusterko i towar, po czym podąża biegiem za zającem i żyrafą. Nagle na drodze zwierzaki spotykają lwa, który przymierza się do wstrzyknięcia sobie pokaźnej działki heroiny. Przejęty zając:
- Lwie, przyjacielu, nie wkłuwaj się więcej. To śmierć... Pobiegaj z nami, a zobaczysz że to dobrze ci zrobi.
Lew powoli podchodzi do zająca i bez namysłu daje mu po pysku i to tak mocno, ze zając nakrywa się łapami. Reszta zwierząt, zaszokowana, buntuje się przeciwko postępkowi lwa:
- Dlaczego to zrobiłeś? Zając chce tylko nam pomoc...
A lew odpowiada:
- Ten mały skur..syn ciągle zmusza mnie do wariackiego biegania za każdym razem kiedy się nałyka ekstazy.

szuliq - Pią, 06.04.07, 14:48

życzenia wielkanocne:

życzę Ci zdrowia, życzę miłości,
niech mały Jezus w sercach zagości,

http://www.zyczenia.wabi.pl/wielkanocne6.php

edit: co gorsza, dostałem takie życzenia :]

maver - Wto, 10.04.07, 15:52

Teść wchodzi przez bramkę do ogródka i widzi w oknie domu smutnego zięcia. Teść pokazuje jeden kciuk do góry, na co zięć z okna obydwa. Wtedy teść z pytającą miną robi "węża" ręką, a zięć odpowiada tak samo, ale dwuręcznie. Na co teść wali się w klatkę pięścią, a zięć masuje dłonią po brzuchu i obydwaj znikają. O co chodzi?


Tłumaczenie:

T: Mam flaszkę!
Z: To mamy dwie!
T: Żmija w domu?
Z: Są obie
T: To co, pijemy na klatce?
Z: Nie, na śmietniku!

maver - Wto, 10.04.07, 16:08

Pewnego dnia nauczycielka wchodzi do klasy i spostrzega, że ktoś napisał na tablicy słowo "chuj" bardzo małymi literami. Odwraca się w poszukiwaniu sprawcy, lecz nikogo nie znajduje. Szybko ściera wyraz i rozpoczyna zajęcia. Następnego dnia wchodzi do klasy i tym razem zauważa wyraz "chuj" napisany większymi literami i znów sytuacja się powtarza, nie znajdując winnych rozpoczyna zajęcia. I tak przez około tydzień, zawsze po wejściu do klasy znajdowała to słowo napisane coraz to większymi literami. W końcu pewnego dnia, wchodząc do klasy spodziewała się zostać przywitaną tym samym słowem napisanym na tablicy, jednak tym razem napis był inny:

"Im więcej go trzesz, tym większy się staje."

Marcin J. K. - Sro, 11.04.07, 21:30

Jadą sobie pociągiem Kubańczyk, Francuz, Irlandczyk i Polak. W pewnym momencie Kubańczyk wyciąga cygaro. Przycina je, zapala, zaciąga się dwa razy i wyrzuca je przez okno. Wszyscy zbulwersowani:
-Takie dobre cygaro za okno wyrzucasz?
-E tam - machnął ręką Kubańczyk - U nas tego tyle, że dla mnie to żadna strata.
Mija parę minut. Francuz wyciąga dobrego szampana, wypija kilka łyków i wyrzuca prawie pełną butelkę za okno. Znów wszyscy się dziwią:
-Jak to - takiego szampana lekką ręką się pozbywasz?
-Przecież u nas we Francji tyle tego jest... jedna butelka w tą, jedna w tamtą - co za różnica.
Mija kilka chwil. Irlandczyk wstaje i wyrzuca Polaka za okno.

dreamwalker - Pią, 13.04.07, 22:00

Bezczelnie skopiowane z JM, ale wrzucam, bo w końcu cykliści są również wśród nas ;]

Wiosna, czas na rower....

Kazdy z nas ma sasiada, ktory namietnie jezdzi na rowerze. To ten gosciu, ktory mowi ci "przepraszam" w windzie po tym jak wepchnie ci kolo w twarz i khm.. pedala w d*u*p*e. Wiec jezeli kiedykolwiek, zgodnie z obecnie propagowanym modelem zdrowia, zechcesz przylaczyc sie do niego i pojezdzic na rowerze musisz wiedziec, ze jak kazda kasta maja oni swoj specyficzny jezyk.

1. Nie jestem w formie
Tlumaczenie: Jezdze 450 km tygodniowo i nie opuscilem zadnego dnia od prezydentury Walesy. Zebatki w kole scieram tak szybko ze musze zmieniac je czesciej niz ty gacie. Moje BMI jest nizsze niz oprocentowanie twojego kredytu mieszkaniowego.

2. Nie scigajmy sie. Jezdze tylko po to zeby utrzymac kondycje.
Tlumaczenie: Bede tak dlugo probowal cie wyprzedzic az dostaniesz zapasci. Zeby okazac sie lepszym jestem gotow
wepchnac cie na samochod lub przytrzymac cie za siodelko i pryskac w oczy napojem z bidonu zeby byc pierwszy na szczycie wzgorza.

3. To zwykly rower.
Tlumaczenie: Jest zrobiony na specjalne zamowienie ze stopow tytanu poblogoslawionych przez Papieza. W tunelu aerodynamicznym byl niewidoczny. Wazy mniej niz twoje pierdniecie i kosztuje wiecej niz rozwod.

4. Ta gorka nie jest taka duza.
Tlumaczenie: Podjazd jest dluzszy niz prezydentura Kwasniewskiego. Badz ostrozny na stromym odcinku, mozesz zaczac jechac do tylu. Masz przekladnie 39x23? Tu jest telefon do mojego chirurga kolan.

5. Swietnie dajesz sobie rade.
Tlumaczenie: Ty tlusta dupo! Chcialbym znalezc sie w domu przed polnoca! Tak to jest jak zime spedza sie ubierajac i rozbierajac choinke i zrac czekoladki z paczek.

6. Ten zjazd nie jest taki stromy.
Tlumaczenie: Potrzebuje jakas czesc twojej garderoby dla psow-ratownikow.

7. To nie jest daleko
Tlumaczenie: Wez paszport.

czakey - Nie, 15.04.07, 14:49

Elektryczność i Magnetyzm na Fizyce UWr (właśnie znalazłem w jakimś starym zeszycie ;))

"Przesuwając ręką wzdłuż bioder kobiety opór liniowo maleje a napięcie rośnie wprost proporcjonalnie do natężenia."

Erotyczny - Wto, 17.04.07, 22:16

Naukowcy z Instytutu Zdrowia dowiedli, że w piwie znajdują się żeńskie hormony.

Mówiac prostym jezykiem: według nich mężczyźni, którzy piją piwo, upodabniają się do kobiet.

Aby upewnic sie, ze jest to prawda, przeprowadzono badania. Stu mężczyznom podano po 10 piw i kazano je wypić w ciągu godziny. Po godzinie okazało się, że:

* wszyscy badani przytyli,
* mówili zdecydowanie za dużo i bez jakiegokolwiek sensu,
* zachowywali sie ponad miarę wylewnie i uczuciowo,
* nie byli w stanie prowadzić samochodu ani racjonalnie myśleć,
* klócili sie bez powodu,
* musieli siadać podczas oddawania moczu,
* nie byli zainteresowani uprawianiem seksu,
* odmawiali przyznania racji, gdy bylo oczywiste, że są w błędzie.

MoD - Wto, 17.04.07, 23:41

Małżeństwo zaplanowało sobie wieczorne wyjście. Włączyli nocne oświetlenie, ustawili automatyczną sekretarkę, przykryli klatkę z papugą i zamknęli kotkę w piwnicy. Następnie zadzwonili po taksówkę. Para postanowiła poczekać na taksówkę przed domem. Otworzyli drzwi by wyjść z domu. Tymczasem kotka wylazła z piwnicy przez uchylone okno i tylko czekała na otwarcie drzwi, by wśliznąć się do mieszkania. Nie chcąc by kotka buszowała po domu, gdyż zawsze wtedy próbowała zjeść ptaka, mąż rad nierad wrócił do środka. Zwierzak wbiegł po schodach na górę, mężczyzna pobiegł za nim. Kobieta wsiadła do taksówki, która właśnie nadjechała. Nie chcąc, by kierowca domyślił się, że dom będzie pusty, wyjaśniła, że mąż właśnie mówi "dobranoc" jej matce i za chwilę zejdzie.

Kilka minut później mąż wsiadł i kierowca przekręcił kluczyk w stacyjce. Tymczasem mąż zaczął się usprawiedliwiać: - Przepraszam, że zajęło mi to tyle czasu, ale ta wredna suka najpierw schowała się pod łóżkiem. Szturchałem ją parę minut wieszakiem i wreszcie wylazła! Potem zawinąłem ją w koc, żeby mnie nie podrapała. Zwlokłem jej tłusty tyłek po schodach i wrzuciłem z powrotem do piwnicy!

I wtedy kierowca walnął taksówką w zaparkowany przy krawężniku samochód...

szuliq - Sob, 21.04.07, 16:37

piszę na świeżo, jeszcze się śmieję xD
tylko nie pomyślcie źle o mojej rodzinie - o gustach się nie dyskutuje. :P

mój wujo przed chwilą do mnie: ty... nagraj mi coś do samochodu.
ja: no ale co?
w: no nie wiem, Rubika może.
j: (opanowuję uśmiech jakoś) no ok
w: to do zobaczenia. tylko coś skocznego, dobra?
:wiosna

i jeszcze tekst z radia:
x: w sumie to ciekawi mnie, co się stało z fanami disco polo. przecież tylu ich było. niemożliwe żeby wszyscy wymarli. ciekawe, czego teraz słuchają.
y: wg moich informacji, to nieźle się bawią. układając kostkę... rubika

MoD - Sob, 21.04.07, 18:03

W pociągu, w jednym przedziale siedzą żołnierz-szeregowy, generał, matka i jej 18-letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło się zupełnie ciemno. Słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg wyjeżdża z tunelu.
Co sobie myślą te cztery osoby?
Matka:
"Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona wymierzyła mu w policzek."
Córka:
"Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie.
Generał:
"No tak, żołnierz skorzystał, a ja dostałem."
Żołnierz:
"Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generałowi po MORDZIE."

Zuraw - Nie, 22.04.07, 0:25

do dla urozmaicenia pierwowzór zamieszczonego przez MoD'a kawału (nie wiem po co ktoś to przerabiał na żołnierza)

W przedziale pociągu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z córką. Po pewnym czasie pociąg wjeżdża w tunel. W ciemności słychać cmok i trzask.
Oto co myślą sobie osoby w przedziale:
Matka: Ale mam porządną córkę, któryś ja pocałował, a ona go w pysk...
Córka: Ale mam głupią matkę, frajer ja pocałował, a ona go w pysk...
Francuz: Ale mi się udało, pocałowałem ją, a w pysk dostał kto inny...
Rusek: Co jest? Najpierw mnie całują, a potem biją...
Polak: Wy się tam całujcie, a ja Ruskiemu i tak wpie***lę!

MoD - Pon, 23.04.07, 12:40

Ponoć autentyk:

Jeden Arab spacerował kiedyś ze swoim doradcą (czy kimś podobnym) po Wrocławiu. Ten facet (Polak) robił też za tłumacza i przewodnika. I pewnego razu podchodzi do nich jakiś żebrak i prosi o parę złotych na jedzenie. Polak się speszył i zaczął go odganiać, co będzie się do ważnych gości przyklejał. Arab spytał, czego chce ten koleś, a gdy usłyszał, że to żebrak, to powiedział: "Nie, co pan, my mamy tradycję, że jak ktoś prosi o pomoc to trzeba mu dać!" i wyciąga portfel. No i jest problem, bo sama gruba kasa. Dał więc żebrakowi 50 zł. Żebrak zaś skapnął się, że to jakaś zagraniczna szycha i zagadał do niego po francusku. Czystą francuszczyzną. Arab zrozumiał, zdziwił się strasznie, ale chwilę z nim pogadał. A Polak stoi obok i nie wie co robić, bo sam ni w ząb po francusku. W końcu Arab sam się zorientował, że czas leci, więc się pożegnał i zostawili żebraka. Odchodzą parę kroków, po czym nafciarz zdziwiony pyta Polaka:
"To do was francuzi przyjeżdżają żebrać?!"

Sulej - Wto, 24.04.07, 11:00

Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach?
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda, Panie Doktorze...?

Zielak - Czw, 26.04.07, 12:42

Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa.
Wchodzi. Milczy. Onkolog również milczy.
Patrzą na siebie pytająco.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?- Kicha.- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył.

Paczesiowa - Nie, 29.04.07, 10:57

Idę sobie wczoraj przez jeden z "pięknych" gliwickich parków. Pora już w zasadzie nocna. Nagle od tyłu łapie mnie za rękę barczysty drech i rzecze:
- Dawaj komórke.
Jako, że z 2 razy węższy od niego jestem, to drżącą ręką wykonałem polecenie. Bystrzak wziął telefon i ciągle mnie trzymając wystukał jakiś numer. W milczeniu potrzymał chwilę przy uchu, po czym rozłączył się i oddał ze słowem:
- Dzięki.
Po czym pobiegł gdzieś. Będąc w lekkim szoku, uszedłem kilkanaście metrów i sprawdziłem ostatnie połączenie. Numer jakiś taki krótki, pomyślałem:
- Pie**dole. Dzwonie.
Przykładam słuchawkę do ucha i po chwili słyszę miły, kobiecy głos:
„Godzina dwudziesta trzecia, szesnaście, sekund czterdzieści"

Erotyczny - Nie, 29.04.07, 13:17

Nowości i zmiany na rynku alkoholowym:
- Ziobrówka
- Advocat na kaczym jaju

czakey - Nie, 06.05.07, 19:22

@ Pacześ

Jak jeszcze łaziłem do liceum to raz nas z kumplem we Wro złapało 4 drechów tak ze 3 razy większych, a chcieli koniecznie 2 złote. Ja nie miałem chyba nic drobnego, za to kumpel miał 5 złotych, no więc im dał. A oni nam wydali 3 złote, podziękowali i sobie poszli...

Tener - Pon, 07.05.07, 0:41

Czy lepsze piekło socjalistyczne czy kapitalistyczne?
- Socjalistyczne! To zapałek nie ma, to kocioł w remoncie, to
diabły na zebraniu partyjnym...

---

Facet wchodzi do baru szybkiej obsługi. Na ścianie widzi cennik:

*kanapka z serem - 2 PLN
*kanapka z szynką - 4 PLN
* "strzepanie" ręką - 10 PLN

Pyta się seksownej sprzedawczyni:

- To Ty trzepiesz ręką?

- Tak - odpowiada zalotnie dziewczyna.

- To umyj te łapska i daj mi kanapke z serem.

yanoo - Pon, 07.05.07, 1:03

Marcin J. K. napisał(a):
Jadą sobie pociągiem Kubańczyk, Francuz, Irlandczyk i Polak. W pewnym momencie Kubańczyk wyciąga cygaro. Przycina je, zapala, zaciąga się dwa razy i wyrzuca je przez okno (...)

E, zjeb...łeś, to było Kubańczyk (cygaro), Rusek (wódka), Polak i Żyd :sesese

Scena z kabaretu. Stylizacja na Jamesa Bonda, wychodzi mężczyzna w garniturze w okularach.

Nazywam się Żurek. Roman Żurek. A właściwie Roman Andrzej Żurek. Taka wewnętrzna koalicja.

mietek - Sro, 09.05.07, 0:39

A ja jak zbijałem tynk w pokoju to mi przecinak wpadł do środka... i co się okazało?
Za PRL-u na 4 piętrze zostawili panowie budowlańcy.....Betoniarkę! Łatwiej więc było postawić ściankę... Hehe mam teraz 6 metrów więcej!

MoD - Sro, 09.05.07, 8:21

Slownik wspolczesnego jezyka polskiego dla biznesmenow Swiata

NA SWIECIE: Szanowny kolego, dlugo nie widzielismy sie!
W POLSCE: Kope lat, kurwa mac!

NA SWIECIE: Pan to jest bardzo wyksztalcony.
W POLSCE: Co za pedal.

NA SWIECIE: Nie zauwazyl pan wszystkich aspektow umowy
W POLSCE: Pierdolony slepiec.

NA SWIECIE: Pan raczy zartowac.
W POLSCE: Pojebalo cie?

NA SWIECIE: Nie, nie ma pan racji.
W POLSCE: Chuj ci w dupe.

NA SWIECIE: Dane ktore posiadacie nie odpowiadaja faktom.
W POLSCE: Nie pierdol!

NA SWIECIE: Pana sekretarka jest bardzo sympatyczna.
W POLSCE: Posuwasz ja?

NA SWIECIE: Smacznego.
W POLSCE: Udlaw sie chuju!

NA SWIECIE: Jaka funkcje pelni ten Pan w firmie?
W POLSCE: Co to za fiut?

NA SWIECIE: Chwilowo nie jestesmy zainteresowani reklama..
W POLSCE: Na chuj mi reklama?!

NA SWIECIE: Ten projekt jest latwy do zrealizowania.
W POLSCE: Z palcem w dupie.

NA SWIECIE: To niemozliwe.
W POLSCE: Takiego wala.

NA SWIECIE: Chwilowo nasza firma nie prosperuje najlepiej.
W POLSCE: Jestesmy w gownie.

NA SWIECIE: Pan jest bardzo ostroznym rozmowca.
W POLSCE: Dyplomata jebany.

NA SWIECIE: Dlaczego nie zgadzacie sie na dalsza. wspolprace?
W POLSCE: Pojebalo was?

NA SWIECIE: Rozwoj sytuacji na rynku nie idzie w pomyslnym kierunku.
W POLSCE: Jest chujowo. (chujnia argentynska)

NA SWIECIE: To wplywowi Panowie.
W POLSCE: Same kutasy.

NA SWIECIE: Ten Pan nie ma znaczacych kontaktow.
W POLSCE: Moze mi zrobic laske.

NA SWIECIE: Dziekuje!
W POLSCE: /wyraz nie istnieje/

MoD - Sob, 12.05.07, 1:24

Mąż z żoną oglądaja w telewizji horror.
Na ekranie pojawia sie straszny, ociekający krwią potwór.
- O matko! - krzyczy żona.
- Teściowa? Faktycznie,podobna...

Paczesiowa - Nie, 13.05.07, 4:58

Wczoraj odwiedziła nas siostra mojej niezrzeszonej jeszcze połówki. Rozmowa zeszła na tematy seksowe, i w pewnym momencie chciałem się pochwalić, iż wiem jak naukowo nazywa się oddanie nasienia. Mówię więc Basi (tej siostrze), że to nazywa się „ejakulacja”. Ona stwierdziła, że pewnie coś wymyśliłem bo ona pierwsze słyszy. Sprawdziła w google (za bardzo nie zna się na komputerach i internecie, ale google akurat zna) i nie otwierając konkretnych stron, czytała te małe fragmenty tekstów ze stron. Już w pierwszym było, że mam rację, ale ona wciągnięta w interesujący temat, czytała kolejne wyświetlone fragmenciki. W pewnym momencie wypaliła:
- A wiecie jak naukowo nazywa się orgazm kobiety?
- Jak?
- Wikipedia.

MoD - Nie, 13.05.07, 8:18

W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł !!!

MoD - Wto, 15.05.07, 1:02

Jasio pracował w tartaku. Pewnego dnia w ramach bardzo nieszczęśliwego wypadku stracił wszystkie 10 palców. Natychmiast udał się do szpitala. Doktor obejrzał jego ręce i mówi:
- Dobrze chłopcze, dawaj te palce, zobaczymy co można z tym zrobić.
- Panie doktorze, ale ja nie mam tych palców.
- Jak to nie masz tych palców? Chłopcze, mamy XXI wiek, mikrochirurgię, profesjonalne narzędzia, wiedzę i niesamowitą technikę, a Ty mówisz, że nie wziąłeś tych palców. Dlaczego!?
- A jak miałem je niby pozbierać

twi - Wto, 15.05.07, 20:24

"Mam psa labradora. Pewnego razu stałem w suprmarkecie w kolejce do kasy, by kupić kilka worków Pedigree Pal. Kobieta za mną - wskazując na moje zakupy - stwierdziła retorycznie, że pewnie mam wielkiego psa. Nie lubię wścibskich kobiet. Odpowiedziałem z wykwintną uprzejmością, że nie, tylko właśnie ponownie rozpoczynam dietę Pedigree Pal. Poprzednią przerwałem, bo wylądowałem w szpitalu. Ale zdołałem zgubić ponad 20 kg zanim obudziłem się na oddziale intensywnej terapii z rurami w większości otworów mojego ciała i z igłami w obydwu ramionach. Powiedziałem jej, że jest to dieta idealna, że wystarczy zawsze mieć kieszenie wyładowane bryłkami Pedigree Pal i zjadać jedna lub dwie, gdy tylko poczuje się głód oraz że właśnie mam zamiar ponownie ją zastosować. Zszokowana stwierdziła, że dieta widać nie jest najlepsza, skoro wylądowałem na intensywnej terapii. Odpowiedziałem, że absolutnie nie, że źle mnie zrozumiała, bo do szpitala trafiłem po tym, jak uderzyło mnie auto, gdy usiadłem na ulicy, żeby wylizać sobie jajka. Myślałem, że facetowi, który stał za nią, trzeba będzie pomóc wyjść ze sklepu..."
MoD - Pią, 18.05.07, 18:18

desp, ale tutaj ponoć coś pisząc trzeba podać jakiś dowcip :>



Trzech turystów: Polak, Szkot i Niemiec wybrało się w Alpy na wycieczkę. Niestety z powodu złej pogody wszyscy zaginęli, ratownicy po kilku tygodniach przerwali poszukiwania i w gazetach pojawiły się nekrologi.
Wkrótce w jednej z redakcji dzwoni telefon i z Hawajów odzywa się Niemiec z prośbą o anulowanie jego nekrologu!
Redaktor gazety krzyczy:
- Ty żyjesz!! Jakim cudem??
Niemiec opowiada:
- Zamarzliśmy i powędrowaliśmy wszyscy do Św. Piotra, który zatrzymał nas u wejścia do Bramy Niebieskiej i powiedział że jeszcze jesteśmy za młodzi żeby umrzeć, więc jeżeli Ubezpieczenie pokryje koszt 500 euro, może nas wysłać z powrotem na ziemię. Złapałem za telefon, porozmawiałem z moim agentem, zapłacił, a ja zażyczyłem sobie żeby wylądować na Hawajach. No i mam wakacje!
- Ale co ze Szkotem i Polakiem?
- Jak ich ostatnio widziałem, Szkot targował się o cenę, a Polak wysyłał papiery do ZUS-u.

MoD - Sob, 19.05.07, 1:58

Z życia wzięte:

Nowy wymiar kalectwa: nie być w stanie tak szybko iść, jak haftujący człowiek

MoD - Nie, 20.05.07, 21:48

Do seksuologa przychodzi facet i zgłasza mu swoje problemy z erekcją. Lekarz każe mu się rozebrać, dokładnie ogląda jego organy, potem wyjmuje z szafki jodynę, smaruje mu jedno jajo na fioletowo, zapisuje coś w karcie pacjenta i kieruje go z nią do lekarza mającego gabinet na drugim końcu przychodni.
Facet wchodzi do drugiego gabinetu daje kartę doktorowi, ten czyta, każe mu się rozebrać, wyciąga z szafki jakiś płyn, maluje mu drugie jajo na zielono, zapisuje też coś w karcie i odsyła gościa z powrotem do pierwszego specjalisty.
Po drodze klient postanowił sprawdzić co mu dolega. Otworzył szarą kopertę, wyciągnął swoją kartę i czyta:
Wpis pierwszy: " Z okazji Świąt Wielkanocnych, przesyłam panu doktorowi najserdeczniejsze życzenia. Dr Kowalski".
Drugi wpis: "Dziękuję za miłe słowa. Panu też życzę dużo wielkanocnej radości. Dr Malinowski".

MoD - Czw, 24.05.07, 0:59

Turysta z Teksasu kręcąc głową spogląda na wieże Eiffla
- Jestem w Paryżu już szósty raz a tym Francuzom jeszcze nie udało się dowiercić do ropy.

mietek - Pią, 25.05.07, 0:29

W celi:
- Za co siedzisz?
- Za niewinność, hehe, a ty?
- Za morderstwo w orient ekspresie.
- Uuu, niezła akcja...
- No, trzy noce tłumaczyłem...

MoD - Pią, 25.05.07, 16:24

Skoro zapanowała moda, na stare dowcipy:

wraca żona o 10 rano i mąż z ryjem, gdzie byłaś ?!?!
- u koleżanki nocowałam bo bałam się wracać sama w nocy i zmeczona byłam
mąż bierze tel żony i obdzwania 10 najlepszych koleżanek żony
żadna nie potwierdzila ze ona spała u niej

wraca mąż o 10 rano i żona z ryjem, gdzieś był ?!?!?!
- u kolegi, ogladaliśmy mecz, wypiłem piwko no i nie chciałem prowadzić po pijaku
żona bierze tel męża i obdzwania 10 najlepszych kolegów męża
7 na 10 potwierdziło że nocował u nich
a 3 się upiera że dalej jest

mona - Sob, 26.05.07, 18:42

Ćwiczenia z mechaniki, student rozwiązuje zadanie na tablicy, a prowadzący:
- No i teraz mamy klasyczny przykład związku prostytucji z muzyką. Coś tu kurwa nie gra!

Na AM był pewien wykładowca, który niezbyt tolerował "wymianę studencką". Na pewnych zajęciach jeden ze studentów z jakiegoś afrykańskiego kraju zapytał go, co to właściwie znaczy "przedsionek". Wykładowca odparł:
- To takie miejsce chłopie, gdzie zwyczajowo zostawiasz dzidę jak wracasz do domu...

MoD - Sob, 26.05.07, 20:46

Policjant chwali się interwencją na ulicy:
- Napadło na mnie trzech bandytów!
Przełożony z zaciekawieniem pyta jak sobie poradził?
- Bez problemów: pierwszemu kopniakiem złamałem nogę, drugi po uderzeniu pałką stracił przytomność, a trzeciemu po ciosie pięścią wszystkie kredki z tornistra wypadły.

ryo - Nie, 27.05.07, 9:49

Wąż kusi Ewę:
- Zjedz to jabłko, a będziesz podobna do aniołów!
- Nie!
- Jak zjesz to będziesz nieśmiertelna!
- Nie! Powiedziałam!
- Zobaczysz, staniesz się mądra jak Stwórca!
- Nie! Nie! I nie!
- Zjedz, a nigdy nie utyjessssz.

Małżeństwo umówiło się nazywać seks grą w brydża. Któregoś dnia żona pyta:
- Jak gramy?
On:
- Ja pas.
Ona zaglądając pod kołderkę mówi, z taką kartą pas.
On na to pas bo nie lubię jak mi zaglądają w karty.

Marcin J. K. - Nie, 27.05.07, 10:17

Kiedy byłem mały, modliłem się o rower. Ale dowiedziałem się, że Bóg nie działa w ten sposób. Nie daje nikomu rowerów, tylko przebacza. Więc ukradłem rower i modliłem się o przebaczenie...

W barze facet poznaje niemłodą, ale bardzo pociągającą panią w wieku około 40 lat.
Wypili, pogadali... W pewnej chwili ona pyta:
-Kochałeś się kiedyś z matką i córką jednocześnie?
-Nie...
-A chciałbyś?
-Kobieto, jeszcze pytasz!?
-No to farciarz jesteś, idziemy do mnie.
Doszli do domu i pani otwiera drzwi wołając:
-Mamusiu, a mamusia już śpi?

Dlaczego Kaczyńskich wożą w samochodach z czarnymi szybami?
-Żeby nikt nie widział, że siedzą w fotelikach.

MoD - Nie, 27.05.07, 14:01

Dlaczego Rosjanie kradną zawsze po dwa samochody?
Bo wracaja przez Polskę.

MoD - Czw, 31.05.07, 1:13

Stare, nawet bardzo stare, ale nabierające aktualności:


Czym się różni warszawiak od paryżanina?
- Paryżanin, jak tylko gdzie usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe, natomiast warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz siedzi.


Czym się różni polskie prawo od amerykańskiego?
- Polskie gwarantuje wolność wypowiedzi, a amerykańskie wolność po wypowiedzi.


Nauczyciel pyta ucznia:
- Jaką mamy teraz Polskę?
- Ludową.
- Jeszcze jaką?
- Demokratyczną.
- I jeszcze jaką?
- Socjalistyczną.
- A przed wojna jaka była?
- Niepodległa.


Co chciałbyŚ na gwiazdkę?
- Na którą?
- Na pięcioramienną.
- Nasrać.

mietek - Nie, 03.06.07, 16:49

Student wraca do swojego pokoju w akademiku podczas imprezy i widzi, że na jego łóżku leży pijana i zarzygana dziewczyna. Pyta się współlokatorów:
- E, to twoja jest?
- Nieee.
- No to może twoja?
- Nie!
- To ja sobie ją umyję i będzie moja!

maver - Wto, 05.06.07, 13:42

Na Podhale przyjeżdża telewizja kręcić reportaż. Podchodzą do bacy z prośbą o jakąś wesołą historyjkę.
- No panocku, pewnego dzionka zgubiła mi się łowiecka na hali. Sukali my jej po halach i sukali trzy dni, a jak ześmy ją znaleźli, tośmy ją z radości wydupcyli!
- Ależ baco, to dzieci będą oglądać! Może jakaś inna wesoła historyjka?
- No panocku, to pewnego dzionka zgubił mi się na hali pies, łowcarek. Sukali my go po halach i sukali trzy dni, a jak ześmy go znaleźli, tośmy go z radości wydupcyli!
- Baco! Tego przecież w telewizji nie puścimy. To może jakaś smutna historyjka?
- Ano, zgubiłek się jo kiedyś na hali...

Siledhel - Sob, 09.06.07, 22:47

-Ilu Spartan potrzeba do wkręcenia żarówki?
-Żadnego. Będziemy walczyć po ciemku!

MoD - Pon, 11.06.07, 1:15

Gorbaczow zabawił na jakiej balandze do późna, a raczej do wczesnego rana, a tu rano Raisa i zebranie KC. Złapał taryfę i jadą. Gorbaczow popędza, jak może, ale taksiarz nie chce przelatywać na czerwonych światłach, bo mówi, że mu prawo jazdy zabiorą. No to zmienili się miejscami, bo Gorbaczow powiedział, że jak ich złapią, to jemu, Gorbaczowowi nie zabiorą. Wziął Gorbaczow kierownicę w ręce i pruje, przeleciał przez jakie czerwone wiatło, a tu ich, cap, drogówka zatrzymała!
Milicjant popatrzył i zemdlał. Gorbaczow z szoferem odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytają się:
- Kto to był?
- Nienienienieeewiem, ale jego szoferem był Gorbaczow!

MoD - Czw, 14.06.07, 16:21

Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywicie nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill i Hillary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem na balkon, pobłogosławię tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w białym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?

MoD - Nie, 17.06.07, 2:10

Przychodzi student do stołówki i mowi:
Poprosze 2 parowki- po czym cala sala krzyczy
- Burżuj burżuj burżuj.
a student
- I sześć widelców

mona - Nie, 17.06.07, 15:20

Dowcip wymyślony przez mojego kolegę w związku ze wczorajszym koncertem Maryli Rodowicz w Oławie:
- Jak często koncertuje Maryla Rodowicz w Oławie?
- Raz na 40 kg.

MoD - Pon, 18.06.07, 0:08

Przyjeżdża turysta na wypoczynek na wieś i pyta się pierwszego napotkanego chłopa:
-Przepraszam, czy bardzo tutaj gryzą komary?
-No tną nieźle, ale mamy na nie sposób: smarujemy teściową miodem i wystawiamy ją na zewnątrz - wszystkie komary lecą do niej.
-Mój Boże, ale czy ona nie zadrapie się na śmierc!?
-Nieeee. Jest sparaliżowana...

Paczesiowa - Pon, 18.06.07, 18:32

Szedłem dzisiaj do domu - patrzę, obok śmietnika leży paczka z Playboy’ami.
Znowu ktoś podłączył się do netu...

mietek - Wto, 19.06.07, 0:39

Z czasów akademika. Koleżanka miała wcześnie zajęcia i zażyczyła sobie pobudkę o siódmej. Następnego dnia, punkt siódma budzimy ja wspólnie z koleżanką hasłem:
- Wstawaj bo już siódma!
Kolezanka obracając się na drugi bok:
- Pierdolisz. Nie ma takiej godziny.


Z JM, ale po prostu musiałem się tym podzielić.

Railman - Pią, 22.06.07, 22:26

Cytat:
Jego specjalnością była lucerna i żył z tego, że jej nie uprawiał. Rząd płacił mu dobrze za każdy korzec lucerny, którego nie zebrał. Im więcej lucerny nie uprawiał, tym więcej pieniędzy dostawał od rządu i za każdy nie zarobiony grosz kupował ziemię, aby zwiększyć ilość nie uprawianej lucerny......Mądrze inwestując stał się wkrótce najpotężniejszym nieproducentem lucerny w okolicy..'

MoD - Pią, 22.06.07, 23:11

Żona przedsiębiorcy wrzucając wieczorem bieliznę do pralki nagle woła:
- Roman, czy byłeś dziś w Urzędzie Skarbowym?
- Oczywiście kochanie, siedziałem tam cały dzień.
- Nie kłam. Majtki masz zupełnie nieobesrane.

revo - Sob, 23.06.07, 17:59

Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi:
- Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy!
Student drugiego roku na to:
-E, pośpijmy jeszcze...
Student trzeciego roku:
- Może skoczmy na piwo?
Student czwartego roku:
- Może od razu na wódkę?
Jako, że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich rozsądził. Ten zarządził:
- Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł, pijemy wódkę. Jak reszka - idziemy na piwo. Jak stanie na kancie - śpimy dalej. Jak zawiśnie w powietrzu - idziemy na zajęcia.

Jasio wchodzi do pokoju rodziców a tam tata "ujeżdża" Mamę .
Jasio sie pyta: Tato co ty robisz?
Tato odpowiada : Jeżdże na harleju.
Jasiek poszedł szybko do swego pokoju gdzie czekała na niego Małgosia . Jasiek zrobił to samo co tata. Tym razem tato nakrył dzieci .
T: Jasio co ty do jasnej cholery wyprawiasz? pyta sie wk******* Tata.
J: Doganiam cię na motorynce

revo - Sob, 23.06.07, 21:34

Stały sobie w parku dwa posągi, naga kobieta i nagi mężczyzna.
Ustawiono je tak, że patrzyły na siebie wzrokiem, w którym można było odczytać nutę pożądania. I stały tak lata i dziesięciolecia całe, i w upal i w słotę,pod deszczem i w słońcu, pod opadającymi jesiennymi liśćmi i wśród wiosennych tulipanów. Aż pewnego dnia zjawił się w parku dobry anioł, spojrzał na posagi i powiedział:
-Za to, że tak dzielnie przez całe lata w tym parku stoicie, ożywię was na pół godziny. Będziecie mogli zejść z cokołu i zrobić, co tylko zapragniecie.
Cud się dokonał. Posągi zeszły z cokołu, chwyciły się za ręce i czym prędzej pobiegły w pobliskie krzaki, z których wkrótce zaczęły dobiegać pomruki i okrzyki rozkoszy.
Wreszcie z krzaków ponownie wynurzyła się para posągów:
-Ach, jak cudownie było! - rzekła kobieta.
-Tak, doprawdy to wspaniałe - odrzekł mężczyzna.
Obserwujący ich z uśmiechem anioł zauważył:
-Słuchajcie, minęło dopiero piętnaście minut, macie do dyspozycji jeszcze drugie tyle!
-To co, wracamy w krzaki? - zapytał mężczyzna.
-Tak tak, musimy koniecznie to powtórzyć! - odparła kobieta.
-No dobrze, ale tym razem to Ty trzymasz gołębia, a ja mu będę s*ał na głowę!


Jasio idzie z mamą do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I głośno mówi do mamy:
- Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi!
- Jasiu, ale tak nie wolno! Możesz tego pana obrazić!
Następnego dnia Jasio znowu idzie z mamą do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i głośno mówi:
- Ale ten pan ma krzywe nogi!
Wtedy mama już straciła cierpliwość i mówi do Jasia:
- Jasiu, ile mam ci powtarzać że tak nie wolno! Za karę będziesz siedzieć w domu i nie wyjdziesz dopóki nie przeczytasz Szekspira.
Po trzech miesiącach Jasio znowu idzie z mamą do sklepu i widząc faceta z krzywymi nogami mówi:
- Cóż to za moda nastała w tych czasach, żeby swe jaja nosić w nawiasach.

boo - Nie, 24.06.07, 8:57

Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie
nowożeńcy. Jeden mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:
- Tato, tato...


Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
- Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
- Śpij... - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki...
- Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
- No dooobrze... - sapie dziadek, gramoląc się pod łóżko i wyciągając stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi:
- Docencie Nowak, co tak hałasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze.

ryo - Nie, 24.06.07, 20:21

Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały. Szybciej niż Polonezem Siwego.
Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się, że to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego. Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, kurwa jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko?
- C., Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak kurwa umarłem. To nie sen. Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pierdole, dożywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę, na jaka mnie było stać i cicho spytałem:
- Piekło?
- Dupa tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa. Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże!
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie, bo następna wam będzie za wiek wydawana. No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zajebania dusz. Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować, że do Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają. Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się, że to góral z Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki rozdaje Św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, że można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać, których tu więcej niż na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię:
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się, pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i zapaliliśmy po całym.
- Kurwa, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko nam dadzą, ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w sumie ok, a u Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami.
Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. Chujowo, Gienek (ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego. Obiecałem mu, że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i specjalne okazje. Kurwa, jak w wojsku... magazynierem był Żyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubię, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują.
Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność. Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem, bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do roku tylko się wszyscy spotykają, bo Główny przemawia i trochę to trwa, zanim we wszystkich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypią jak choinka po 3 królach. Trzeba na pedałów uważać, bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Takie to skurwiele przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono.
Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz. W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset milionów po autograf poleciało, pojebani. Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37 powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka kurwą mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku.
Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. Wszyscy do raportu poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te XXX. W wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata są Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 58. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88 piorun zabił na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami!!! Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła.
-Kurwa mać!
Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić? Idę się rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy? Fajnie by było.
Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak, że dobrze idę.
Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkości Maracany, stoliki 4 -osobowe, bar cały ze złota. Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających:
- NIECH ŻYJE NAM REZERWA!!!!
I już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma aniołami:
- Ty dupa jesteś nie Janosik!
- Ja nie jestem Janosik?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro i mówię:
- Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim pisuarem widniał napis: PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKĘ SPRZEDAŁ. Niżej było: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisałem: III LIGA - A.D. 2001.
Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole, a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, można by go przenieść, bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręką:
- To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się, czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, że jeszcze nie czas. Może później.
W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie. Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i krzyk bladego jak prześcieradło Mariana:
- Wstawaj, coś ty narobił!! Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił?!
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, że szuka mnie od godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. Kurwa, za co? Za kopnięcie Bieruta? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę.
Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem: DYREKCJA - GŁÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi na nogę.
- No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie?! Co?!! - zagrzmiał Główny.
- Ale.. ja...
- Jakie, kurwa mać, JA... Jakie ja? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główn
Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy? - popatrzył na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach, laski są świetne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w finałach, Legia mistrzem, Wisła z każdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu, z którego wylatują co chwila kolejne dusze.
Błysło, hukło, jebło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę...
- Oooo, a jaką ja....

KONIEC


Chcialem aby ten tekst byl literatura podmitu (przedmiotu?) w mojej pracy maturalnej :D ale ciezko ze znalezieniem autora ;]

MoD - Nie, 24.06.07, 21:21

Policjamt zatrzymuje kierowcę i mówi:
-Proszę otworzyć bagażnik.
No to kierowca otwiera ten bagażnik, a w nim same noże. Policjamt się pyta:
-Po co panu tyle noży?
A na to kierowca:
-Jestem żonglerem, pracuję w cyrku i jadę do pracy.
Na to policjant:
-To niech pan pokaże kilka sztuczek.
Kierowca pokazuje. Obok przejeżdża para i facet za kierownicą mówi do żony:
-Uff, dobrze że przestałem pić. Zobacz, jakie teraz testy wymyślili!

ryo - Pon, 25.06.07, 21:11

Tajne laboratorium producentów narkotyków.
- Niezła mi wyszła ta ostatnia partia amfy.
- Dlaczego tak uważasz?
- Trochę proszku rozsypało mi się na kuwetę ze ślimakami.
- I co? Gdzie one są?
- Nie wiem, biegają tu gdzieś.

Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie:
- Ile żarówek jest w tym pokoju?
- 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student.
- Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę.
Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział:
- 11.
Na co profesor:
- Ja nie mam w kieszeni żarówki.
- Ale ja mam, panie profesorze...

Moskwa, instytut kształcący przyszłych dyplomatów. Studenci piszą na temat: "Napisać odpowiedź na bezwarunkowe ultimatum małego afrykańskiego państwa". Nazajutrz egzaminator podsumowuje wyniki kolokwium, mówiąc do studentów:
- Merytorycznie poprawnie, forma również niezła, ale mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze: "po kiego ch..a" pisze się osobno. Po drugie: "Czarna Pier.....a Małpa" pisze się z wielkich liter. Panowie, przecież piszecie do króla!

MoD - Sro, 27.06.07, 22:57

Kobieta słyszy dzwonek do drzwi. Po chwili otwiera je i widzi kolegę męża, który pracuje z mężem w browarze:
-Mam dla pani złą wiadomość. W browarze był wypadek i pani mąż zginął.
-O Boże! Jak to się stało?
-Wpadł do kadzi z piwem i się utopił.
Kobieta pyta przez łzy:
-Ale czy przynajmniej miał szybką śmierć?
-Obawiam się, że nie. Zanim utonął, wyłaził z kadzi pięć razy, żeby się odlać.

maver - Pią, 29.06.07, 11:27

Stare, dobre małżeństwo, 20 lat stażu, żadnej kłótni. Pewnego dnia żona mówi do męża:
- Kochanie, muszę ci coś wyznać. Przez te 20 lat w jednej sprawie nie byłam z tobą szczera. Tak naprawdę, oszukiwałam cię przez te wszystkie lata. Kiedy wychodziliśmy razem na spacer, trzymając się za ręce, a ja mówiłam: "zobacz, kochanie, jakie piękne czerwone kwiatki, jakie śliczne zielone listki", nie byłam szczera. Kochanie, jestem daltonistką.
- Nie przejmuj się, skarbie. Zresztą, ja też muszę ci coś wyznać. Nie powiedziałem ci prawdy w jednej sprawie. Wcale nie urodziłem się w Częstochowie.
- A gdzie?
- W Zimbabwe.

Marcin J. K. - Pon, 02.07.07, 18:12

To fajniej wychodzi jak się opowiada niż czyta, tak czy inaczej:

Siedzą dwie śmierci - śmierć serca i śmierć mózgu na murku cmentarza i przekomarzają się, która z nich jest bardziej zabójcza. W pewnym momencie śmierć serca mówi:
-Ty, widzisz tą babcię?
-No, widzę.
-To patrz! <pstryk>
W tym momencie staruszka chwyta się za serce i pada martwa na ziemię. Na to śmierć mózgu:
-Phi. Też tak umiem. Widzisz tego policjanta?
-No, widzę.
-To patrz! <pstryk>..........<pstryk>...?? <pstryk,pstryk,pstryk>

revo - Sob, 07.07.07, 21:45

Gosc wyjezdzajac na wczasy zostawil swojemu bratu kota, zeby ten nim sie opiekowal. Wczasowicz dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta sie brata jak tam jego kot.
-No stary niestety przykro mi ale twoj kot zdechl.
-Ehh musiales tak walic prosto z mostu? Przez ciebie bede mial zepsuta reszte urlopu. Mogles mi powiedziec, ze kot siedzi na dachu i nie chce zejsc. Pozniej zadzwonilbym za dwa dni i ty bys powiedzial, ze spadl z dachu i lezy u weterynarza polamany, a kiedy zadzwonilbym za kolejne dwa dni powiedzialbys, ze mimo najwiekszych wysilkow weterynarza moj kociak zdechl. No ale coz stalo sie, powiedz mi lepiej co tam u mamy?
- No wiec mama siedzi na dachu i nie chce zejsc.....

W szkole na lekcji historii pani zadała dzieciom pytanie:
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Jasio. Pani się dziwi, bo Jasio
na lekcji zawsze taki spokojny, a teraz wręcz wyrywał się do odpowiedzi. Pani mówi:
- No proszę Jasiu. Powiedz co wiesz o Napoleonie.
A Jasio jednym tchem:
- Najtańszy Napoleon jest w Czechach!

MoD - Sob, 07.07.07, 22:08

Liść za pierwsze, browiec za drugie.

OTkiller:

Na pewnym roku profesor Łojasiewicz na początku dwugodzinnego wykładu wypowiedział twierdzenie mające postać równoważności, po czym przez prawie dwie godziny pracowicie dowodził go w jedną stronę. Udowodnił. Na pół minuty przed końcem wykładu spojrzał na tablicę i stwierdził: "A w drugą stronę to jest trywialne". Dobra - słuchacze byli już tak zmęczeni dwugodzinnym dowodem, że uwierzyli na słowo.
Przed egzaminem nikt jakoś owej trywialności dostrzec nie mógł, nikt też nie miał śmiałości zapytać profesora. Trudno, poszli na egzamin nie znając dowodu w druga stronę.

Jeden z pierwszych egzaminowanych studentów został poproszony o wypowiedzenie i przedstawienie szkicu dowodu tego właśnie twierdzenia. Wypowiedział, przedstawił szkic w jedną stronę i rzekł: "A w drugą stronę to jest trywialne". Profesor zamilkł i zamarł w bezruchu. Trwał tak kilka minut po czym powiedział "Ma pan rację, to jest trywialne. Bardzo dobrze."

kshaczek - Pią, 13.07.07, 16:08

98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne.Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna...
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię:
Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim,wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął zesobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromnyniedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia iwypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem...

yanoo - Sob, 14.07.07, 16:12

Pani w szkole dała zadanie domowe, by dzieci dowiedziały się, skąd się biorą dzieci. Jasio w domu pyta taty:
- tato, tato, a skąd ja się właściwie wziąłem?
- a wyrzeźbiłem cię z ziemniaka.

Jasio postanowił dodatkowo zabłysnąć i zabrał ze sobą do szkoły ziemniaka oraz nożyk.

Na lekcji pani pyta dzieci skąd się wzięły; te odpowiadają, że z kapusty, że bocian przyniósł, że w szpitalu się urodziły. W końcu przychodzi kolej na Jasia:
- No Jasiu, a ty skąd się wziąłeś?
- Mam wyciągnąć i pokazać?

Paczesiowa - Pon, 16.07.07, 9:11

Podziemia Kremla. Tajne pomieszczenie. Siedzi w nim samotnie Wowoczka Putin, popija wódeczkę, patrzy na przycisk znajdujący się o 5 metrów od swojego fotela, i zastanawia się. Wstałby go nacisnąć, ale mu się nie chce. Szkoda Zachodu.
ryo - Pon, 16.07.07, 11:06

Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para.
- Na czym polega państwa problem? . pyta Poradnik.
- Bo żona nie daje mi... . zaczyna mąż
- Uch, ty jełopie zakłamany! . przerywa żona . Ja ci nie daję, napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!
- ...nie daje mi dojść...
- O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?
- ...do słowa.

edit:
Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od Armaniego, woń Hugo Bossa...
- Dzień dobry, zapraszam pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu natryski, sauna, solarium, jackuzzi, można korzystać do woli.
Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie balują... ateista czuje, że musi być jakiś hak.
Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co chodzi.
Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał:
- Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a tu kotły, smoła...
- A nie, na tych niech pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak mają.

MoD - Wto, 17.07.07, 19:01

Dlaczego Szkoci noszą spódniczki?
Żeby nie płoszyć owiec odgłosem otwieranego zamka błyskawicznego.

ryo - Nie, 05.08.07, 23:08

Bezwzględni mordercy życia codziennego
Źródło: autentyki.pl
06.05.2007
Czy wiesz, że rzeczy codziennego użytku takie jak: długopis, pralka czy telewizor mogą stać się mordercami? Wystarczy chwila nieuwagi i nieszczęście gotowe. Statystyki mówią same za siebie.


Poniżej lista rzeczy, które co roku zbierają żniwa:
Automaty z jedzeniem - 1,3 zgonów rocznie - próby wytrząśniecia darmowego batona lub puszki Coli czasem kończą się zemstą automatu, który atakuje w stylu zawodnika sumo (śmiertelne przygniecenia),
Pralki - 7 zgonów rocznie - pralki nie lubią gości w bębnie. Mogą kopnąć prądem, skręcić kark lub pogruchotać kości. Od dziś pierz w pancerzu,
Zabawki - 70 zgonów rocznie - czyli wyprawa do wnętrza... wnętrzności.
Orzeszki ziemne - 75 zgonów rocznie - truciciele skrytobójcy,
Telewizory - 90 zgonów rocznie - dalecy krewni automatów. Atakują nawet bez próby wyciągnięcia z nich batonów,
Części długopisów - 100 zgonów rocznie - finezyjni zabójcy - podżynają gardła od wewnątrz,
Kokosy - 150 zgonów rocznie - samobójcze ataki terrorystyczne na bezbronnych ludzi to ich domena (na przyszłość omijaj je dużymi łukami),
Hipopotamy - 200 zgonów rocznie - że to nie tygrys ani rekin? Co z tego - zagryza dziesiątki razy więcej ludzi,
Gorące napoje - 300 zgonów rocznie - w mikrofalówce nagrzewa się tylko napój, a nie pojemik. Wielu ludzi o tym zapomina myśląc, że piją ostudzoną zawartość. No i mamy wewnętrzne oparzenia III-go stopnia,
Świeczki i znicza - 500 zgonów rocznie - Halloween wygląda zupełnie inaczej, gdy dookoła biegają ludzie przebrani za ogniska,
Gałęzie - 1500 zgonów rocznie - przechadzka po parku już nigdy nie będzie taka jak wcześniej
Na deser coś specjalnego:
Masturbacja - 2300 zgonów rocznie - uduszenia, wykrwawienia, blokady przepływu krwi, uszkodzenia narządów wewnętrznych... zgroza!

Erotyczny - Nie, 05.08.07, 23:17

to może być stare.
to może już było.
to może wszyscy znają.
Ale mam ochotę to tu napisać:

Jaki samochód podjedzie pod każdy krawężnik?



-służbowy

Jaki samochód wyciągnie 200 km/h na polnej drodze?



-służbowy

Jaki jest najlepszy samochód terenowy ?



-służbowy

ryo - Nie, 12.08.07, 17:44

Bóg jest miłosierny.... Na złorzeczenia, bluźnierstwa i obelgi starego rybaka Gerasima, łowiącego w swej łupince na pełnym morzu bez powodzenia już czwarty dzień dobry i wybaczający Bóg zesłał mu dar - wielką, piękną i zdrową rybę o intrygującej nazwie rekin ludojad.


Zatrzymał gliniarz cysternę z benzyną:
- Oooo, panie kierowco, pojazd niesprawny, łańcuszek wam z tyłu wisi!
- Ale panie władzo, to jest uziemienie!
- Rozumiem, rozumiem, a ten łańcuszek - po co?
- No mówię przecież, to jest uziemienie, żeby odprowadzić elektryczność statyczną.
- Taak, jasne, rozumiem, a łańcuszek do czego?
- (Boooże!) No jakby piorun strzelił w cysternę, żeby mógł do ziemi zejść.
- Jasne, jasne, a do czego w takim razie ten łańcuszek?
Zdesperowany kierowca cysterny zatrzymał przejeżdżającego malucha:
- Panie, wytłumacz pan temu debilowi, po co ten łańcuszek pod cysterną, bo ja już nie mam siły!
- No żeby iskier nie było, panie władzo, bo jakby zaiskrzyło, to cysterna jebudu!
- Aaaaaa, no tak, teraz to wszystko jaaaasne!
Uszczęśliwiony kierowca cysterny z ulgą ruszył w dalszą drogę.
Policjant zainteresował się maluchem:
- Oooo, widzę pojazd niesprawny! A gdzie to panie kierowco łańcuszek mamy?


Był sobie gospodarz o imieniu Kuba. Do kościoła chodził, jak wszyscy grzeszył jak wszyscy. I pewnego roku padła mu jedyna krowa. No to Kuba do kościoła, całą noc krzyżem przeleżał, potem klęknął przed ołtarzem i kaja się głośno. Słusznie mnie Panie Boże pokarałeś, bom ostatnio grzeszył bez umiaru. Dwa miesiące potem padł mu jedyny koń. No to Kuba do kościoła, całą noc krzyżem przeleżał, potem klęknął przed ołtarzem i kaja się głośno. Słusznie mnie Panie Boże pokarałeś, bom ostatnio grzeszył bez umiaru. Trzy miesiące nie minęło padły mu dwie świnie.No to Kuba do kościoła, całą noc krzyżem przeleżał, potem klęknął przed ołtarzem i kaja się głośno. Słusznie mnie Panie Boże pokarałeś, bom ostatnio grzeszył bez umiaru. Jakoś znowu miesiące dwa nie minęły a tu dziecko mu umarło. No to Kuba do kościoła, całą noc krzyżem przeleżał, potem klęknął przed ołtarzem i kaja się głośno. Słusznie mnie Panie Boże pokarałeś, bom ostatnio grzeszył bez umiaru. Znowu trzy miesiące minęły i żona opuściła ten padół. No to Kuba do kościoła, całą noc krzyżem przeleżał, potem klęknął przed ołtarzem i kaja się głośno. Słusznie mnie Panie Boże pokarałeś, bom ostatnio grzeszył bez umiaru. Znowu minęły jakieś dwa-trzy miesiące a tu mu się chałupa spaliła. No to Kuba do kościoła klęka przed ołtarzem i już z wyrzutem woła do Pana Boga : Panie Boże, no za co mnie tak srogo karzesz!! Przecież nie grzeszę więcej jak inni, do kościoła chodzę.?? A na to z nieda rozległ się głos Pana. - Bo widzisz Kuba , ja cię jakoś tak nie lubię.


edit: dodalem jeden tekst... bo nie ladnie tak pisac dwa posty obok siebie ;)

Paczesiowa - Wto, 14.08.07, 0:45

Grad wielkości kijów baseballowych był przyczyną śmierci żytomirskiego biznesmena Bosiuka.
Tak przynajmniej zapisano w protokole milicyjnym.

[Stawiasz Browca]

Zuraw - Wto, 14.08.07, 7:56

pewna para byla swiezo po slubie - dwa tygodnie temu bylo wesele.
maz, jakkolwiek wielce w malzonce zakochany, nabral ochoty, by spotkac sie ze starymi kumplami i poimprezowac w ich ulubionym barze. zaczal sie wiec ubierac i mowi do zony:
- kochanie, wychodze, ale wroce niedlugo.
- a dokad idziesz, misiaczku? - zapytala zona
- ide do baru, slicznotko. mam ochote na male piwko.
- chcesz piwo, moj ukochany? - zona podeszla do lodowki, otworzyla drzwi i zaprezentowala mu 25 roznych rodzajow piwa z 12 krajow:
niemiec, holandii, anglii i innych.
maż stanal zaskoczony i jedyne, co zdolal wydusic z siebie to:
- tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te chlodzone kufle...
nie zdazyl skonczyc, gdzy zona mu przerwala:
- chcesz do piwa schlodzony kufel? nie ma problemu - i wyjela z zamrazarki wielki, oszroniony kufel.
ale maz, choc nieco juz blady z wrazenie, nie dawal za wygrana:
- no tak, skarbie, ale wiesz, w barach maja takie naprawde swietne i pyszne przystawki... nie bede dlugo. wroce naprawde szybko, obiecuje.
- masz ochote na przystawki, niedzwiadku? - zona otworzyla drzwi od szafki, a tam slone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydelka, marynowane grzybki i wiele innych smakolykow
- ale kochanie... w barze... no wiesz... te meskie gadki, przeklinanie, niewyszukany jezyk...
- chcesz przeklenstw, moje ciasteczko? ZATEM PIJ TO KUREWSKIE PIWO Z JEBANEGO ZMROZONEGO KUFLA I ŻRYJ PIERDOLONE PRZYSTAWKI JESTES TERAZ, DO
CHUJA CIEZKIEGO, ZONATY I NIGDZIE, KURWA, NIE WYJDZIESZ! POJALES, SKURWYSYNU!?!?!?

ryo - Wto, 14.08.07, 11:28

Śmieszne teksty, gdy się zamawia pizze:

1. Zakończ rozmowę mówiąc jak w filmie: Proszę pamiętać, nigdy nie było tej rozmowy.
2. Powiedz, że na drugiej linii masz konkurencyjną pizzerię i wybierzesz tą, która zaoferuje niższą cenę.
3. Odpowiadaj na pytania pytaniami.
4. Używaj bardzo mądrych słów. (Np. Wszystkie inne półprodukty to są imponderabilia).
5. Zażycz sobie, żeby tym razem ciasto było na wierzchu
6. Złóż swoje zamówienie śpiewając na melodię swojej ulubionej piosenki (wskazany heavy metal).
7. Przeliteruj wszystkie składniki (Np. oliwki - O jak Olgierd, L jak Leon itd.).
8. Jąkaj się na literze "P".
9. Zapytaj się przyjmującego/przyjmującą zamówienie, jak jest ubrany/ubrana.
10. Powiedz przyjmującemu/jącej zamówienie, że jesteś w depresji i po prostu chcesz z kimś pogadać.
11. Zmieniaj ton głosu co 5 sekund.
12. Zacznij od słowa: Chciałbym..., później uderz się w policzek i powiedz: Nie chciałbyś!
13. Zapytaj się, czy wypożyczają pizzę.
14. Zapytaj, czy możesz zatrzymać pudełko po pizzy. Kiedy usłyszysz, że tak - odetchnij z ulgą.
15. Poproś o wstrząśniętą, nie mieszaną.
16. Poproś, żeby upewnili się, że wszystkie dodatki są naprawdę martwe.
17. Naśladuj głos przyjmującego/jącej zamówienie.
18. Powiedz, że masz urodziny i że fajnie by było, gdyby dostawca ukrył się gdzieś, a kiedy wyjdziesz do niego ma wyskoczyć i krzyknąć: NIESPODZIANKA!
19. Zamów tylko jeden kawałek.
20. Zapytaj o tego kogoś, kto przyjmował twoje zamówienie ostatnio. Powiedz, że był dużo milszy.
21. Spróbuj mówić pijąc coś.
22. Zacznij od słów: O tym jak zamawiałem pizzę. Ujęcie 1. Akcja!
23. Zapytaj o serwis, gwarancję i możliwość wymiany pizzy.
24. Zacznij od wypowiedzenia dzisiejszej daty, a potem powiedz ze smutkiem: To może być moje ostatnie zamówienie...
25. W środku zamówienia powiedz Mógłby pan (Mogłaby pani) chwilę zaczekać? i odejdź od telefonu na jakieś 5-10 minut.
26.Jako pierwszy dodatek podaj pieczarki, a na końcu rozmowy wyraźnie powiedz: Tylko bez pieczarek proszę! Rozłącz się zanim poproszą cię o doprecyzowanie.
27. Kiedy usłyszysz cenę powiedz: Ojej! To brzmi strasznie skomplikowanie, a ja tak nie lubię matematyki.
28. Targuj się.
29. Spróbuj zamówić ubezpieczenie na życie.
30. Zapytaj się, ile zwierząt musiało zginąć, by zrobić tę pizzę.

ryo - Pią, 24.08.07, 13:40

Babcie w autobusach, aż 9 przypadków:)

1) Babcie łowcy krzeseł - gdy autobus się zatrzyma i otworzy drzwi, ty nawet nie zdążysz sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.
2) Babcie akrobatki - widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu w cudowny sposób odzyskują mobilność, wrzucają laskę pod pachę i biegną do krzesła, co sił w nogach.
3) Borostwory - ogromne babcie w futrzanych płaszczach zajmujące z reguły 1,5 - 2 miejsc siedzących.
4) Babcie wilki - atakują watahą, ich szczekanie rozlega się na cały autobus i wygryzają każdego z ich siedzeń.
5) Babcie lokomotywy - jak siedzisz w autobusie, staja nad Tobą i zaczynają sapać. Niektóre sapią tak intensywnie, że czujesz, co jadła kilka godzin temu... (najczęściej jest to czosnek lub cebula)
6) Babcie ankieterki - na kilka przystanków przed ich docelowym przepytują ludzi, kto kiedy wysiada i starają się odpowiednio ustawić wszystkich przejściu.
7) Babcia "Last Minute": nie wstanie przed swoim przystankiem, ale siedzi twardo do samego końca, przebija się do wyjścia jak kula armatnia dopiero wtedy, gdy ludzie zaczynają (na jej przystanku) wsiadać do transportera.
8) Babcia "Predator": najbardziej obrzydliwy, wredny typ. Pokonuje nieraz spore dystanse do przystanku, ale już w busie czy tramwaju nie jest w stanie przejść tych 6 metrów do wolnego miejsca, tylko staje nad kimś młodszym i terroryzuje go.
9) Babcie - siatomioty: Wsiada sobie taka jedna do autobusu (ew.tramwaju), czujnym zwinnym okiem namierzając pozycję wolnego miejsca oraz najbliższego kasownika. Po przekalkulowaniu i zrobieniu symulacji (chodzi o trójwymiarową symulację ruchu współpasażerów w najbliższych 10 sekundach nałożoną na plan przestrzenny krzesło-kasownik-własna pozycja) rzuca siatą w stronę wolnego krzesła a sama kasuje bilet. Po czym z godnością zdejmuje siaty z siedzenia, żeby rozgościć się na wcześniej zarezerwowanym miejscu...


Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed spotkaniem z żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to nigdy nie wiadomo co człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy. Nie ma go pół godziny, w końcu wychodzi załamamy.
- No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!

roolin - Nie, 26.08.07, 20:07

cytat z napisów z filmu Knocked Up:

- Dzwonię, żeby... ci powiedzieć, że postanowiłam urodzić dziecko. Więc... tak się sprawy mają.
- To dobrze, miałem taką nadzieję. No to... w pytę.

boo - Pon, 27.08.07, 21:27

Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci
po kolei opowiadają, pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo
piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli
rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj,
rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny
był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał
przy sobie tylko mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej
whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego
garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą
whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20
metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawajta ! Pandemonium !
Dziadek Staszek pruje z giwerki ! Niemcy walą się na ziemię jak
afgańskie domki! Juchy więcej niż na filnach z gubernatorem Arnoldem. Z
80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak
Boryna zborze. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zajebał z
buta i uciekł...
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak
se popije"

ryo - Czw, 30.08.07, 21:16

Mam nadziej, ze tym razem nikt nie powie ze docip jest strasznie stary ( bo jest tylko troszke ;) )

Z pamiętnika terrorysty...


Dzień 1.
Od miesiąca przygotowywaliśmy się do ataku na Polskę. Teraz jestem razem z wieloma innymi, którzy są gotowi oddać życie za wiarę na miejscu. Na lotnisku co prawda zgubiła się część bagaży, ale dużo zostało. Pobili nas łysi panowie w spodniach z paskami. Wynajęliśmy pokój w hotelu.


Dzień 2.
Razem z Al-Muzharedinem i Olazeherem podłożyliśmy bombę w samochodzie i poszliśmy oglądać wiadomości. Ponieważ nic nie mówili o samochodzie-pułapce, poszliśmy sprawdzić, co się stało. Z samochodu znikły - radio, wycieraczki, pokrowce na fotele, lusterka, blokada kierownicy oraz bomba. Staliśmy wryci przy samochodzie; w tym czasie pobili nas łysi panowie w spodniach z paskami.


Dzień 3.
Dzisiaj odpoczywamy po porażce. Mają nam przysłać dodatkowy sprzęt z naszego kraju.
Wieczorem posłaliśmy pięciu naszych z najtwardszymi łbami do baru, mieli zapić Polaków na śmierć. Wszyscy polegli w boju, pomodliliśmy się za nich. Pobili nas łysi panowie.


Dzień 4.
Ponieważ ukradli nam telewizor z hotelu, słuchamy radia. Polski przywódca duchowy jest niesamowity! Nie lubi Żydów i masonów, którzy chcą zniszczyć polski naród. Czyżby ktoś nas ubiegł? Mamy nadzieję, że nie dowie się o nas, póki będziemy w tym kraju. Nie pobili nas łysi panowie, bo siedzimy w domu.


Dzień 5.
Trwają przygotowania do zburzenia Pałacu Kultury. Miał przyjść dzisiaj sprzęt, ale wszystko zgubiło się na poczcie, doszła tylko paczka z instrukcjami, jak używać broni, która nie doszła. Oglądaliśmy "M jak miłość", Alezhebar się popłakał.


Dzień 6.
Wysłaliśmy kopertę z wąglikiem do polskiego prezydenta. Nie doszła. W drodze na pocztę pobili nas łysi panowie.


Dzień 7.
To dzisiaj punkt kulminacyjny, burzymy Pałac Kultury. Z braku ładunków wybuchowych, kupiliśmy dobre polskie łopaty w supermarkecie i podkopujemy fundamenty. Łopaty połamały się. Szlismy z kijami i pobili nas łysi panowie.


Dzień 8.
Dzisiaj Al-Quaherezejuan podjął się samobójczej misji! Wbiegnie z bombą do supermarketu i zdetonuje ją. Wrócił po sześciu godzinach. Najpierw ukradli mu bombę, potem pobili go łysi panowie.


Dzień 9.
Wracamy do kraju. Polska sama świetnie sobie radzi bez naszych zamachów.

Zuraw - Wto, 04.09.07, 13:39



Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się pewien mężczyzna.
- Umie pan grać na jakimś instrumencie? - Pyta kadrowa.
- Nie.
- To po co mi pan głowę zawraca.
- Umiem wypierdzać z nut każdą melodię.
- Jak to?
- Proszę o jakieś nuty.
Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Facet przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi gościa, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
- A piątą symfonię Beethovena wypierdzi pan?
- Mogę zobaczyć nuty ?
- Proszę.
Mężczyzna studiuje nuty, w końcu mówi:
- Nie, niestety tego kawałka nie mogę zagrać.
- Dlaczego?
- Bo tu (pokazuje palcem grupę nut), tu i tu mogę się zesrać.

gaborek - Nie, 09.09.07, 20:34

Wycieczka, w samolocie dzieciak wymiotuje, a reszta się z niego śmieje. Stewardessa wyszła po drugi woreczek. Wraca. Ten co wymiotował się śmieje, a reszta wymiotuje:
- co jest?
- bo oni myśleli że mi się przeleje, a ja upiłem.

ryba - Wto, 25.09.07, 12:21

Kilka dni temu, gdy byłem w serwisie samochodowym, pewna pani weszła do środka i poprosiła o część 710.
Zdziwieni patrzyliśmy jeden na drugiego, aż wreszcie moment konsternacji przerwał jeden z mechaników samochodowych, pytając:
- A co znaczy część 710?
Kobieta odpowiedziała:
- No wie pan, to taka mała część na samym środku silnika - gdzieś się zawieruszyła, więc potrzebuję nową.
Mechanik nie dawał za wygraną i pytał dalej:
- A do czego jest ona używana?
Kobieta odpowiedziała, że nie ma pojęcia, ale pamięta dobrze, że na samym środku silnika zawsze ją widziała. Mechanik podał kartkę papieru i ołówek, prosząc by pani narysowała jak ta konkretna część wygląda i wtedy może on będzie potrafił jej pomóc. Kobieta nakreślila około 6-centymetrowy okrąg, a następnie wpisała do niego 710.
- Acha - uśmiechnięty mechanik przytaknął głową - już wiem...

zdjęcie

rraptorr - Wto, 25.09.07, 20:52

Czasem mam problem ze zrozumieniem co piszą ludzie na DC. Zagadka, o co chodzi poniższemu osobnikowi:
"[21:45:35] <[MM]*****> ludzie jakis program do wyodrebniania bitu od tekstu plz!!!"





Odpowiedź: chciał usunąć wokal z piosenki

Tener - Nie, 30.09.07, 13:20

Dwóch facetów gra w golfa, chcą szybko rozegrać partię, ale przed nimi grają dwie początkujące kobiety, którym bardzo wolno idzie. Jeden mówi do drugiego:
- Idź do nich i zapytaj się, czy możemy je wyprzedzić.
Drugi idzie, dochodzi do połowy, zatrzymuje się i szybko wraca. Pierwszy pyta:
- Co się stało?
- Słuchaj, ty musisz iść, bo jedna z nich to moja żona, a druga to moja kochanka! Nie mogę się z nimi równocześnie zobaczyć!
- OK, rozumiem, jasne.
- Pierwszy podszedł do połowy, zatrzymuje się i też wraca. Drugi pyta go:
- No co jest?
- Jaki ten świat mały!

yanoo - Wto, 02.10.07, 9:37

Samochwała w kącie stała I tak rok podsumowała: Zdolny jestem niesłychanie, Mam na świecie poważanie, W kraju - same osiągnięcia: Dłuższe życie (od poczęcia), Koalicja - wzór współpracy, Z Sejmu - dumni są Rodacy, Rząd najlepszy od półwiecza, Skupił się na wielkich rzeczach. Kompetentni ministrowie, Każdy poseł - ideowiec, Z zasadami, jak husaria: Bóg, Ojczyzna, Honor(aria). Dla Narodu - becikowe, Nowy peron we Włoszczowie. Lepiej żyje się rodzinom (Jednej mamie i dwóm synom). Okno na świat - otworzone, Turystyka - w jedną stronę, Lepsza praca, wyższa płaca (Zwłaszcza, jeśli ktoś nie wraca). Gospodarka rozpędzona: Są mieszkania (trzy z miliona), Jest kilometr autostrady, Ład moralny i zasady. Politycznej wzrost kultury (Nurt plebejski, przykład z góry), Nie ma WSI (choć jeszcze trochę, A zrobimy wszędzie wiochę). Cały naród żyje w zgodzie. IPN - i po narodzie. CBA - udane akcje, Super MEN - co rusz, atrakcje. W szkołach nie ma już Darwina, Będzie dryl i dyscyplina, Nie podskoczy żaden gieroj! Tolerancji nie ma! Zero! Żadnych gejów, Ferdydurek, Jest amnestia i mundurek! Wolność słowa i pluralizm (Bo rządzących wolno chwalić). Jest religia na maturze, Wierny Lud na Jasnej Górze. Nie rozumie tylko Unia: Rząd z Warszawy, czy z Torunia? Krótko mówiąc: Rok udany! Tylko naród...do wymiany.
mona - Pią, 05.10.07, 19:16

Dwa niesmaczne ;)

Do eleganckiej restauracji wchodzi damulka, siada przy stoliku i u kelnera zgietego w ukłonach zamawia kawę. A gdy ją już dostaje, kilkakrotnie podnosi do ust i krzywiąc się z niesmakiem opuszcza na dół. W końcu woła kelnera i zniesmaczona mówi:
- Kelner, ta kawa cuchnie brudnym chujem!
Ten podnosi filiżankę ze stolika, kilkakrotnie wącha i odstawia mówiąc:
- Pani będzie łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę.


Idzie mały chłopiec przez korytarz i mówi do siebie:
- Gdzie sens, gdzie logika?
Przechodzący dyrektor się pyta:
- Czemu cały czas powtarzasz: Gdzie sens, gdzie logika?
- Bo puściłem bąka i kazali mi wyjść, a sami siedzą w tym smrodzie.

bot_reklamowy - Sob, 06.10.07, 0:18

Pewien stary złodziej, wszedł do dziesięciopiętrowego bloku razem z młodym pomocnikiem i korzystając z osłony nocy, zaczął okradać mieszkania na kolejnych piętrach.
Pomocnik w tym czasie kręcił się po korytarzu na czuja.
Idąc od parteru doszli do szóstego piętra.
Kiedy szef opuścił kolejne i ruszył na ósme, młody zdziwiony pyta:
- Cóż to kolego? Ktoś znajomy tam mieszka czy ktoś z branży?
- Głupiś! Na religię się nie chodziło co? Jest przecież napisane "siódme nie kradnij" nie?

Kot - Sob, 06.10.07, 8:20

- Trenerze, co to za typ opierający się o nasz słupek?
- To nasz nowy bramkarz
- Że co?! Przecież on taki jakiś miernawy jest! Skąd go trener wytrzasnął?
- Z uniwersytetu
- A co on w ogóle jest?
- Magister filozofii
- Pogięło pana?!
- Nie... słyszałem, że ostatnio coś ważnego obronił, więc będziemy go wystawiać na karne...


Żona z mężem kładą się spać, nagle żona zauważa, że mąż nie ma obrączki:
- A gdzie twoja obrączka?!
- Kochanie, posłuchaj…
I w taki oto sposób narodziła się trylogia ”Władcy pierścieni”

Sulej - Wto, 09.10.07, 21:09

Do księdza zgłosiła się kobieta, która chciała wyjść za mąż, ale miała już trzech mężów...
- No cóż, proszę pani, w tej sytuacji, w świetle prawa kanonicznego, sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani ślubu...
- Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem... hm... czysta.
- Jak to?
- To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... No cóż, wyszłam za niego na prośbę mego ojca. Antoni był uroczym człowiekiem, bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, cóż, miał już 82 lata, już nie był w stanie uszczęśliwić mnie inaczej jak tylko swą dobrocią. Dałam biedakowi tylko pięć miesięcy szczęścia...
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...
- Drugi mąż z kolei byl młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji. Wykształcony, wysportowany, znał języki, świetnie sie zapowiadał, awans miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów motor. Chciał sie przejechać. Mokre liście na drodze, drzewo, złamana
podstawa czaszki, rozległe obrażenia wewnętrzne. Mój kochany Artur, przynajmniej nie cierpiał.
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuję. A trzeci mąż? Jak długo trwało pożycie?
- Och, dziesięć lat.
- Dziesięć lat?! I mówi pani, że przez cały ten czas...?
- Ani razu. Wie ksiądz, on był z PIS. Co wtorek wieczorem przychodził do mego łózka, siadał na brzegu i przez długie godziny opowiadał, jak będzie fantastycznie, kiedy się weźmie do rzeczy...

yanoo - Sro, 10.10.07, 11:49

bronikowski.com napisał(a):
Kobieta i Facet jedzą zupę. Przy pomocy łyżki Kobieta pozbywa się zupy i zwraca się w te oto słowa do do Faceta -- "Przynieś mi drugie danie". Facet oczywiście już ma przynieść, ale rodzi się w nim ta chęć, aby podtrzymać konwersacje. "A magiczne słowo?" -- zapytuje. Kobieta, będąc osobą rezolutną i panującą nad sytuacją, odpowiada -- "JUŻ!"

maver - Sro, 10.10.07, 19:48

Czemu zawodnicy sumo golą nogi?
Żeby było łatwiej odróżnić ich od feministek.

ryo - Sob, 13.10.07, 13:36

Ja wiem, że czesc z was juz zapewne te dowcipy zna, wiem rowniez, ze MoD tradycyjnie mnie za nie zlisciuje... Wiem również, że czesc z was tez czyta joemonstera... ale co tam :)

Gazeta Wyborcza z dnia 15.10.2007. Rubryka sportowa:
"...mecz Polska - Kazachstan zakończył się wynikiem 5 : 4 dla nas. Bramki: 2 min - E. Smolarek, 14 min - E. Smolarek, 22 min - E Smolarek, 24 min - E. Smolarek, 41 min - E Smolarek, 49 min - E Smolarek, 53 min - E. Smolarek, 68 min E. Smolarek, 87 min - E. Smolarek"

---

Politechnika. Pierwszy wykład. Profesor nawija:
- Na początek wyjaśnię wam, kto to taki inżynier. Wyobraźcie sobie fabrykę, gdzie codziennie cysterna przywozi spirytus dla celów technologicznych. Stoi sobie ogromny zbiornik i tam nalewają ten spirytus. Przy baku dyżuruje pracownica, cerber straszny, która wydaje spirytus tylko za pokwitowaniem do celów produkcyjnych (zbiornik ma kranik). Na koniec dnia zlewa resztki spirytusu przez ten kranik, wpisuje objętość do zeszytu i tak się toczy cykl produkcyjny. Pytanie: jak ukraść spirytus z pracy?
Studenci przedstawiają różne wersje, kiedy wystrzelali się z pomysłów, profesor mówi:
- A teraz odpowiedź: inżynierowie wstawili do zbiornika wiadro. Jest ono zalewane rano, razem z całym zbiornikiem, ale kiedy poziom spirytusu zacznie opadać poniżej górnej krawędzi wiadra, to w wiadrze spirytus zostaje, mimo, że babka zlała, co się dało. A teraz zaczynamy uczyć się na inżynierów.

---

Jeśli kupujesz jedno, na pewno kupisz i drugie:

- DVD z filmami Tarkowskiego i butelkę wódki,
- Bilety do konserwatorium i napój energetyczny,
- Kebab i tabletki na żołądek,
- Samochód dla żony i relanium,
- Tomik poezji lirycznej i gumki,
- Portret Kaczyńskiego i zestaw do rzutek,
- Fotel gubernatora Czukotki i klub piłkarski,
- Kota i nowe buty,
- Butelkę wódki i butelkę wódki.

---

link :)

edit: doszedl jeszcze ten tekst (link) :

Gdzieś na południu USA, w prowincjonalnym sądzie, prokurator wzywa, w jakiejś banalnej sprawie, kolejnego świadka. Jest nim leciwa i - delikatnie mówiąc - grubawa Murzynka.

Tytułem wprowadzenia pyta ją:
- Mrs. Jones, wie pani kim jestem?
Pytana spokojnie odpowiada:
- Tak, wiem kim pan jest panie Williams. Znam pana jeszcze z czasów kiedy na kupkę mówił pan „papu“. Już wtedy miał pan talent do przeinaczania prawdy. Z tego pan teraz żyje. Z kłamstwa, wystawiania fałszywego świadectwa i z mówienia o kimś dobrze przed, i źle za jego plecami. Oszukuje pan swoich podwładnych, swoją rodzinę, oszukuje pan sam siebie. Przy tym uważa się pan za ważnego człowieka, a w rzeczywistości ma pan jedynie tyle rozumu, ile potrzeba aby przewrócić kilka kartek papieru.
Przez salę sądową przeszedł po tej wypowiedzi nasilający się szmer. Prokuratorowi po raz pierwszy w życiu zabrakło języka w gębie. Po wydłużającej się w nieskończoność chwili wydukał on kolejne bezsensowne pytanie:
- A czy zna pani, pani Jones, obecnego tu przedstawiciela obrony, pana Bradleya?
Z równym jak poprzednio spokojem pani Jones odpowiedziała i na to pytanie:
- Oczywiście, że go znam. Sprzątałam kiedyś u jego rodziny. Tak jak i on byli to ludzie bez serca. Za dolara sprzedaliby się nawzajem. I byłaby to jeszcze zawyżona cena. Pan Bradley chce uchodzić za świętoszka, a jest w rzeczywistości leniwym kłamcą i alkoholikiem. Jego biuro adwokackie uchodzi za najdroższe i najgorsze w mieście.Pracownicy są tam traktowani jak niewolnicy a kobiety jak tanie dziwki. Przy tym zdradza on stale swoją żonę a ta nie pozostaje mu dłużna i ma trzech kochanków. Jednym z nich jest obecny tu pan Williams.
Tumult jaki powstał na sali po tej wypowiedzi przerwał sędzia waląc wielokrotnie drewniannym młotkiem w pulpit. Gdy tłum nieco się uciszył, wezwał on do siebie przedstawicieli obu stron procesu i uznajmił im wściekle przez zaciśnięte usta:
- Słuchajcie, wy dwaj cholerni głupcy. Jeśli komuś z was przyjdzie teraz do głowy pomysł, aby zapytać to grube babsko, czy zna ona tu obecnego sędziego, to wyślę go jeszcze dziś, z prawomocnym wyrokiem sądowym, na krzesło elektryczne!

nirvanka - Nie, 14.10.07, 22:03

Czytam z nudy różne ogłoszenia, a wśród nich:
Cytat:
Poszukuje uczciwej osoby do opieki nad panem w podeszlym wieku w zamian za mieszkanie, wyzywienie i wynagrodzenie finansowe. Mieszkanie w poblizu tramwaju.

roolin - Pon, 15.10.07, 13:58

Nie wiem czy było, czy nie. Może dostane za to 100 liści ale nie mogłem się powstrzymać:

- Babciu widziałaś moje tabletki? Były oznaczone LSD.
- Pier***ć tabletki, widziałeś, k***a, smoka w kuchni?!

weshu - Czw, 18.10.07, 7:38

Kawiarnia, młoda piękna kobieta popija kawę, nagle podchodzi do niej zalany lump, podpiera się na krześle, chwieje się i mówi do kobiety:
- Bardzo mi się spodobałaś, nie spierdol tego...

mietek - Czw, 18.10.07, 8:33

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, włosy mi rosną na klatce.
A lekarz na to:
- To niech pani jeździ windą.

rzezioo - Wto, 23.10.07, 13:48

Najnowsze wydanie katalogu IKEA strona 2:
"Sprostowanie !!!! ! Naszą reklamę zamieszczoną w poprzedniej edycji katalogu "JEBLE DO TWOJEGO BIURA" należy czytać jako "MEBLE DO TWOJEGO BIURA" a nie jako SEKRETARKI BEZ ZAHAMOWAŃ"

Świeżo upieczony wolontariusz pracujący z córami Koryntu podchodzi do młodocianej prostytutki i zagaduje:
- Dziewczyno, co ty robisz ze swoim życiem? Co powiedziałaby twoja matka, gdyby cię tak tutaj zobaczyła?
- Nie daj Bóg, zabiłaby mnie chyba!!!
Wolontariusz ucieszony:
- Widzisz, jest jeszcze dla ciebie nadzieja...
- Żadnej, zatłukłaby mnie chyba bo to jej rewir!!!

ryba - Pią, 26.10.07, 14:57

Czy oświadczenie "Zawsze tak to robimy" nie budzi w tobie jakiejś wątpliwości?

1. Amerykański standard szerokości torów kolejowych (odstępu szyn) wynosi 4 stopy i 8.5 cala. Prawda, że to dziwaczna liczba? A czy wiesz dlaczego taki właśnie standard się stosuje?

2. Ponieważ w ten sposób buduje się linie kolejowe w Anglii, a właśnie angielscy przybysze budowali amerykańskie linie kolejowe. Dlaczego jednak Anglicy budowali je właśnie tak?

3. Ponieważ pierwsze linie kolejowe, budowali ci sami ludzie, którzy budowali wcześniej linie tramwajowe, a tam właśnie stosowano ten standard. Dlaczego jednak stosowano tam ten standard?

4. Ponieważ ludzie, którzy budowali linie tramwajowe, używali tych samych szablonów i narzędzi, jakich używali przy budowie wagonów tramwajowych, które miały taki odstęp kół. W porządku! Ale dlaczego wagony miały taki właśnie dziwaczny odstęp kół?

5. No cóż, gdyby próbowali zastosować jakiś inny rozstęp, łamali by pewną starą zasadę budowy dalekobieżnych dróg angielskich, ponieważ mają one taki właśnie odstęp kolein na koła. Któż to budował te starodawne drogi z koleinami?

6. Pierwsze dalekobieżne drogi w Europie (i Anglii) zbudowało Imperium Rzymskie dla swoich legionów. Drogi te są w użyciu dotychczas. Ale skąd te koleiny?

7. Pierwotne koleiny uformowały rzymskie rydwany wojenne; każdy inny użytkownik tych dróg musiał się dostosować do nich, gdyż inaczej uszkodziłby koła swoich pojazdów. Ponieważ rydwany były wykonywane dla Imperium Rzymskiego, były one wszystkie do siebie podobne jeśli idzie o rozstęp kół. Jak widać amerykański standard odstępu szyn kolejowych: 4 stopy i 8.5 cala, pochodzi od parametrów technicznych rzymskich rydwanów bojowych. A biurokracja jest wieczna.

A więc następnym razem, kiedy dostaniecie do ręki jakąś dokumentację techniczną i zaczniecie podejrzewać, że może ona mieć coś wspólnego z końską dupą, będziecie mieli całkowitą rację, ponieważ rzymskie rydwany wojenne były konstruowane tak, aby ich szerokość była dostosowana do sumarycznej szerokości zadów dwu koni bojowych.

A teraz małe rozwinięcie tematu...

Kiedy spoglądacie na kosmiczny wahadłowiec na stanowisku startowym, widzicie dwie duże rakiety startowe przymocowane po bokach głównego zbiornika paliwa. Są to rakiety na paliwo stałe, w skrócie: SRB, produkowane w fi rmie Thiokol, w Utah, w U.S.A. Inżynierowie, którzy projektowali SRB woleliby, aby były one nieco grubsze, ale... SRB transportuje się z wytwórni na stanowisko startowe koleją. Tak się złożyło, że linia kolejowa biegnie na pewnym odcinku przez tunel wydrążony w górze. Rakiety muszą się zmieścić w tym tunelu. Tunel jest tylko odrobinę szerszy niż linia kolejowa, a linia ta, jak już wiecie, ma szerokość dwu końskich tyłków. Tak więc jeden z głównych szczegółów konstrukcyjnych kosmicznego wahadłowca, być może najbardziej nowoczesnego systemu transportowego na świecie, został zdeterminowany ponad dwa tysiące lat temu przez szerokość końskiej dupy.

xD

rzezioo - Nie, 28.10.07, 11:54

Wymachując radośnie koszyczkiem wyskoczyła z lasu, prosto na kwiecistą łąkę gdzie pasła się rogacizna.
- Cześć, krówko! - zawołała wesoło Czerwony Kapturek do zwierzęcia. I podbiegła bliżej powiewając swoimi soczyście czerwonymi ciuszkami.
Ale to nie była krówka...

Dzisiaj nie można już wierzyć nikomu i niczemu!!!
Życie - to jedno pasmo rozczarowań!!!
No, na przykład wczoraj... Otworzyłam drzwi, na których był napis: "Mężczyźni".
A tam ubikacja...

Sto tysięcy wywiadowców nie znalazło Bin Ladena. Sięgnięto po środki ostateczne. Są niezmordowani, uparci, doświadczeni. Wczoraj wyruszyli, w tej chwili zapewne pukają do jego drzwi. Świadkowie Jehowy...

Kategoria "celebrities"

Kto to taki?

Jak na człowieka nie jest zbyt wysoki, z pewnością nie jest też uznawany za przystojnego. Czytaj: niski i brzydki.
Jest ponury, humorzasty, wiecznie niezadowolony.
W swojej pomysłowości wykazuje pewną inteligencję, ukierunkowaną jednak głównie na zadawanie ciosów i ran swoim oponentom. Knucie przeciwko nim zabiera większośc jego czasu i energii.
Uważa, że zawsze ma rację, a za niepowodzenia najczęściej wini innych.

Ponadto mieszka sam wraz z kotem i nie posiada ani prawa jazdy ani konta bankowego.
Kto to taki?
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Oczywiście:
Gargamel

Wszelkie podobieństwa, o ile są, do osób faktycznie istniejących, były rzecz jasna, niezamierzone.

roolin - Pon, 29.10.07, 0:24

Właśnie zdałem sobie sprawę, że na forum tego nie ma (pozdrowania dla Weldera):

Leżą sobie zięć i teściowa nocą na łące i oglądają gwiazdy. Nagle zobaczyli spadającą gwiazdę. Zięć wypowiedział życzenie. Teściowa nie zdążyła.

msz - Nie, 04.11.07, 12:10

autentyk
Cytat:
Paris Hilton ponownie grozi więzienie. Tym razem za kradzież.

Zgodnie z pozwem złożonym przez Nicolle O'Neill, Paris ukradła styl kobiety, przez co ta poniosła szkody emocjonalne. W dokumentach przedstawionych sądowi, pani O'Neill twierdzi, że Hilton ukradła jej patenty i porady dotyczące mody i strojów. Chodzi między innymi o skopiowanie pomysłu, żeby eksponować bieliznę pod spodniami czy kupowanie sukienek w stylu retro.

MoD - Nie, 11.11.07, 10:06

Na łożu śmierci leży stary gangster. Ostatkiem sił przywołał swojego jedynego syna i wręcza mu wyciągniętego spod poduszki chromowanego colta. Cacko.
- Synu, masz tu mojego gnata. Dbaj o niego, a będzie ci długo służył i przypominał ojca...
- Tato! Ale ja nie lubię broni!.. Może zamiast tego, dałbyś mi na pamiątkę swojego złotego rolexa?...
- Posłuchaj chłopcze - szepce z wysiłkiem gangster - któregoś dnia dorośniesz, będziesz miał piękną żonę, kilkoro dzieciaków, pieniądze, willę, w ogóle wszystko... No i któregoś dnia wrócisz do domu, zobaczysz żonę w łóżku z obcym facetem, i co zrobisz? Spojrzysz na zegarek i wykrzykniesz:
- HEJ! PORA WSTAWAĆ??!!!

ponton - Sro, 14.11.07, 19:46

Z http://www.tvn24.pl/12691,1528509,wiadomosc.html:

"47-letniej kobiecie z Sussex nie udało się kupić butelki wina, bo nie potrafiła udowodnić, ze jest pełnoletnia. Wina nie dostała również jej 22-letnia córka, która miała dowód tożsamości. Została posądzona o to, że kupuje alkohol dla nieletniej."

Grycek - Sro, 14.11.07, 22:53

"Nigdy nie rozumialem, dlaczego potrzeby seksualne mezczyzn tak bardzo odbiegaja od potrzeb seksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus... Nigdy rowniez nie rozumialem, dlaczego tylko mezczyzni sa w stanie myslec racjonalnie...

W zeszlym tygodniu poszedlem z moja zona do lozka. Zaczelismy sie podkoldra glaskac i dotykac. Bylem juz goracy jak cholera i myslalem, zeona rowniez
poniewaz to, co robilismy mialo jednoznacznie podloze seksualne. W tym momencie rzekla do mnie:
- Posluchaj, nie mam teraz ochoty sie kochac, chce tylko, zebys wzial mnie w ramiona, dobrze?
Odpowiedzialem:
- Coooooooooo?????????
W odpowiedzi uslyszalem, no jak sadzicie, co? To przeciez jasne:
- Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet!

W koncu zrezygnowalem i skapitulowalem. Nie mialem tej nocy seksu i tak zasnalem...
Nastepnego dnia poszedlem z zona do Centrum Handlowego na zakupy.Patrzylem na Nia, gdy przymierzala 3 piekne, ale bardzo drogiesukienki. Poniewaz nie mogla sie zdecydowac, powiedzialem Jej, zebywziela wszystkie trzy. Nie wierzyla wlasnym uszom i zmotywowane przezmoje pelne wyrozumialosci slowa, stwierdzila, ze do nowych sukienekpotrzebuje przeciez nowe buty, zreszta te, ktore na wystawie oznaczonebyly cena 600 zl. Na to rzeklem, ze, oczywiscie, ma racje. Nastepnieprzechodzilismy obok stoiska z bizuteria. Zona podeszla do wystawy iwrocila z diamentowa kolia. Gdybyscie mogli Ja widziec!!! Bylawniebowzieta!
Prawdopodobnie myslala, ze nagle zwariowalem, ale to bylo Jej w gruncierzeczy obojetne. Sadze, ze zniszczylem wszelkie schematy mysleniafilozoficznego na ktorych sie do tej pory opierala, gdy po raz kolejnypowiedzialem "tak" i dodalem "piekna kolia"...
Teraz byla wrecz seksualnie podniecona. Ludzie!!! Jej twarz wyrazalatyle uczuc, musielibyscie to widziec! W tym momencie powiedziala zeswoim najpiekniejszym usmiechem:
- Chodz, pojdziemy do kasy zaplacic.
Trudno mi bylo nie wybuchnac smiechem, gdy Jej odpowiedzialem:
- Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupowac...
Jej twarz zbladla jak sciana, a jeszcze bardziej, gdy dodalem:
- Mam tylko ochote na to, zebys mnie wziela w ramiona.
Gdy z wscieklosci i nienawisci juz prawie pekala, wbilem ostatni gwozdz:
-Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych mozliwosci mezczyzn.
Sadze, ze nie bede mial seksu do roku 2013..."

Marta - Czw, 15.11.07, 0:01

Krótki kurs marketingu w trzech krokach

1. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Podchodzisz i mówisz: "Jestem super w łóżku. Co Ty na to?". To się nazywa marketing bezpośredni.

2. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Dajesz znak przyjacielowi, on podchodzi do niej i mówi: "Cześć, mój przyjaciel, który tam stoi, jest świetny w łóżku. Co Ty na to?". To się nazywa reklama.

3. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Ona podchodzi do Ciebie i mówi: "Słyszałam, że jesteś świetny w łóżku. Co Ty na to?". To się nazywa mieć silną markę.

MoD - Czw, 15.11.07, 23:44

Droga Matulu, Drogi Tatku!

Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi troche głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi... Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić ( można się przyzwyczaić ) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!

Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko... Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie.( Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co..? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.

Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som...Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie... Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym, i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz ...i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo...! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg...bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło..

A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie...i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować, i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!

Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić. Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.

Całuję Was wszystkich mocno ( a szczególnie mojego Zdziśka )

Wasza córka Marysia

sahar - Pon, 26.11.07, 10:48

Rzeźnik miał syna, mało rozgarniętego, ale jedynego wiec chciał mu przekazać dorobek życia. Prowadzi go do fabryki i mówi:
- Zobacz, synu, tu jest maszyna. Wkładasz do niej barana, wychodzi parówka, kapujesz?
- Nie.
- No, kurwa, co tu do nierozumienia, baran, maszyna, parówka kapujesz?
- Nie.
- No ja pierdolę - patrz tutaj: tu wkładasz barana. Chodź na drugą stronę... Widzisz, wychodzi parówka. Kumasz nie?
- Tato, a jest taka maszyna, gdzie wkłada się parówkę, a wychodzi baran?
- Tak, kurwa, pewnie, że jest!!! Twoja matka!!!

ryo - Nie, 02.12.07, 21:19

zrodlo
Trzy listy



subject: ogame
from: sławek ******
date: 2006-01-07 20:58
cze
dlugo jusz gram na ogame i nie moge wspiąc sie na sam szczyt tej gry
i prosze cie napisz mi jak sie lamie haslo na ogame bo sawsze mam peha
i ktos mnie atakuje ja jusz nie moge wytrzymac nigdy nie bede najlepsz
wiec prosze napisz mi jak sie lamie hasla na ogame



subject:
from: sławek ******
date: 2006-01-21 20:28
cze pisalem jusz do ciebie ale czekam jusz długo i nie odpisales mi
nie wiem co jest grane ale mam nadzieje ze nie prubujesz mnie splawic
prsze cie zebys mi napisal jak sie lamie hasla na ogame wiec prosze
napisz jak to sie robi albo napisz ze mi nie powiesz bo bede pisal
asz mi napiszesz albo napiszesz ze nie mozesz mi tego powiedziec






Drogi Sławku,



w pierwszych słowach mojego listu pragnę podziękować Ci za zaufanie, jakie mi okazujesz. To, że w trudnym momencie zwracasz się właśnie do mnie, a nie do swoich rodziców, szkolnego pedagoga, księdza spowiednika albo trenera siatkówki (gdybyś przypadkiem trenował siatkówkę – jeżeli jest inaczej to puśćmy, proszę, w niepamięć niewczesną uwagę o siatkówce; nie chciałbym, żebyś pomyślał, że jeśli nie trenujesz siatkówki to jesteś gorszy; zresztą, mówiąc między nami, ja też nie trenowałem nigdy siatkówki, więc sam nie wiem, co mnie podkusiło, żeby napisać Ci o tym trenerze – ale ze mną to tak zawsze jest, że najpierw coś powiem, a później muszę odkręcać: co w sercu, to na języku, jak to mówią, chociaż na przykład jedna moja była narzeczona mówiła po prostu, że mógłbym czasem zamknąć mordę, zwłaszcza w towarzystwie), że więc zwracasz się do mnie – to i wyróżnienie, i odpowiedzialność. Szczerze mówiąc: nie zrozum mnie źle, ale wolałbym, abyś w przyszłości ze swoimi problemami zwracał się do kogoś innego. A jeżeli jesteś przypadkiem podwójnym sierotą skazanym na ostracyzm w grupie rówieśniczej i prześladowania ze strony dyrekcji domu dziecka – spróbuj sobie może wyhodować fasolkę na wilgotnej lignince i do tej fasolki mów, i z fasolką dziel się swoimi małymi radościami i troskami powszednimi. Tylko pamiętaj, żeby podlewać regularnie i nie nazbyt obficie. I że to zielone od północy, to mech, a nie fasolka.



Skoro jednak zwróciłeś się do mnie, Sławku – odpowiadam. Przyznaję, że nie wszystko w Twoim liście było dla mnie zupełnie zrozumiałe: właściwie na początku pomyślałem, że masz – jak mówi młodzież – spruty berecik, i dopiero po dłuższej chwili zrozumiałem o co mnie pytasz, i że stosujesz metafory. Poetę prędzej czy później zawsze wyczuję, a już neolingwistę to jak zły szeląg we własnej kieszeni.



Tak więc, Sławku – wiedz, że rozumiem Cię dobrze. Zresztą któż z nas, ludzi wrażliwych i ambitnych, nie zna tego dojmującego smutku, który pojawia się niespodziewanie, a najczęściej w jesienne popołudnia, tej rzewnej melancholii, która każe nam stanąć przy oknie i obserwować swoją twarz w lustrzanym odbiciu, swoją twarz rozkołysaną strugami deszczu spływającymi po szybie, twarz wilgotną tym deszczem i – powiedzmy to sobie szczerze – nie tylko deszczem wilgotną. To żaden wstyd; nieprawda, że mężczyzna może płakać tylko po śmierci ojca, pierworodnego syna i ulubionego psa (pod warunkiem, że nie był pudlem ani pekińczykiem). Łez nie trzeba się wstydzić.
Nawet Marek Hłasko w Pięknych dwudziestoletnich pisze: tak więc Hania odeszła, a ja zostałem (...). Wracałem z knajpy o piątej nad ranem, zalany łzami. Ba! – podobno płakał też Hemingway, chociaż tylko przy zapaleniu spojówek. Co do Bukowskiego zdania są podzielone.



Rozumiem Cię więc, Sławku – bo któż z nas, pytam, nie zna tego smutku, który chwyta za kark niespodziewanie swoją szorstką, zimną dłonią; smutku, który każe stanąć przy oknie i wyszeptać cicho: tak długo już gram, od tylu trudzę się lat, a wciąż nie mogę wspiąć się na szczyt?



Sławku – pozwól, że coś Ci powiem. Tak, jak starszy brat mówi czasem młodszemu. W każdym razie na filmach, bo w życiu to nie wiem: mam tylko siostrę (a Ty, Sławku? Czy masz siostrę? A ile ma lat? A tak między nami mówiąc – myślałeś czasem o tym, jakby to było, co? Tak z siostrą, co?
Przyznaj się, mały świntuszku!). Powiem Ci, chociaż wiem, że będziesz się przeciwko temu buntował – bo wszyscy się buntują. W każdym razie lewicowcy. Czyli młodzież, bo kto za młodu nie jest socjalistą, ten na starość trąci – ja na przykład już zaczynam, a mam przecież zaledwie dwadzieścia pięć lat. Zaledwie? Jim Morrison w moim wieku żył życie żywej legendy. Aleksander Macedoński w ćwierćwieczu żywota władał połową ówczesnego świata. A mój ojciec, kiedy miał lat dwadzieścia pięć, był już moim ojcem.



Pozwól to sobie powiedzieć, Sławku. Wiem, jak się czujesz i wiem, co myślisz. Wydaje Ci się, że ktoś ciągle Cię atakuje, bo masz pecha – tak napisałeś; czujesz więc, że ilekroć staniesz na nogach, ilekroć poczujesz się nieco pewniej i pełniej odetchniesz – tylekroć ktoś rzuci się na Ciebie, spróbuje przewrócić, kopnie w kostkę. A Ty podnosisz się wciąż i wciąż, a oni wciąż i wciąż Cię atakują – aż wreszcie nadchodzi ten poranek, w którym czujesz, że dłużej już nie możesz, że dalsza walka nie ma sensu, że nigdy nie będziesz najlepszy, ba – nigdy nie będziesz nawet dobry; więcej jeszcze – nigdy nie będziesz nawet przeciętny. I w takiej chwili wyciągasz rękę właśnie do mnie – i to mnie pytasz: jak żyć?



Sławku. Będę z Tobą szczery, jak brat z bratem. Tu nie chodzi o pecha. Tu chodzi o ludzi, o społeczeństwo, o innych. Bo inni to piekło, jak pisał Sartre. Kimże jest człowiek? Człowiek, Sławku, jest wilkiem – dla drugiego człowieka. Bestią, kierowaną przez chciwość i strach. Strzępem mięsa, ciśniętym w opętańczy wir czasu; mięsa drgającego konwulsyjnie i pokrytego ropiejącymi wrzodami nienawiści, agresji i seksualnego obłędu.
Get yourself a tiny bit of mescaline, brother, the rest is bliss and diarrhoea, cytował Huxleya Cortazar.
Zafunduj sobie nieco meskaliny, bracie, reszta to błogość i sraczka. Tak jest. Tylko tak możesz się wyrwać z tego zaklętego kręgu – w narkotycznym transie leżąc w rynsztoku ze spodniami pełnymi gówna i mamrocząc jak dziecko. Tak to wygląda, Sławku. Chociaż – jeżeli mam być szczery – sądzę, że w twoim przypadku problemem jest raczej osobowość ofiary i każdy wiktymolog powie Ci to samo.
Ty po prostu prowokujesz atak. Jesteś jak nieletni Czerwony Kapturek w kusej spódniczce, zamknięty w szatni drużyny Minnesota Timberwolves. Albo Wolverhampton Wanderers. Albo VfL Wolfsburg, żebyś nie musiał jeździć za daleko. Mówiąc krótko – masz przejebane i w wojsku tygodnia nie przeżyjesz.



Sławku – chcę Ci powiedzieć, że prawdziwie wzruszył mnie twój drugi list, a właściwie jego zakończenie. Wiesz, jak to czasem bywa, kiedy kilka słów, dźwięków, czasem nawet zapach lub zaledwie świetlny refleks na ścianie przypominają Ci nagle sytuację z przeszłości – i przystajesz, oniemiały, widząc siebie samego, młodszego o tych kilka zbędnych lat. Taką właśnie magiczną moc miał twój drugi list, który przypomniał mi ów letni wieczór, kiedy stałem na wzgórzu za miastem z zadartą głową i wołałem w stronę rozgwieżdżonego nieba: powiedz mi, jak mam żyć, albo powiedz, że mi tego nie powiesz, bo będę wołać tak długo aż mi powiesz albo powiesz, że nie powiesz, albo powiesz, że nie powiesz, że powiesz, że nie powiesz, albo powiesz, że nie powiesz, że powiesz, że nie
powiesz, że powiesz, że nie powiesz, że powiesz, że nie powiesz, że powiesz. Tak było, Sławku.
Pamiętaj: brązowe pigułki możesz później wypluć w bezpiecznym miejscu. Brązowych nie sprawdzają – ale nie próbuj przycinać na zielonych. Jak siostra Helenka się połapie, to dostaniesz karne elektrowstrząsy i dodatkowy tydzień w izolatce.



Tyle mogę Ci doradzić, Sławku. Nie daj się. Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, wśród tych, co na kolanach. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść – to Desiderata. Chociaż brzmi jak manifest jakiegoś pierdolonego postmodernisty.

Pozdrawiam Cię i serdecznie ściskam,
Twój wirtualny starszy brat.

sahar - Pią, 07.12.07, 19:21

Jeden z szych ruskiej mafii pochlal na wiosce i rano sie budzi w rowie z kacowany. wstaje i patrzy ze nie ma zlotego rolexa, zlotych lancuchow, kasy w kieszeniach i 5 telefonow z plaszcza, zreszta plaszcza tez nie ma. Zwoluje cala mafie i zaczynaja jezdzic po wiosce. jada, jada nagle widza a tu BAca stoi przed domem w zlocie obwieszony, na rece zloty rolex świeci, z kieszeni dolary wystaja, komóra sie laduje na oknie, a ten stoi w czarnym płaszczu i cygaro w drzwiach jara.
podbijaj do niego ruscy
- te baca gadaj ku*wa skad masz to wszytsko
- no widzicie, ide sobie wczoraj w nocy ulica, patrze a jakis koles na***any lezy w rowie to poszedlem i go oje*alem ze wszystkiego co mial a na koniec to jeszcze go zer*nolem w dupe
Ruski tak patrzy .......... WYGLADA JAK MOJE >>>ALE TO NIE MOJE !


Po pojedynku Gołota vs. Tyson trener mówi do poobijanego Andrzeja :
- Nie martw się. W pierwszej rundzie nieźle go wystraszyłeś.
- Tak ??? - uśmiecha się lekko Andrju - W którym momencie ?
- Jak cię ***nął w 20 sekundzie i poleciałeś na dechy. Myślał, że cię zabił.

weshu - Pon, 10.12.07, 13:06

Miesiąc miodowy. Młoda para dopiero co zainstalowała się w hotelu. Młody żonkoś siedzi w łazience na brzegu wanny po kąpieli i rozmyśla:
- "No to się wpakowałem na cacy. Jak ja jej teraz powiem, że moje stopy śmierdzą jak zły duch, że o skarpetkach nawet nie wspomnę? Przez te parę lat, jak się spotykaliśmy udawało mi się to jakoś ukryć, ale teraz? Na pewno odkryje ten mój przykry, cuchnący sekret..."
W tym samym czasie młoda żonka siedzi na łóżku w sypialni i rozmyśla:
- " No to pięknie... Trzeba było być szczerą od początku! Jak on teraz zareaguje na moją małą tajemnicę? Co on powie na to, że strasznie śmierdzi mi z ust? Przez te parę lat jakimś cudem ukrywałam to przed nim, ale teraz? Nie ma szans! Na 100% się zorientuje...."
Po jakimś czasie mężowi zebrało się na odwagę. Wszedł do sypialni podszedł do żony objął ją za szyję przysunął do siebie i powiedział:
- Wiesz kochanie, muszę Ci coś wyznać...
- Ja też muszę Ci coś wyznać...
- O kurwa ! - zjadłaś moje skarpetki!

Abadonik - Nie, 23.12.07, 0:16

Pani kazała dzieciom w szkole na zadanie domowe wymyślić jakiś kolor.
Jasiu popatrzył w niebo i wymyślił "niebiański błękit". Żeby sprawdzić
czy może być zadzwonił do Marka najlepszego ucznia w klasie. No ale
Markowi się spodobało i powiedział Jasiowi że to on powie ten kolor.
Jasiu jako najgorszy uczeń wiedział że pani nie uwierzy mu, że to on
jest autorem tego koloru i wymyślił inny "krwista czerwień".
Na drugi dzień w szkole pani pyta dzieci:
- Jakie wymyśliłyście kolory?
zgłasza sie Marek i mówi:
- niebiański błękit
Jasio miał już rękę w górze, gdy nagle otwierają się drzwi i wchodzi
dyrektor z małym murzynem i mówi, że to będzie nowy uczeń w klasie. No
to pani mówi:
- Dobrze usiądź i powiedz od razu jakiś kolor
- Krwista czerwień- odpowiada murzyn
- Jasiu, widziałam, że ty tez sie zgłaszałeś. Jaki chciałeś powiedzieć kolor?
- jebany czarny ...

roolin - Pią, 28.12.07, 13:55

Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza,
informując go, że córka nieustannie cierpi na mdłości.
Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w
czwartym miesiącu ciąży.
-Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do
czynienia z żadnym mężczyzną?. Prawda, córeczko?
-Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął się intensywnie
wypatrywać w dal.
-Panie doktorze, czy coś nie tak?- pyta po pięciu minutach
zaniepokojona mamuśka.
-Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie
ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic nie
chcę tego przegapić.

----------------------------------------

Pewien ksiadz w czasach PRLu mial papuge ktora bez ustanku i namietnie wolala: niech zdechnie Jaruzelski! Ktos w koncu
na ksiedza doniosl i ksiadz musial stanac przed sadem z papuga jako dowodem. Na usilne prosby kolejnych sedziow aby
papuga powiedziala swoja kwestie zwierze uparcie milczalo. Wtedy ktorys - chcac ptaka sprowokowac - krzyknal: niech
zdechnie Jaruzelski! i nic. cisza. Ale kiedy juz cala sala krzyczala: niech zdechnie Jaruzelski papuga zanucila:
"sluchaj Jezu jak cie blaga lud"

----------------------------------------

Andropow, jeszcze jako szef KGB, zwierzał się najbliższym:
- Kiedy zostanę gensekiem, zmienię te idiotyczne strefy czasowe. Ileż to kłopotów!
Dzwonię do Pekinu z gratulacjami z okazji wyboru Deng Xiaopinga, a tam mówią:
"To było wczoraj!". Dzwonię do Watykanu z kondolencjami po zamachu na papieża, a tam pytają: "Jaki zamach?!"

Paczesiowa - Pon, 31.12.07, 13:02

Któreś ze schronisk w Beskidach. Przed sezonem, zero ludzi. Zamawiam sobie kiełbasę z grilla, taką jaką lubię czyli...
- Kiełbaskę proszę. Ale, proszę panią, kiełbasę - nie pseudoparówkę. I wysmażoną, mocno wysmażoną...
Pani tylko skinęła głową. Za jakieś pięć minut woła. Idę. Dostaję ewidentną grubą parówę lekko podgrzaną, może nawet w mikrofali.
- Hmm.. ale ja wyraźnie zaznaczyłem...
- Niepotrzebnie.

Pytanie do kelnerki w pubie:
- A czy można by Kult włączyć?
- Gdybyśmy tak spełniali wszystkie zachcianki klientów, to Kult grałby tu cały czas.

wiecej na http://www.joemonster.org...dzywki-kelnerow

mona - Pią, 04.01.08, 13:45

Komentarz z allegro napisał(a):
Wszystko bardzo sprawnie,szybko, milo, bezpiecznie, bezproblemowo, zgodnie z planem, zgodnie z logika, zgodnie z ogólnie przyjetymi zasadami, zgodnie z Biblia, Koranem, Tora i komiksami "Kajko i Kokosz" Po prostu BARDZO POZYTYWNIE !!!

bushik - Pon, 07.01.08, 16:16

Radio Eska (dzisiaj cos przed 8 rano):
dzwonia do kolesia, by go obudzic (bo szedl pierwszy raz do nowej pracy czy jakos tak) a koles ponosi sluchawke w nastepujacy sposob "co ku*wa?" a ja na sliskim chodniku malo orla nie wycialem :D

roolin - Wto, 08.01.08, 16:37

kiedyś krążył po internecie taki tekst:
Cytat:
Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją stolicę według obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy, a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami. Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj ze stolicą, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po 10-35 USD za metr. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkomaty i płacić państwu tylko 10 procent podatku od zysku. Kraj, w którym otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a mimo to ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granicę. Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a z ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. "Polacy! Jak wy to robicie?


a dzisiaj natknąłem się na coś takiego:

Cytat:
Francja. Oto znajdujemy się w krainie samouwielbienia. Kraj, w którym co drugi mieszkaniec kolaborował z Niemcami w czasie drugiej wojny światowej, którego jedna ósma narodu jest czarna i żyje w arabskich gettach i w którym co dziesiąty mieszkaniec wyznaje islam, a zaledwie co dwudziesty wierzy w Boga. Kraj, który wymyślił czołgi z 4 biegami wstecznymi i jednym do przodu w razie gdyby czołg został zaatakowany od tyłu; kraj, w którym tradycje tchórzostwa sięgają wieków. Kraj, którego obywatele myślą, że żyją w mocarstwie mimo iż jedyny lotniskowiec jaki posiadają stoi od trzech lat w remoncie. Kraj w którym toczył się proces przeciw kolejom francuskim, które w czasie drugiej wojny światowej wywoziły Żydów do obozów zagłady przy współpracy z Niemcami i w którym Żydzi ci ten proces przegrali ponieważ sąd uznał, że argumentacja obrony jakoby Żydzi mogli skorzystać z usług transportowych innego przewoźnika była słuszna! Kraj, w którym większość mieszkańców z rządem na czele jest przeciw stosowaniu broni jądrowej ,ale nie przeszkadza to władzom Francji dokonywania prób jądrowych na atolu Mururoa w archipelagu Tuamotu. Kraj, w którym przeciętny Francuz wydaje dwa razy więcej niż kradnie z funduszy innych krajów UE. Kraj, w którym kultura kulinarna sięgnęła cywilizacyjnego maximum poprzez takie potrawy jak żaby w sosie własnym czy ślimaki na gorąco. Kraj, w którym prezydent będzie lizał tyłek przywódcy każdemu innemu państwu byle by tylko osiągnąć cele wyznaczone w konstytucji. Kraj, w którym mieszkańcy stolicy masowo korzystają z metra, zabijając przy tym kilku kontrolerów biletów rocznie. Kraj, który potrafi zorganizować wybory miss Europy, a przy tym kompletnie się skompromitować gdy okaże się że nikt poza wodzirejem językiem francuskim nie włada. Kraj, który potrafi zorganizować i wygrać mistrzostwa świata w piłce nożnej następnie już tylko przegrać je w pięknym stylu i zwalić winę na sędziów którzy z racji mocarstwowej pozycji Francji "zapomnieli" podyktować dla niej po 5 rzutów karnych w każdym meczu. Kraj, który głosi że będzie zwalczał terroryzm i antydemokratyczne formy rządów, a jednocześnie nie widzi problemu by sprzedawać broń do Iraku czy Korei Północnej. Kraj, którego prezydent potrafi powiedzieć o nowych członkach UE, że "małe kraje straciły swoją szanse by siedzieć cicho" aby następnego dnia domagać się od nich równych wpłat na konto pomocowe dla byłych kolonii francuskich. Cudzoziemiec musi tu zrezygnować z jakiejkolwiek logiki, bo czy można logiką nazwać stojąca kupę złomu w centrum stolicy? Dziwny kraj, w którym mimo nauki dwóch języków obcych w szkole młodzież nie rozumie podstawowych zwrotów w j.angielskim, posługując się w zamian płynnie niemieckim zwrotem "jude raus". Francuzi, jak wy to robicie?

maver - Wto, 15.01.08, 0:50

Niemcy. Rok 2040. Patrol policyjny napotyka idącego samotnie, biednie odzianego mężczyznę i postanawia go wylegitymować. Mężczyzna podaje im dokumenty. Jeden z gliniarzy czyta, nagle pokazuje drugiemu:
- Patrz, Ahmed, jakie śmieszne nazwisko - Müller!

maver - Wto, 15.01.08, 1:42

Moskwa. Po randce, późno w nocy, dziewczyna zaprasza chłopaka do siebie. Wchodzą do domu, a ona mu mówi:
- Tylko cicho, bo rodzice śpią, muszą się wyspać, ojciec pracuje w FSB, a matka w MSW.
Chłopak nieco przestraszony kieruje swe kroki w stronę jednego z pokoi, dziewczyna jednak na to:
- Tam nie, tam śpi mój brat, właśnie dostał przepustkę, służy w wojskach desantowych.
Facet coraz bardziej przerażony zatrzymuje się jak wryty, na co dziewczyna do niego zalotnie:
- Chcesz przeżyć niezapomnianą noc?
- Tak!
- GWAAAAAAŁCĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄ!!!!!!!!!!!

Paczesiowa - Pią, 18.01.08, 11:23

Już chyba wiem dlaczego ludzie tak emocjonują się żeńskim tenisem. Finał Wimbledonu - dwie dziewczyny i jeden puchar
rzezioo - Sob, 19.01.08, 2:02

W Polsce odbył się pierwszy ślub humanistyczny. Jako osoba z technicznym wykształceniem czuję się przez to dyskryminowany i żądam ślubu matematycznego. Przygotowałem już nawet część formułki: Niech x ze zbioru kawalerów i y ze zbioru panien poprzez relację pożycia wyznaczą nową klasę abstrakcji....
Paczesiowa - Pon, 21.01.08, 21:34

- Czym teledyski Dody różnią się od filmów porno???
- W filmach porno jest lepsza muzyka.

bejnan - Sro, 23.01.08, 19:44

Z planu zajęć na Dolnośląskim Uniwersytecie Przyrodniczym :
ćwiczenia z technologii informacyjnej - sala komputerowa Zakładu Hodowli Trzody Chlewnej

czakey - Pią, 25.01.08, 13:26

Słyszałem, że niedługo na rynku mają pojawić się dyski o nieograniczonej pojemności. Czy to prawda?" - pisze czytelnik podpisujący się jako Student Informatyki z Warszawskiej Politechniki. Tak, to prawda. Pierwsze już wyprodukowano, mają wejść na rynek gdy tylko skończą się formatować.

--

SESJA - Spokojna Egzystencja Stała się Jebaną Apokalipsą.

mona - Czw, 31.01.08, 23:18

Tym razem coś z brytyjskich teleturniejów :)

Pyt.: W którym kraju znajduje się Mount Everest?
Odp.: Hm, to nie Szkocja, prawda?

Pyt.: Podaj tytuł filmu z Bobem Hoskinsem. Jest to zarazem tytuł słynnego obrazu Leonarda da Vinci.
Odp.: Kto wrobił królika Rogera?

Pyt.: W którym mieście europejskim powstała pierwsza opera?
Odp.: Sydney.

Pyt.: Jak długo trwała wojna sześciodniowa między Izraelem a Egiptem?
Odp. (po dłuższym namyśle): Czternaście dni.

Pyt.: Jaką walutę mają Indie?
Odp.: Ramadan.

Pyt.: Którą postać ubraną tylko w przepaskę na biodrach i huśtającą się na lianach grał Johnny Weissmuller?
Odp.: Jezusa.

Pyt.: Ile kół ma trójkołowiec?
Odp.: Dwa.

Pyt.: Znamy trzy stany skupienia - stały, ciekły i...?
Odp.: Galaretka.

Pyt.: Gdzie leży Uniwersytet Cambridge? Podpowiedź kryje się w nazwie uniwersytetu...
Odp.: Leicester...

Pyt.: Jak nazywali się wesołkowie rozbawiający króla na dworze?
Odp.: Trędowaci

Pyt.: Ile dni ma rok przestępny?
Odp.: 253

I na koniec wisienka na brytyjski tort.

Pyt.: Kto jest autorem słynnego hitu "What A Wonderful World"?
Odp.: Nie wiem.
Pyt.: Podpowiadam... Co masz między dłonią a łokciem...?
Odp.: Ramię (ang. - arm)
Pyt.: Tak jest. A jeśli nie jesteś słaby, to znaczy, że jesteś...
Odp.: Mocny (ang. - strong)
Pyt.: Zgadza się... A jak miał na imię Lord Mountbatten?
Odp.: Louis
Pyt.: Tak jest. Więc jak się nazywał autor "What A Wonderful World"?
Odp.: Frank Sinatra

msz - Pon, 04.02.08, 18:37

oto rozmowa z nieznanym numerem, która mi się przytrafiła przed chwilą
Cytat:

894***: (18:23)
czesc
tu darec tt
(18:24)
sory chcesz sie ruch \
ac
ze mna daje p
\o pięc złoty
<sex>
jestem pedałem
darek
(18:25)
wolskiio0uy87
czesc mnie tu nie blo
Ja: (18:26)
nakłanianie do nierządu jest karalne z art. 174 § 1 kodeksu karnego

894***: (18:26)
zartowałem
Ja: (18:28)
za późno, twoje IP będe chyba musiał przekazać policji

894***: (18:31)
ej na naparwde przepraszam
juz nie bede
ja sie pomylilem z numerami
przykro mi
napisz cos prosze

dsk - Pon, 04.02.08, 21:39

To też może być jako dowcip:

Kodeks karny z 1997 r. (zastąpił ten z 1969 r.)
Art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

[edit] Te śnieżki to dlatego, że nie zrozumieliście, dlaczego to jest zabawne, czy też aż tak się Wam ten post nie podoba?

Neithan - Pon, 04.02.08, 22:20

Sesja

Kilkutygodniowy okres zdawania dziwnych egzaminów, pocięty spontanicznymi libacjami ''do podłogi'' oraz lewitującym sprzętem RTV i AGD na terenie kampusu. Wiele lat praktyki oraz zbierania opinii wśród środowisk studenckich skłania nas do wyróżnienia kilku sposobów podejścia (z angielska aprołcz) do sesji egzaminacyjej:

1. Na buddę - trzeba znaleźć złoty środek i naturalny porządek świata. Uczyć się do późna, miarowo pociągając łyk "Gorzkiej żołądkowej". Równomiernie, tyle łyków, ile zapamiętanych słów.

2. Na kozaka - ruszać na egzamin nieumytym, nieogolonym, krzycząc ''na pohybel!''. Do kartek z zadaniami można celować z samopałów, do prowadzącego z rusznicy. Nie liczy się środek, ale zaliczenie. A jeśli już jednak trzeba się coś pouczyć, to tylko we dwoje dumkę na dwa serca lub kupą w akademiku, mości panowie.

3. Na lemura w rui - dość charakterystyczny styl nie spotykający się z aprobatą ogółu, będący przez to rzadko uprawianą, egzaltowaną i subtelną sztuką. Polega on na łaszeniu się i ocieraniu o drzwi prowadzących. Im więcej tytułów, z tym głębszym gardłowym skowytem. (W skrajnych przypadkach połączone z obsikiwaniem framugi). Na wschodzie styl ten określa się mianem ''Wygłodniałej Pandy'' - skąd termim ''zaliczanie na Pandę'' - Pan daaa... Pan daaa....

4. Na true pagan warrior - za matkę Północ, ciśniesz na egzamin, nieważne, czy twój, czy nie, byle do przodu, rąbiesz prowadzących obusiecznym toporem, a wyrwane serce profesora polewasz majonezem i zjadasz na drugie śniadanie. Niepowodzenie? A cóż tam, prawdziwy syn fiordów niczego się nie boi!

mietek - Czw, 07.02.08, 3:34

Systemy rozproszone (Tanenbaum, van Steen), skorowidz, str. 821:
programista niegodziwy -- str. 476

Zibo - Sob, 08.03.08, 0:35

Przychodzi blondynka na plan filmowy z reklamówką na głowie. Reżyser pyta:
- Co pani tu robi?
- Ktoś mi powiedział, że mam zagrać w jakiejś reklamówce.

------------------------------

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta:
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna?
- ?
- Dziękuję panu. Dwója. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs. studenci brzmi 9:0. Jako 10-ta wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta:
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi?
- Zdejmuję bluzkę. - odpowiada studentka.
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuję spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuję stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi:
- Panie profesorze, mogę jeszcze zdjąć majtki, ale nawet jakby mnie mieli wy***hać wszyscy faceci w autobusie, to okna nie otworzę.

------------------------------

Na lekcji fizyki:
- Jasiu, dlaczego najpierw widzimy błysk, a dopiero potem słyszymy huk pioruna?
- Bo uszy są dalej niż oczy - odpowiada Jasiu.

------------------------------

W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką pośladki, pisząc na tablicy - "Ala ma kota". Nawrót i pytanie do klasy:
- Co ja napisałam?
Martwota i przerażenie. Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony:
- No..., no... Jasiu? Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
- Ale ma dupę! - mówi Jaś.
- Pała! - wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.
Jasio też wściekły, siadając odwrócił się do tyłu, do dyrektora:
- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

maver - Nie, 09.03.08, 0:35

http://www.allegro.pl/item320162488_dell_poweredge_6350_4xpiii_550_xeon_dodatki.html napisał(a):
Lecz dokładne ustalenie ilości pamięci ze względu na brak możliwości jest niemożliwe.

ryo - Wto, 11.03.08, 0:24

Student udał się do lekarza. Po badaniach dowiedział się, że już długo nie "pociągnie". Zapytał, ile jeszcze czasu mu zostało.
- Miesiąc - odpowiedział lekarz.
Student się zastanowił:
- Jeszcze miesiąc przeżyć..., ale za co?

MoD - Wto, 11.03.08, 2:06

Spotkało się dwóch kumpli. Jeden miał najnowsze BMW, a drugi malucha.
Postanowili, że zamienią się autami i pojadą na autostradę.
Po kilku godzinach spotkali się znowu, ale już na jednej sali w szpitalu.
Ten od BMW pyta: "Stary co się stało?"
- To proste, wsiadłem w Twoje BMW, wrzuciłem 1,2,3,4,5, rozpędziłem się do
250/h i wypadłem z zakrętu, ale powiedz lepiej jak Ty to zrobiłeś???
- Wsiadłem do Twojego malucha, wrzuciłem 1,2,3,4, po czym wysiadłem, żeby
sprawdzić czy to w ogóle jedzie.

MoD - Sro, 12.03.08, 22:47

Młode małżeństwo, tydzień po ślubie siedzi przy obiedzie.
Żona zwraca się do zachmurzonego męża:
- W poniedziałek zrobiłam ci kluski i powiedziałeś, że ci smakują. We wtorek, środę, czwartek i piątek było tak samo... a teraz nagle, w sobotę, już ci moje kluseczki nie smakują?

MoD - Sro, 19.03.08, 21:50

Zatrzymuje policjant ciężarówke do kontroli
- co to panie kierowco, nie mamy odblasków z tyłu!
kierowca poleciał do tyłu potem obszedł auto dookoła i mówi do policjanta - pie........ić odblaski, kaj jest moja przyczepa!

kszana - Sro, 26.03.08, 22:13

Z http://www.allegro.pl/sho...pe=fb_recvd_neu:
Cytat:

zamowilem 2 discmany i w jednym z nich byl kabel urwany
[Odpowiedź z:czw 13 mar 2008 17:21:48 CET] To czemu się Pan z nami nie skontaktował i nie zgłosił reklamacji. Po drugie gdzie w discmanie jest kabel? bo mam przed sobą ten odtwarzacz i nie ma w nim żadnego "kabla" chyba że ten kabel to słuchawki które należy podlaczyć do discmana??

karambolis - Pią, 28.03.08, 13:44

Komentarz na allegro:

Cytat:
Kiedyś, gdy będę już za stary by kupować na Allegro , zasiądę przy kominku , zapalę fajkę i opowiem wnukom o aukcji z Tym Człowiekiem ! To Lśniący Diament wśród allegrowiczów ! SUPER KONTAKT, SUPER SZYBKA WYSYŁKA.POLECAM ! ! ! ! !"

rzezioo - Nie, 30.03.08, 19:59

Kolega z wawy jechał tramwajem. Obok siedział murzyn a jeszcze obok taka paniusia, lat 40 ostry makijaż, etc. I ta po wszystkich jedzie aż miło: Ty nieuczesana! Ty nieumalowana! Boże dobrze, że jak nie wyglądam! etc. I zobaczyła Murzyna. I zaczyna wyliczankę: TY GWAŁCICIELU! ASFALCIE! SPIEPRZAJ DO AFRYKI! I temu podobne komentarze. Z 10 min mu tak jeździ. On nic. Dzielnie olewa babkę. A ona dalej swoje.
Nagle otwierają się drzwi i wsiadają canarinhos. Wszyscy wyciągają bilety. A murzyn hop wyrwał babce jej bilet, wsadził do buzi, przeżuł i połknął... Kanary sprawdzają bilet kolegi, murzyna, wszystko ok. Dochodzą do babki i:
Kanar - A pani bilet gdzie?
Ona - (pokazuje ręką na Murzyna) Murzyn zeżarł!
Kanar - (w śmiech) Nie no takiego wytłumaczenia to jeszcze nie słyszałem. Ma pani jakiś dokument?

Wyprowadzili ją i spisali. A murzynowi reszta pasażerów 2 przystanki brawo biła.

dreamwalker - Sro, 02.04.08, 19:10

Spotkali sie Rusek, Polak i Niemiec. Wypili troche i przechwalaja sie który kraj ma wieksze samoloty. Rusek mówi:
-U mnie to maja takie samoloty, że jak drużyna piłkarska jedzie na mecz to trenuja podczas lotu.
- U mnie zaś - mówi Niemiec - maja takie samoloty, że wojsko podczas lotu urzadza w nich manewry.
- To ja - mówi Polak- opowiem wam historie pewnego polskiego samolotu. Kapitan spojrzał na konsole i mówi, że wykrył jakieś błędy w urządzeniu. Wysłał mechanika na lewe skrzydło żeby naprawił usterkę. Mechanik wziął fiata 126 p i pojechał na lewe skrzydło. Wrócił po godzinie i w raporcie oznajmił, że nic nie wykrył. Wysłał więc kapitan 2 mechanika z tym samym zadanbiem, ale na prawe skrzydło. Mechanik również wziął malucha i pojechał na prawe skrzydło. Wrócił po godzinie i również nic nie wykrył. Więc kapitan sie wkurzył, wziął poloneza i pojechał na ogon statku. Wrócił po 2 godzinach. Powiedział, że jakiś debil nie zamknął okna i na pokład wleciały przez nie 2 samoloty - rosyjski i niemiecki. :C

Do lekarza przychodzi kobieta. W poczekalni zastaje mężczyznę.
- Czy pan jest ostatni? - Zagaduje.
- Nie proszę pani, taki ostatni to ja nie jestem! Widziałem gorszych!
- Ale czeka pan w kolejce?
- Nie, proszę pani, w poczekalni....
- Pytam, czy stoi pan na końcu.
- Skąd pani to przyszło do głowy? Stoję na nogach!
- Cham! - Woła zdenerwowana kobieta. - Niech mnie pan w d... pocałuje!
- Proszę pani... - Wzdycha mężczyzna. Ja tu przyszedłem po receptę dla żony, a nie żeby się z panią pieścić...

- Ten lekarz którego mi poleciłeś to cudotwórca! Uleczył moją żonę w ciągu minuty!
- Tak? No sam nie myślałem, że jest taki dobry... A jak to zrobił?
- Powiedział jej, że wszystkie jej choroby to oznaka nadchodzącej starości...

dreamwalker - Nie, 06.04.08, 19:45

Babka z Dziadkiem lubili zabawę w chowanego. Rano ona mu chowała samogon. A jak on nie mógł go znaleźć to chowała się sama ..

Leży facet na tapczanie. Browar w ręku. Pilot w ręku. Telefon dzwoni :
- Halo ?
- Stefan ! To ja. Odbierz dzieciaka ze szkoły. Chleb kup i mleko. I pamiętaj że jutro mamusia przyjeżdża ! Czego milczysz ??
Facet odkłada słuchawkę i mruczy sam do siebie :
- Boże jak to jednak wspaniale że ja nie jestem Stefan tylko Mietek ..

Grubas w Tesco podjeżdża z pękatym po brzegi wózkiem żarcia do kasy.
Kasjerka :
- To wszystko już ? Na pewno pan o czymś nie zapomniał ?
- Eee...no tak jeszcze papier toaletowy ..
- Ile ?
Facet spogląd na wózek z żarciem i pyta :
- A na ile Pani szacuje ??

W Kanadzie są dwie pory roku: zima oraz reszta roku, kiedy śnieg prawie nie pada.

Odessa. Człowiek tonie i krzyczy:
- Help! Help!
Stojący na nabrzeżu człowiek przygląda się temu flegmatycznie pojadając nasionka słonecznika. Podchodzi drugi i równie flegmatycznie pyta:
- Co się dzieje?
- Pacz pan, ten frajer uczył się angielskiego w czasie, gdy cała Odessa uczyła się pływać.

Mąż po obiedzie siedzi przed telewizorem, a żona coś gorączkowo szuka w regale z książkami.
Po dość długiej chwili żona pyta:
- Nie wiesz przypadkiem gdzie może być ta moja kziążka ?
- Która?
- "Co robić by dożyć do stu lat"?
- Wiem!
- To powiedz gdzie jest!... Lekko zdenerwowana.
- Wyrzuciłem do pojemnika z makulaturą.
- Chyba nie mówisz tego poważnie?
- Jak najpoważniej!... Zauważyłem, że twoja mama zaczęła ją czytać wczoraj!

Grycek - Pon, 07.04.08, 21:18

Bajka o smoku i księżniczce...
Piękna księżniczka została uwięziona w zamku strzeżonym przez smoka.
A oto różne wersje zakończenia opowieści w zależności preferencji
muzycznych rycerza-wybawcy.


POWER METAL:
Bohater przybywa na białym jednorożcu, umyka smokowi, ratuje
księżniczkę i kochają się w zaczarowanym lesie.

HEAVY METAL:
Bohater przybywa z kumplami na harleyach, zabija smoka bekając i
pierdząc przy tym, opróżnia parę puszek z piwem i zabawia się z
księżniczką.

PUNK:
bohater przybywa bez hełmu, bo mu na irokeza nie wchodzi, patrzy
zdegustowany na zamek, kontestuje smoka, olewa księżniczkę, stwierdza,
że bajki są no future, po czym oddala się w siną dal i posuwa pierwszą
napotkaną żabę.

VIKING METAL:
Bohater przypływa okrętem wikingów z drużyną brodatych Germanów,
zabija smoka swoim potężnym toporem, zdziera zeń skórę i zjada go,
gwałci księżniczkę na śmierć, kradnie wszystko co do niej należało, i
na koniec podpala zamek.

AMBIENT:
Rycerz przyjeżdża, zsiada z konia i stoi bez ruchu, gapiąc się na
smoka. Zaintrygowany smok też stoi bez ruchu. Wkurzona brakiem rozwoju
wydarzeń księżniczka naparza ich po głowach wałkiem do pieczenia
ciasta, po czym oddala się szukając rycerza słuchającego punka.

DEATH METAL:
Bohater przybywa z lasu, cały oblepiony chrustem i igliwiem. Smok chce
go odstraszyć ryczeniem, na co rycerz sam zaczyna ryczeć, tak, że smok
wnet dostaje ze śmiechu ataku apopleksji i umiera w okrutnych
męczarniach. Bohater przelatuje księżniczkę, po czym zdziera z niej
skórę tarką do obierania warzyw.

REGGAE:
Bohater jest tak uwalony zielem, że zamiast do zamku trafia do
browaru. Tam pojedynkuje się z beczkami z piwem, myśląc, że to smoki,
aż w końcu przybywa G. W. Bush i wsadza go do Guantanamo za kontakty z
zaświatami.

BLACK METAL:
Bohater przybywa o północy dopiero co wstawszy z krypty (przez co
okrutnie śmierdzi), zabija smoka, nabija jego zwłoki na pal przed
zamkiem, upodla księżniczkę, odprawia rytuał wypicia jej krwi przed
zabiciem, następnie korzystając z kości smoka i księżniczki odprawia
czarną mszę ku czci Swarożyca i Dadźboga. Dadźbog przybywa na wezwanie
i zabija rycerza.

GORE METAL:
Przybywa bohater, zabija smoka i rozrzuca jego wnętrzności przed
zamkiem, gwałci i zabija księżniczkę. Następnie gwałci martwe ciało
raz jeszcze, rozcina jej brzuch i wyjada jej wnętrzności. Wtedy gwałci
padlinę kolejny raz, podpala zwłoki i dokonuje gwałtu po raz ostatni.

POEZJA ŚPIEWANA:
Przybywa bohater, spoziera na ogrom smoka i dochodzi do wniosku, że
nigdy nie zdoła go pokonać. Wpada w depresję i popełnia samobójstwo.
Smok zjada go oraz księżniczkę na deser. Tak kończy się ta smutna
historia.

PROG:
Przybywa bohater z gitarą i gra 26 minutowe solo. Smok sam się zabija
ze znudzenia, bohater dociera do sypialni księżniczki, gra kolejne
solo używając wszystkich technicznych zagrywek i pasaży dźwięków,
które opanował ostatnimi czasy w konserwatorium. Księżniczka ucieka,
rozglądając się za rycerzem preferującym heavy metal.

GLAM ROCK:
Zjawia się bohater, smok pada ze śmiechu na jego widok i pozwala mu
wejść do zamku. Bohater kradnie księżniczce kosmetyki i maluje cały
zamek na piękny, różowy kolor.

NAJBARDZIEJ ALTERNATYWNA ALTERNATYWA:
Bohater przybywa wierzchem na wiewiórce, zsiada z niej, skacze na
lewej nodze, gada coś bez sensu i macha jajkiem przyczepionym do
pomarańczowej sznurówki. Mainstreamowy smok obrzyguje go plastikiem,
na co rycerz rozwala go puszczając z kwadrofonicznego zestawu dzwięki
wiertarki nagrane od tyłu. Księżniczka nawet chciałaby pocałować
wybawcę, ale cóż począć, skoro ma on cztery pary oczu, szczęki, czułki
na głowie i cały jest jakiś taki zielony.

NU METAL:
Bohater przyjeżdża zajechaną Hondą Civic, pojedynkuje się ze smokiem,
ale ulega spaleniu po tym, jak zbyt niski krok w jego spodniach zapala
się od smoczych płomieni.

INDUSTRIAL:
Przybywa bohater w połyskującym płaszczu, wykonuje obsceniczne gesty
przed smokiem za co opuszcza krainę baśni w towarzystwie ochroniarzy.

GRIND METAL:
Zjawia się bohater, wykrzykuje coś zupełnie niezrozumiałego przez dwie
minuty i odchodzi.

HIP-HOP
Bohater przyjeżdża najlepiej odpicowaną bryką w całym NY, zalewa smoka
stekiem bluzgów i baterią automatycznych miotaczy graffiti klasy
dres-blok. Smok, ogłupiały idiotycznym, jednostajnym beatem serwowanym
przez rycerza zamienia się w toster. Bohater kradnie księżniczkę i
włącza ją do swojego 120-osobowego haremu.

TRASH METAL:
Bohater przybywa, z prędkością światła wpada do zamku i ratuje
księżniczkę, po czym gwałci ją w równie szybkim tempie (około 3
sekundy).

POLSKA ALTERNATYWA:
Garbaty rycerz po prostu zabija kulawego smoka i uwalnia brzydką
księżniczkę.

IN ABSENTIA PORCUPINE TREE:
Rycerz zabija smoka i uwalnia ksiezniczke, po czym okazuje sie ze
rycerz jest impotentem, ksiezniczka mezczyzna, a smok tylko tamtedy
przechodzil w drodze na piwo.

ROCK PSYCHODELICZNY:
Rycerz przybywa w kolorowej zbroi na glowie zamiast helmu ma wieniec z
kwiecia u boku dynda mu wielka faja wodna. Ani mysli walczyc ze
smokiem. wspolnie biora kwasa po czym gapia sie pare godzin przed siebie
kontemplujac przyrode. Ksiezniczka w tym czasie nago plasa po lace.

FLOWER KINGS I POCHODNE:
Rycerz nadjezdza w blyszczacej totalnie odpicowanej zbroi. Ma ogromny,
pelen runow i ozdob miecz. Po drodze jednak
zbacza z traktu przez co podroz zajmuje mu 10 razy wiecej
czasu niz powinna. Smok czekajac na niego zjada ksiezniczke.

ZESPOLY POKROJU CREED:
Rycerz jest maly i watly. Jedzie na osiolku. Zbroje zrobil sobie sam
jednak po drodze zaczela sie rozpadac ma wiec na sobie tylko gdzieniegdzie
kawalki blachy. Wyciaga osobiscie wykuty wielki miecz dwureczny po
czym upuszcza go. Pare razy probuje podniesc wytezajac sie ze
wszystkich sil. Nic z tego. Podbiega do smoka i z calej sily kopie
go w kostke. Smok patrzy na niego zdziwiony po czym odgryza mu noge.
Rycerz dostaje furii i skaczac na jednej nodze bije go rekami. Smok odgryza
mu
druga noge i obie rece. Bohater wykrawawia sie na smoka starajac sie
ugryzc go w palec. Smok zabiera zniesmaczona cala sytuacja ksiezniczke
i wspolnie zyja dlugo i szczesliwie.

MATH-ROCK
Rycerz przybywa w czarnej zbroi na pieknym, czarnym, rumaku. Spoglada
na smoka smutnymi, czarnymi, oczyma po czym milczac wbija mu miecz dokladnie
2,5 cm ponizej serca. (jak wiadomo jest to najwrazliwsze miejsce na
ciele smokow) Smok ginie. Rycerz kresli mieczem na piasku dwa okregi,
wbija miecz w ziemie, pada na kolana i zaczyna plakac. Ksiezniczka
podchodzi pytajac co sie dzieje. Rycerz odpowiada jej ze i tak nie
zrozumie.

FOLK klasyczny (tj. z lat 60)
Rycerz przyjeżdża starym chevroletem. Protestuje przeciw uwięzieniu
księżniczki, co oczywiście nie odnosi żadnego skutku, a następnie
- o ile lubi Joni Mitchell - wdaje się w egzystencjalne refleksje na
temat faktu owego uwięzienia, po czym odjeżdża pełen satysfakcji z
moralnego zwycięstwa.

TECHNO
Rycerz przybywa pojazdem kosmicznym i pokonuje smoka przy użyciu
joysticka. Niestety, sam okazuje się robotem. Księżniczka ucieka w
poszukiwaniu fana czegokolwiek innego.

MUZYKA ELEKTRONICZNA (old school a la JMJ, TD etc.)
Rycerz przylatuje pojazdem przypominającym "Enterprise", z głośnym
szumo-świstem zabija smoka przepiękną smugą lasera i odlatuje z
księżniczką w jasne, błękitne niebo, pomiędzy śnieżnobiałe obłoki.
Niestety, dręczą go wątpliwości, czy zabijając smoka nie naruszył
równowagi ekologicznej.

JAZZ TRADYCYJNY
Rycerz w czarnym garniturze, czarnym kapeluszu i białych butach
przyjeżdża czarną limuzyną i zabija smoka z pistoletu automatycznego
"tompson". Następnie palnikiem acetylenowym pruje sejf należacy do
smoka, by zabrać z niego kosztowności, po czym kupuje księżniczce
białe futro i zabiera ją do najelegantszego lokalu w całym Chicago.

MUZYKA ORIENTALNA
Rycerz siada w pozycji lotosu i medytuje, aż doznaje olśnienia, że
smok jest przecież złudzeniem! Następnie uprawia z księżniczką seks
tantryczny.

MUZYKA KLASYCZNA
Poważny rycerz z powagą wyciąga poważny miecz i poważnie zabija smoka.
Następnie z poczuciem oczywistej dla siebie wyższości nad fanami
czegokolwiek innego bierze z księżniczką ślub przy możliwie najmniej
znanej kompozycji możliwie najmniej znanego kompozytora.

GRUNGE
Rycerz w kraciastej flanelowej koszuli serwuje smokowi śmiertelną
dawkę heroiny, po czym wspólnie z księżniczką z wolna pogrąża się w
narkotycznym nałogu.

KLASYCZNY ROCK-AND-ROLL
Rycerz z fryzurą na Presley'a rozjeżdża smoka różowym cadillakiem i
zabiera księżniczkę do baru dla zmotoryzowanych na hot-dogi i
coca-colę.

PROG-METAL:
Rycerz nadjezdza po czym zaczyna paradowac w te i we w te przed smokiem.
Momentami zsiada z konia i biegnie obok niego. Co jakis czas staje na
siodle na jednej nodze i wykonuje kilka podskokow. Pare razy staje na
rekach i robi kilka salt. Smok patrzy na to wszystko nie bardzo wiedzac
jak sie zachowac. O ile wygibasy rycerza najpierw go zainteresowaly o
tyle po godzinie nie moze juz ukryc znudzenia. W koncu
rycerz decyduje sie zaatakowac i wtedy orientuje sie ze zapomnial zabrac miecza.

Erotyczny - Pon, 21.04.08, 11:01

Zebrał wódz indiański "Siedzący Pies" całe swoje plemię na naradę
wojenną:
- Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem?
- Taaaaak!
- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nukleranym?
- Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa!
Ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, wydrążyli ją w trudzie
i znoju, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali
go do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na
zewnątrz rakiety.
- Gdzie ją wystrzelimy?
- Na Erewań!
- A dlaczego na Erewań?
- Innych miast nie znamy...
Napisali na rakiecie "Na Erewań", zbili się w gromadę i podpalili lont.
Jak nie pier***! Prawdziwy Armageddon: dym, swąd, wszystkich rozrzuciło
w promieniu kilkunastu metrów...Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z
kurzu i mówi:
- Ja pier***! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Erewaniu?



Syn wrócił do domu z samymi dwójami na świadectwie.Ponieważ ojciec przez cały rok suszył mu głowę o oceny i czepiał się nauki, syn bał się jak diabli pokazać świadectwo. Ojciec jednak, zamiast rzucać gromy i lać paskiem, zaprosił syna na fotel. Syn usiadł niepewnie. Ojciec wyjął papierosy:
- Zapal synu...
- Tata, no co ty, ja nie palę...
- Pal, synu!
Zapalili. Po chwili ojciec otworzył barek i wyjął szkocką.
- Napij się, synu...
- Tata, daj spokój, ja nie pije...
- Pij, jak ojciec daje!
Napili się. Ojciec wyjął zza tapczanu Playboya.
- Masz, oglądaj...
- No nie, tata, nie wygłupiaj się...
- Oglądaj!!!
Siedzą, popijają, czas płynie leniwie. Syn już całkiem się wyluzował, sięgnął sam po papieroska, lekko szumi mu w głowie. Przerzuca kartki Playboya, zaciąga się z widoczną przyjemnością i wreszcie rzuca od niechcenia znad kolejnej rozkładówki:
- Kurna... tata... i kto to wszystko dupczy? No kto to wszystko dupczy?!
- Prymusi, synu, prymusi...


Sposoby na ptasią grypę:

1. Nie chodzić spać z kurami.
2. Nie siadać na jajach.
3. Nie rzucać pawiem.
4. Nie wycinać orła w progu.
5. Uważać na wylatujące gile.
6. Nie pić na sępa.
7. Nie bawić się ptaszkiem.

Sulej - Czw, 24.04.08, 17:17

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz też baba.


:sesese :sesese :sesese :sesese :sesese :sesese :sesese

i jeszcze coś na deser ;)

Wchodzi facet do windy..... a tam schody :sesese

mietek - Nie, 27.04.08, 16:31

Cytat:
Witam. Pytanie brzmi czy jest pan zainteresowany napisaniem programu w VBA wykorzystujacego excela oraz bazy danych sluzący do zliczania kilometrow przez kierowcow? mam taka prace do wykonania na obrone dyploma stąd moje pytanie

Dreamer_ - Czw, 01.05.08, 15:17

stare, ale chyba nie było:

Firma informatyczna zatrudniła 4 kanibali.

- OK chłopaki jako informatycy będziecie zarabiać kupę forsy, możecie jeść w naszej kantynie ale kolegów macie zostawić w spokoju. OK?
- OK.
Po czterech tygodniach chłopaki lądują u prezesa na dywaniku...
- Chłopaki pracujecie super, jesteśmy bardzo zadowoleni ale jest jeden problem... Brakuje nam sprzątaczki. Znikła bez śladu! Nie zjadł jej ktoś z was przypadkiem?
Kanibale:
- My? Ależ skąd! Sprzątaczka? Nic nie wiemy!
- OK. OK.
Chłopcy wyszli z gabinetu... Szef kanibali:
- Chłopaki! Teraz szczerze: Kto zjadł sprzątaczkę?
Zgłasza się cichy, mały kolo:
- Ja, szefie, zjadłem...
Na to szef:
- Imbecylu!!! Pracujemy tu 4 tygodnie, zarabiamy kupę forsy, jemy sobie spokojnie szefów projektów, szefów wdrożeń, szefów supportu, tak żeby nikt się nie zorientował a Ty, idioto, musiałeś zjeść sprzątaczkę?!

Zuraw - Nie, 04.05.08, 10:16

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota ( jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej).
Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m in wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej. Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc.
W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach. Mikołaj zaczął sprawdzać checklistę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.

//
edit: dodam tylko, że podczas nauki latania samolotami wielosilnikowymi, prawie wyłącznie lata się na jednym silniku

roolin - Sro, 07.05.08, 10:23

Na serio ale śmiesznie:

supergigant.blox.pl o tenisie stołowym napisał(a):
Bedzie ciężko. Pierwszą szansę Natalia przegrała miesiąc temu w Nantes. Przegrała w ćwierćfinale, z Hiszpanką Zhu Fang. Ale nawet gdyby wygrała, to w kolejnej rundzie czekała na nią piekielnie mocna Francuzka Xian Yi Fang. Polki odniosły jednak w Nates połowiczny sukces - awans wywalczyła nasza rodaczka Xu Jie, dołączając do zakwalifikowanej wcześniej Polki Li Qian.

Z zawodów w Nantes do igrzysk zakwalifikowały się również m.in.: Holenderka Lie Jie, Austriaczka Li Qiangbing, wspomniana Hiszpanka Zhu Fang oraz Włoszka Wenling Tan.

Będziemy trzymali kciuki za Natalię ale miejsca są tylko dwa a do boju stają m.in. Australijka Miao Miao, Kanadyjka Chris Xu oraz kolejna znakomita Hiszpanka - Yanfei Shen.

maver - Czw, 15.05.08, 19:25

Młoda dziewczyna załatwia wizę w konsulacie. Urzędnik wypełniając formularz pyta:
- Kolor włosów?
- Rudy.
- Płeć?
- No, też ruda.

fala - Pon, 02.06.08, 19:23

Szukałem czegoś na necie o piciu wody i trafiłem przypadkiem na jakieś forum, kulturystów chyba. A tam taki oto post:
sfd napisał(a):
ok a teraz posłuchajcie experta od wody czyli mnie: po pierwsze jesli pijesz duzo wody to upewnij sie ze jest to woda wysoko lub sredno zmineralizowana , jesli jest np tak jak zywiec zdroj nisko zmineralizowana to koniecznie dosyp do butelki szczypte soli bo inaczej twoje cisnienie za bardzo spadnie i mozesz nawet umrzec w upal. po drugie ja pije 2 litry wody tuz przed posilkiem aby rozrzedzic kwasy[ mam nadkwasote i wrzody], pije ok 4-5 litra dziennie zywca [ nie piwo], sikam jak strazak ale oczyszczam w ten sposob cialo z toksyn, biore tez zimne prysznice by miec ładna i nawilzona skore.picie samej wody nawet w duzych ilosciach spowoduje niestety ze bedziecie wygladac jak g.., aldosteron skoczy az do nieba.ok musze do toalety cdn...


http://www.sfd.pl/Woda_po.....-t158316.html

DX - Wto, 03.06.08, 23:20

Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze trzy na początek.
A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
Po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Kaziu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka, wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali.
Rano chłop wstaje, patrzy - leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto...
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cśśś, weź spier*alaj, sępy mi wypłoszysz...

Marta - Pią, 01.08.08, 11:56

Rozmawia dwóch Niemców:
- To prawda, co ludzie mówią, że masz strasznie brzydką żonę?
- Jakby ci to powiedzieć. Chirurg plastyczny powiedział, że taniej będzie ogon przyszyć.

sasik - Nie, 03.08.08, 1:28

Komentarz z wykopu pod czyimś zdjęciem ze ślubu:
Killbill napisał(a):
A ja sobie wrzucę fotę, jak mnie chowają , a potem w testamencie każe rodzinie i znajomym, żeby mnie "wykopali na główną"

Ilona - Pią, 12.09.08, 8:56

Trzech Polaków zbierało całe życie na wyjazd do Kenii. Jedli chleb, pili wodę, byleby jak najszybciej uzbierać na upragniony wyjazd. W końcu się udało, koledzy wyjechali.
Są już w Kenii 2 tygodnie, nadchodzi wieczór, wracają z sawanny i w końcu jeden mówi:
-Jesteśmy już tu 2 tygodnie, lwy widzieliśmy, do antylop strzelaliśmy, to może byśmy się wódki napili...?
Drugi całkiem ochoczo mówi:
-Jestem za
Na to trzeci zdenerwowany krzyczy:
-To ja całe życie zbieram, żyję jak żebrak, żebyście tu przyjechali wódkę pić? Nienawidzę Was, nie chcę Was znać
-No cóż, Twoja strata - powiedziało 2 amatorów wystrzałowych trunków, poszli do sklepu po wódkę, upili się i zasnęli.
Budzą się rano, rozglądają się w namiocie, a ich kompana nie ma. Wychodzi jeden przed namiot lekko chwiejnym krokiem, patrzy, a przed namiotem leży krokodyl. 2 metry długości, wielki, rozchylona paszcza, z której wystaje głowa i kawałek ręki tego trzeciego. Lekko podpity patrzy na to i woła kolegę z namiotu:
-Teeee... zzzzobacz... Na wódeczkę to sępił, a śpiworek to LaCoste'a...

Railman - Pon, 13.10.08, 18:28

za joemonsterem:

Cytat:

Czy warto oszczędzać na emeryturę?

Przed podjęciem decyzji o wyborze filaru zacząłem sobie liczyć moją emeryturę.

Według ZUS zarabiając 1 000 PLN netto otrzymam 550 PLN emerytury. Pytanie czy warto oszczędzać na emeryturę? Oczywiście warto nawet nie oszczędzać - policzmy.

Z każdego zarobionego tysiąca płacę 700 PLN składki. Gdybym te pieniądze odłożył to fajnie, ale gdybym je przepił, czyli wydał na piwo (Żywiec po 2,49) to po wypiciu zostałoby mi 281 butelek.

Po 40 latach pracy miałbym w piwnicy...

...134 880 butelek. Według danych statystycznych na emeryturze pożyję ze 4 lata - czyli mam 2 810 butelek miesięcznie.

Zakładając cenę skupu 20 groszy - mam dla siebie 562 PLN, nawet więcej niż w ZUS

nirvanka - Wto, 14.10.08, 12:42

Podczas poszukiwania trutek na mrówki faraonki na różnych forach zobaczyłam, że niektórzy mają z nimi naprawdę niecodzienne problemy:
Cytat:
Może wiecie co zrobić z mrówkami które zagnieździły się w skanerze?

Neithan - Sro, 22.10.08, 19:21

Z cyklu byłem widziałem, ale nie miałem aparatu:

Dziś na parkingu dookoła placu solnego w stojącym Matizie zauważyłem kartkę:
"To nie jest mój samochód. Przegrałem zakład i muszę jeździć autem dziadka."

MoD - Sro, 22.10.08, 21:12

Rozmawiają dwaj bankierzy inwestycyjni:
- Jak spałeś?
- Jak niemowlę.
- Żartujesz?
- Nie, całą noc płakałem i dwa razy się zesrałem.

czakey - Czw, 23.10.08, 12:56

Jest na mym kompie lokomotywa.
Nie. Nie żelazna, lecz też prawdziwa:
"eDonkey" - jej ksywa.
Stoi i sapie. Dyszy i dmucha.
Z nozdrzy ikonki zajadłość bucha.
Transfery na niej pozapuszczali,
Pliki ogromne będą ściągali,
I wiele mega w każdziutkim pliku,
W jednym aviku, film z fiku-miku,
W drugim mp3, w trzecim instalki,
które się nie chcą ściągnąć bez walki,
Dokumentacja - ooooo... jaka wielka,
sto pdf-ów do asemblerka,
w siódmym drivery do nowej karty,
w ósmym też software zachodu warty,
dziewiąty pełen przeróżnych skanów,
w dziesiątym filmik z dużego ekranu,
A tych downloadów jest ze czterdzieści,
sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści...
Choćby odpalić tysiąc ftp-ów,
i każdy zrobił tysiąc reget-ów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
to nic nie ściągną - taki to ciężar.
Nagle - gwizd!
Diody - błysk!
Connect - buch!
Wątki - w ruch!
Najpierw -- powoli -- jak żółw -- ociężale,
zaczyna -- sockety -- otwierać -- ospale,
Szarpnęła za pliki i ciągnie z mozołem,
Progressbar zamrugał zielonym kolorem,
I transfer przyspiesza, i gna coraz prędzej,
Sto ramek po łączach ze świata już pędzi,
A dokąd ? A dokąd ? A dokąd ? Na wprost !
Po kablu, po kablu, gdzie stoi mój host,
Przez switcha, przez router, przez gateway, przez LAN,
I spieszy się, spieszy, bo tak każe plan,
Wciąż dioda na switchu migoce i mruga,
I błyskać tak będzie jak cała noc długa,
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
a kto to to, kto to to, co to tak ssa ?
Że karta sieciowa już ledwie oddycha,
I pasmo sąsiadom kompletnie zapycha,
To bity ze świata łączami do plików,
A pliki powoli pęcznieją od bitów,
I gnają, i pchają, transmisja się toczy,
Overnet te bity wciąż tłoczy i tłoczy,
I będzie wciąż tłoczyć, nie powie że dość,
A wszystko wrednemu billowi na złość.

orcus - Nie, 26.10.08, 17:48

Co prawda z dzisiejszego JM ale tak mi się spodobało, że muszę wrzucić:

Godzina 4:00, podchodzi klient do baru, dobrze wcięty:
- Szzzepraszam... Kartą da się płacić?
- Od 30 złotych.
- Ok.
Więc zamówił, tak żeby przekroczyć te 30pln. Sporo nawet przekroczył, bo było tam z 5x Whisky, parę lufek, jakieś piwa etc. Nalałem, skasowałem gościa, on bierze kilka ze stojących przed nim szklanek i odchodzi.
Nagle zatrzymuje się wpół kroku i wraca do baru z tekstem:
- Sorry stary... Nie wiesz z kim ja właściwie piłem?

Ozzy - Pią, 31.10.08, 11:09

Był sobie pewien facet, poniewierany przez wszystkich - żona mu wszystko kazała robić w domu, sprzątać, gotować itp. Dzieci go miały za byle co, szef pomijał w premiach i delegacjach, koledzy go unikali. Kiedyś tak szedł biedaczysko ulicą wieczorem z pracy i zobaczył małą żabkę, tak z bezsilnej
złości chciał ja kopnąć. Ale w ostatniej chwili zostawił tę żabkę - czemu ma mieć tak jak ja - pomyślał. Na to żabka:
- Dziękuję Ci dobry człowieku.
- Nie ma sprawy żabko - facet się trochę zdziwił.
- Za to że mnie nie uszkodziłeś zmienię twoje życie, bo widzę smutek w twoich oczach.
- A co ty tam żabko możesz zmienić.
- Idź do domu a zobaczysz.
No i facet poszedł. Wchodzi do domu, a tam żona czeka z kolacyjką, z piwkiem, gazetka sportowa. Dzieci mu nadskakują z ocenami ze szkoły, chwalą
się osiągnięciami, przytulają się do tatusia. No super po prostu. Następnego dnia idzie facet do pracy, a tu kierownik go wzywa na dywanik, wręcza mu zalegle premie, awanse, delegacje zagraniczne, wychodzi od kierownika, a tu koledzy go wołają na piwko, na dziwki. Wniebowzięty facet wraca do domu ta samą drogą, widzi żabka siedzi, mówi do niej:
- Żabko, co mogę zrobić dla ciebie w zamian za zmianę mojego życia.
- No jest taka jedna rzecz, chciałabym się z tobą kochać.
- No spoko tylko ty jesteś taka mała, mogę cię uszkodzić.
- Ale wiesz, ja potrafię czarować, więc mogę się zmienić w kobietę.
- No spoko, jak tak to zmień się i będziemy się kochać.
- Ale zużyłam moją moc na zaklęcia dla ciebie, teraz mogę się zmienić tylko w 12-letnia dziewczynkę.
- No dobra, zmieniaj się.
Żabka się zmieniła, zrobili swoje, facet się ubiera....
.
I TAK TO BYŁO, PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU, A NIE JAK MÓWI TA GÓWNIARA!!!

MoD - Pią, 31.10.08, 20:05

Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu. Zauważył grabarza,
zajętego swoją pracą i postanowił go dla żartu przestraszyć.
Podszedł do niego od tylu i wrzasnął :"BUUUUAAA"!!!
Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
Kiedy wychodzi poza teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada
na ziemię nieprzytomny.
Pochyla się nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
"Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie wychodzimyyyy!"

MoD - Nie, 02.11.08, 15:00

Nowo przyjęty do służby policjant przez pomyłkę w księgowości nie dostawał pensji przez 4 miesiące. Po odkryciu pomyłki przełożony wzywa policjanta na rozmowę.

- Heniu od 4 miesięcy nie dostajesz pensji. Czemu nic nie mówiłeś?
- Myślałem, że jak dostałem broń służbową to mam sobie już jakoś radzić...

czakey - Wto, 04.11.08, 13:44

kobieta dzwoni rano do swojego szefa i mówi, że nie przyjdzie do pracy bo jest chora.

- a co pani jest? - pyta szef
- mam jaskrę analną...
- że co!? a czym to się objawia?
- po prostu, nie widzę dziś możliwości przyniesienia swojej dupy do pracy.


---

[22:42:01] <shasta> 22:41:29 ::: gorion (niedostępny: ./kodzik whitehouse.gov)
[22:42:02] <shasta> ;-)
[...]
[23:00:29] <Poncki> No to było sobie zniesienie wiz... ;-)
[23:00:53] <jezik> Cos się stało tym razem?
[23:03:33] <aniou> Dopiero się stanie, jak Gorion przemaluje wspomniany budynek na czarno...
[23:04:18] <Poncki> Z NATo nas przez niego wyrzucą ;-)
[23:06:03] <jezik> 8-]
[23:06:22] <shasta> i co, podmieni główną stronę i wstawi tam "był biały dom, teraz jest już tylko czarny barak"? ;-)
[23:06:43] <jezik> lol
[23:08:02] <lurtz> hehe
[23:08:29] <waszi> shasta: http://i12.photobucket.co...jive/Sauron.jpg
[23:08:48] <waszi> shasta: czarny władca :)

Erotyczny - Pią, 21.11.08, 15:56

Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy.
Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.

Wtorek.
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli
zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.

Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i
pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów.
Wypuściliśmy, a co tam.

Czwartek
Pasażerowie wrocili z zapasami wodki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą
połowę pasażerów i pilotów.

Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę
znajomych. Impreza do rana.

Sobota
Do samolotu wpadł specnaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku.

Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest milicja, są
desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.

Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie zgadza.
Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.

Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.

MoD - Sob, 22.11.08, 2:27

11 chorób z jakimi możesz pomylić miłość:

1. Drżenie serca, kiedy myślisz o niej/nim.
Dla ciebie to: Miłość
Dla lekarza: Tachycardia z prawdopodobieństwem arytmii serca (atak serca)

2. Niekończące się drżenie rąk, nóg i innych części ciała.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Parkinson

3. Stały uśmiech na twarzy.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Porażenie nerwów twarzoczaszki.

4. Problemy z koncentracją, brak możliwości skupienia, zapominanie o drobiazgach.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: wczesne objawy Alzheimera

5. Częste lub stałe podniecenie seksualne.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Nimfomania

6. Miękkie kolana i utrata energii, kiedy widzisz jego/ją.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Początki sklerozy

7. Niemożność przestania myślenia o nim/niej.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Nerwica natręctw

8. Czerwienienie się na twarzy, szyi i innych częściach ciała.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: leukemia

9. Bezsenność.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Depresja

10. Poczucie, że czujesz jej/jego zapach nawet kiedy jej/jego nie ma w pobliżu.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: Schizofrenia

11. Nie możesz usiedzieć na miejscu.
Dla Ciebie: Miłość
Dla lekarza: hemoroidy

Erotyczny - Sro, 26.11.08, 14:19

Autentyczny tekst rozesłany przez kierownika w jednej z dużych
polskich firm, gdzie pracuje masa normalnych chłopów, co sobie
lubią
poszaleć...

DrodzyKoledzy!
W związku z bardzo bliskim już szkoleniem w Rowach, czuję się w
obowiązku podjąć kolejny raz tę syzyfową pracę i zaapelować do Waszego
człowieczeństwa,resztek instynktu samozachowawczego i sumienia
(trudny wyraz,zjawisko sumienia nie jest wśród Was powszechne,
wiem).
Jak wiecie szkolenie jest przeznaczone dla pracowników działów
sprzedaży ze wszystkich spółek grupy A*****R.

Znaczy to, że oprócz nas będą tam również normalni ludzie. Dlatego
proszę o przestrzeganie paru zasad, które pozwolą nam przebrnąć jakoś przez
ten
kolejny,ciężki życiowy egzamin:

-nie awanturujemy się zaraz po przyjeździe o warunki zakwaterowania
czy miejsce przy stole. Delikatnie zwracamy uwagę osobom odpowiedzialnym za zaistniałą sytuację i grzecznie proponujemy
zmianę.

-nie upijamy się do nieprzytomności.

-nie wolno w żadnym wypadku publicznie bić lub lżyć Jarka W.

-nie przewracamy stołów, krzeseł i ław.

-nie zasypiamy na krześle, ławce, fotelu ani na stole w trakcie
trwania szkolenia czy integracji. Zakaz te dotyczy również pleneru.
Pilnujemy sie nawzajem i jak kogoś ogarnie słabość grzecznie,
spokojnie i dyskretnie ewakuujemy kolegę na z góry upatrzone
pozycje.

-nie używamy cały czas wyrazów wulgarnych

-nie bijemy sie między sobą, a ewentualne kłótnie należy
przeprowadzać cicho i nie wołać nikogo na arbitra.

-nie ryczymy jak dzikie zwierzęta.

-nie wycieramy podłogi kolegami z pracy ani ze spółek.

-nie opowiadamy nikomu głupot i nie zanudzamy opowieściami o
naszych
pijackich bądź seksualnych osiągnięciach.

-z Zarządem rozmawiamy TYLKO na trzeźwo!!! Staramy się podczas
rozmowy nie opowiadać głupot o naszych niesłychanych możliwościach,
umiejętnościach i osiągnięciach-przyszłych jak i minionych. W żadnym wypadku nie
roztaczamy przed Zarządem wizji pojemności rynku w poszczególnych grupach asortymentowych. Podczas rozmowy nie należy trzymać rąk w
kieszeniach,palić i wydmuchiwać dymu prosto w twarz rozmówcy, ani
drapaćsię po genitaliach (ani swoich ani cudzych). Nie należy
również
obejmować rozmówcy ramieniem.
Pamiętamy,że Członek Zarządu naszej firmy nie jest "luźnym
spoko ziomem".

- w żadnym wypadku nie kiwamy ręką na Członka Zarządu Naszej Firmy.

-nie zmieniamy, klnąc na czym świat stoi, regulaminu gier i
konkursów przygotowanych dla nas przez pracowników firmy szkolącej.

-nie gwiżdżemy na obsługę, nie domagamy się gromkim głosem wódy,
żarcia czy usługi seksualnej.

-nie wolno uniemożliwiać wejścia/ wyjścia z zajmowanego wspólnie z
kolegami domku/ pokojupoprzez odbywanie tam długotrwałego stosunku
płciowego.

-nie wolno oddawać moczu do umywalek ani pojemników na śmieci.
Można
to uczynić do klozetulub pisuaru.

- przed pytaniem "czy jest tu coś do wypier..nia?", przed
wykonaniem
"tąpnięcia wBytomiu" bądź "pionizacji"
sprawdzamy, czy jesteśmy we
właściwym domku/pokoju.Nie wyłamujemy drzwi wejściowych do w/w
obiektów "bo tam na pewno się schował!"

-szkody powstałe podczas kretyńskich, pijackich wybryków będą
pokrywane z Waszego uposażenia, bez dyskusji.

- będąc pod silnym wpływem alkoholu nie przechadzamy się środkiem
ośrodka wczasowego i nie informujemy całego otoczenia, że jest
luźno.

-chcąc odbić partnerkę w tańcu ( o ile dojdzie do zabawy tanecznej)
nie przypalamy nikogo papierosem ani nie odpychamy jak chłopca.

- to nieprawda, że wszystkie kobiety, które będą na szkoleniu mają
ochotę pobzykać się z Wami,nie należy również wygłaszać komentarzy
w
stylu: "ku..a!Tą to bymje..ł..."

-zabraniam łażenia i robienia setek zdjęć w trakcie szkolenia i
integracji.
W szczególności zakazten dotyczy Sebastiana. Jemu nie wolno dotykać
aparatu w ogóle!!!

-nie odbywamy długotrwałych i głośnych stosunków płciowych w
pomieszczeniu, w którym przebywają jeszcze inne, postronne osoby,
które
pragną odpocząć.

-nie obrażamy się wzajemnie i nie snujemy głupawych opowieści o
rezultatach nieudanycheksperymentów niemieckich na ludności
polskiej.

- przed rozpoczęciem darcia mordy z treścią, która ma zachęcić
napotkaną kobietę do natychmiastowego odbycia stosunku płciowego
należy się rozejrzeć i oszacować audytorium. Naprawdę nie wszyscy
mają ochotę tego słuchać.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyżej podjęte sprawy nie
wyczerpują bardzo szerokiego wachlarza Waszych możliwości. Jednakże jeżeli narobicie sobie i mnie wstydu, i zaprezentujemy się w obliczu koleżanek i
kolegów z grupy A*****R, nie jako zgrany kolektyw sympatycznych ludzi, lecz jako banda wyzutych z resztek człowieczeństwa, zezwierzęconych skurwy..ów i pijaków to długo nie będzie żadnego wyjazdowego
szkolenia!

bushik - Pią, 05.12.08, 16:41

W sumie nie wiedziałem gdzie to dać.
Ale to mój idol będzie:
http://miasta.gazeta.pl/o...ow_studiow.html

Erotyczny - Pią, 12.12.08, 12:15

Lublin. Skręcając w Al. Racławickie z ulicy Lipowej jadący
Wartburgiem Jerzy Kołodziej na środku skrzyżowania na skutek awarii
sprzęgła zatrzymał się i został staranowany przez wyjeżdżającego z
Krak. Przedmieścia Toyotą Camry Leona Wizgę. Jak to zwykle w takich
wypadkach odbyła się ostra pyskówka. Została wezwana policja, która
po krótkich wyjaśnieniach ukarała obu kierujących mandatami po 500
zł za blokowanie pasów ruchu i kazała rozjechać się do domów.
Wkurwiony jak nieszczęście Jurek Kołodziej wszedł do pustego
mieszkania rzucił w kąt teczkę i zasiadł do komputera.
Zalogował się na forum dyskusyjnym i napisał:
---------------------------------
/// Zły jestem jak nieszczęście. Jakiś chuj wjechał dzisiaj we
mnie w centrum miasta. Takie kutasy, które nauczyły się jeździć na
gównowozach teraz poprzysiadały się na rzęchy sprowadzane z zachodu
i jeżdżą jak palanty bez głowy. A jeszcze durne, jebane menty walą
bez sprawdzenia winy 500 zł
J. Kołodziej


---------------------------------


A oto część dalsza dyskusji na forum :


-----------------------------------------------------------------


/// Kogo nazywasz kutasem ty kutasie ? Że niby jakiś chuj w
ciebie wjechał ? Masz szczęście, że się bardziej nie rozkraczyłeś bo
wtedy bym w ciebie wjechał aż poszłyby ci bulki dupą. Ale fakt menty
jebane nawet nie chciały gadać.
Leoś Automobilista


-----------------------------------------------------------------


/// Mam zapisane wasze numery gówniarze. Ja wam dam mentów
jebanych.
Aspirant Ważyński


-----------------------------------------------------------------


/// Ważyński ty chamie to skasowałeś dzisiaj 1000 zł i nie
chcesz mnie zabrać na dyskotekę bo niby nie masz kasy? To ja
odchodzę do Wieśka Kowalika. Spadaj.
Kasia Woszczanek


-----------------------------------------------------------------


/// Kaśka to ty się z psami prowadzasz ? Jak cię spotkam to cię
kurwo zabiję Józek Wideński


-----------------------------------------------------------------


/// O pan Wideński w sieci. Dzisiaj przychodzę do pana po
zaległy czynsz za dwa ostatnie miesiące i niech pan nie próbuje
udawać, że pan nie wiedział. Właściciel kamienicy Albert Urban.


-----------------------------------------------------------------


/// Albercik??? Co u ciebie? To ja Maksym - Długi. Razem byliśmy
na kursie podatniczym w ZDZ sześć lat temu pamiętasz? Musimy się
spotkać Maksym Kołodka


-----------------------------------------------------------------


/// Maksym, kochany to ja Lusia z tego kursu w ZDZ. Cały czas
myślę o tobie. Wiesz mamy wspólne dziecko. To po tym naszym
wyjeździe do Firleja na wieczorek zapoznawczy. Jestem teraz u mamy w
Świdniku, musisz do mnie zadzwonić. Mój telefon to 123 123 123
Zadzwoń.
Lusia K.


-----------------------------------------------------------------


/// Lusia K? Telefon 123 123 123? Luśka ty kurwo, jak wrócisz do
domu to ci łeb urżnę. A na drugi raz patrz w czyj post włazisz,
dziwko. Twój mąż.
Jerzy Kołodziej

Neithan - Sob, 20.12.08, 14:22

Fakt przeszedł sam siebie
lmmilewski - Czw, 08.01.09, 13:19

Parę faktów, które przed chwilą usłyszałem. Mam nadzieję, że nie było ;-)


1. Jedna ludzka komórka zawiera 75 MB informacji genetycznych
2. Dlatego jeden plemnik 37,5 MB
3. W jednym ml spermy jest 100 milionów plemników
4. Przy ejakulacji trwającej średnio 5 sekund uwolni się 2,25 ml spermy
5. Z wyliczeń otrzymamy, że przepustowość danych męskiego penisa wynosi (37,5 MB x 100 MB x 2,25)/5 = 1687,5 Terabajtów na sekundę
6. W wyniku tego wiemy, że żeńskie jajeczko jest zdolne wytrzymywać ataki DDoS o objętości więcej niż 1,5 Petabajtów na sekundę a przy tym przepuści tylko jeden pakiet danych. Tym samym jest to najlepszy hardware'owy firewall na świecie!
7. Jedna wada... Ten jeden jedyny pakiet, który system przepuści, zawiesi cały system na 9 miesięcy.

maquina - Czw, 08.01.09, 23:12

25 powodów aby umówić się z informatykiem
Kot - Nie, 11.01.09, 13:59

Znajomy wrócił do domu z uczelni i do matki mówi że przerabiają teraz matematykę dyskretną. Kilka godzin później uprzedza ona ojca by nie rozmawiał z młodym.
- Dlaczego?
- Bo mają teraz matematykę intymną...

I jeszcze jedno, głupie ale mnie rozbawiło:
"Pijane dziewczyny łatwiej doprowadzić do orgazmu niż do domu..."
Kumpel się śmieje, a koleżanka do niego:
- A Ty co się śmiejesz? Próbowałeś?
- A Ty co? Nie pamiętasz?

aerjotl - Pon, 12.01.09, 21:44

może tym razem pozytywnie rozpatrzą reklamację :)


Wrocław, 12.01.2009

Xxxxxxxxxx Xxxxx
Xxxxx

Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Salon Sieci Era we Wrocławiu
ul. Szewska 6/7, Wrocław



Zwracam się do Państwa z uprzejmą prośbą o ponowne rozpatrzenie mojej reklamacji dotyczącej telefonu marki Sony Ericsson W580i o numerze seryjnym IMEI 35297302-XXXXXXXX.

Problemy z telefonem – krótki czas czuwania – pojawiły się tuż po jego zakupie, jednak po oddaniu go do serwisu, podczas testów wykonanych przez firmę W-Support.pl (raport nr 650800XXXXX) nie stwierdzono żadnej usterki. Wg otrzymanego raportu testy przeprowadzano przez 00:00:02:07 (słownie: dwie minuty, siedem sekund). Przeprowadziłem na własną rękę testy telefonu tradycyjną metodą i poniżej przedstawiam wyniki które otrzymałem. Pierwsza kolumna oznacza kiedy telefon był odłączony od ładowarki, druga – kiedy nastąpiło całkowite rozładowanie baterii, trzecia – czas działania, oraz czwarta – czas połączeń wykonanych w tym czasie (wartości przybliżone).

Kod:
odłączenie           rozładowany    czas działania  czas poł.
12.12.2008 03:00     13.12.2008 23:00    44:00:00      13:00
14.12.2008 7:00      16.12.2008 16.00    57:00:00      18:00
17.12.2008 7:00      19.12.2008 9:30     50:30:00      29.00
08.01.2009 10:00     10.01.2009 16:30    54:30:00      12:00

Producent deklaruje, że czas czuwania tego telefonu wynosi 370 godzin, natomiast czas rozmów 540 minut (źródło: Sonyericsson.com). Wykonałem proste obliczenia* aby porównać otrzymane wyniki. Według moich obliczeń jakość baterii wahała się w granicach 13-18% wartości deklarowanej przez producenta. Być może metoda ta nie jest idealna, jednak moim zdaniem dość obiektywnie oddaje faktyczny stan urządzenia.

* użyty wzór: Jakość = 370 h / czas czuwania h + 540 min / czas rozmów min



W związku z powyższym proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej reklamacji i skuteczne usunięcie usterki, najprawdopodobniej związanej z wadliwą baterią zamontowaną w telefonie.


Z wyrazami szacunku
………………………………



.

Hegi - Wto, 13.01.09, 10:52

Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop?
Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą…

Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki.

Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji – mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo…

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:
„Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje…”
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
„Zamknij się, umieraj jak mężczyzna”

Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje…
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.

Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w każdy poniedziałek…
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne…

Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej…

Wieża: Macie dość paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieża: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.

Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował…

DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd „Guadeloupe” na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

Nowy Jork. Awaria zasilania. Brak energii elektrycznej. Noc. Światła lotniskowe nie świecą się. Nad Nowym Jorkiem krążą samoloty, które nie mogą wylądować. Pilot: Mam na pokładzie dwie tony truskawek! Co mam zrobić?!
Wieża: Zjeść!!

Hegi - Wto, 13.01.09, 13:07

MOAR! :D
Mechanicy kontra piloci
Po każdym locie, piloci linii lotniczych są zobowiązani do wypełnienia kwestionariusza nt. problemów technicznych, napotkanych podczas lotu.
Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników są wpisywane w dolnej części kwestionariusza, by umożliwić pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdził, ze załogi naziemne i mechanicy są pozbawieni poczucia humoru. Poniżej zamieszczono kilka aktualnych przykładów podanych
przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników.
Przy okazji warto zauważyć, ze QUANTAS jest jedyna z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miała poważnego wypadku...

P = problem zgłoszony przez pilota
O = Odpowiedz mechaników


P: Lewa wewnętrzna opona podwozia głównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewa wewnętrzna opona podwozia głównego.

P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie układ automatycznego ładowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano układu automatycznego lądowania.

P: Cos się obluzowało w kokpicie.
O: Cos umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono żywe.

P: Autopilot w trybie 'utrzymaj wysokość' obniża lot 200 stop/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: Ślady przecieków na prawym podwoziu głównym.
O: Ślady zatarto.

P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obniżono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujące powodują unieruchamianie dzwigni przepustnic.
O: Właśnie po to są.

P: Układ IFF nie działa.
O: Układ IFF zawsze nie działa kiedy jest wyłączony.

P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.

P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówił.

Z (załoga): Po wyłączeniu silnika słychać jęczący odgłos.
TON (techniczna obsługa naziemna): Usunięto pilota z samolotu.

Z: Zegar pilota nie działa.
TON: Nakręcono zegar.

Z: Igła ADF nr 2 szaleje.
TON: Złapano i uspokojono igłę ADF nr 2.

Z: Samolot się wznosi jak zmęczony.
TON: Samolot wypoczął przez noc. Testy naziemne OK.

Z: 3 karaluchy w kuchni.
TON: 1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekł.

Paczesiowa - Wto, 13.01.09, 16:39

jak ktos nie czyta jm:

Siedzi dwóch nieźle podpitych facetów w barze. Nagle jeden pyta:
- Stefan, ruchałeś kiedyś pedała?
- No, bezpośrednio to nie.
- Jak to?
- Ruchałem kolesia, który ruchał pedała...

plus kacik 15 will get you 20:

- Ania ma lat 16, a Asia ma lat 14. Ile lat różnicy jest między nimi?
- Dziesięć do dwunastu, jeśli złapią Cię z Asią.

Kot - Sro, 14.01.09, 12:09

Nie znałem, a spodobało mi sie strasznie ;0.

Czym sie różni Murzyn od opony?
Jak na opone założysz łańcuch to nie zaczyna rapować

sasik - Sro, 21.01.09, 14:58

Fantazja ludzka nie zna granic
Kot - Czw, 22.01.09, 20:56

kfiatki z AGH

Legenda o dr Szulcu:
W wersji AGH był to jakiś mityczny prof. Szulc od matematyki - specjalista od całek wszelakich.Profesor ów mając dość niedouczonego delikwenta powiedział mu:
- Ja panu dam do domu całkę do rozwiązania, jak pan przyniesie rozwiązaną to pan zaliczył.
Student poleciał od razu z całką do swojej matematyczki z LO, ale ta tylko spuściła szczękę na dół i wysłała go do jakiegoś prof. z Polibudy. Ten spuścił szczękę na dół, ale dał mu kontakt do jakiegoś stowarzyszenia matematyków którzy się w tego typu zadaniach lubowali. Ze stowarzyszenia przyszła odpowiedź: "Tego rodzaju całki rozwiązuje prof. Szulc z AGH"

Matematyka - wykład, prof B.:
- Tam u góry nie słyszycie? To ja wam światło zapalę.

Marcin J. K. - Nie, 15.02.09, 19:49

Ten jest śmieszniejszy jak się go opowiada i pokazuje, ale co tam:

Kanar żąda biletu od pasażera. Ten odpowiada:
-Ale Panie, ja jestem inwalidą! Choruję na trąd. Proszę zobaczyć - odrywa sobie ucho i wyrzuca za okno
-No dobra, ale w takim razie proszę pokazać jakąś legitymację, że ma Pan grupę inwalidzką, bo inaczej i tak będę musiał wypisać Panu mandat
-Ale czyż to nie jest widoczne kalectwo? Proszę spojrzeć, nie kłamię - odrywa sobie nos i wyrzuca go przez okno
-No tak, ale czy za to w ogóle przysługuje grupa inwalidzka?
-No niech się Pan zlituje, przecież Pan widzi, jak jestem chory - odrywa sobie palec i wyrzuca go przez okno.
-Zaraz, zaraz! My tu sobie gadu gadu, a Pan mi tu po kawałeczku przez okno spierdala!

MoD - Nie, 22.02.09, 1:29

Przychodzi Rusek do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote zęby, diamentowe koronki, w końcu nie wytrzymał:
- Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić?
- Chciałbym alarm założyć.

dj3500 - Wto, 24.02.09, 23:45

Facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. Podbiegł do niej i spytał się:
- Czy dasz mi jedną ugryźć za stówę?
- Wal się pan!
- To może za tysiąc?
- Nie jestem dziwką!
- A za 10.000 zł?
Kobieta pomyślała sobie, że to spora sumka i warto ją zdobyć.
- Dobrze, ale nie tu.
Poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę pokazując najpiękniejsze piersi na świecie. Facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować, ale nie gryzł. W końcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
- To ugryzie pan czy nie?!
- Nie, trochę drogo...

mietek - Sro, 11.03.09, 7:45

Jak to się migano od wojska:
http://www.koledzyzwojska...sko-w-stringach

fala - Wto, 17.03.09, 10:42

Historia Marvina Heemeyera, czyli dowód, że zawsze można się postawić tak że nikt ci nie podskoczy:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marvin_Heemeyer

Jego wyczyn jest udokumentowany również na yt:
http://www.youtube.com/watch?v=WdVisdX1IL0

yanoo - Czw, 19.03.09, 23:52

20-letnia panna wyszła za 90-latka. Rano, zaraz po nocy poślubnej, panna młoda schodzi do recepcji hotelu.

Zdyszana, zmachana, zmęczona...

- Co się stało? - pyta recepcjonista.
- Jak przed ślubem mówił, że oszczędzał kilkadziesiąt lat, to myślałam, że pieniądze...

sielakos - Wto, 31.03.09, 13:05

http://www.polonica.net/1..._pojednania.htm

Mnie to śmieszy... chociaż chyba niektórzy to poważnie traktują.

szuliq - Pon, 20.04.09, 23:15

Przychodzi matka do domu i zastaje syna przy otwartej lodówce jedzącego zamrożone pierogi.
- Synku, mógłbyś je chciaż odgotować!
Syn wystraszony:
- Kto? Ja? Ja nic nie paliłem...

---

Przychodzi do fotografa zebra z pingwinem zrobić sobie zdjęcie.
fotograf : -Kolorowe, czy czarno-białe?
pingwin: - A jebnąć ci?

---

Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety.
50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Codzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex...
Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć - mówi. - Jestem złota żabka. Moge spełnic Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.

Gość się popatrzył i mówi:
- Jebnij mi tu proszę mostek!

Na to żabka stając na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:

- Toś qrrwwwa wydumał....

---

W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet
i popija drinka.. Czuje, ze obok też ktoś siedzi, wiec zagaduje:
- Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
Na to glos (kobiecy):
- No, możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynka 1,80 wzrostu
i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi tez blondynka,
1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi nacodzień ciężary. A jeszcze dalej przy
barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu.
Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?
Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
- Nie, juz nie... Pie*dolę, nie będę go trzy razy tłumaczył.

yanoo - Pią, 24.04.09, 21:28

Uwaga, będą rasistowskie dowcipy, więc od razu mówię, że przy tych dowcipach nie ucierpiał żaden murzyn oraz ja sam nie mam nic do murzynów.

- Jak długo murzynka robi kupę?
- 9 miesięcy.

Idzie murzyn po pustyni i spotkał złote coś (coś, bo ciężko o żabkę, czy rybkę na pustyni), które oferuje życzenie.
- Chcę być biały, mieć dużo wody i dużo dup.
I zamienił się w sedes.

sahar - Wto, 28.04.09, 18:48

Pisalo, ze autentyczne:

Mężczyzna kupił pudełko 24 bardzo rzadkich i bardzo drogich cygar. Ubezpieczył je przed pożarem i innymi rzeczami. W przeciągu miesiąca wypalił wszystkie cygara i zażądał od firmy ubezpieczeniowej odszkodowania. W żądaniu mężczyzna stwierdził że cygara zostały stracone "w serii małych pożarów." Firma ubezpieczeniowa odmówiła zapłaty, cytując że mężczyzna skonsumował cygara w normalnym stylu. Mężczyzna wniósł sprawę do sądu i wygrał. Sędzia aczkolwiek powiedział że żądanie mężczyzny jest lekkomyślne ale to firma ubezpieczeniowa umożliwiła ubezpieczenie cygar od pożaru i nie zdefiniowała dokładnie jaki rodzaj pożaru jest nie akceptowalny. Zamiast długiego i kosztownego procesu, firma ubezpieczeniowa zgodziła się wypłacić mężczyźnie odszkodowanie 15000$ za cygara, które zostały stracone "w pożarach". Po tym jak mężczyzna zrealizował czek, firma ubezpieczeniowa aresztowała go za 24 "podpalenia" (podłożenia ognia). Dowody z poprzedniej sprawy gdzie żądał odszkodowania zostały użyte przeciwko niemu i został on osądzony winnym umyślnego spalenia własnej ubezpieczonej własności i skazanym na 24 miesiące więzienia i grzywny w wysokości 24000$.


A ile pierdol opieczetowanych jest slowem autentyczne a nie sa nimi naprawde to kto wie ????

czakey - Pią, 08.05.09, 12:16

Z autentycznych komentarzy sportowych (Szpakowski, Szaranowicz i inni):

* Najlepszych zawodników realizator przeleciał najszybciej.
* Krzynówek puścił Bąka lewą stroną boiska.
* Sędzia jest chyba ślepy, że nie zauważył tego, czego nie było!
* Jak państwo widzą, przestało padać i bieg na 5000 metrów z przeszkodami, odbędzie się bez przeszkód.
* Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?
* Jadą! Całym peletonem. Kierownica obok kierownicy, pedał obok pedała.
* Nawet nie pseudokibiców a bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów.
* Janoszka ma na środku Grzyba.
* Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam.
* Laureat Blanc dostojnym krokiem pędzi w kierunku bramki.
* Teraz będzie skakać dwóch Szwajcarów. Pierwszy z nich to Niemiec.
* Oto ten moment przed momentem na państwa ekranach.
* I znowu niecelne trafienie.
* Zawodniczka nawiązała łączność z koniem.
* Rozebrali się i zostali w slipkach, żeby zyskiwać te setne części sekundy.
* Jest jak Szarmach, o którym mówiło się kiedyś, że wsadzał głowę tam, gdzie inni bali się wsadzić inne rzeczy... A konkretnie nogę.
* Widać wielkie ożywienie w kroku Lewandowskiego." (relacjonując bieg na 800 m).
* Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa.
* Na trybunach nie ma żony Michała Bąkiewicza. Może dlatego, że nie jest żonaty.
* Czarnoskóry Tetteh był najjaśniejszą postacią tego meczu.
* Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.
* Bracia-bliźniacy Frank i Ronald de Boerowie, z których większość gra w Barcelonie.
* Do końca meczu została godzina, czyli około 60 minut.
* Milinković jest teraz zawodnikiem starszym o cztery lata, podobnie zresztą jak większość jego kolegów.
* Wiatr wieje w plecy, tzn. wieje im w twarz, bo przecież płyną tyłem do przodu.
* Mamy na ekranach Sadłecką, ale to nie jest do końca prawda, bo Sadłecka jest w dalszej grupie.
* Ona tego ciężaru nie podniesie, to byłoby nielogiczne.
* Wybiegnijmy myślą wstecz.
* Jak państwo widzicie, nic nie widać w tej mgle.
* Popatrzmy wspólnie z telewizorami, jak koszykarze Zeptera zdobywali mistrzostwo Polski.
* Polak zakończył rwanie, podobnie jak ci z państwa, którzy oglądali nasze poprzednie wejście.
* Stojković polewa wodę głową.
* Iversen mógłby być spokojnie synem Franco Baresiego, ale Baresiego zawiodły nerwy.
* Trener spojrzał na zegarek, żeby dać swoim podopiecznym ostatnie wskazówki.
* Mówię Samprasowi, żeby mocniej liftował piłkę. Ale on mnie nie słucha. Ale jak ma mnie słuchać, skoro mnie nie słyszy.
* Ćwiczy w zwisie, bardzo ładnie obciągnięty.
* Poczekajmy, bo piłka stanęła Wichniarkowi.
* To jest zawodniczka, która z karabinem potrafi zrobić wszystko.
* W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyćkowiak.
* Litwinka postanowiła utrudnić nam oglądanie meczu i rozgrzewa się przed naszym stanowiskiem, a że mierzy dobrze ponad 190 cm, nic nie widać. Ale oto robi skłony, więc jest szansa.
* Zawodniczki startują w kategorii wiekowej do 58 kg.
* Była to najsłabsza pierwsza połowa w tym meczu.
* Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.
* Fragment wywiadu Marka Kamińskiego dla GW: "... i im bliżej byłem bieguna tym ładniejsze były białe niedźwiedzice".
* Veron złapał się za włosy, a właściwie to nie miał się za co złapać, bo jest łysy.
* Dostał żółtą kartkę, gdyż radości poza boiskiem - w myśl przepisów UEFA - okazywać nie wolno.
* On nigdy nie odmawia dziennikarzom, nawet ledwo dysząc.
* U nas jest do południa poranek, a u Państwa noc, więc dobranoc

foo - Wto, 12.05.09, 18:52

Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie i wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny. Oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń. Profesor powiedział: "Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak wasze życie. Kamienie - to ważne rzeczy w życiu: wasza rodzina, wasz partner, wasze dzieci, wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: wasze mieszkanie, wasz dom albo wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym waszą ciężką pracę. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą waszą energię na drobne rzeczy (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne - poświęcajcie czas waszym dzieciom i waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek."

Po zajęciach jeden ze studentów wziął słój, wypełniony po brzegi kamieniami, żwirem i piaskiem. Nawet sam profesor zgodził się, że słój jest pełny. Student bez problemu wlał do słoja butelkę piwa. Piwo wypełniło resztę przestrzeni - wręcz wsiąknęło w piasek - teraz słój był naprawdę pełen.

Morał z tej historii - nieważne, jak bardzo wasze życie jest wypełnione, zawsze jest jeszcze miejsce na browarka.

pushq - Sro, 13.05.09, 20:16

Mój brat studiuje anglistykę i aktualnie przerabia czternastowieczne Opowieści kanterberyjskie. Oto streszczenie jednego z opowiadań (autorstwa jakiegoś studenta tegoż to kierunku).

Cytat:
Fabuła: student astrologii, Nicholas, mieszkał u bogatego, ale tępego carpentera, Johna, który miał seksowną osiemnastoletnią (mniam!) żonę, Alison, o którą był bardzo zazdrosny i zaborczy. Nicholas i Alison się zakochali w sobie i ona mu obiecała, że się z nim prześpi kiedy będzie mogła, a nie mogła przez Johna oczywiście. Był też Absolon, parish clerk, który też był zakochany w Alison i serenadował jej pod oknem. Anyway, Nick wymyślił sposób na Johna – nagadał mu, że zbliża się potop i kazał mu zrobić trzy łódki, wypełnić prowiantem i zawiesić pod sufitem – kiedy woda nadejdzie w nocy, łódki się odetnie i będzie git, tylko trzeba w nich spać oczywiście. John zrobił co trzeba, położyli się spać w tych łódkach, ale gdy tylko carpenter zaczął chrapać, Nick i Alison wyszli i hops do łóżka baraszkować. Nad ranem (ale jeszcze po ciemku) napatoczył się Absolon licząc na pocałunek, albo i coś więcej. Alison mu powiedziała, że kocha innego, więc jej obiecał, że jeden pocałunek i sobie pójdzie. Alison zrobiła mu numer i wystawiła naked arse, w którą została pocałowana. Absolon, wyśmiany i upokorzony, poleciał do kowala, wziął rozgrzany pręt i wrócił, mówiąc, że za następnego buziaka da jej pierścionek. Tym razem Nick wystawił tyłek i jeszcze pierdnął mu w twarz (ucieszna historia doprawdy), za co został zdzielony owym prętem rozgrzanem. Zaczął krzyczeć „water! water!” co usłyszał John, i, myśląc, że nadchodzi woda, odciął linę, zwalił się na podłogę i złamał rękę. Zrobiło się zbiegowisko, Nick i Absolon wyjaśnili wszystkim, że John zwariował i było wesoło ogólnie.

yanoo - Sro, 27.05.09, 12:18

Coś na czasie: ZCzuba na pomoc - jak obejrzeć finał Ligi Mistrzów, kiedy druga połówka woli You Can Dance
Paczesiowa - Nie, 07.06.09, 20:38

http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=head+banging
dj3500 - Sob, 20.06.09, 9:00

http://www.greenpeace.org...eks-10-porad-ja
wieczyk - Sob, 20.06.09, 11:27

- Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- Słucham.
- Opowiem ci bajkę, jak kot palił fajkę, a kocica papierosa, przypaliła sobie nosa, prędko, prędko po doktora, bo kocica bardzo chora, a pan doktor był pijany i przylepił się do ściany, a ta ściana była mokra, więc przylepił się do okna, a to okno było duże, więc wyleciał na podwórze, a z podwórza na ulicę, tam zobaczył czarownicę, czarownica była straszna, doktorowi pękła czaszka...
- No i...?
- No powiedz mi, skoro pamiętam ten wierszyk - jeszcze z przedszkola, to czemu nie pamiętam, gdzie położyłem klucze od mieszkania?




- Wiesiek, co robisz?
- Palę.
- Co palisz?
- Trawkę.
- Jaką trawkę, Wiesiek?!
- Co "jaką trawkę"?
- Palisz.
- Palę.


Zenek dzwoni na policję:
- Policja? Chciałem zgłosić włamanie i kradzież! Wyniesiono wszystko z mojego domu! Wszystko! Tylko telewizor się ostał.
- Jak to możliwe, że złodziej nie wyniósł telewizora?
- Oglądałem mecz.

Dreamer_ - Pon, 22.06.09, 16:21

Jedzie Jasiu z rodzinką sadystów samochodem. W pewnym momencie kot przechodzi przez jezdnię, Jasiu krzyczy:
- Tato przejedź go.
Tata przejechał. Wszyscy się śmieją. Później przebiega ulicę pies. Jasiu na to:
- Tato przejedź go.
Tata przejechał. Znów wszyscy się śmieją. Gdy mama wychyliła się przez okno jeb*a głową w słup. Wszyscy się śmieją, tylko Jasiu płacze.
Tata się go pyta:
- Czemu płaczesz?
- Bo nie widziałem.


Jak przetłumaczyć na polski tytuł gry "Call of duty"?
- Telefon z WKU.

barrakketh - Pią, 14.08.09, 14:58

Ostatnio da się zauważyć dopisany w różnych miejscach adres http://www.anioly-nieba.pl
Dziś z ciekawości zajrzałem i wciąż mi jest wesoło :)

Siledhel - Sob, 19.09.09, 10:53

Anglik przychodzi do recepcji hotelowej w Polsce i mówi do recepcjonistki: "Two teas to room two two". A recepcjonistka na to: "Pam param pam pam".
karambolis - Pią, 25.09.09, 8:19

Biorę całą odpowiedzialność za ewentualną, tak zwaną brodę. Ale po prostu mnie to rozłożyło.

Rozmawiają Amerykanin i Rusek:
-Ile par butów ma robotnik pracujący w ZSRR?
-A u was do murzynów strzelają!

drak - Sro, 30.09.09, 11:52

Zagraniczny manager ze swoją świtą obszedł już wszystkie zakamarki polskiej fabryki jego koncernu, porozmawiał z kilkoma uśmiechniętymi (i o dziwo znającymi doskonale język angielski) robotnikami, aż na koniec dotarł do hali produkcyjnej.

Po chwili zauważył dwóch stojących naprzeciw siebie gości w zaplamionych kombinezonach, mocno gestykulujących i przekrzykujących warkot maszyn. ,,Pewnie rozmawiają o jakichś ważnych sprawach produkcyjnych'' - pomyślał manager, skinął na swoją osobistą tłumaczkę i powiedział:

- Proszę podkraść się do nich niezauważenie, podsłuchać, o czym mówią, przetłumaczyć na angielski i wieczorem dostarczyć mi spisaną rozmowę. Jestem przecież fachowcem i zdaję sobie sprawę z tego, że więcej dowiem się o problemach zakładu z takiej rozmowy, niż ze wszystkich papierów i ocen prywatyzacyjnych.

Wieczorem, po powrocie do hotelu zastał na łóżku kartkę z zapisem rozmowy:

Majster do robotnika:

“…wstępuję w intymne związki seksualne z tobą i twoją mamą, ty, kobieta lekkich obyczajów, nawet gwałconej tokarki, kobieta lekkich obyczajów, nie możesz, kobieta lekkich obyczajów, prawidłowo włączyć. Dyrektor, kobieta lekkich obyczajów, polecił w żeński organ rozrodczy, kobieta lekkich obyczajów, wejść z tobą w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder, kobieta lekkich obyczajów, jeśli przez ciebie pasywny homoseksualisto znowu nie wykonamy, kobieta lekkich obyczajów, tego nie podobnego do męskiego organu rozrodczego planu, kobieta lekkich obyczajów, który musi zrobić gwałcona z tyłu w linii bioder fabryka.”

Robotnik do majstra:

“Majster to mógł wstąpić w intymne związki seksualne ze swoją mamusią, ja już wstąpiłem w intymne związki seksualne w tylnej linii bioder z panem dyrektorem, i nie będę wchodził w takie związki, kobieta lekkich obyczajów z gwałconymi tokarkami. A co najważniejsze na męskim organie rozrodczym wiszą mi wszystkie, kobieta lekkich obyczajów, plany tego gwałconego zakładu”.

Asgaroth - Wto, 13.10.09, 10:07

Dzisiaj w trakcie seminarium z tego i owego odkrylem widelec.pl, docierajac do - miedzy innymi - takiej perelki.

Do teraz zbieram paciorki ;-)

wiosna - Czw, 22.10.09, 11:39

Chyba warto zostawić dla potomnych - artykuł z dzisiejszej wyborczej:
proces o wiadro

Grycek - Sob, 24.10.09, 20:32

Co robią misie koala podczas pożaru lasu?
...
płoną

drx - Nie, 25.10.09, 1:13

Grycek napisał(a):
Co robią misie koala podczas pożaru lasu?
...
płoną


Przypomniało mi się to (stare, ale trudno):

-Co robi Papież Polak?
-Nic, nie żyje.
-A co by robił gdyby żył?
-Pukałby w wieko.

yanoo - Czw, 29.10.09, 20:53

logika tego człowieka jest przerażająca...

Lato napisał(a):
Grzegorz Lato, rok temu obiecał, że po roku swoich rządów podda się weryfikacji i jeśli uzna, że nic zrobił, to poda się do dymisji. W wywiadzie dla "Polski the Times", wycofuje się z tego: - To moja wina, że nie powiedziałem od razu, że na niektóre sprawy potrzebuję czterech lat. Przez rok wszystkiego nie da się zmienić. Ale niemało udało się też zrobić i nie widzę powodów do dymisji - powiedział prezes


Lato napisał(a):
Szybko się uczę. Jakbym był dziewięć lat prezesem, tyle co Listkiewicz, to bym został artystą. Mimo że jestem w PZPN dopiero pięć lat, już mówią na mnie beton - bronił się prezes.


Lato napisał(a):
Prezes wyśmiał również jednego z byłych kandydatów na selekcjonera reprezentacji Piotra Nowaka: - Ma dużo do powiedzenia, krytykuje. A ja pytam: co on w USA osiągnął? Na odpowiedź dziennikarza, że był asystentem szkoleniowca reprezentacji i dostał 100 milionów dolarów na budowę klubu, Lato odpadł: - Właśnie asystentem. A klub niech buduje.

af - Nie, 01.11.09, 10:50

Strasznie stare, ale nie było - a po blisko 10 latach ciągle śmieszne :)
MAJSTERSZTYX

drak - Pon, 16.11.09, 14:44

Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek.
Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?

----------

Wchodzi pułkownik i widzi majora pochylonego nad papierzyskami
- Co piszecie majorze?
- Dysertację - odpowiada zrywając się z krzesła major.
- Aha! Interesujące. A na jaki temat?
- Obieg wody w pisuarze.
- Jakoś tak mało ciekawie brzmi.
- A jak pan pułkownik by zaproponował?
- Na przykład: Możliwości transportu dwu-wodorotlenku w naczyniach
o powierzchni słabo perforowanej?
- Świetny tytuł panie pułkowniku! - krzyczy uradowany major.
- Tak zatytułuję tę rozprawę. Dziękuję za radę.
Po wyjściu pułkownika major biegnie piętro niżej do swojego
przyjaciela kapitana, żeby pochwalić się nowymi ustaleniami i
zastaje go też coś piszącego.
- Cześć! Co piszesz? - pyta.
- Dysertację.
- Ooo... Na jaki temat?
- Możliwość zastąpienia instrumentów muzycznych w kościele
garnizonowym walorami głosowymi duchowieństwa.
- Widzę, że odwiedził Cię pułkownik - domyśla się major.
- Tak, poradził mi zmienić tytuł mojej rozprawy naukowej.
- A jak ten tytuł brzmiał wcześniej?
- Po ch*j kapelanowi akordeon.

----------

Posłali faceta do czubków. Siedzi biedak i nudzi się. W końcu postanowił
popatrzeć przez okno. Tam ogrodnik grzebie coś na grządkach. Woła więc do niego:
- A co pan robi?
- Nawożę truskawki.
- Co?
- Nawożę truskawki, mówię!
- Że co pan robisz?!?
- Ku**a, truskawki posypuję gównem!!!
- O, a ja cukrem... Ale jestem pie*******ty!

Erotyczny - Czw, 19.11.09, 12:48

Pacjent w Zimbabwe : Panie doktorze, odpadają mi uszy i serce mnie boli!
Lekarz w Zimbabwe : u panie, to jakaś chujnia, a co pan robił ?
Pacjent : Gąski jebałem
Lekarz : Znaczy, że ma pan gęsią chujnię.
Pacjent : Dziękuję doktorze ! ( chwilę później pacjent umiera )
Lekarz ( zapisuje w protokole ) : pacjent zmarł na gęsią chujnię
Rzecznik ministerstwa zdrowia Zimbabwe : W zeszłym miesiącu zanotowano 2500 zgonów spowodowanych głodem, 5400 zgonów spowodowanych zatruciami zgniłymi bananami i jeden przypadek zgonu spowodowany gęsią chujnią.
Dziennikarz (zapisuje ) : Gęsia chujnia zamyka trójkę najczęstszych powodów zgonów w naszym kraju.
Agencja prasowa : W Zimbabwe coraz częściej zdarzają się przypadki śmiertelne spowodowane nieuleczalną gęsią chujnią
Wiadomości TV : Nieznany dotychczas wirus gęsiej chujni, dziesiątkuje obywateli Zimbabwe
Ministerstwo Zdrowia Zimbabwe apeluje do obywateli aby nie wpadali w panikę.
Grupa naukowców ( "A" : Tak, gęsia chujnia nie jest znana nauce i jest to jej podstawowe zagrożenie dla ludzkości
Linie lotnicze Congo Air : Wstrzymujemy wszystkie loty do Zimbabwe do czasu wygaśnięcia epidemii gęsiej chujni
Grupa naukowców ("B" : Władze ukrywają realne rozmiary katastrofy! Prawda jest taka, że gęsia chujnia dotarła już do Europy , w Amsterdamie widziano kichającego Murzyna z gęsią pod pachą!!
Prasa ( publikując zdjęcie stada gąsek ) : Upierzeni MORDERCY są wokół nas !
Polityk : Dla rozwiązania problemu epidemii gęsiej ch*jni, która w zastraszającym tempie opanowuje cały świat, absolutnie niezbędne jest wybicie wszystkich gęsi.
Policja ( odważnie ) : Tak jest ! Zostanie wykonane!
Właściciele hodowli gąsek : Wyście nie ochujeli przypadkiem ? ( toczą spektakularne bitwy z policją , naturalnie w błyskach fleszy fotoreporterów )
Prasa : Zmowa właścicieli hodowli gęsi zagraża bezpieczeństwu narodowemu !
Ministerstwo Zdrowia Mongolii : Dla ratowania naszych obywateli przed wirusem gęsiej chujni, która dotarła już do naszych granic, niezbędnym jest wygospodarowanie 100 milionów dolarów na wyposażenie laboratoriów walczących z wirusem.
Premier Mongolii : Wyście nie ochujeli przypadkiem ?
Prezydent Mongolii : Premier naszego kraju, uwikłany w machinacje finansowe, dogadał się z Chińczykami w sprawie dostaw chleba i zupełnie zignorował realne zagrożenie obywateli miłującej pokój Mongolii.
Były premier Mongolii : nasza partia żąda natychmiastowego ratowania wszystkich naszych obywateli przed wirusem gęsiej chujni. W skrajnym przypadku, przynajmniej obywateli wschodniej części kraju.
Kandydat na prezydenta Mongolii : Jedynym sposobem ratunku przed gęsią chujnią , jest zerwanie wszystkich stosunków ze zgniłym Zachodem, wszak od nich wirus do nas dotarł. Zamiast tego, musimy zacieśnić naszą współpracę z Chinami i połączyć się z nimi jako autonomiczny okręg. Chiny nas uratują !!
Mongolscy wyborcy : Wyście nie ochujeli przypadkiem ?? !!

MoD - Nie, 22.11.09, 23:43

Tekst dzisiejszego "Ogólnopolskiego Dyktanda 2009"

- Hej, hop, panie lelum polelum, rusz no że się!
- Ejżeż ty, zażywny huncwocie przechero, czegóż to sobie winszujesz?
- Chcę li tylko, byśmy jakowąś sztukę dell'arte odegrali.
- Kiedym nieruchawy w tym niby-pancerzu...
- Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry.
- Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery byłyby lepsze...
- Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj postaci?
- Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, purée z ratatui, a zwłaszcza kogel-mogel i rachatłukum - i nic. Nie pomogła niskokaloryczna dieta ekspres ani inne hocki-klocki.
- Boś zapewne pił co dzień półtrzecia kieliszka cabernet, a może nawet półczwartej szklaneczki beaujolais? - Alem nie do syta jadł i pijał...
- Lecz cud-dieta nie pomoże, jeśli się nie ochędożysz...
- Potrzebneż mi to ochędóstwo?
- Ani chybi, panie bracie. Zmień menu i strój, zastosuj feng shui, a poprawisz image swój!

kamil - Wto, 01.12.09, 17:21

Jabol - historia i tradycja spożycia.
wiosna - Sro, 02.12.09, 17:01

Ogólnie cała stronka jest zabawna, ale najbardziej podoba mi się ten artykuł:
Zasady zachowania w operze

dj3500 - Sob, 05.12.09, 14:39

Jeden z krajów islamskich. Po ulicy idzie całkowicie "okutana" dziewczyna, widać tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje się w stronę przepięknej rezydencji. Nagle przechodzący obok młody chłopak uśmiecha się do niej i puszcza oko. Dziewczę rzuca się biegiem do drzwi wielkiego domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazując palcem przez okno:
- Tato, ten chłopak mnie zaczepił.
A na nieszczęście chłopaka tata był generałem. Szybko wezwał, więc swoich żołnierzy i rozkazał schwytać młodzika. Po pięciu minutach blady jak śmierć chłopak został postawiony przed obliczem groźnego i rozsierdzonego ojca- generała:
-Ty gnoju, ty psie - wrzasnął generał - jak śmiałeś podnieść wzrok na moją córkę? Ibrahim!!! - zawołał
Jak spod ziemi wyrósł wielki śniadolicy, brodaty mężczyzna w mundurze z dystynkcjami sierżanta.
Ibrahim - znowu wykrzyczał generał - weźmiesz tego łajdaka, zawieziesz go na naszą ukrytą farmę na pustyni i go wyruchasz.
Sierżant zasalutował, złapał chłopca za oszewę i pociągnął go do dżipa. Przykuł go kajdankami do siedzenia i ruszył w stronę rogatek miasta.
Po paru minutach jazdy chłopak odzyskał mowę i cichutko zaproponował:
- Ibrahim, dam ci 200 dolarów jak mnie nie wyruchasz.
Nic, zero reakcji.
- Ibrahim - próbuje znowu młody - dam ci 500 dolarów, ale nie ruchaj mnie, co?
Dalej nic.
- Ibrahim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierżant spojrzał na niego tak, że odechciało mu się znowu mówić.
Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekł chłopca z samochodu, wciągnął do środka, rzucił na łóżko i zdarł z niego spodnie. Potem zaczął sam się rozbierać. Był już prawie nago, gdy zadzwonił telefon. Wrzask w słuchawce był tak wielki, że nawet leżący twarzą w poduszce chłopak usłyszał generała:
- Ibrahim, natychmiast wracaj.
Ibrahim ubrał się, kazał ubrać się chłopakowi, przykuł go do siedzenia w dżipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie generał czerwony ze złości wrzeszczał na dwóch młodych Arabów:
- Ibrahim, weźmiesz tych dwóch i ich rozstrzelasz.
Sierżant zgarnął całą trójkę wsadził ich do dżipa przykuł kajdankami do foteli i ruszyli. Droga przebiegała w złowieszczym milczeniu. Przerwał je cichy proszący głos naszego pierwszego chłopaka:
- Ibrahim, ale pamiętasz? Mnie wyruchać.

yanoo - Wto, 08.12.09, 18:57

Student żadnej pracy się nie boi... a już na pewno nie takiej za nawet 1500 zł z gwarancją bezpieczeństwa :)
Neithan - Czw, 17.12.09, 13:39

Wiedźmińska kartka świąteczna od CD Projektu
karambolis - Czw, 04.02.10, 16:04

Niedźwiedź sporządził listę zwierząt które chciałby zjeść.
Oczywiście dowiedziały się o tym zwierzęta i wpadły w panikę.
Nazajutrz do niedźwiedzia przychodź jeleń i pyta:
- Niedźwiedziu jestem na liście?
- Tak.
- Rozumiem, słuchaj daj mi jeden dzień,
żebym pożegnał się z rodziną, a potem mnie zjesz.
Niedźwiedź się zgodził i zjadł go dopiero następnego dnia.
Następny był wilk. Pyta się niedźwiedzia:
- Czy jestem na liście??
- Tak.
- Ojej - to straszne, słuchaj daj mi jeden dzień, a pożegnam się z rodziną a potem mnie zjesz.
Niedźwiedź się zgodził i zjadł wilka dopiero nazajutrz.
Następny przyszedł do niedźwiedzia zajączek i pyta:
- Słuchaj, jestem na liście??
- Oczywiście.
- A nie mógłbyś mnie skreślić?
- Nie ma sprawy.

mietek - Czw, 11.02.10, 17:03

Na SGH uczą... astrologii stosowanej:
http://krabulec.blogspot....ej-czesc-1.html

EDIT: Wygląda na zerżnięte z:
http://retro.bossa.pl/ana...niki/fibonacci/

ponton - Nie, 28.02.10, 23:05

Reklama matematyki w TV -- ur doin' it wrong:
http://www.rp.pl/artykul/..._z_bledem_.html

Chyba bardziej pół smutkiem, niż pół żartem...

mona - Nie, 14.03.10, 11:31

Młoda dziewczyna wchodzi na egzamin z politologii. Profesor pyta:
- Proszę opisać politykę społeczną Donalda Tuska.
Dziewczyna milczy.
- Ale wie pani, kto to jest Donald Tusk, prawda?
Dziewczyna milczy, uśmiecha się tylko głupawo.
- Wie pani chociaż, kto jest naszym prezydentem?
I znów dziewczyna wzrusza ramionami. Profesor zadaje ostatnie pytanie:
- Skąd pani jest?
- Z Bieszczad, panie profesorze. - odpowiada studentka.
Profesor wzdycha, podchodzi do okna i zawieszając wzrok na koronach drzew mówi do siebie:
- A może by tak pierdolnąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady...

karambolis - Nie, 21.03.10, 0:10

Witam.
Sprzedam Encyklopedię Brytanica, 48 tomów + suplement.
Jest mi już nie potrzebna. Tydzień temu się ożeniłem. Żona wie wysztko lepiej

Kudłaty - Wto, 30.03.10, 9:44

Jak wygrać w życie?
Marcin J. K. - Wto, 18.05.10, 20:53

Zapewne stare


Tomkiewicz - Sro, 26.05.10, 13:36

Pamiętacie pewnie logo google sprzed paru dni: http://www.google.com/pacman/

Skutki: http://praca.wp.pl/kat,18...,wiadomosc.html

mona - Sro, 26.05.10, 19:11

Spotkanie dwóch kumpli po 10 latach:
- Musimy się umówić na dłuższe spotkanie!
- Ok, to przyjdź do mnie, np. jutro?
- Ok, to daj adres i jestem koło 16.
- No to najpierw dojeżdżasz do Piłsudzkiego, skręcasz w pierwszą ulicę jednokierunkową, parkujesz na dziedzińcu, podchodzisz do frontowych drzwi, otwierasz je z buta, podchodzisz do windy, klikasz prawym łokciem guzik aby przyjechała, wjeżdżasz na czwarte piętro, plecami otwierasz drzwi, podchodzisz do mieszkania nr 21 i lewym łokciem dzwonisz do moich drzwi.
- Jasne, nie ma problemu, powinienem trafić... tylko po chuj te zabawy z łokciami itp?
- No chyba nie przyjdziesz z pustymi rękami?

pwi - Wto, 15.06.10, 13:31

Niedawno pisałem płomienny tekst o tym, że ministerstwo powinno pozwolić nam wydać trochę kasy na konkursy algorytmiczne i postanowiłem na szybko przejrzeć jakieś artykuły prasowe - oto co znalazłem:
Cytat:
Twórcy Naszej-Klasy są prawdziwymi pasjonatami. Zamiast konsumować
owoce sukcesu, starają się podnosić swoje umiejętności, organizując
sparingi informatyczne. Przerabiają najtrudniejsze zdania na algorytmy
i ćwiczą programowanie stron. http://edukacja.gazeta.pl..._trampkach.html

czarny - Czw, 29.07.10, 16:15

gwiazda porno programistką
maciek j. - Sob, 31.07.10, 9:03

Przypadkowo znaleziony post na jakimś forum. Kandydat chce iść na informatykę, ale nie wie czy PWr czy UWr.
Cytat:
Boję się, że na uniwersytecie będzie bardziej humanistycznie

drak - Pon, 09.08.10, 18:27

Wsiadł do pociągu relacji Paryż - Bruksela Rosjanin.
Wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń
zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem,
który rozwalił się jak car na carskim tronie.
Rosjanin prosi:
- Madam, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta ostro odpowiada:
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni.
Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!
Rosjanin poszedł więc szukać nowego miejsca nie znalazł. Wraca, mówi:
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeźlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani!
W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie.
Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się
siedzący obok Anglik - dżentelmen w każdym calu:
- Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony.
Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie,
a teraz pan wyrzucił przez okno nie tę sukę co trzeba.

- Jasiu, co chcesz dostać pod choinkę?
- Jaja.
- Co?!
- W tamtym roku chuja dostałem, to teraz będę mieć komplet.

Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty.
Marysia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło.
Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię.
Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak. Jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy.
Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało.
Polizała i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz.
- Koniaczek?
- Nie. Świnka morska...

MoD - Sob, 18.09.10, 21:51

Gada dwóch kumpli:
- Słyszałeś że w USA skazano murzyna na 5 lat wiezienia za zabicie małej dziewczynki ?
- Tylko 5 lat za taką zbrodnie ?
- Sędzia wziął jednak pod uwagę ze to nie on zrobił.

drak - Sro, 03.11.10, 11:20

Przychodzi facet do apteki:
- Poproszę jakieś lekarstwo na zachłanność... tylko dużo, dużo, DUŻO !!!

----------

Na lotnisku spotkało się czterech pilotów: polski, turecki, francuski i amerykański.
Po paru minutach mówi Turek:
- Ja to jestem dumny, że jestem Turkiem.
- Dlaczego? - pyta go Amerykanin.
- No jak to dlaczego?! My, Turcy, robimy najlepsze dywany na świecie,
które leżą w domach najbogatszych ludzi.
Na to Amerykanin:
- A my mamy najlepszy wywiad na świecie - CIA, który wie tygodnie przed samym
zdarzeniem co się wydarzy.
Oczywiście i Francuz musiał dodać swoje 3 słowa:
- A my, Francuzi, mamy najwierniejsze i najpiękniejsze kobiety na świecie.
Polak cały czas tylko się przysłuchiwał i nic nie mówił, więc zagadnął go Amerykanin:
-A ty, Polak, dlaczego jesteś dumny ze swojego kraju?
Na to Polak:
-No, bo miesiąc temu jebałem francuską kobietę na tureckim dywanie w moim domu,
a CIA do dzisiaj nic o tym nie wie.

----------

"...Idzie sobie zajączek po łące, patrzy - podkowa. Podnosi, obraca a tu koń..."

----------

Kiedy Gagarin, pierwszy człowiek w Kosmosie, miał spotkanie w cztery oczy
z sowieckim przywódcą Chruszczowem, ten zadał mu pytanie:
- "Czy jak byłeś tam u góry, widziałeś Boga?"
- "Tak, widziałem" odpowiedział Gagarin. Na to Chruszczow wzdychając odrzekł:
- "Tak myślałem. Masz tutaj 10.000 dolarów i nikt poza nami ma tego nie wiedzieć!"
Jakiś czas później Gagarin gościł na audiencji o papieża Jana XXIII
i ten również zadał mu pytanie:
- "Czy widziałeś Boga, kiedy TAM byłeś, synu?"
- "Nie, nie widziałem" odpowiedział Gagarin.
- "Tak myślałem" westchnął papież. "Masz tu, synu, 10.000 dolarów
i nigdy nikomu o tym nie wspominaj".
Doszło także do spotkania Gagarina z przezydentem USA, Kennedym. Także on zapytał:
- "Czy widziałeś tam Boga?"
- "Tak", odparł Gagarin.
- "No cóż, w sumie to nie ma to dla mnie większego znaczenia.
Pośród moich wyborców są zarówno ateiści, jak i ludzie wierzący."
Gagarin na to:
- "Ale on jest czarny..."

----------

Wchodzi niewidomy do baru i wywala się od razu w progu.
Siedząca przy barze baba-stolarz odwraca się od drinka i mówi:
- Te, ślepy, może ci laskę zrobić?!

----------

Koleje zdecydowały się w ramach *restrukturyzacji* rozsprzedać swój majątek.
Dwaj kolejarze dogadali się, iż rozwiążą swoją trudną sytuację mieszkaniową
i każdy z nich kupi sobie wagon.
Po pewnym czasie się spotykają i jeden pyta drugiego:
- No i jak?
- Jest nieźle, choć przy kupowaniu jakoś nie zauważyłem i kupiłem dla niepalących,
więc teraz kiedy chcę zapalić muszę wychodzić na zewnątrz.
- To jeszcze nic, ja mam na toalecie napisane, że nie wolno korzystać w czasie
postoju pociągu. Człowieku, zanim ja go rozpędzę, to się zawsze w gacie zesram...

----------

Para w łóżku. Żona mówi do męża:
- Kochanie, włóż od tyłu...
- Żółw.

----------

Pod nieobecność męża żonka zabawia się z wibratorem. Nagle słyszy dzwonek do drzwi.
Otwiera je, chowając sprzęt w ręce za plecami. W drzwiach widzi nieszczęśliwego,
załamanego męża ze łzami w oczach.
- Kochanie, co się stało? Dlaczego wracasz tak wcześnie z pracy i dlaczego płaczesz?
- Wylali mnie, po tylu latach... a na moje miejsce kupili... MASZYNĘ!

----------

Pierwsza lekcja biologii w roku szkolnym:
- Dzisiaj drogie dzieci - mówi nowa nauczycielka - opowiemy sobie o ośmiornicach.
Ośmiornice żyją na dnie oceanów. Poruszają się przy pomocy specjalnych odnóży.
Z początku wolno, bardzo wolno pełzną po piasku. Potem coraz szybciej i szybciej
aż nabiorą takiej szybkości, że pozwala im to pędzić pod górkę w kierunku brzegu.
Wybiegają na plażę i biegną. Dalej i dalej. Przebywają bezkresne równiny,
pustynie i z całą mocą woli kierują się w stronę gór. Na pełnym gazie wbiegają całym
stadem na szczyt, podskakują i unoszą się w kierunku nieba. Mijają stratosferę
i za chwilę są już w kosmosie...
- Proszę pani - dobiega głosik z pierwszej ławki - Wydaje mi się, że pani mówi nieprawdę.
- Taaak? A jak się nazywasz dziewczynko?
- Małgosia Kowalska.
- Dobrze dzieci, otwieramy zeszyciki i wszyscy piszemy: "Kowalska jest pierdolnięta!"

----------

Królowa Anglii przyjmuje prezydenta Francji Sarkozego z Carlą Bruni.
- "Is she First Lady?"- pyta
Sarkozy:
- "No, my second!"

----------

Blondynka nabrała ochoty na obejrzenie jakiegoś dobrego pornograficznego filmu.
Poszła do wypożyczalni i wybrała tytuł, który podobał się jej najbardziej.
Wraca do domu, włącza wideo, wygodnie rozsiada się na kanapie i nic.
Zdenerwowana dzwoni do wypożyczalni.
- Przed chwilą wzięłam od was kasetę i jest zepsuta.
- Proszę mi opisać, co się dzieje.
- Obraz cały czas śnieży i słychać tylko jakieś szumy.
- Proszę podać tytuł filmu.
- "Czyszczenie głowic".

* - edit: BIGos, sokole oko.

czakey - Pią, 05.11.10, 10:01

Poszedł Mahomet do Boga. Puka do bram nieba, otwiera mu Jezus, Mahomet pyta więc:
- Jest Bóg?
Jezus odwraca się i krzyczy:
- Tatoooooo! Zamawiałeś kebab?!

---

Jeśli góra idzie do ciebie, a ty nie jesteś Mahometem to spier***aj, bo to na 100% jest lawina.

---

Przychodzi baba do lekarza i siada na radiu
Lekarz się pyta: Co pani robi??
A baba: Zaraz rydzyk będzie pierdolił

ponton - Wto, 22.02.11, 15:23

Nie wiem, czy to fake, ale rozśmieszył mnie dość absurdalny humor na Twitterze Tadeusza Drozdy. ;)
pwi - Pią, 25.03.11, 12:13

Cytat:
Na podstawie skomplikowanych wyliczeń matematycznych można wyliczyć, ze kredyt we frankach oprocentowany na poziomie 4 proc. może być droższy o kilka procent o kredytu złotowego, przy deprecjacji krajowej waluty względem franka o np. 10 proc. Wówczas koszt kredytu we frankach może wynieść nawet 14 proc. Podczas gdy przy stałym oprocentowaniu kredytu złotowego, odsetki mogą wynieść tylko 11 proc. Eksperci bankowi taki koszt wyliczają na podstawie skomplikowanego równania:
[(1,04*1,10) - 1] * 100 proc. = 14,4 proc - koszt kredytu we frankach. Eksperci podkreślają, ze, mimo iż nominalna stopa procentowa kredytu w walucie obcej jest zdecydowanie niższa od kredytu w walucie krajowej, to po uwzględnieniu wahań kursów walut, koszt kredytu we frankach może być wyższy.


http://wyborcza.biz/Firma...nk_kusi___.html

Dreamer_ - Pon, 04.04.11, 11:41

Podobno kawał z brodą, ale po "Raporcie o stanie państwa" nabrał nowej jakości ;)

Orkiestra kościelna na Górnym Śląsku:
- Zymbalisten fertig?
- Fertig!
- Puzonen fertig?
- Ja, naturlich!
- Trompette fertig?
- Fertig, fertig!
- Also! Eins, zwei, drei: Boże, coś Polskę...

czakey - Pią, 08.04.11, 15:33

Dziwicie się błędom na desce rozdzielczej auta? http://forum-subaru.pl/bb...=228456#p228448
Netsu - Sob, 23.04.11, 7:50

http://www.informatyka.sw...-dla-humanistow
Szczególnie podobają mi się niezwykle przyszłościowe i rozwijające specjalności, takie jak "informatyka w administracji publicznej".

"Przygotowując koncepcję nowej formuły nauczania informatyki, a więc analizując rolę informatyki i funkcje jakie spełnia we współczesnym społeczeństwie, ze zdumieniem stwierdziliśmy, że tak naprawdę przestała ona być nauką techniczną, a stała się dyscypliną przynależną do nauk społecznych. To w tym obszarze informatyka ma najwięcej do powiedzenia i tam najbardziej oddziaływuje, gdyż zmienia życie ludzi – życie społeczeństwa. W tym sensie nadchodzi czas na humanistów w informatyce. Oczywiście, informatyka u swych korzeni nie przestała być nauką inżynierską choć wypączkowała w obszary dalekie od techniki. Z punktu widzenia potrzeb współczesnego społeczeństwa te nietechniczne komponenty informatyki nabierają pierwszorzędnego znaczenia i będą decydować o możliwościach zatrudnienia absolwentów tego kierunku. "

Tomsik - Sob, 23.04.11, 15:12

Większość tego wszystkiego jest zwyczajnie śmieszna, jednak ten fragment trochę starł mi uśmiech z twarzy:
Cytat:
Pierwszy rodzaj to technicy odpowiedzialni za budowanie i konserwację odpowiednich systemów czyli specjaliści z informatyki technicznej. Drugi rodzaj to specjaliści potrafiący dobrać odpowiednie narzędzia i metody informatyki do potrzeb konkretnego człowieka lub grupy ludzi znajdujących się w danej specyficznej sytuacji życiowej, zawodowej, rodzinnej. (...) Różnica pomiędzy tymi dwoma zawodami jest mniej więcej taka jak pomiędzy projektantem wnętrza (stylistą) a wykonawcą (murarzem, tynkarzem czy płytkarzem).

Czyli nie dość, że nie będą mieli żadnych użytecznych umiejętności, to w dodatku będą się czuli lepsi ponieważ będą "projektantami wnętrz", a nie "murarzami"? Mi bardziej przychodzi na myśli porównanie recepcjonistki z architektem.

ponton - Nie, 24.04.11, 14:56

Trochę o amerykańskich studentach

Polecam też resztę Raportów z Ameryki

ryo - Wto, 03.05.11, 21:24

Znalezione na http://www.skyscrapercity.com w temacie problemów przy budowie drugiego terminala lotniska we Wrocławiu:
Cytat:
Dla mnie najważniejsze jest, że terminal już stoi - nawet jeśli problemy, o których kolega pisze wcześniej są OLBRZYMIE, to przecież go teraz już nie rozbiorą - poprawią, co trzeba, dołożą kasy wykonawcy, może nawet zmienią wykonawcę, nie wiem, co jeszcze - ale wierzę, że terminal będzie wkrótce działał i cieszył nasze oczy. A kto rok po otwarciu będzie pamiętał o tych problemach


Odpowiedź:
Cytat:
Biblioteka Uniwersytecka też stoi...

YARPEN_666 - Czw, 02.06.11, 19:09

Mały słownik, pomocny przy czytaniu publikacji:

1. Od dawna wiadomo, że...- nie chciało mi się szukać pracy źródłowej.
2. ...można dostrzec wyraźną tendencję... - trudno wyciągnąć sensowne wnioski.
3. ...o wielkim znaczeniu teoretycznym i praktycznym - mnie się to wydaje ciekawe.
4. Znalezienie ostatecznej odpowiedzi na te pytania nie było na razie możliwe - eksperyment się nie udał, ale i tak spróbuję opublikować wyniki.
5. Trzy spośród zestawów danych wybrano do szczegółowej analizy - pozostałych 20 zestawów nie nadawało się do niczego.
6. Przedstawione są typowe wyniki - są to najlepsze wyniki.
7. Oczywiście - nie sprawdzałem tego, ale...
8. Uznaje się, że... - uważam, że...
9. Powszechnie uznaje się, że... - oprócz mnie jeszcze kilku facetów tak uważa.
10. Jest jasne, że wiele pracy należy włożyć, zanim pełna odpowiedź stanie się możliwa - nic z tego nie rozumiem.
11. ...dane są poprawne z dokładnością do rzędu wielkości... - dane są bardzo niedokładne.
12. Wybrano stop bizmutu z ołowiem, ponieważ właśnie dla tego materiału oczekiwany efekt powinien zaistnieć najwyraźniej - innego stopu nie mieliśmy.
13. ...został przypadkowo lekko uszkodzony w czasie badań - spadło nam na podłogę.
14. ...obchodziliśmy się z nadzwyczajną ostrożnością - nie spadło nam na podłogę.
15. Urządzenie automatyczne - ma wyłącznik.
16. Urządzenie półportatywne - wyposażone w korbkę.
17. Portatywne - wyposażone w dwie korbki.
18. Staranna analiza posiadanych wyników... - Trz strony notatek zamazały się, gdy potrąciłem szklankę z herbatą.
19. Składam podziękowania mgr.Łabądkowi za pomoc przy pracy doświadczalnej, a dr.Pikucie za cenne dyskusje - Łabądek odwalił czarną robotę, a Pikuta wyjaśnił mi, co oznaczają wyniki.

anilatx - Pią, 23.09.11, 22:11

ZDARZYŁO SIĘ PEWNEGO WIECZORU W BABILONII...

Był jeden z tych wieczorów, kiedy to ludzie zacni rozkoszowaliby się barwą fal, spacerując po nadmorskiej promenadzie w Mondello, gdzie siadał być może Goethe, by podziwiać Monte Pellegrino. Ale obecni — nie zważając na znudzenie i niechęć paru zacofańców — zachwalali zalety swoich komputerów osobistych. Ponieważ zazwyczaj komputer sąsiadów ma więcej „mega” niż twój i jest wyposażony w nowy, dopiero co zainstalowany program, łatwo mogłoby się zdarzyć, że niewłaściwie rozmieściłbyś diagramy w swoim eseju o języku Horacego (będące zresztą całkowicie zbędnym luksusem). Antonio Pasqualino, który w edytorze Word for Windows pisze o cyklu poematów rycerskich, podsunął mi pomysł następującego dialogu, jaki powinien toczyć się gdzieś między Tygrysem a Eufratem w cieniu wiszących ogrodów parę zaledwie tysiącleci temu:
Uruk: Podoba ci się ten krój pisma klinowego? Mój system serwoskryptu ułożył mi w ciągu dziesięciu godzin cały początek Kodeksu Hammurabiego.
Nimrod: Co to za system? Apple Nominator z Eden Valley?
Uruk: Co ci przyszło do głowy? To nie pójdzie już nawet na targu niewolników w Tyrze. Nie, chodzi o serwoskrybę egipskiego Toth 3Megis-Dos. Zużywa niewiele energii, ot, garść ryżu dziennie, a pisze także hieroglifami.
Nimrod: Niepotrzebnie zajmują pamięć.
Uruk: Ale może jednocześnie formatować i kopiować. Zbędny staje się serwoformator, który bierze glinę, lepi z niej tabliczkę, układa na słońcu, żeby wyschła, i dopiero później inny na niej pisze. Mój lepi, suszy na ogniu i od razu może pisać.
Nimrod: Ale używa tabliczek 5,25 egipskich łokci i waży z sześćdziesiąt kilo. Dlaczego nie weźmiesz sobie typu portable?
Uruk: Też coś! Chaldejski skaner na płynne kryształy? To wymysł magów.
Nimrod: Nie, po prostu serwoskryba karłowaty, afrykański Pigmej, kompatybilny po pobycie w Sydonie. Wiesz, jacy są ci Fenicjanie, kopiują wszystko z Egiptu, ale miniaturyzują. Tylko pomyśl: to laptop, pisze siedząc ci na kolanach.
Uruk: Obrzydliwość, i w dodatku garbus!
Nimrod: To konieczne, zainstalowali mu płytę w plecach, żeby uzyskać błyskawiczny backup. Raz batem, i pisze bezpośrednio w Alfa-beta, zamiast graphic mode masz text mode, dwadzieścia jeden znaków i możesz zapisać wszystko. Zapis da się zagęścić tak, że cały Kodeks Hammurabiego zmieścisz na paru tabliczkach 3,5.
Uruk: Za to musisz dokupić serwotranslatora.
Nimrod: Wcale nie. Liliput ma też zainstalowany translator, jeszcze raz batem, i przepisuje wszystko pismem klinowym.
Uruk: Ma program graficzny?
Nimrod: Jasne, nie widzisz, że jest kolorowy? Kto niby przygotował mi wszystkie plany Wieży?
Uruk: Nie boisz się? A jak potem runie?
Nimrod: Skądże! Wprowadziłem do pamięci Pitagorasa i Memphis Lotus. Podajesz wymiary w płaszczyźnie, raz batem, i masz trójwymiarowy plan zikkuratu! Egipcjanie przy budowie piramid musieli używać jeszcze dziesięciorga rozkazów z systemu Mojżesz i trzeba było zastosować link z dziesięciu tysięcy serwokonstruktorów. I nie byli zgoła friendly. Cały przestarzały hardware musieli zwalić do Morza Czerwonego, nie zważając na to, że podniesie się poziom wód.
Uruk: A rachunek astrologiczny?
Nimrod: Mówi także w Zodiaku. W jednej chwili pokazuje twój horoskop i what you see is what you get.
Uruk: Drogi?
Nimrod: Jeśli zechcesz kupować tutaj, nie starczy ci plonów z całego sezonu, ale jeśli każesz kupić na targu w Byblos, worek ziarna siewnego — i jest twój. Co prawda, będziesz go musiał dobrze karmić. Wiesz, jak to jest: garbage in garbage out.
Uruk: No cóż, na razie zadowolę się moim Egipcjaninem. Jeśli twój liliput jest kompatybilny z moim 3Megis-Dos, może dałoby się nauczyć go przynajmniej Zodiaku?
Nimrod: To nielegalne, przy zakupie musiałem przysiąc, że jest przeznaczony wyłącznie na użytek osobisty... Ale, właściwie, wszyscy tak robią, dobrze, spróbujemy podłączyć. Żeby tylko nie okazało się, że twój złapał wirusa!
Uruk: Jest zdrowy jak koń. Boję się raczej tego, że codziennie pojawia się na rynku jakiś nowy język i w końcu dojdzie do pomieszania programów.
Nimrod: Spokojnie, nie tutaj w Babel, nie w Babel.
[Umberto Eco, Drugie zapiski na pudełku od zapałek (1991-1993)]

Edek - Pon, 17.10.11, 11:38

Uwaga, nie dbam o poprawność polityczną, moralną oraz obyczajową (pisząc kawały).


Jedzie sobie rycerz na koniu przez miasto, patrzy: taka laska, na pewno dziewica. Tylko pobzykać, jak się patrzy. Myśli sobie:
-Przejadę koło niej szybko, spyta się, "rycerzu, gdzie tak pędzisz?", odpowiem, "pędzę nie pędzę, może się pobzykamy?"
Przejechał galopem koło dziewicy. Ale ta nic. Pojechał za róg kamienicy. Myśli sobie:
-Przejadę koło niej wolno, spyta się "rycerzu, czemuż jedziesz tak wolno?" a ja jej odpowiem "wolno nie wolno, może się pobzykamy?"
Przejechał koło niej wolno. Ta jednak nic. Stanął za rogiem, już nieco zniecierpliwiony i nagle - bingo! Myśli sobie:
- Przejadę koło niej na koniu umalowanym na zielono. Spyta się mnie "rycerzu, skąd masz zielonego konia", a ja jej odpowiem "zielonego nie zielonego, może się pobzykamy?"
Pomalował konia na zielono. Przejechał koło dziewicy na tym koniu, a ta się go pyta:
- Rycerzu, może się pobzykamy?
- Pobzykamy nie pobzykamy, skąd mam zielonego konia?

---------------

Nigdy nie zapomnę ostatnich słów, które wypowiedział mój dziadek, zanim kopnął w kalendarz.
Powiedział:
- Wnuku, jak myślisz, jak daleko kopnę ten kalendarz?

--------------

Złapał leśniczy kłusownika i pyta:
- Co Pan tu robi?
- Kłusuję! - odpowiedział kłusownik, po czym pokłusował w głąb lasu.

-------------

Podczas sesji RPG
- Skąd masz topór?
- Królowa elfów mi dała.
- Czad. A topór skąd masz?

-------------

Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty. Marysia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak. Jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało.
Polizała i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz.
- Koniaczek?
- Nie.. Świnka morska...

----------------

Siedzi facet w swoim ulubionym barze w Nowym Yorku i pije kolejną whisky.
Nagle, do baru wchodzi najzgrabniejsza laska jaką kiedykolwiek widział z okropnym typem (stary, gruby i na dodatek łysy). Zainteresowany pyta barmana:
- Co to za kobieta?
Barman odpowiada:
- To ekskluzywna dziwka.
Następnego dnia koleś pije swoją whisky i znów wchodzi ta sama dziewczyna.
Podchodzi do niej i zagaduje (z wrodzoną dyplomacją):
- Podobno jesteś ekskluzywną prostytutką?
- Tak.
- Ile bierzesz?
- Za 100$ mogę ci zrobić ręką.
Koleś nie może uwierzyć, że tak drogo i pyta:
- Dlaczego aż tyle?
- Widzisz to Ferrari przed wejściem?
- Widzę.
- Kupiłam je sobie za pieniądze, które zarobiłam robiąc tylko ręką.
Facet doszedł do wniosku, że musi być dobra. Postanowił więc spróbować.
Efekt przeszedł jego najśmielsze oczekiwania - było mu lepiej niż kiedykolwiek w jego nędznym życiu, z jakąkolwiek kobietą.
Kolejnego dnia, już od progu Pub-u wita się z prostytutką, mówiąc jak świetnie było mu wczoraj i pyta:
- Mógłbym spróbować czegoś więcej?
- Za 500$ mogę zrobić ci loda.
Koleś znowu zaskoczony wysoką ceną protestuje, więc prostytutka proponuje mu wyjście przed bar:
- Widzisz ten biurowiec tam niedaleko? Zarobiłam na niego robiąc tylko loda.
Facet nauczony doświadczeniem wczorajszego dnia zgadza się. I znów było mu tak dobrze, że o mało nie zszedł z tego padołu.
Nazajutrz pyta się jej:
- Czy mógłbym w końcu pofiglować z Twoją cipką?
Dziewczyna wychodzi z nim przed bar i wskazuje mu Manhattan:
- Widzisz tę wyspę?
- To nie może być aż tak drogie! - protestuje przerażony facet.
- Nie o to chodzi, .... gdybym MIAŁ cipkę - Manhattan byłby już mój.

---------------

Pociąg.
Przedział sypialny.
Na górze koleś, na dole koleś.
Nagle z góry -
prosto na twarz tego na dole - zaczyna lecieć gówno.
- Proszę pana, proszę się obudzić! Zesrał się pan!
- Nie śpię.

--------------

dobra, starczy ;P

Pioncz - Wto, 01.11.11, 18:44

<arq>Pacjenci psychiatryka opanowali swój szpital i wzięli zakładników. Żądają miliona helikopterów i jednego dolara.
Qba - Nie, 06.11.11, 15:59

Zagadki międzywojenne, znalezione podczas sprzątania pokoju:

Kontredans szpitalny

        W jednej z sal szpitalnych leżą pp. Żółtaszek, Czerwonkiewicz, Szkarłacki, Czarniawski, Białas i Grycendler, przy czym Żółtaszek ma czerwonkę, Czeronkiewicz żółtaczkę, Szkarłacki czarną ospę, Czarniawski szkarlatynę, Białas białko, a Grycendler to wariat. Wszyscy mają wysoką temperaturę i dreszcze, wszystkich gorączka miota do tego stopnia, że ich przerzuca z łóżka do łóżka - i w ten sposób zarażają się stopniowo wszystkimi chorobami. Pośrodku sali jest otwarte okno, obok którego przelatuje każdy chory, zmieniając łóżko. Kiedy wszyscy zwariują, a Grycendler wyskoczy przez okno?
        U w a g a : Grycendler, będąc wariatem, cierpi też na pęcherz. Białas nie miał w dzieciństwie odry, a Żółtaszek jest szwagrem Czarniawskiego.


Tajemnicze morderstwo

        Paweł i Gaweł w jednym stali domu. Paweł na górze, Gaweł na dole. Stróż domu, Maweł, budził Pawła co dzień o 8, Gawła zaś o 9. Punktualnie o 9,15 gazeciarz Raweł przynosił Pawłowi i Gawłowi gazetę, a o 9,30 przychodził do nich fryzjer Zaweł, przy czym najpierw golił się Gaweł, a po kwadransie Paweł. Paweł wygrał na loterii zł 50, Gaweł zaś zł 60. O wygranej Pawła wiedzieli Maweł i Zaweł, o wygranej Gawła: Raweł i Maweł. Gaweł nie wiedział o wygranej Pawła, Paweł zaś wiedział o wygranej Gawła. Dn. 1 kwietnia 1936 r. listonosz Haweł przyniósł Pawłowi list polecony, a w dwie godziny później Gaweł poszedł do baru, gdzie czekał na niego elektrotechnik Waweł. Gdy potem razem przyszli do domu, fryzjer Zaweł leżał na schodach zamordowany, a nad nim stał wysoki brunet z czwartego piętra, introligator Baweł, z okrwawioną brzytwą i namydlonym pędzlem. Przy fryzjerze znaleziono zł 110 i wizytówkę z napisem: Kaweł Daweł. Właściciel domu nazywał się Faweł.
        Jak nazywa się drukarz, który wydrukował wizytówkę?
        Rozwiązania należy nadsyłać do dn. 1 kwietnia 1937 r. pod adresem wydawnictwa "Nowe Wiadomości Literackie" lub też wprost do oddziału psychiatrycznego przy szpitalu Jana Bożego w Warszawie. Nie wolno nadsyłać więcej niż trzydzieści odpowiedzi w jednej kopercie.
        Za trafne rozwiązania zadania redakcja przeznacza jedną nagrodę w wysokości zł 8 oraz pięć książeczek, które będą rozlosowane po otwarciu kopert.


I jeszcze takie mam:
Która córka kupiła mysz?

        Istnieje pięć sposobów rozwiązania. Najprostsze jest obliczenie, ile miała portmonetek Jadzia, gdy Stasia i Wandzia zamieniły się czapeczkami. Wyciągamy pierwiastek kwadratowy z Wandzi oraz pi do drugiej potęgi z Michasi. Reszta wynika już prosto z tego obliczenia. Stasia kupiła jedenaście metrów wstążki, Jadzia - plac na Mokotowie, Hela - dwanaście piórników i dwa auta ciężarowe, Janka - dwa arkusze brystolu u Siudeckiego, Maria - jedną trzecią herbatnika i dwanaście tysięcy rowerów, Cesia - dwa koszyki i jedenaście tysięcy mostów pontonowych, a Jadzia - oczywiście mysz.
        Rozwiązania trafne nadesłały 144 osoby.
        Nagrodę w wysokości złotych dwu, groszy czterdziestu otrzymali: Leon Schiller w Warszawie i Theodore Roosevelt w Waszyngtonie.

2xPa - Sro, 28.12.11, 20:40

nie pamiętam czy było, najwyżej gwoli przypomnienia:
notka o pewnym chuju

Edek - Pon, 02.01.12, 11:14

Facet chodzi po lesie i szuka grzybów. Nagle orientuje się, że się zgubił.
-Ratunku! Pomocy! - krzyczy
Zza pagórka wychodzi niedźwiedź. Zaspany i wkurzony. Podchodzi do faceta i klepie go po ramieniu.
- Ty, co się tak drzesz?
- Bo się zgubiłem. - szlocha facet
- No i co z tego?
- No to krzyczę, może mnie ktoś usłyszy i mi pomoże!
- No to ja cie usłyszałem, i co, kurwa, pomogło ci?

-------------------

- Babciu, widziałaś może moje tabletki? Miały napis LSD...
- Chuj z tabletkami! Widziałeś smoka w kuchni?!!

-------------------

Zapierdziela BMKą Niemiec... piękna prosta droga w górach... ma z górki... i nagle! Z bocznej uliczki wyjeżdża mu prosto pod koła furmanka.
Nawet nie zdążył zareagować, ŁUP!, przypierdzielił w furmankę, rozsypała się, wszędzie siano, konie leżą...
Facet wyłazi, patrzy na pobojowisko. Konie zmasakrowane, to stwierdził, że żeby się nie męczyły, to je dobije. Bierze strzelbę z bagażnika i dobija zwierzęta. Podchodzi do bacy, który jechał furmanką.
- A ty co?
Baca przykrywa kocykiem kikuty które mu zostały z nóg:
- A mnie kurwa nic nie drasnęło!

anaid - Czw, 06.09.12, 21:15

Śmieszne, ale po przemyśleniu to też trochę przerażające ogłoszenie: http://wroclaw.gumtree.pl...QAdIdZ411125195

A tu obrazek, bo ogłoszenie pewnie niedługo będzie usunięte: http://images39.fotosik.p...3df768efa1c.jpg

zbanowany - Sob, 12.01.13, 15:06

Czy Wam też socjologia kojarzy się z: "weź proste pojęcie, wymyśl dla niego najbardziej skomplikowaną nazwę, jaka przyjdzie Ci do głowy i nazwij to nauką"?

"O ironio, smartfon stosunkowo rzadko służy do rozmawiania. A które z jego funkcji uzależniają najbardziej? - Te, które nagradzają zachowania oparte na nieregularnych wzmocnieniach - mówi dr Agnieszka Rychwalska z Instutytu Studiów Społecznych UW. - Czyli sprawdzanie e-maili, sms-ów, komentarzy na Facebooku, wpisów na Twitterze czy wiadomości na głównej stronie portali informacyjnych."
"Choć siłą smarfonów jest ich omnipotencja, potrafią uzależniać czysto sensorycznie. (...) Starannie zaprojektowane i wykonane oferują tzw. pozytywny feedback haptyczny, co znaczy, że przyjemnie wziąć je do ręki "

Źródło

Asasz - Pon, 16.09.13, 16:57

Z ankiety dla absolwentów UWr:
Cytat:
Jeśli wybrano licencjat lub studia inżynierskie, to czy zamierza Pan/Pani kontynuować studia magisterskie na UWr.?
Odpowiedź NIE jest OBOWIĄZKOWA


Edit: Tak, wiem, że tu nie ma przecinka po, ale caps na NIE i tak sprawia, że zdanie czyta się w pewien sposób.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group